Opinie
Krótki link
Autor
6473
Subskrybuj nas na

10 kwietnia zbliża się wielkimi krokami. Polskie władze zamierzają wykorzystać rocznicowe obchody w Smoleńsku i Katyniu w kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi.

Okazuje się jednak, że nie jest to takie proste, bo przecież sprawę należałoby uzgodnić na szczeblu międzyrządowym, a polsko-rosyjskiego dialogu praktycznie nie ma. O sytuacji na kilka tygodni przed rocznicą red. Igor Stanow rozmawiał z politologiem dr. Mateuszem Piskorskim.

— 10 kwietnia to dla obecnych polskich władz kluczowa data.

— Tak, i w sumie nie chodzi o rocznicę zbrodni w Katyniu, ale chyba bardziej o 10. rocznicę katastrofy smoleńskiej. Nietrudno sobie wyobrazić, że w PiS i zbliżonych środowiskach panuje atmosfera ogromnego napięcia, bo przecież muszą w tej sprawie jakoś wykazać się przed prezesem partii. A dla niego sprawa jest priorytetowa, co zresztą – ze względów osobistych – można by i zrozumieć.

— Na razie chyba jednak nie bardzo wychodzą te przygotowania organizacyjne…

— Mamy do czynienia z całą serią pomyłek, dyplomatycznych nieporozumień i zwykłego partactwa. Przed Monachijską Konferencją Bezpieczeństwa przedstawiciele Kancelarii Prezydenta ogłosili, że w Niemczech dojdzie do rozmów szefów MSZ, którzy będą ustalać przebieg uroczystości.

Wyglądało to zresztą dość obiecująco, pojawiły się nawet w niektórych komentarzach spekulacje o możliwym odmrożeniu relacji polsko-rosyjskich.

Wszyscy sądzili, że są jakieś ustalenia co do takiego spotkania. A okazało się, że było to spontaniczne oświadczenie strony polskiej. Konferencja w Monachium jest wielkim międzynarodowym wydarzeniem, a minister Siergiej Ławrow był jednym z kluczowych jej uczestników. I było dość oczywiste, że nie będzie tam na każde zawołanie polskiego ministra. Nikt tego wcześniej nie uzgodnił, nie przygotował, a przecież to są podstawy protokołu dyplomatycznego.

— Do spotkania ministrów nie doszło. Ale minister Czaputowicz się obraził.

— Minister Czaputowicz w swoim wystąpieniu w Monachium, gdy już wiedział, że Siergiej Ławrow nie znajdzie tam dla niego czasu, zaapelował, żeby nie prowadzić z Moskwą żadnego dialogu. To było dość kuriozalne, wręcz dziecinne. Zresztą, jak całe wystąpienie szefa polskiej dyplomacji, który w charakterze największego autorytetu i znawcy współczesnej Rosji przywoływał coraz bardziej oddalonego – i fizycznie, i mentalnie – od rosyjskiej rzeczywistości Garriego Kasparowa.

Mateusz Piskorski
© East News / Anna Abako
Mateusz Piskorski
Mówił o rosyjskim zagrożeniu, o konieczności oparcia się na amerykańskiej koncepcji militaryzacji Europy Wschodniej. Czyli wygłosił tezy ewidentnie wobec Rosji prowokacyjne i nieprzyjazne. Co prawda, jego przemówienia niewielu słuchało, a jeszcze bardziej nieliczni potraktowali je poważnie, ale…

— No właśnie. Stwierdziliśmy już, że obchody 10 kwietnia są dla polskich władz priorytetowe, przypomnijmy, że w Smoleńsku ma być premier Mateusz Morawiecki. A rozmów na ten temat nie przeprowadzono.

— Polska administracja, jak zwykle w takich sytuacjach, działa chaotycznie, bez żadnego planu. Zresztą nie wiadomo, kto ostatecznie do Smoleńska i Katynia chciałby się wybrać, bo przecież Andrzej Duda już stwierdził, że nie jest zainteresowany. Osobliwie uzasadnił to zresztą Andrzej Dera z jego kancelarii, który stwierdził, że Rosja nie współpracuje i nie ma po co tam jeździć. Polska ambasada w końcu wystosowała do strony rosyjskiej notę w tej sprawie i pewnie Rosjanie, podobnie jak wcześniej, nie będą tu tworzyć żadnych przeszkód.

Ciekawe tylko, jak będą rozwiązane problemy techniczne, organizacyjne, bo tutaj często wydaje się, że Warszawa zapomina, że wszystko to wydarzy się na terytorium Rosji.

— Rosja jest w takich przypadkach tradycyjnie otwarta i gościnna. Ale trochę razić mogą stwierdzenia niektórych polskich polityków i działaczy na zasadzie, że „nam się należy”.

— Po drodze do Katynia i Smoleńska polska delegacja powinna wstąpić do Andruszowa w obwodzie smoleńskim. To tam w 1667 roku na mocy rozejmu ustalono, że ziemie te znajdą się pod panowaniem rosyjskim, po tym jak przez kilkadziesiąt lat faktycznie kontrolowane były przez Polaków. I może wtedy zrozumieliby, że są tam gośćmi, bo zdaje się, że o tym zapominają.

W jednym z wywiadów dyrektorka państwowej telewizji Biełsat, Agnieszka Romaszewska-Guzy stwierdziła, że polska delegacja musi tam być nie „dlatego, żeby się spotkać z Władimirem Putinem, z jakimś tam premierem, którego nazwiska nikt nie pamięta, czy z kimś jeszcze”.

Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński
© AFP 2020 / Wojtek Radwanski
I to pokazuje arogancję kół rządowych w Warszawie. Im się „należy”, to „ich miejsce”. Po takich wypowiedziach trudno liczyć na zrozumienie i chęć współpracy w Moskwie. W Polsce cały czas mówi się o potrzebie poszanowania dla „polskiej wrażliwości”. A gdzie poszanowanie dla wrażliwości innych państw i narodów, w tym Rosji i Rosjan?

— Tak, w Moskwie coraz częściej ten brak poszanowania dla rosyjskiej wrażliwości jest zauważany.

— Wcale się temu nie dziwię. Tu chodzi o pewne podstawowe fakty. Wspomniał o nich całkiem racjonalnie przedstawiciel rosyjskiego prezydenta ds. międzynarodowej współpracy kulturalnej Michaił Szwydkoj. Oświadczenia polskich władz, zrównujące okupację hitlerowską z radziecką, są kompletnie oderwane od rzeczywistości. Szwydkoj uzasadnił to z punktu widzenia prawa międzynarodowego. Trudno się z nim nie zgodzić.

— Czy 10 kwietnia można oczekiwać jakiś istotnych z punktu widzenia relacji polsko-rosyjskich wydarzeń?

Obawiam się, że nie. Chociaż to właśnie Katyń i pamięć o jego polskich i rosyjskich, radzieckich ofiarach powinien być miejscem dialogu, wspólnego pochylenia się nad naszą trudną historią. Tak jeszcze było kilka lat temu. Dziś spodziewałbym się raczej grania historią i stosunkami z Rosją w kampanii przed wyborami prezydenckimi.

W związku z kolejnymi przypadającymi w tym roku rocznicami, będzie jeszcze sporo okazji do manipulacji i nadużyć w kolejnych miesiącach.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Ławrow: Stosunki z Polską należy traktować filozoficznie
Czaputowicz: Czekamy na odpowiedź Rosji. Uroczystości w Smoleńsku „w powijakach”
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Nie wiadomo, co z uroczystościami w Smoleńsku. Polska czeka na odpowiedź Rosji
MSZ Polski o uroczystościach w Smoleńsku: Liczymy na otwartość Rosji
Tagi:
Warsaw, Moskwa, MSZ RP, Rząd RP, ABW, polityka, stosunki polsko-rosyjskie, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, wybory prezydenckie, Katyń, samolot, Lech Kaczyński, Jarosław Kaczyński, Polska, katastrofa smoleńska, Smoleńsk
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz