09:07 04 Kwiecień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
16663
Subskrybuj nas na

Coraz trudniej o obiektywne informacje na temat Rosji w polskich mediach. Informacje pozytywne są pomijane, zniekształcane, a często całkowicie zakłamywane. Informacje negatywne zaś zawsze eksponowane, przekręcane i wyolbrzymiane.

Putin złamał nogę? Gdyby taka informacja pojawiła się w rosyjskim mediach, to nasze polskie przekazały by ją, zapytując – komu?
Wyobraźmy sobie sytuację, że z rosyjskiego Soczi nadchodzi news – Dziś rano wyszedł na plażę Władimir Putin i chodził po wodzie. Niby nic ciekawego, nawet jakby ktoś miał jakieś biblijne skojarzenia? Ale co napiszą polskie media? Z satysfakcją odnotują, że - „Putin nie umie pływać!”.

Starsi czytelnicy pamiętają, a młodsi mogą się dowiedzieć, że było kiedyś takie radio, którego nie było. Radio to nazywało się Radiem Erewań. Była to nazwa fikcyjnego źródła nierzetelnych informacji, parodiująca metody propagandy w bloku państw socjalistycznych. „Radio” to było kanwą do różnych dowcipów. Każdy zaczynał się od pytania do „Radia Erewań”. Na przykład taki:

 Słuchacz pyta: Czy to prawda, że na Placu Czerwonym rozdają samochody?

– Radio Erewań odpowiada: tak, to prawda, ale nie samochody, tylko rowery. Nie na Placu Czerwonym, tylko w okolicach Dworca Warszawskiego i nie rozdają, tylko kradną.

Media nasze jednak od swego nieistniejącego armeńskiego wzorca różnią się tym, że istnieją i przekazują coś, co nazywają informacją. Poza tym większych różnic nie ma.

Gdy w grudniu ubiegłego roku po zakończonej sukcesem budowie kolejowego mostu na Krym przejechał po nim pierwszy pociąg, nie uszło to uwadze polskiemu Radiu Erewań. Media o moście napisały – „Putin ponownie narusza suwerenność Ukrainy!”.
Już w listopadzie 2018 r., gdy z sukcesem oddano już do użytku część drogową krymskiego mostu, w polskim Radiu Erewań pojawiły się opinie, że most się przemieszcza, bo filary są wypychane do góry, i pewnie niedługo runie. Nie runął. Radio nie wie do dziś dlaczego

– Słuchacz pytał: Czy to prawda, że Rosjanie otworzyli most kolejowy na Krym?

– Radio Erewań odpowiadało: w zasadzie tak, ale ten most i tak się zawali.

Kiedy zimą ubiegłego roku prezydent Rosji wypowiedział się o początkach i przyczynach II wojny światowej, polska klasa polityczna i media poczuły się urażone. Prezydentowi Rosji zarzucono, że chce napisać historię na nowo, a nas obarczyć winą za wybuch wojny.

Prezydent Duda, choć nie pojechał na Światowe Forum Holocaustu do Izraela, powołał sztab antykryzysowy, który miał analizować wypowiedzi Putina i odpowiednio na nie reagować. Spodziewano się, że powie tam o nas coś złego. Putin nic o Polsce nie powiedział i to stało się też powodem jeszcze większego oburzenia w polskich mediach, bo jak o nas Polakach można nic nie powiedzieć?!

„W rosyjskiej wersji historii nie ma miejsca na układ Ribbentrop-Mołotow, nie ma miejsca na inwazję ZSRR na Polskę razem z Niemcami w 1939 r., nie ma miejsca na wymordowanie przez Rosjan strzałem w tył głowy kilkudziesięciu tysięcy polskich jeńców w Katyniu, nie ma miejsca na wysłanie setek tysięcy Europejczyków do obozów pracy na Syberii” – pisał niedawno Bartosz Węglarczyk w Onecie.

Pytanie do Radia Erewań brzmiałoby tak:

– Słuchacz pyta: Czy to prawda, że Rosjanie wysyłali w czasie wojny hitlerowców na Syberię?

– Polskie Radio Erewań odpowiada: Tak, to prawda, ale nie hitlerowców, tylko Europejczyków.

„Jeśli Europejczycy od Berlina, przez Paryż, po Lizbonę pozwolą Putinowi na pisanie historii od nowa, to będzie to oznaczało, że wizje George’a Orwella z 1984 znowu się spełniają. Na atakowaniu Polski Putin, jeśli odniesie sukces, nie poprzestanie. Jeśli bez europejskiej solidarności uda mu się u nas, przyjdzie pora na was” - podsumowują w "Die Welt" Bartosz Węglarczyk i Piotr Kozanecki. Kogo mieli na myśli, pisząc „pora na was” i pisząc to w niemieckiej gazecie? Czy chodziło o to, że Putin posunie się nawet do tego, by za wybuch wojny obwinić Niemców?

My tu w Polsce rzadko jesteśmy zdolni do jakichś krytycznych refleksji nad naszą historią. Do dziś pokutuje mickiewiczowski mesjanistyczny mit o tym, że jesteśmy ofiarą złych sąsiadów. A co złego, to na pewno nie my. Prawda to czy nie prawda, to przede wszystkim rodzi to problem, że nie umiemy obiektywnie spojrzeć na nasze własne grzechy.

Jerzy Giedroyć w Paryskiej Kulturze pisał o nas, że z jednej strony mamy nieuzasadnione poczucie niższości wobec Zachodu i z drugiej równie nieuzasadnione poczucie wyższości wobec Wschodu. Melchior Wańkowicz nazwał to „kundlizmem polskim”. Piętnował charakterystyczną dla Polaków, ponadczasową megalomanię, będącą formą odreagowania kompleksów i poczucia niższości wobec innych narodów i siebie nawzajem.

Autor rozwijał ten wątek w oparciu o analizę społeczną emigracji oraz czasów dwudziestolecia międzywojennego, w którym koncepcja „kultury poszlacheckiej”, przy jednoczesnym braku wzorców mieszczańskich, deprawuje człowieka, przyjmującego, z braku innych, najgorsze cechy „szlachetczyzny”.

Dążenie do poznania prawdy zawsze stoi u nas niżej niż tak czy inaczej rozumiana racja stanu, na którą kundle mają monopol.  W książce pod tym tytułem pisał: „…Kundle będą krzyczeć, że niepatriotycznie jest grzebać w wadach narodowych, dawać wrogom broń w rękę i że teraz nie chwila... Nie pamiętam takiego momentu, żeby kundle uważały, że chwila pozwala mówić prawdę”.

Gdy Rosja, na mocy porozumienia z Asadem, jedynym legalnym przedstawicielem syryjskiego państwa, udzieliła militarnej pomocy Syrii w jej walce z Państwem Islamskim, polskie Radio Erewań od razu przedstawiało to jak rosyjską agresję. Działanie rosyjskiego lotnictwa przeciwko pozycjom terrorystów również były odpowiednio zniekształcane.

– Słuchacz pytał: Czy to prawda, że Rosjanie walczą w Syrii z ISIS?

– Polskie Radio Erewań odpowiadało: W zasadzie tak, ale giną Syryjczycy.

Co oczywiście w zasadzie jest prawdą, bo większość terrorystów w Syrii to byli jednak Syryjczycy.

Od 2014 roku, czyli od początku wojny domowej na Ukrainie, polskie Radio Erewań straszy nas rosyjską agresją. Straszą nas Rosją, która o niczym innym nie myśli, z sobie znanych tylko powodów, niż o napaści na nasz mlekiem i miodem płynący kraj. Nikt tego wytłumaczyć jakoś specjalnie nie potrafi i nawet nie uważa, że musi.

– Słuchacz pyta: Czy i dlaczego Rosja chce napaść na Polskę?

– Polskie Radio Erewań odpowiada: Oczywiście, że tak. Bo zazdroszczą nam Zenka Martyniuka.

W jednym z tytułów prasowych polskie Radio Erewań zapytuje: „Reelekcja Trumpa możliwa dzięki Rosji? Moskwa szykuje się do ingerencji w wybory”. Smaczku dodaje fakt, że równocześnie polskie Radio Erewań podaje za swoim amerykańskim odpowiednikiem, że „Kandydat na prezydenta USA senator Bernie Sanders jest wspierany przez Moskwę, podobnie jak to miało miejsce podczas ostatnich wyborów w 2016 r.”. Bardzo to przebiegły plan Władimira Putina grać na dwie strony, bo kto by nie wygrał amerykańskich wyborów, zawsze wygra je Putin.

My też mamy w maju wybory. Zastanawiam się, jak się wytłumaczy ze swojej ewentualnej reelekcji prezydent Duda? Czy będzie udawał, że można w ogóle zostać prezydentem bez zgody Moskwy?

– Słuchacz pyta: Czy można zostać prezydentem bez pomocy Kremla?

– Polskie Radio Erewań odpowiada: Oczywiście że tak. W San Escobar.

Po wojnie, swoją niepodległość wyrażaliśmy w ten sposób, że odbudowywaliśmy kraj, podnosiliśmy poziom edukacji i życia obywateli czy budowaliśmy polski przemysł. Było z czego być dumnym. Dziś, gdy tego przemysłu już nie ma, został sprzedany lub rozkradziony, naszą dumę narodową wyrażamy w zupełnie inny sposób.

Zmiana warty honorowej przy Grobie Nieznanego Żołnierza, 2002 rok
© Sputnik . Alexander Polyakov
Oto właśnie kundle z tygodnika o dumnie brzmiącej nazwie „Polska Niepodległa” na swojej okładce zamieszczają wizerunek rosyjskiego prezydenta jako męskie przyrodzenie i podpisują go – Fiutin. Ha! Pokazaliśmy tym Ruskim! I co nam teraz zrobicie? Może i nikt już się z nami nie liczy, ale nikt tak nie szarpie za nogawki jak my!

Wykazane tu chamstwo i prowincjonalizm nie biorą się znikąd. Przykład idzie z góry. To w rządowej telewizji całkiem niedawno w programie Michała Rachonia w tle za kundlami pojawił się wizerunek Putina i napis: Achtung Russia, gdzie litery „s” są stylizowane na hitlerowskie runy. Nie mniej prowincjonalny, gminny nawet rzec można charakter ma nie tylko polskie Radio Erewań, ale i polska dyplomacja.

Dyplomacja w polskim wydaniu nadaje zupełnie nowy sens temu, co określamy dyplomatyczną wypowiedzią czy dyplomatycznym zachowaniem.

10 kwietnia do Smoleńska i Katynia wybierają się najwyższe polskie władze. Cudem ocalały z katastrofy smoleńskiej prezydent Duda, bo w 2010 roku nie było go na pokładzie samolotu, tym razem też nie jedzie. Pojadą premier, członkowie rządu i jacyś parlamentarzyści.

Jak informuje TVP Info, „Polska czeka na odpowiedź Rosji w sprawie obchodów w Katyniu i Smoleńsku, przekazał minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz. Jak wyjaśnił, w weekend ambasada Polski w Moskwie wysłała do rosyjskiego rządu notę dyplomatyczną, w której władze naszego kraju wyraziły chęć zorganizowania 10 kwietnia obchodów w Katyniu i Smoleńsku”.

Dodajmy, że nota zapewne była stanowcza! Nie jest to wizyta dwustronna, nie będzie żadnych spotkań z rosyjskimi władzami. Polscy politycy jadą więc prywatnie. I co ma na to pytanie odpowiedzieć Rosja? Pewnie kanałami dyplomatycznymi na pytanie zadane przez megafon już im nawet odpowiedzieli:

– szerokiej drogi! – odpisali im Rosjanie

– A my i tak pojedziemy! – hardo i z satysfakcją zadeklarują w mediach nasi rządzący?

I tak kolejny raz polska dyplomacja odniesie swój kolejny wielki sukces?

Chyba bardzo oczekujemy na jakiś rosyjski sprzeciw, który nie nadchodzi, by oskarżyć Rosjan o jakąś obstrukcję. Ba, może nawet Ławrow mu wcale o tym nie powiedział, że my! Polacy! Wbrew przeciwnościom i Rosjanom, jedziemy!
Jedziemy i to najprawdopodobniej tym razem pociągiem.

– Słuchacz pyta: Czy to prawda, że polskie władze do Smoleńska polecą pociągiem?

– Polskie Radio Erewań odpowiada: Tak, to prawda. Polecimy pociągiem, ponieważ Putin nie chce publicznie obiecać, że 10 kwietnia nie będzie mgły.

Siłą rzeczy, pośrednio, dzięki swoim kompleksom, polskie Radio Erewań zrobiło z Władimira Putina najbardziej wpływowego człowieka świata, który wszystko może i wszyscy się go boją. Nawet gdy otwiera lodówkę, a w niej zadrży galareta z nóżek, musi ją uspokajać – spokojnie, ja tylko po ser.

Na stworzonej mu reputacji skorzystać mogą też zwykli ludzie, bo na Putina można zwalić każde własne niepowodzenie. Putin rozgrzeszy nas nawet z naszych niepowodzeń w alkowie. Gdy w niej coś nie wyjdzie jakiemuś mężczyźnie 50+, może wtedy zawsze powiedzieć:

– To wszystko przez Putina!

– Dlaczego akurat przez Putina? – zdziwi się żona.

– No bo za Breżniewa z tym wszystko było OK!

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Putin polecił rozpoczęcie przygotowań do głosowania ws. Konstytucji
Media: Harvey Weinstein po ogłoszeniu wyroku trafił do szpitala
Tagi:
katastrofa smoleńska, emigracja, pakt Ribbentrop- Mołotow, II wojna światowa, fejkowe wiadomości, dowcip, rusofobia, media, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, Andrzej Duda, Władimir Putin, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz