00:05 06 Grudzień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
161069
Subskrybuj nas na

„Tydzień Denazyfikacyjny to oddolna inicjatywa różnych środowisk lewicowych, demokratycznych i antyfaszystowskich, której celem jest ogólnopolski sprzeciw wobec nowego państwowego święta. Odbywa się to 1 marca, kiedy władze państwowe, organizacje skrajnie prawicowe świętują pamięć żołnierzy wyklętych” – mowi działacz lewicowy Michał Nowicki.

Michał Nowicki (ur.1982) – historyk i dawny redaktor portalu Lewica Bez Cenzury, zamkniętego w 2008 roku przez warszawską prokuraturę. Pierwszy komunista w III Rzeczpospolitej represjonowany za działalność polityczną. Skazany w 2010 roku na karę 100 dni więzienia.

Od 8 lat – robotnik, emigrant we Francji. Najpierw usuwał azbest, dziś pracuje w podparyskiej chłodni w temperaturze minus 25. Członek francuskiego związku zawodowego CGT, autor kanału na YouTube Odrodzenie Komunizmu i inicjator kampanii Tydzień Denazyfikacji.

Prywatnie jest synem Wandy Nowickiej, znanej polskiej działaczki społecznej i feministycznej, posłanki na Sejm VII i IX kadencji, w latach 2011–2015 wicemarszałek Sejmu VII kadencji.

Z Michałem Nowickim (Paryż) rozmawia komentator agencji Sputnik Leonid Swiridow.

— Dlaczego mieszka Pan we Francji?

— O wyjeździe na zachód Europy poważnie myślałem od pierwszych dni członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Ponieważ jednak, mimo stosunkowo młodego wieku, byłem już wtedy aktywnym działaczem politycznym, to decyzje o emigracji ciągle odwlekałem w czasie.

Podjęcie decyzji o emigracji ułatwiły mi polskie władze. Najpierw prokuratura zamknęła portale, które prowadziłem (Lewica Bez Cenzury, a także Archiwum Marksizmu – największa w owym czasie internetowa biblioteka tekstów marksistowskich), a następnie trwające wiele miesięcy szykany, podczas to których wytoczono mi łącznie cztery sprawy karne. Moje środowisko się rozpadło, a ja miałem problemy ze znalezieniem pracy.

Michał Nowicki, polski działacz lewicowy.
© Zdjęcie : Michał Nowicki
Michał Nowicki, polski działacz lewicowy

Do Francji trafiłem troszkę przez przypadek, gdzie przyjechałem usuwać azbest w grupie 30 polskich robotników.

Choć nie znałem wtedy języka francuskiego, to od razu Francja mi się spodobała. Po pierwsze pracuje się krótko. Po drugie zarabia się dobrze. A po trzecie, to był rok 2012, czas kampanii prezydenckiej, w której to startowało łącznie trzech kandydatów skrajnej lewicy.

Trockistka Nathalie Arthaud, antykapitalista Philippe Poutou i popierany przez komunistów Jean Luc Melenchon dostali łącznie kilkanaście procent głosów. Byłem na kilku wiecach i pochodzie pierwszomajowym i widziałem morze czerwonych flag i zdecydowałem, że w tym kraju chce zostać. Kontynuuje w ten sposób tradycje lewicowej polskiej emigracji od Jarosława Dąbrowskiego do Edwarda Gierka.

— W mediach społecznościowych, które pan prowadzi (portal internetowy Odrodzenie.fr i kanał na Youtube) jest bardzo dużo materiałów. Jak emigrant zarobkowy znajduje na to wszystko czas?

— Choć jestem osobą bardzo pracowitą, to tajemnicą sukcesu jest moja wyjątkowa sytuacja wynikająca z emigracji.

Od mojego wyjazdu, sytuacja polityczna w Polsce znacznie się pogorszyła, czego najlepszym przykładem są represje wobec działaczy Komunistycznej Partii Polski czy aresztowanie Mateusza Piskorskiego.

Przełomem było referendum na Krymie, o czym Pan redaktor sam wie najlepiej. Dlatego też wielu działaczy lewicowych, czy po prostu krytycznych wobec obecnej władzy, bojących się represji podsyła mi materiały, które bezpiecznie mogę publikować z Francji, robiąc to całkowicie legalnie.

W Polsce bywam rzadko i to głównie w celach rodzinnych. Pomysły różnych inicjatyw, które proponuje, tak naprawdę wychodzą od działaczy z Polski. Dotyczy to również obecnej kampanii przeciwko Żołnierzom Wyklętym – Tygodnia Denazyfikacji.

— Co to jest Tydzień Denazyfikacyjny?

— Tydzień Denazyfikacyjny jest to oddolna inicjatywa różnych środowisk lewicowych, demokratycznych i antyfaszystowskich, której celem jest ogólnopolski sprzeciw wobec nowego państwowego święta. Od kilku lat odbywa się to 1 marca, kiedy to władze państwowe, organizacje skrajnie prawicowe świętują pamięć tzw. żołnierzy wyklętych.

W ostatnim tygodniu lutego w różnych polskich miastach, a także na wsiach, gdzie żołnierze wyklęci dokonywali zbrodni, odbędą się akcje informacyjne.

W planach są akcje plakatowe, rozklejanie wlepek, rozdawanie ulotek, a także zbieranie podpisów przeciwko poszczególnym pomnikom / ulicom / placom / szkołom, którym to patronują żołnierze wykleci.

Nazwa kampanii – Tydzień Denazyfikacyjny, nawiązuje do denazyfikacji elit III Rzeszy, które to były sądzone w Norymberdze.

Do żołnierzy wyklętych zalicza się polskich nazistów z Brygady Świętokrzyskiej, którzy podczas okupacji hitlerowskiej mordowali Żydów, członków Gwardii Ludowej / Armii Ludowej, którzy to byli szkoleni i finansowani przez III Rzeszę.

— Jakie są cele tej kampanii? Kto w niej weźmie udział?

— Jeśli chodzi o cele kampanii – jest to demonstracja skierowana do świata, że są Polacy, którzy mówią zdecydowanie NIE gloryfikacji nazizmu.

Chcemy by obywatele krajów, które ucierpiały w wyniku działań III Rzeszy i ich kolaborantów nie mieli do nas pretensji. Chcemy w ten sposób wysłać nasz głos protestu, który, mam nadzieje, będzie usłyszany w Izraelu, Rosji, Białorusi i wielu innych krajach, że my nie zgadzamy się na kult Rajsa Burego (mordującego Białorusinów), Brygady Świętokrzyskiej (mordującej partyzantów radzieckich) itd.

Inicjatywa narodziła się w internecie w mediach społecznościowych.

Akcja ma charakter zdecentralizowany i oddolny, i dla mnie najważniejsze jest to, by każdy w swoim mieście prowadził akcje informacyjną, skierowaną szczególnie do młodzieży, o prawdziwym obliczu żołnierzy wyklętych. 

— 23 lutego w Hajnówce pojawił się Poseł Lewicy Adrian Zandberg i kandydat na prezydenta RP Robert Biedroń, by zaprotestować przeciwko marszowi skrajnej prawicy, gloryfikującej Burego. Czy Zandberg i Biedroń współpracują z waszą kampanią?

— Nasza kampania jest raczej adresowana do środowisk spoza parlamentu. Ale oczywiście cieszy mnie fakt, że polscy socjaldemokraci dostrzegli problem, o którym mówimy od dawna i w końcu się nim zainteresowali. Jest to dla mnie najlepszy argument na rzecz kontynuowania naszej pracy, gdyż tylko fakt, że od dawna nagłaśniamy zbrodnie żołnierzy wyklętych sprawił, że w końcu ten temat trafił do polityków z mainstreamu.

Pytanie, jakie się tutaj nasuwa, to jakie są motywacje polityczne Zandberga i Biedronia? Zbrodnia w Hajnówce to idealny symbol kultu żołnierzy wyklętych, a więc połączenie rusofobii (w tym kontekście reprezentowanej przez prawosławnych Polaków i Białorusinów mieszkających na Podlasiu) i antykomunizmu.

Rusofobia i antykomunizm to przecież oficjalne wartości Platformy Obywatelskiej, z którymi Zandberg i Biedroń współpracowali w ramach tzw. Komitetu Obrony Demokracji.

Zresztą sam Biedroń kilka dni temu w Parlamencie Europejskim wygłosił słowa o tym, że komuniści niszczyli Polskę. Sądze, że są to słowa, pod którymi podpisałby się zarówno zbrodniarz Bury, jak i maszerujący na jego cześć nacjonaliści.

— Dlaczego w Polsce uważa się żołnierzy wyklętych za bohaterów? Polska jest w końcu częścią Unii Europejskiej i w krajach Europy Zachodniej elity III Rzeszy, jak i kolaboranci, są potępiani. Nie do pomyślenia jest by niemieccy politycy w Bundestagu gloryfikowali Hitlera. To samo dotyczy krajów, w których istniały reżimy kolaborujące z III Rzeszą, jak Francja czy Norwegia.

— To jest bardzo dobre pytanie, na które trudno odpowiedzieć ograniczając się wyłącznie do sytuacji w Polsce.

Za kolaboracje z III Rzeszą czy zamordowanie ponad 5 tysięcy Polaków ludzie ci przez kilkadziesiąt lat byli słusznie nazywani terminem bandytów. Co się takiego stało, że bandyci stali się bohaterami?

Łatwiej to zrozumieć w większym kontekście Europy Wschodniej, gdzie w krajach, które wstąpiły do NATO (Polska, kraje bałtyckie) lub aspirujących do NATO (Ukraina) – wszędzie powstaje kult nazistowskich kolaborantów. Na Łotwie mamy kult łotewskich dywizji SS. Ale i tak ten proces nazyfikacji jest najbardziej zaawansowany na Ukrainie.

Jeszcze w latach 90 tych politycy ukraińscy potępiali banderowców. Sytuacja zmieniła się po tzw. Pomarańczowej Rewolucji, a przyspieszyła po puczu z 2014 roku. Warto dodać, że na Ukrainie nazyfikacja i kult banderowców to nie tylko stawianie pomników, ale także kopiowanie żywcem nazistowskich wzorców – takich jak przemoc wobec opozycyjnej Komunistycznej Partii.

— Ale czemu tak się dzieje? Czemu kraje Europy Wschodniej gloryfikują nazistowskich kolaborantów?

— Nie będę się wypowiadał za wszystkie kraje i ograniczę się do Polski. Moim zdaniem kluczowe są tutaj dwie kwestie, czyli interesy geopolityczne Niemiec i USA.

Kult żołnierzy wyklętych w Polsce jest na pewno na rękę Niemcom, bo oni realizują długoterminową strategię wybielania niemieckich zbrodni, które symbolizuje termin „polskie obozy śmierci”. Święto żołnierzy wyklętych zostało wprowadzone w czasach rządów Platformy Obywatelskiej, kiedy premierem był Donald Tusk a prezydentem Bronisław Komorowski.

Dzięki byłemu członkowi PO Pawłowi Piskorskiemu wiemy, że poprzedniczka PO – Kongres Liberalno-Demokratyczny – była finansowana przez niemiecką chadecję.

Z drugiej strony, to właśnie niemieccy politycy w Parlamencie Europejskim najgłośniej krzyczą, że w Polsce odradza się faszyzm. Efekty tej długotrwałej kampanii widzieliśmy ostatnio w Jerozolimie podczas obchodów z okazji 75 rocznicy wyzwolenia obozu w Oświęcimiu.

— Czy może Pan rozwinąć tą myśl?

— Historia stosunków polsko-żydowskich sięga czasów średniowiecza i nie wdając się w szczegóły można powiedzieć, że przez wiele lat relacje między naszymi narodami były bardzo dobre.

Żydzi byli prześladowani w całej Europie Zachodniej i uciekali do Polski, gdzie spotykali się z tolerancją. To właśnie ta polska tolerancja przedrozbiorowej Polski sprawiła, że większość światowej populacji żydowskiej tutaj mieszkała.

To nie jest przypadek, że Polaków jest najwięcej wśród ludzi ratujących Żydów przed zagładą.

Pytanie więc brzmi, jak to możliwe, że ta dawna tolerancja jest dzisiaj przedstawiana przez ministra spraw zagranicznych Izraela słowami, że: „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki”. Otóż, w moim przekonaniu wynika to z fatalnej polityki historycznej, prowadzonej przez wszystkie rządy III RP, które można streścić nienawiścią do tzw. Żydokomuny i gloryfikowaniem nazistowskich kolaborantów z Brygady Świętokrzyskiej.

Do tego należy oczywiście dodać tolerowany przez władze radykalny nacjonalizm, widoczny na polskich ulicach, polskich stadionach i licznych napisach na murach o charakterze antysemickim.

Kropkę nad „I” postawił prezydent Duda, który postanowił zbojkotować obchody wyzwolenia Oświęcimia w Jerozolimie. Obchody te rozpoczęły się od pokazania współczesnego antysemityzmu na świecie, w których pokazano także sceny z polskich ulic, gdzie spalono kukłę Żyda.

— A jaki interes w lansowaniu kultu żołnierzy wyklętych ma USA?

— Tutaj trzeba sięgnąć do tzw. strategii Brzezińskiego, który w celach walki ze Związkiem Radzieckim wspierał różne ruchy ekstremistyczne.

Władimir Putin i Emmanuel Macron
© Sputnik . Алексей Никольский
Gdy na Majdanie obok siebie stali senator Jonh McKain i liderzy partii Swoboda gloryfikujące Banderę, to warto przypomnieć, że w czasach II Wojny Światowej USA i ZSRR były częścią jednej koalicji antyhitlerowskiej. Koalicji wymierzonej w III Rzeszę, ale także w kolaborantów, takich jak łotewskie dywizje SS czy kolaboracyjne siły ukraińskie. Wydaje się to nielogiczne.

Tak samo mało logiczne było finansowanie przez CIA islamskich fanatyków w Afganistanie, z których później powstała Al Kaida, i tysiące Amerykanów poniosło śmierć w zamachach terrorystycznych, organizowanych przez różnych dzihadystów. Jest to więc strategia, którą trudno zrozumieć.

Ponieważ strategicznym celem USA jest poszerzanie wpływów o kraje Europy Wschodniej, by można było w tych krajach instalować bazy USA i sprzedawać drogi amerykański sprzęt wojskowy (jak np. myśliwce F35), to należy promować wszystkie siły rusofobiczne.

I właśnie w ramach tej strategii promuje się hitlerowskich kolaborantów.

— Dziękuję bardzo za rozmowę.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Profesor Kołodko w Rosji: Ałła Pugaczowa śpiewa poezję, uważam ją za arcygwiazdę
Polak w Abchazji: kapłan z uśmiechem w oczach
Czasopismo satyryczne „Krokodyl ABW”
Senator Puszkow dla Sputnika: Andrzej Duda zajmuje się propagandą
„Perfidia rosyjska”: Jak odrzucić zaproszenie Kremla, którego nie ma?
Moskwa-Warszawa: „Rozmowa o przeszłości w imię przyszłości. Droga do Zwycięstwa"
Tagi:
święto, Niemcy, USA, stosunki polsko-rosyjskie, Rosja, Unia Europejska, członkowstwo, Zjednoczona Lewica, lewica, wyzwolenie, Wyzwolenie Warszawy, II wojna światowa, Żołnierze Wyklęci, Żołnierze wyklęci, żołnierze, Warsaw, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz