14:20 28 Listopad 2020
Opinie
Krótki link
Autor
13334
Subskrybuj nas na

„Jesteśmy zainteresowani, by w miarę możliwości wspomóc Białoruś dostawami ropy naftowej” - powiedział w czasie wizyty polskiej delegacji w Waszyngtonie pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski po spotkaniu z amerykańskim ministrem energetyki Danem Brouillette w Waszyngtonie.

W ocenie ministra Naimskiego dostawy za pośrednictwem Polski będą możliwe, gdy Białoruś tego zechce.

„To się musi zacząć od momentu, gdy Białorusini kupią ropę naftową, którą będą chcieli dostarczyć do swoich rafinerii. Wtedy my przez nasz system przesyłowy możemy początkowo niewielkie ilości ropy, a z czasem dużo większe, im dostarczyć” - wyjaśniał Naimski. Według niego Warszawa chce uczestniczyć w całym łańcuchu dostaw.

Białoruś na celowniku USA i Polski

Od pewnego czasu Białoruś stanowi obiekt specjalnego zainteresowania nie tylko Polski – co jest zjawiskiem naturalnym z uwagi na sąsiedztwo - ale i Stanów Zjednoczonych.  Za oceanem polska delegacja omawiała kwestie relacji z Białorusią, objętą nota bene przez Zachód sankcjami.

W tym kontekście warto przypomnieć niedawną wizytę w Mińsku sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo, który powiedział, że amerykańskie firmy są w stanie w pełni zaspokoić krajowe potrzeby naftowe, aby „pomóc Białorusi w stworzeniu własnego suwerennego państwa”. 

„Jesteśmy największym producentem surowców energetycznych na świecie i jedyne, co trzeba zrobić, to zwrócić się do nas w tej sprawie. Jeszcze nie doszliśmy do tego punktu (zniesienia sankcji), ale takie momenty jak dzisiaj przybliżają nas do tego celu” – powiedział Pompeo w Mińsku. Sekretarz stanu USA zapowiedział podczas swojej wizyty działania na rzecz zapewnienia suwerenności Mińska, która jest rzekomo zagrożona przez plany integracji w ramach Związku Białorusi i Rosji.

Rosyjsko-białoruski spór naftowy

Przypomnijmy, że Białoruś i Rosja nie mogą jak na razie uzgodnić ceny dostaw ropy. Spowodowało to konieczność zastosowania przez Mińsk rozwiązania tymczasowego. Paliwo mogłoby trafiać na Białoruś między innymi zza oceanu za pośrednictwem naftoportu w Gdańsku. Warto jednak zaznaczyć, że ta oferta nie będzie stanowiła pełnej alternatywy dla dostaw z Rosji.

Ponadto, takie dostawy byłyby droższe od tych, realizowanych za pośrednictwem ropociągu Przyjaźń. Warto także wspomnieć, że mieszanka ropy amerykańskiej ma inny skład chemiczny niż rosyjskiej. Pierwsza to tzw. ropa słodka, a druga – kwaśna, z większą zawartością kwasu siarkowego.

Nie jest także pewne zainteresowanie Białorusi realną dywersyfikacją. W przeszłości Mińsk wielokrotnie groził Moskwie porzuceniem dostaw na korzyść innych źródeł, ale wracał do rozmów po uzyskaniu odpowiedniego rabatu cenowego.

Interes komercyjny czy polityczny?

Polsko-amerykańskie rozmowy w Waszyngtonie niewątpliwie mogą popchnąć amerykański projekt w Europie Wschodniej. W opinii Ministerstwa Energetyki USA „Polska stała się regionalnym liderem bezpieczeństwa energetycznego, promując różnorodność energetyczną w Europie. Polska jest silnym liderem w tych staraniach i jest ważnym partnerem dla amerykańskiego eksportu LNG. Stany Zjednoczone wspierają starania Polski o dalsze inwestycje w krytyczną infrastrukturę gazu ziemnego oraz dywersyfikację dostaw energii i dostawców”.

O komentarz w tej sprawę Sputnik poprosił polskiego politologa, prof. Adama Wielomskiego.

- Ministrowie Piotr Naimski i Michał Kurtyka, jak podają media, omawiają w Waszyngtonie wspólne działania w sferze energetyki. Oddzielnym tematem jest Białoruś. Skąd takie zainteresowanie USA i Polski problemami dostaw amerykańskiej ropy na Białoruś?

- To mnie Pan zaskoczył. Pytanie podstawowe jest takie, czy sama Białoruś o tym wie? Wydaje mi się, że, biorąc pod uwagę niedawną wizytę Pompeo na Białorusi, z punktu widzenia samej Białorusi jest to próba znalezienia potencjalnej konkurencji dla surowców płynących z Rosji.

Ja osobiście nie wierzę w to, żeby Białoruś rzeczywiście chciała kupować amerykańskie surowce, które są dla Białorusi zdecydowanie droższe, niż rosyjskie. W związku z czym spodziewam się, że jest to raczej próba pokazania rosyjskim partnerom gospodarczo-politycznym, że Białoruś ewentualnie może pokusić się na jakąś alternatywę. To prawdopodobnie zostanie zużytkowane przy nowych negocjacjach, żeby albo cena ropy rosyjskiej nie była podwyższana, albo też została obniżona. Tylko i wyłącznie w tych kategoriach należy to traktować, bo wiadomo, surowce amerykańskie są zdecydowanie droższe. Ponadto, przesłanie ropy z Gdańska na Białoruś generowałoby wielkie dodatkowe koszty.

- Czy temat Białorusi poruszony w Waszyngtonie jest wyłącznie interesem komercyjnym? Czy chodzi o coś więcej?

- Ja nie traktuję tego, jako poważnego przedsięwzięcia ekonomicznego, a tylko i wyłącznie jako próbę nacisku na stronę rosyjską, co świadczy, oczywiście, o sprycie dyplomacji białoruskiej, która, w odróżnieniu, na przykład, od dyplomacji polskiej, próbuje grać na wielu fortepianach politycznych po to, aby realizować swoje własne interesy narodowe.

Myślę, że polska i amerykańska dyplomacja nie biorą tego na poważnie, ale korzystają z każdej okazji, aby powiększyć poziom autonomii politycznej Białorusi w stosunku do Rosji. I taka okazja jest.

Oczywiście, nie będzie to jakaś wielka okazja polityczna, która zmieni układ świata, ale ja powiem w ten sposób: zarówno polscy dyplomaci, jak amerykańscy boją się jakiejś unii białorusko-rosyjskiej, wchłonięcia Białorusi przez Rosję. To, przede wszystkim, zmieniłoby znacząco pozycje geostrategiczne, na przykład, możliwości rozlokowania wojsk rosyjskich w Europie.

W związku z czym w interesie Stanów Zjednoczonych i Polski jest, by Polska nie miała specjalnie szerokiej granicy z Rosją, a taki podmiot, jak Białoruś, traktowano by jako swego rodzaju strefę buforowa pomiędzy Rosją a Polską. Jeżeli ktoś się obawia rosyjskiej inwazji, rzeczywiście, jest to zachowanie jak najbardziej zrozumiałe.

Nie jest to jednak też działanie racjonalne, dlatego, że bufory mają to do siebie, że w razie ewentualnego konfliktu zbrojnego na ich terytoriach rozgrywają się działania zbrojne. Nikt nie chce, żeby działania zbrojne rozgrywały się na jego terytorium. Dlatego każdy chce bufor przenieść do sąsiada – powiedział Adam Wielomski.

Jaka ropa Łukaszence się opłaca?

Kiwon na tle wieżowców w Baku
© AP Photo / Dmitry Lovetsky
Obecnie Białoruś kupuje tylko rosyjską ropę naftową. Z powodu braku nowych kontraktów 1 stycznia Rosja przestała dostarczać ropę do obu białoruskich rafinerii, a Mińsk na krótki okres zawiesił eksport produktów naftowych. Jak dotąd strony nie doszły do porozumienia, chociaż ceny dostaw z Rosji na warunkach z 2019 roku byłyby niższe niż rynkowe i tańsze od innych o co najmniej 1,6 miliarda dolarów przy 24 milionach ton rocznie.

Pracownik Instytutu Polityki Gospodarczej Siergiej Żaworonkow w wywiadzie dla portalu Ura.ru skomentował wypowiedź Sekretarza Stanu USA Mike'a Pompeo o zdolności amerykańskich firm do dostarczania Białorusi 100 procent niezbędnej ropy po konkurencyjnych cenach. Zdaniem eksperta taki rozwój sytuacji będzie niekorzystny ekonomicznie dla Białorusi.

„Stany Zjednoczone nie pomogą prezydentowi Białorusi Aleksandrowi Łukaszence, jeśli zaczną dostarczać krajowi swoją ropę zamiast rosyjskiej, ponieważ Mińsk nie potrzebuje jakiejkolwiek ropy, ale surowca takiej klasy, która nadaje się do obróbki w rafineriach. Rosja dostarcza ją bez cła. Stany Zjednoczone oferują ropę po cenie rynkowej - ekonomicznie to się Łukaszence nie opłaca" - powiedział Żaworonkow.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

W białoruskich papierosach znaleziono rtęć
Tagi:
USA, Rosja, ropa, Białoruś
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz