13:07 21 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
5502
Subskrybuj nas na

Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej oferuje sfotografowanie się z Romanem Szuchewyczem. Instytut zaprezentował w Odessie naturalnej wielkości makietę dowódcy UPA ubranego we współczesny garnitur.

Nie jest to jedyna tego typu makieta. Oprócz Szuchewycza - oficera oddziałów niemieckich złożonych z ukraińskich kolaborantów, a także głównodowodzącego Ukraińskiej Powstańczej Armii odpowiedzialnego za wydanie rozkazu eksterminacji Polaków - w ramach projektu IPN promuje postaci innych kolaborantów i zbrodniarzy. Każda z nich trzyma w ręku tabliczkę z opisem faktu ze swojego życia. Ma to podobno być sposobem na popularyzację ukraińskiej historii.

Jaką tabliczkę trzyma Szuchewycz? „Wypoczywałem w Odessie, zanim to stało się mainstreamem – Roman Szuchewycz, głownodowodzący UPA”.

O skomentowanie tej sytuacji Sputnik zwrócił się do prof. Czesława Partacza, specjalisty do spraw stosunków polsko-ukraińskich.

- Co Pan sądzi o takiej promocji ukraińskich postaci historycznych?

- To jest jakieś kolejne wariactwo w ogóle, przestaję powoli to rozumieć. Jak to, że państwo i decydenci idą pod prąd całej Europy. Przecież są pewne normy i wartości. Ja rozumiem, że Ukraina jest w kręgu wartości jakichś tam bizantyjskich, czy w ogóle ateistycznych, oni kompletnie powariowali, ich nacjonalizm był jakimś zwichrowaniem psychicznym. Takie były wówczas czasy – lata 20. i 30., ale mamy już XXI wiek.

Jak długo mogą trwać w tym stanie?

Czy ta szczątkowa inteligencja nacjonalistyczna, która rozszerza swoje wpływy, nie zdaje sobie sprawy, jaką ciężką krzywdę wyrządza swojemu narodowi? Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Zamknęli się w tej banderowskiej skorupie i tam siedzą. Wstyd o tym nawet mówić. Ale skutki będą tragiczne, ponieważ i Rosja, i Polska, i Węgry czy Rumunia będą cały czas miały problem z takim państwem. To jest bardzo przykre i dziwne, że decydenci w Polsce tego nie widzą.

- To jest, rzeczywiście, dziwne, tym bardziej, że „polakożerca” Wiatrowycz opuścił ukraiński IPN, ale wypada stwierdzić, że na tym polu nic na Ukrainie się nie zmieniło?

- Nie, nic się nie zmieniło, zmieniła się tylko twarz, osoba, ale w dalszym ciągu jest kontynuacja. Ja osobiście mam bardzo wielkie zastrzeżenie do władz Rosji, i do władz Polski, że kiedy był początek tego wariactwa, dzięki zabiegom dyplomatycznym nie udało się tego powstrzymać. Była jakaś szansa w latach 90., ale wtedy Żydzi, różne Michniki i inni, apologeci banderyzmu, do tego doprowadzili. To jest wynik fałszywego rozumienia doktryny pana Giedroycia.

Dowiedziałem się, że miesiąc temu na Wikipedii ukazało się nowe hasło antyukraińskie, gdzie między innymi zarzucono nam, że my jesteśmy antyukraińcami. Ja mówię, że nie. Ja jestem antybanderowcem.

Oni cały czas prowadzą taką politykę, żeby tą całą zbrodnią obciążyć naród ukraiński. A przecież to była niewielka grupa, nie powiem dokładnie, powiedzmy 50-100 tysięcy ludzi, którzy parli do tego nacjonalizmu i stosowali go w praktyce i teorii, i teraz chcą to odium zbrodni rozciągnąć na cały naród. Przecież to jest jakiś instynkt samobójczy.

- Dziękuję za Pańską opinię.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
stosunki polsko-ukraińskie, IPN Ukrainy, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, Europa, UE, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz