08:45 15 Lipiec 2020
Opinie
Krótki link
Autor
331283
Subskrybuj nas na

Na Białoruś przybył oddział brytyjskiej piechoty morskiej. Na poligonie Loswido w pobliżu Witebska odbędą się wspólne ćwiczenia z białoruską armią, które potrwają dwa tygodnie.

Wręcz bezprecedensowy jest sam fakt, że na terenie Białorusi pojawili się żołnierze z kraju członkowskiego NATO. Zaledwie trzy lata temu na tym samym poligonie przeprowadzono manewry rosyjsko–białoruskie Zapad 2017. Według białoruskiego ministerstwa obrony celem ćwiczeń są „przygotowania do misji pokojowych ONZ” – podaje onet.pl. 

Autor publikacji Witold Jurasz uważa ćwiczenia za wysłanie wyraźnego sygnału pod adresem Moskwy, tłumacząc to tym, że „Rosja w ostatnich miesiącach zintensyfikowała presję na Aleksandra Łukaszenkę, usiłując wymusić na nim daleko idące ustępstwa, które oznaczałyby faktyczną likwidację suwerenności Białorusi”.

Sputnik omówił ten temat z publicystą „Myśli Polskiej” Adamem Śmiechem.

Kiwon na tle wieżowców w Baku
© AP Photo / Dmitry Lovetsky
- Czy Pan redaktor podziela zdanie autowa publikacji?

- Po części zgadzam się z redaktorem Juraszem: niewątpliwie jest to zorganizowana przez prezydenta Białorusi pana Aleksandra Łukaszenkę demonstracja wobec Rosji. Tak to trzeba odbierać, dlatego, że te szczegóły przybycia oddziałów brytyjskich nie na międzynarodowe lotnisko w Witebsku, lecz bezpośrednio do Mińska, wskazują na to, że należy to rozumieć jako demonstrację.

Wydaje się, że jest to element gry, którą prowadzi prezydent Łukaszenka z Rosją. Nie szedłbym w ocenie tego tak daleko, jak niektórzy twierdzą, że Łukaszenka chciałby odciąć się od Rosji. Raczej trzeba powiedzieć, że jest to najdalej idąca demonstracja z jego strony.

Były już różnego rodzaju wypowiedzi odnośnie tego, że mógłby porzucić ropę rosyjską na rzecz ropy sprowadzanej z innych kierunków. Ale przyszły udział wojsk znaczącego kraju NATO jakim jest Wielka Brytania w ćwiczeniach na terytorium Białorusi - tak blisko Rosji, ma znaczenie ogromne - takiej demonstracji jeszcze do tej pory nie było.

- Pierwsza od 26 lat wizyta sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo w Mińsku wywołała sporo komentarzy w polskich mediach. Wynika z nich, że w Polsce wciąż brakuje odpowiedzi na problem, czy lepiej graniczyć na Bugu z suwerenną Białorusią, czy z Federacją Rosyjską? Dlaczego to pytanie powstało?

- Oczywiście wiemy o tym, że polska geopolityka rządzi się obecnie podstawowym prawem, jakie sama stworzyła, to znaczy, walką z domniemanym zagrożeniem rosyjskim.

Odpowiadając na to pytanie, zawsze nawet najbardziej daleko idące negatywne w stosunku do obecnej władzy na Białorusi grupy polityczne, będą jednak w pewnym momencie rozbijały się o tę kwestię. Naturalnie, odpowiedź obecnej polityki polskiej jest taka, że lepiej graniczyć z suwerenną Białorusią.

Problem polega tylko na tym, że niektóre środowiska polityczne uważają, że nie należy utwierdzać władzy pana Łukaszenki, gdyż dla Polski najważniejsza jest zmiana reżimu na Białorusi, czyli pójście tą drogą, jaką Polska szła jeszcze kilka lat temu w czasie, nazwijmy to tak, pierwszego konfliktu spowodowanego wokół Związku Polaków na Białorusi i wówczas nowej przewodniczącej niezaakceptowanej przez władze Białorusi pani Andżeliki Borys, kiedy to w Polsce uważano, że należy wykorzystywać polską mniejszość narodową na Białorusi do wewnętrznej walki przeciwko legalnej władzy tego państwa.

Natomiast inne zdanie wśród polskich polityków obozu rządzącego zakłada, że należy przymknąć oko na ten konflikt, chociaż nie zostawiać go zupełnie na boku, na marginesie, na bocznym torze.

Nasz stosunek do Białorusi nie jest stosunkiem do normalnego państwa, to jest stosunek podyktowany właśnie obsesją na punkcie Rosji, jaka w polityce polskiej jest coraz silniejsza. O tym trzeba pamiętać, oceniając komentarze, jakie w tej chwili pojawiają się.

Widzę dwie drogi: w ramach jednej jako państwo polskie podtrzymujemy Białoruś w kierunku pewnego kompromisu z istniejącymi władzami, bo innych nie ma i opozycja białoruska jest zbyt słaba, by dokonać zmiany władzy. A druga, idąca jeszcze dalej, zakłada, że nie trzeba pomagać panu Łukaszence, tylko przeć do zmiany władzy.

Powracając do wizyty pana Pompeo oraz obecności wojsk brytyjskich na terenie Białorusi. Ma to swój wymiar polityczny i militarny. Jeżeli pan prezydent Łukaszenka poważnie myśli, chociaż ja w to nie wierzę, o zmianie swego kierunku strategicznego, to wypadałoby przypomnieć losy chociażby przywódców północnoafrykańskich państw, którzy spotykali się, jak pan pułkownik Kaddafi z przywódcami Zachodu.

A później stało się tak, jak się stało. Grając w ten sposób z Zachodem, pan Łukaszenko naraża się w ostatecznym rozrachunku na operację zmiany reżimu pod nazwą takiej czy innej rewolucji. I w gruncie rzeczy uważam, że on sobie doskonale zdaje z tego sprawę.

- Polityczne deklaracje pana Aleksandra Łukaszenki wobec Polsko były i nadal są niejednoznaczne. Jak również niejednoznaczny jest problem „Białoruś a polska racja stanu”. Więc, co dzieli i co łączy Białoruś i Polskę?

- Myślę, że, jeżeli widzimy sytuację bez okularów ideologicznych, to nie dzieli nas nic szczególnego. Jeżeli będziemy patrzyć przez okulary ideologiczne, to naturalnie, zobaczymy sprawy historyczne. One w jakimś stopniu będą nas dzielić, ponieważ każdy naród w jakimś stopniu inaczej traktuje pewne wydarzenia historyczne i tam nie ma miejsca na wytworzenie czegoś, co byłoby wypadkową.

Jest to naturalne, trzeba z tym się pogodzić i żyć w normalnej sytuacji, utrzymywać normalne wręcz przyjazne stosunki. Jesteśmy Słowianami, co nas może dzielić? Łączy nas właśnie pochodzenie, łączą nas kilka wieków wspólnej historii.

Oczywiście, pewne kręgi, które, zresztą, były bardzo słabe politycznie w okresie po I wojnie światowej i wtedy już chciałyby widzieć niepodległą Białoruś, ale z przyczyn obiektywnych było to niemożliwe i Białoruś była wtedy podzielona między Polską a Związkiem Radzieckim.

Istniejące konflikty są tworzone, niestety, głównie przez stronę polską. Ja nie widzę w historii władzy pana Łukaszenki jakichś szczególnie antypolskich momentów, chyba oprócz pewnych działań wobec Związku Polaków na Białorusi, który w pewnym momencie zaczął działać nielegalnie w stosunku do prawa obowiązującego na Białorusi.

Więc trudno tu mieć pretensje do władzy Białorusi, że chciała przywrócić stan prawny zgodnie z tym, co obowiązuje.

Uważam, że powinniśmy żyć w przyjaźni, w najlepszych stosunkach gospodarczych, turystycznych, wymiany wakacyjnej, zarówno młodych ludzi, jak i każdego obywatela, który chce poznać kraj swego sąsiada.

W momencie, kiedy wchodzi w grę polityka, kiedy poza użytkowaniem mniejszości polskiej przeciwko władzom Białorusi, może dojść do użytkowania całej Białorusi przeciwko Rosji, naturalnie, będą narastać problemy aż do skonfliktowania państwa polskiego z Białorusią, co nie jest nikomu potrzebne ani w całym regionie, ani w państwie białoruskim i w Polsce.

- Dziękuję za rozmowę.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Białoruski deputowany o polskiej uchwale: „Tak przekręcać historię...”
Polska znosi opłatę konsularną dla dzieci z Rosji i Białorusi
Polska chce zrobić z Białorusi „strefę buforową na wypadek rosyjskiej inwazji”?
Tagi:
ZSRR, polityka, Polska, NATO, stosunki międzynarodowe, stosunki dyplomatyczne, współpraca, żołnierze, Wielka Brytania, Aleksandr Łukaszenka, Białoruś
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz