00:27 12 Lipiec 2020
Opinie
Krótki link
Autor
277828
Subskrybuj nas na

Polscy aktywiści kontynuują walkę z decyzją o planowanym przekopie Mierzei Wiślanej. Tym razem przedstawiciele Obozu dla Mierzei stworzyli w Internecie petycję, która w kilka dni zebrała ponad 1000 podpisów.

Aktywiści wzywają między innymi premiera Mateusza Morawieckiego i innych polskich polityków, aby wycofali się z tego kosztownego i niezgodnego z wolą obywateli pomysłu. „Nie ma naszej zgody na takie marnotrawienie publicznych pieniędzy i brak gospodarności!” – czytamy w petycji. Z jej treścią można zapoznać się na portalu Avaaz.org.

„Niszczenie przyrody za nasze pieniądze”

Sputnik rozmawiał z Mayrą Wojciechowicz – aktywistką Obozu dla Mierzei, uczestniczką akcji przeciwko budowie przekopu „Nagi walentynkowy protest” polegającej na tym, że na terenie inwestycji wspólnie ze swoim partnerem rozstawili łóżko, rozebrali się do naga i spędzili pod kołdrą kilka godzin.

Jak wyjaśniła w rozmowie, autorów petycji niepokoi m.in. fakt, że koszty przekopu Mierzei Wiślanej wzrosły w ciągu roku z zaplanowanych 880 mln zł do prawie 2 mld zł.

„W tej chwili ten koszt jest po prostu kosmiczny. Nie zgadzamy się z taką strategią utopionych kosztów. Trzeba powiedzieć: „Stop”. To po pierwsze. A po drugie, początkowe szacunki były bardzo zaniżone. Już dwa lata temu mówiliśmy o tym, że koszt tej budowy będzie prawdopodobnie wynosił ponad 2 mld złotych. Uważamy, że na początku kwota była specjalnie zaniżona, bo w przypadku podania realnych kosztów reakcja opinii publicznej na inwestycję byłaby o wiele gorsza” – mówi Mayra Wojciechowicz.

Obok kwestii finansowej, także ochrona przyrody pozostaje jednym z poważnych powodów zaniepokojenia aktywistów.

Nie zgadzamy się zarówno na marnotrawienie publicznych pieniędzy, jak i na niszczenie przyrody za nasze pieniądze. To niedopuszczalna kombinacja. Uważamy, że w regionie jest o wiele więcej, pilnych potrzeb, na które można byłoby przeznaczyć te fundusze – sieć gazownicza, kanalizacja itd. – wyjaśnia aktywistka i dodaje, że istnieją też inne realne alternatywy dla rozwoju regionu.

„Rząd ciągle podkreśla, że ta inwestycja ma ożywić region. Natomiast we Fromborku jest gotowy operat uzdrowiskowy, są odbiorcy, ale nie ma pieniędzy na to, żeby zbudować bazę uzdrowiskową (brakuje 6 mln zł). Podobnie w Krynicy Morskiej, są źródła wody solankowej i gotowe odwierty które nie są jednak wykorzystywane, bo nie ma pieniędzy, żeby zbudować bazę uzdrowiskową” – wyjaśnia Mayra Wojciechowicz.

Niezależność od Rosji – to cel nieosiągalny?

Aktywiści są pewni, że przekop Mierzei Wiślanej nie pomoże w rozwiązaniu problemu tzw. „niezależności od Rosji”. Przypomnijmy, że zwolennicy kanału uważają, że będzie on alternatywą dla Cieśniny Pilawskiej. Według rozmówczyni Sputnika chodzi o manipulowanie opinią publiczną.

„Z jednej strony, rząd mówi, że kanał uniezależni Polskę od Rosji. Ale z drugiej strony, proszę zwrócić uwagę, że import węgla z Rosji w ostatnich latach był astronomiczny i takiej skali nigdy wcześniej nie było. Naszym zdaniem opieranie polskiej gospodarki na rosyjskim węglu to o wiele większe uzależnienie, jednak o którym rząd nie chce mówić. Jak kiedyś powiedział pisarz Michaił Sałtykow-Szczedrin, „jak władza zaczyna mówić dużo o patriotyzmie, to znaczy, że będą kraść”. Ten cytat jest bardzo adekwatny do tej sytuacji. Uważamy, że chodzi o podbijanie antyrosyjskich nastrojów aby pod ich przykrywką wyrzucić w błoto 2 mld publicznych pieniędzy” – uważa aktywistka.

Dlaczego Polska powoli przestaje być państwem prawa?

Mayra Wojciechowicz ze smutkiem reaguje na informację odnośnie tego, że, jak podaje Business Insider w miejscu przekopu Mierzei Wiślanej powstają już elementy nabrzeża i wyjaśnia, dlaczego wiele osób w Polsce nie ma pojęcia, co dzieje się na Mierzei.

„Telewizja publiczna jest kanałem rządowym, któremu nie zależy na tym, żeby opinia publiczna była szeroko informowana o tym, co dzieje się na Mierzei. Pragnę podkreślić, że ta inwestycja nie ma obowiązującej zgody środowiskowej. Nasz rząd bez oglądania się na wezwanie Komisji Europejskiej, która, jak wiadomo, nakazała  zaprzestania prac, kontynuuje budowę. Może to grozić Polsce sankcjami. To oznacza, że żyjemy w kraju, który powoli przestaje być państwem prawa, gdzie nie liczą się przepisy, nie liczą się instytucje i samorządy. Chcielibyśmy, żeby państwo funkcjonowało w sposób racjonalny, rozsądny i demokratyczny” – mówi aktywistka.

Poparcie dla przekopu wyraziło… 80 osób

Jednocześnie rozmówczyni Sputnika jest pozytywnie nastawiona i wierzy, że kwestia przekopu Mierzei Wiślanej, zostanie rozwiązana.

Wiemy, że w ludziach jest siła. Jeżeli ktoś działa z autentycznych, szczerych pobudek serca, to jest o wiele skuteczniejszy, niż ten, kto działa z obowiązku lub dla pieniędzy. Prawie co minutę ktoś stawia swój podpis pod naszą petycją. Jeżeli zbierzemy dużo podpisów, chcemy tę petycję przekazać premierowi i wysłać do Rady Ministrów. Co ciekawe, znalazłam w Internecie petycję na temat poparcia dla przekopu. Podpisało ją zaledwie 80 osób. To pokazuję, że ludzie tak naprawdę nie chcą przekopu – stwierdziła Mayra Wojciechowicz.

Jak obiecuje aktywistka, akcja „Nagi walentynkowy protest" nie jest ostatnią. Przeciwnicy przekopu Mierzei Wiślanej planują też inne.

„Wszystkie nasze akcje to działania NVDA (Nonviolent direct action). To akcje pokojowe z odrobiną humoru, ponieważ uważamy, że nawet o takich poważnych rzeczach można mówić w sposób niekonfliktowy. Polityce siły i bezprawia przeciwstawiamy lekkość, czułość i poczucie humoru, one są naszą siłą” – powiedziała na zakończenie Mayra Wojciechowicz.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Gdzie się kończy demokracja a zaczyna przekop?
Ruszył przekop Mierzei Wiślanej: koparki już pracują, ekolodzy piszą do KE
KE złoży pozew do TSUE w związku z przekopem Mierzei Wiślanej?
Tagi:
Morze Bałtyckie, Rosja, Polska, przekop, Mierzeja Wiślana
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz