Opinie
Krótki link
Autor
181056
Subskrybuj nas na

Straszenie Rosją przez ostatnie 10 lat doprowadziło do takiego stanu, że autorzy obłąkańczej histerii sami się przestraszyli potwora, którego stworzyli na potrzeby polityki wewnętrznej i dziś nikt najchętniej nikt do Smoleńska by nie pojechał.

Kiedy Putin szykował się do wygłoszenia mowy w Yad Vashem, prezydent Andrzej Duda powołał sztab kryzysowy, aby udzielić „adekwatnej odpowiedzi”. Putin - wspominając nasz kraj – powiedział, że „Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini, Polacy byli uznawani przez nazistów za podludzi; narody słowiańskie miały być albo zniszczone albo stać się niewolnikami bez własnej kultury, pamięci historycznej i języka”. Przyznał, że Polacy należeli do grona najliczniejszych ofiar faszyzmu. Andrzej Duda wraz ze sztabem uznali, że w byciu ofiarą faszyzmu nie ma nic uwłaczającego, ale na wyrazy uznania, akceptacji i jakąkolwiek formę dyplomatycznie-grzecznościową nie wystarczyło kultury politycznej i kultury w ogóle.

Polski jazgot słyszany był tylko nad Wisłą

Polscy politycy ujadający we wschodnią stronę nijak nie mogą wczuć się w płynący z tego kierunku poziom politycznego dyskursu i jednocześnie nie potrafią zrozumieć, przyjąć do wiadomości faktu, że są za słabi, aby narzucić rosyjskiej dyplomacji swój „poziom dyskusji”.

Do czerwoności rozgrzała wszystkich „zaczepka” Putina dotycząca ambasadora Lipskiego, poczuli zew krwi, ale historia skończyła się tak nieoczekiwanie jak się zaczęła. Polskie próby utrzymywania napięcia zostały zbagatelizowane przez stronę rosyjską, a polskim adwersarzom zabrakło inwencji twórczej i oprócz bełkotu nafaszerowanego frazesami o polskiej tolerancji i drzewkach w Yad Vashem nikt nie zająknął się nad gettem ławkowym czy numerus clausus w II RP.

Do tej pory nikt w Polsce nie może wyjaśnić, o co chodziło Putinowi, poza tym, że wielu Polaków uświadomiło sobie, że w II Rzeczypospolitej stosunek do Żydów był, delikatnie rzecz ujmując, ambiwalentny. Polski jazgot słyszany był tylko nad Wisłą, a oburzenie Putina „antysemicką świnią” usłyszał cały świat. I zapewne o to chodziło.

Dwie rocznice - w „chocholim tańcu”

Zbliżają się kolejne dwie rocznice i Polacy zamiast rozmawiać o uroczystościach 80. rocznicy tragedii katyńskiej i 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej rozkręcają się w „chocholim tańcu”, próbując zrzucić na Rosję winę za niedostatecznie godne uczczenie obu rocznic.

Straszenie Rosją przez ostatnie 10 lat doprowadziło do takiego stanu, że autorzy obłąkańczej histerii sami się przestraszyli potwora, którego stworzyli na potrzeby polityki wewnętrznej i dziś nikt do Smoleńska nie chciałby pojechać.

Oczekiwanym rozwiązaniem przez stronę polską była nadzieją, że Rosja odmówi współpracy przy organizacji wizyty w Katyniu, tymczasem Rosjanie jak zwykle „knują” i zaoferowali się, że wszechstronną pomocą. Można powiedzieć, że rosyjscy politycy ciągle rozmijają się z oczekiwaniami polskich odpowiedników.

Należy przypomnieć, że na etapie planów wizyty wszyscy „rwali się” do Smoleńska. Po rosyjskiej deklaracji zapał wygasł i zaczęły się poszukiwania chętnych.

Kto pojedzie nie wiadomo, bo może okazać się, że wielu pisowskich oficjeli będzie miało inne niecierpiące zwłoki zadania państwowe.

Naród dzisiaj bardziej niż ruskich boi się koronawirusa

Podpowiadam rządzącym, że naród dzisiaj bardziej niż ruskich boi się koronawirusa i swoją absencję na uroczystościach najlepiej nim usprawiedliwić. Skoro naród dał się zindoktrynować w kwestii mitycznego rosyjskiego zagrożenia, to z zagrożenia koronawirusem nawet nie musi być indoktrynowany.

Kolejne rosyjskie mieszanie się w sprawy polskie to, deklarowana chęć zaproszenia polskich wojskowych na Defiladę Zwycięstwa 9 maja tego roku do Moskwy.

„Trzeba być twardym jak ruscy”

Rosjanie, co prawda, nie przewidują miejscówki na trybunie głównej Placu Czerwonego dla Dudy, bo nie chcą mu dać satysfakcji odrzucenia zaproszenia. I choć zachowanie takie jest logiczne, to w tym wypadku będzie błędem rosyjskiej dyplomacji. Takim politykom jak Duda należy dawać to, czego mentalnie nie są w stanie przetrawić i przyjąć.

Rozumiem, że bycie w Moskwie tego dnia to honor, ale bez przesady, że odmowa Dudy będzie skazą na honorze Rosji czy prezydenta Putina.

Duda nie jest nawet prezydentem wszystkich Polaków, zaproszenie go łącznie z kompanią reprezentacyjną Wojska Polskiego byłoby gestem nie w stosunku do prezydenta Polski, ale sposobem komunikowania się z Polakami.

Z tymi, którzy szanują Rosję na poziomie prywatnym w stopniu podobnym do opinii wyrażonej przez pielęgniarkę z Centrum Onkologii w Warszawie, która motywując chorych do walki z chorobą mówi, że: „Trzeba być twardym jak ruscy. Bo tylko wtedy zasługuje się na szacun”.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
rewizja historii, II wojna światowa, Memoriał Katyński, zbrodnia katyńska, Katyń, katastrofa smoleńska, Andrzej Duda, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz