18:52 21 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
4512216
Subskrybuj nas na

W czołowych amerykańskich mediach pojawiła się teza o tym, że Rosja kontroluje aktualnie cały szereg terytoriów spornych i rzekomo stąd proponowane obecnie zmiany w Konstytucji, które mają zagwarantować niepodzielność terytorialną kraju.

Do tradycyjnej listy otwieranej przez Krym i Wyspy Kurylskie, Amerykanie dodali również ziemie leżące nad Bałtykiem: оbwód Kaliningradzki i tereny przygraniczne z Estonią. O tym, dlaczego w Stanach Zjednoczonych wzywa się do rewizjonizmu terytorialnego z politologiem dr. Mateuszem Piskorskim rozmawiał red. Igor Stanow.

— W „The Washington Times” ukazał się artykuł Wesa Martina kwestionujący de facto przynależność Kaliningradu do Rosji. Czy to poważna publikacja?

— Zanim przejdziemy do refleksji o źródłach takich poglądów i tego, co ma na celu ich głoszenie, warto uzupełnić, że gazeta ta została założona przez twórcę znanej sekty z Korei Południowej, Kościoła Zjednoczeniowego, Sun Myung Moona. A dzisiaj jest to medium zbliżone do środowisk proprezydenckich, na jego łamach publikują ludzie z Fox News i portalu Breitbart. Ci, którzy w całości popierają politykę Donalda Trumpa.

© Sputnik . Evgeniy Karasev
Czyli głos jest miarodajny; to tak, jakby wskazać na „Gazetę Polską” w Polsce, która jest takim nieoficjalnym organem partii Jarosława Kaczyńskiego. I jeszcze sprawa osoby autora tego tekstu: Wesley Martin to pułkownik w stanie spoczynku, z kartoteką w tamtejszych wojskowych służbach specjalnych, dwukrotnie przebywał w Iraku pełniąc wysokie stanowiska w siłach okupacyjnych. Czyli autor, który – musimy to zakładać – ma jakieś pojęcie o trendach i poglądach amerykańskiego establishmentu.

— Czy faktycznie, jak twierdzi jej autor, amerykańska administracja liczy na rewizję porządku terytorialnego na niekorzyść Rosji?

— Autor zwraca uwagę na ostatnie tournée sekretarza stanu Mike’a Pompeo po republikach byłego Związku Radzieckiego. Amerykanie wyraźnie się na tym kierunku uaktywnili. Kolejne deklaracje Pompeo nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Nie można mieć złudzeń, że administracja Trumpa gotowa jest zrezygnować z ingerencji w sprawy wewnętrzne na tym obszarze.

Mateusz Piskorski
© Zdjęcie : Igor Stanow
Mateusz Piskorski

To, że mamy teraz specyficzną retorykę samego prezydenta, nie oznacza, że zmieniły się dalekosiężne plany decydentów w Waszyngtonie. Bardzo dosadnie – on nie musi poddawać swoich wypowiedzi dyplomatycznej cenzurze – powiedział o tym w ostatnim wywiadzie dla jednej z rosyjskich stacji telewizyjnych prezydent Syrii Baszar al-Asad: Stany Zjednoczone zaczynają przypominać swoim zachowaniem na arenie międzynarodowej III Rzeszę z jej planami nowego urządzenia świata i rewizji granic.

W artykule Martina znajdziemy jedną ważną zapowiedź o tym, że Waszyngton bardzo liczy, że odejście Władimira Putina z urzędu prezydenta w 2024 roku spowoduje w Rosji rozchwianie, że jego następca nie będzie miał tej siły i stanowczości. I że wtedy znów pojawi się możliwość, z której próbowano skorzystać w czasach słabego i uległego Borysa Jelcyna, możliwość dokonania rozbioru Federacji Rosyjskiej.

— Wtedy też wspominano właśnie o Kaliningradzie. Czy dlatego znów postanowiono eksploatować ten wątek?

— Ten wątek nie został w żaden sposób porzucony. Mój znajomy rosyjski dziennikarz i publicysta z Kaliningradu Andriej Wypołzow pisze o tym od lat, zwracając przede wszystkim uwagę na próby sztucznego powołania do życia jakiejś „pruskiej” tożsamości mieszkańców obwodu, jakoby całkiem odmiennej od reszty Rosji. To są faktycznie działania różnego rodzaju fundacji, think-tanków, aktywność z zakresu miękkiej siły. Ale w ostatnich latach eksperci amerykańscy coraz częściej kreślą scenariusze konfliktu zbrojnego o Kaliningrad, jego zbrojnego przejęcia.

Wokół eksklawy kaliningradzkiej wzrasta poziom militaryzacji, i w Polsce, i na Litwie. Dlatego amerykańscy stratedzy liczą, że w razie konfliktu jej zbrojne zajęcie nie stanowiłoby problemu. Ale, żeby zredukować opór mieszkańców, próbuje się wśród nich wzbudzić sztucznie wywołany separatyzm, a przecież to są Rosjanie niemający nic wspólnego z przedwojennymi mieszkańcami tego miasta i regionu.

Nie tak dawno ukazał się też raport Rady Atlantyckiej, w której mowa jest o możliwości agresji na ten obszar Rosji z wykorzystaniem polskiego lotnictwa i rozmieszczonych w Polsce instalacji rakietowych.

Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński
© AFP 2020 / Wojtek Radwanski
— Czyli Polskę mogą zachęcać udziałem w rozbiorze terytorium rosyjskiego?

— Tutaj mamy paradoks: Martin pisze, że to byłe niemieckie Prusy Wschodnie i podkreśla, że warto byłoby obwód przyłączyć do Unii Europejskiej. Czyli sugeruje, że byłaby to zdobycz dla Niemiec. O Polsce ani słowa.

Wygląda na to, że w niektórych głowach amerykańskich analityków zrodził się pomysł terytorialnego odtworzenia obszaru III Rzeszy. Czyli po Kaliningradzie, zapewne przyszłaby kolej na niemiecki Olsztyn, później Górny i Dolny Śląsk, Opolszczyznę, Lubuskie, Zachodniopomorskie. Jakieś 30% terytorium Polski. Ta gra jest bardzo niebezpieczna, ale na szczęście zawieszona w próżni, bo nie widać dziś zainteresowanych takim scenariuszem w Berlinie, choć w razie potrzeby pewnie się znajdą.

I jeszcze jedna fałszywa analogia: Rosja nie jest dziś w sytuacji Czechosłowacji z 1938 roku, którą dzielono w Monachium. Nikt nie ma obecnie potencjału, by jakikolwiek fragment rosyjskiego terytorium dzielić i rozdawać zainteresowanym. Żeby coś takiego było możliwe, trzeba by najpierw doprowadzić do chaosu w państwie rosyjskim, do jego rozchwiania. I pewnie na to właśnie niektórzy amerykańscy stratedzy konsekwentnie liczą.

— Jakie są reakcje na takie pomysły w Polsce?

— Jestem przekonany, że w imię osłabienia Rosji, wielu polskich polityków gotowych byłoby wesprzeć nawet odrodzenie terytorialne III Rzeszy. Przecież dziś oficjalna polityka historyczna prowadzi coraz częściej do wniosku, że najgorszym wrogiem i okupantem nie były wcale hitlerowskie Niemcy, ale radziecka Rosja.

Nigdy nie zabraknie tych, którzy – jak pisał przed laty Roman Dmowski – „bardziej niż kochają Polskę, nienawidzą Rosji”. Dlatego takie fantazje Amerykanów mogą w Polsce trafić na podatny grunt, choć to tragikomiczne.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

W Oświęcimiu o… Petlurze
Czy Macron przyciągnie Polskę do Europy?
Hardcorowy oportunista o II wojnie światowej
Obchody w Smoleńsku powodem do grania historią i stosunkami z Rosją w kampanii wyborczej
Trzcianka: w Polsce można spotkać sędziów kierujących się literą i duchem prawa
Tagi:
Władimir Putin, PiS, obrona terytorialna, USA, Kaliningrad, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz