00:47 06 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
Koronawirus 2019-nCoV w Polsce (114)
5487
Subskrybuj nas na

Młoda kobieta, która niedawno wróciła z Włoch i miała objawy wskazujące na koronawirusa, opisała na Facebooku reakcję polskiej służby zdrowia. Jej relacja zwala z nóg i niestety nie napawa optymizmem.

Codziennie słyszymy o nowych przypadkach wykrycia koronawirusa w różnych miastach Polski. Na szczęście nie doszło jeszcze do zgonu żadnego z pacjentów. Jeżeli jednak będzie dochodzić do przypadków takich jak ten opisany dwa dni temu w mediach społecznościowych, możemy być pewni, że polskie służby czuwające nad bezpieczeństwem epidemiologicznym nie opanują szerzenia się choroby.

Młoda kobieta w poniedziałek opisała na Facebooku to, jak pomimo objawów wyraźnie wskazujących na koronawirusa oraz faktu, że kilka dni wcześniej wróciła ze strefy zagrożenia, odsyłano ją z jednego miejsca do drugiego, a w końcu kazano jej samodzielnie przyjechać do szpitala. Nie wykonano także testu na koronawirusa.

Małgorzata Kołder skarży się, że państwo nie tylko zwlekało z reakcją na jej zgłoszenie, zastanawiając się, kto dokładnie powinien się tym zająć, ale też przy okazji narażono innych na potencjalne zagrożenie, każąc jej udać się do szpitala samodzielnie „zasłaniając twarz szalikiem”.

Najpierw zalecono jej kwarantannę domową, ale po nasileniu się objawów pacjentka kolejny raz zwróciła się do lekarzy i epidemiolgów.

„Niestety jestem mocno pesymistycznie nastawiona do tego co się wydarzy w naszym kraju w najbliższych dniach i tygodniach” – napisała na Facebooku.

„Poinformowano mnie, że z racji tego, że nie ma bezpośredniego zagrożenia życia, bo jeszcze nie zaczęłam mieć niewydolności oddechowej i nie pluję krwią to niestety oni nie mogą po mnie przyjechać i mam dotrzeć do szpitala na własną rękę.

Po moim pytaniu w jaki sposób mam to zrobić nie stwarzając zagrożenia dla innych powtórzyła się rada z założeniem szalika na usta i nos.. Dostałam informację, że mogę próbować zgłosić sie do przychodni w miejscu zameldowania (na drugim końcu miasta) i oni MOŻE będą mogli mi pomóc zorganizować transport, ale w sumie to nie wiadomo.

Kobieta opisała serię telefonów, które zmuszona była wykonać, aby w końcu i tak dojechać do szpitala taksówką. Po tym, jak wykonano test na grypę i wyszedł on pozytywnie, zrezygnowano z dalszych badań. Kobieta odetchnęła z ulgą, ale zastanawiała się nad tym, co by się wydarzyło, gdyby faktycznie okazało się, że to wirus?

Prawdopodobnie zarażony byłby już kierowca taksówki albo współpasażerowie, gdyby jechała do szpitala komunikacją miejską. Nieco dziwny wydaje się fakt niewysłania karetki po osobę w jej stanie, z wysoką gorączka i objawami wskazującymi na chorobę zakaźną.

„Długo zastanawiałam się czy to opisać, ale widząc jak sytuacja epidemiologiczna szybko postepuje stwierdziłam, że ludzie powinni wiedzieć jak realnie wygląda przygotowanie instytucji państwowych i sposób reakcji na zagrożenie epidemią” – kończy swój wpis.

Pod nim pojawiły się liczne komentarze, niektóre niezwykle trafne, na przykład taki: „Szkoda, że Bareja nie żyje. Fantastyczny scenariusz”.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Koronawirus 2019-nCoV w Polsce (114)

Zobacz również:

Dowódca sił USA kieruje armią z domu. Przyczyną koronawirus
Paryż: Koncerty Madonny odwołane z powodu koronawirusa
Kolejne przypadki koronawirusa w Polsce. Wśród zarażonych generał
Tagi:
grypa, kwarantanna, PiS, Sejm RP, rząd, koronawirus, Polska, epidemia
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz