01:01 06 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
Pandemia COVID-19 (106)
3717
Subskrybuj nas na

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła pandemię koronawirusa. Zdaniem analityków Moody’s, koronawirus „może być tym, co ekonomiści nazywają czarnym łabędziem – rzadkim i z natury nieprzewidywalnym wydarzeniem o poważnych konsekwencjach”.

Recesja gospodarcza na świecie zapowiada się już w pierwszej połowie tego roku.

Swoją opinią na ten temat ze Sputnikiem podzielił się prof. Marian Noga z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu.

„Zacznijmy od światowej gospodarki. Według Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD, Organisation for Economic Co-operation and Development- red.), gdyby w tym roku nie było koronawirusa, to globalny wzrost PKB miał wynosić 2,9 proc. Po koronawirusie w Chinach i częściowo we Włoszech prognoza została skorygowana już do 2,5 proc. Analitycy jednak zaczęli mówić, że nie jest to właściwa prognoza i jeżeli epidemia się przedłuży, to wzrost będzie tylko 1,5 proc. To jest dwa razy mniej niż prognozowano w ubiegłym roku” – stwierdził Marian Noga.

Według niego jedyną nadzieją, że ta pesymistyczna prognoza może się nie spełnić jest to, że gospodarka Stanów Zjednoczonych, (mając koronawirusa na dużo mniejszą skalę niż we Włoszech czy w samych Chinach), jest bardziej elastyczna niż europejska. Prof. Noga przytacza prognozę analityków OECD, co do wzrostu PKB Unii Europejskiej, który ostatnio obniżył się z 1,2 do 0,2 proc.

Dla porównania podaje, że w Stanach Zjednoczonych prognoza wzrostu PKB z powodu koronawirusa z 2,2 obniży się do 0,5 proc. To znaczy, że obniżenie wzrostu PKB w USA będzie o połowę niższe niż w Unii Europejskiej. W rezultacie gospodarkę krajów Europy, w tym Polski, czekają duże straty gospodarcze.

Będzie dno spowolnienia. Nie kryzysu

Niecały rok temu OECD prognozowało, że polski wzrost gospodarczy będzie czwarty po Indiach, Chinach i Indonezji. Prof. Noga już wcześniej wyrażał opinię, że budżet zrównoważony w Polsce jest tylko efektem propagandowym.

Założenia budżetu były zbyt optymistyczne. Założono wzrost 3,7 proc. Natomiast nie raz mówiłem w mediach, a analitycy tego nie zauważyli, że jak osiągnęlibyśmy w tym roku nawet bez koronawirusa 2,9 proc PKB, to byłby wielki sukces. Natomiast uważam, że będzie to dno spowolnienia. Nie kryzysu.

„Pani minister rozwoju Jadwiga Emilewicz powiedziała, że nawet może w wyniku koronawirusu polska gospodarka rozpędzi się do poziomu 2 proc. Ale mimo wszystko, będę obstawał, że będzie więcej. Nie chcę tu siać niepotrzebnego pesymizmu. Natomiast w 2021 roku spodziewam się, że wzrost będzie już 3,1 – 3,2 proc.” – stwierdził rozmówca.

„Jest nadzieja, że do połowy lipca epidemia zostanie opanowana. Mimo tego, że nie mamy takiej akomodacji, czyli przystosowania do zmiennych sytuacji jak Amerykanie, jestem przekonany, że w III czy IV kwartale tego roku można będzie gospodarkę rozpędzić na koniec czerwca po osiągnięciu dna spowolnienia, które oczywiście nastąpi z powodu zerwania łańcucha dostaw. Na przykład przemysł samochodowy wytwarza 6-7 marek samochodowych o światowym zasięgu. Do wszystkich tych marek części produkują Chińczycy. Jak te części do Niemiec nie dojadą, przemysł niemiecki będzie musiał spowolnić gdzieś o 80%. W Polsce może nie aż tak, ale każda gospodarka nie lubi żadnych przerw. Jeżeli czegoś brakuje, to się szuka substytutów. Szuka się innych źródeł importu. I ja to widzę tak, że III,IV kwartał stwarzają przynajmniej szansę do zintensyfikowania wzrostu gospodarczego” – mówi prof. Marian Noga.

Ekspert wyliczył, że będzie minimum 10 mld złotych strat, ale nic się nie stanie, bo Polska zmieści się we wszystkich normach UE.

Czy Polacy uporają się z epidemią?

Prof. Noga poruszył też kwestię zachowania ludzi po ogłoszeniu pandemii.

„Problem, jak zwykle, jest w edukacji i w posiadanej wiedzy. Na pewno skutki tej już pandemii będą zdecydowanie mniejsze, jeżeli zastosujemy się do wszystkich rekomendacji. Chodzi o to, żeby ludzie nie gromadzili się, żeby ludzie byli w domach, unikali kontaktów, i żeby zrozumieli, że to nie jest żart, to nie jest żadne widzimisię rządu, tylko, że to jest jedyna metoda, bo na koronawirusa na razie nie ma lekarstwa. Szczepionka będzie, powiedzmy, za rok. Dopóki nie ma szczepionki, nie ma innej metody. Ale czy polskie społeczeństwo do tego dorosło? Bo Włosi to zlekceważyli. Teraz cały kraj odbywa kwarantannę. Mam nadzieję, że Polacy zrozumieją decyzję o zamknięciu szkół, uczelni, kin, że jest to słuszne” – stwierdził prof. Noga.

Nadmienił, że w przyszły wtorek rząd ma ogłosić projekt ustawy „koronawirus – gospodarka”.

Już podano pewne ramy, ale nie zadowalają one wszystkich. Na przykład, nie zadowalało to, że rodzice dzieci w wieku 9, 10, 11 lat, (bo po 12 roku życia można samodzielnie jechać w autobusie) mieli dostać rekompensatę za nieobecność w pracy i pilnowanie dzieci w domu w wielkości 80 proc. uposażenia. I już dzisiaj minister Emilewicz powiedziała, że zwiększają wiek do 12 lat. Przedsiębiorcom trzeba będzie udzielić prolongaty spłacenia PIT-u, przede wszystkim VAT-u i ZUS-u. Będzie to odroczenie bez karnego oprocentowania – powiedział ekspert.

Na pytanie, jak zakłady, nic nie produkując, maja płacić zasiłki pracownikom, prof. Noga przyznał, że rząd liczy na pomoc Unii.

Polsko-ukraińskie przejście graniczne
© Sputnik . Pavel Palamarchuk
„Już jest mowa o 24 mld euro, które będą przeznaczone na płace dla pracowników, którzy nie mogą przyjść do pracy. Sumę ogłosiła przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. I na pewno ta suma już jest generowana na wszystkie kraje unijne. Polska podobno ma dostać pierwszy miliard już w najbliższym czasie” – poinformował rozmówca Sputnika.

Edukacja, wiedza, higiena

Profesor opowiedział też o tym, jak sam przestrzega rekomendacji epidemiologów.

„Ja na razie chodzę bez maski. Syn mnie uprzedził, że jest taka maska ze specjalnymi wkładkami, która chroni, ale one kosztowały 5 złotych a teraz kosztują 150 złotych. Wszędzie jest tak na świecie. Braku żywności, lekarstw nie odczuwamy. Straszą nas, a moja żona mówi – chodź, zobacz, w sklepie osiedlowym wszystko jest. Wszystko na spokojnie kupiłem, w ogóle nie było tam ludzi. W sklepach i aptekach kupuje się przede wszystkim środki dezynfekcyjne, różne spryskiwacze. Mój 10-letni wnuczek, jak do niego przychodzę, to on na schodach już spryskuje mi ręce. Takie spryskiwacze są też zainstalowane przy wejściach do sklepów. Wiele instytucji też takie zainstalowało. Ludzie to rozumieją, bo przede wszystkim edukacja i wiedza – to najważniejsze elementy” – reasumował prof. Marian Noga.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Pandemia COVID-19 (106)

Zobacz również:

Ostatni kraj w Europie, gdzie nie ma koronawirusa
Iran zażądał odwołania amerykańskich sankcji w celu walki z koronawirusem
Ministerstwo Zdrowia: Polska wprowadza stan zagrożenia epidemiologicznego
Tagi:
zdrowie, epidemia, koronawirus
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz