00:35 30 Marzec 2020
Opinie
Krótki link
Autor
8489
Subskrybuj nas na

Koronawirus zbiera coraz większe żniwo na całym świecie. Polska opinia publiczna poinformowana została o kolejnych zakażonych chorobą COVID-19 i pierwszym wypadku śmiertelnym. Lecz epidemia ma niestety wiele twarzy.

Temat przeniesienia terminu wyborów prezydenckich wyznaczonych na 10 maja porusz się co raz częściej.

Nie wiemy, jak będzie wyglądać sytuacja z epidemią np. za miesiąc, ale w dzisiejszych warunkach wybory prezydenckie na pewno odbędą się w maju

– stwierdził szef sztabu wyborczego Andrzeja Dudy Adam Bielan.

Nie ma możliwości przesunięcia wyborów prezydenckich, samorządowych czy parlamentarnych, chyba że zostanie wprowadzony stan nadzwyczajny. Taka sytuacja miałaby miejsce po raz pierwszy od 1989 roku. Nie wyobrażam sobie w tej chwili takiej sytuacji, to jest na dzisiaj wykluczone

powiedział polityk.

Wręcz odmienne zdanie ma publicysta Rzeczypospolitej Bogusław Chrabota.

Według niego, termin wyborów jest nie do utrzymania, bowiem wyborów nie można odwołać w ostatniej chwili. Trzeba to zrobić z wyprzedzeniem, by nie angażować niepotrzebnie ludzi i funduszy.

O zdanie w sprawie zaistniałej sytuacji Sputnik zwrócił się do niezależnego publicysty Konrada Rękasa.

— Jak, według Pana redaktora, epidemia, a teraz już pandemia wpływa na życie nie tylko polityków, lecz zwykłego obywatela?

— Widzimy pewną pułapkę polityczną, w jaką wpadło państwo polskie, struktury państwowe w walce z pandemią. Jest to mechanizm, który trudno powstrzymać, kiedy już raz się rozkręci. Sytuacja wygląda bowiem tak: władza nie może podjąć żadnych kroków uspokajających społeczeństwo, bo jest pod presją opozycji, która momentalnie zakrzyczała by: PiS, władza, lekceważą zagrożenie. Opozycja natomiast nie może uspokajać społeczeństwa, ponieważ media muszą informować o koronawirusie, bo ludzie czekają na jakąś informację. Jest jej dokoła pełno i trzeba to w jakiś sposób zweryfikować.

W tej sytuacji ustrój demokratyczny ulega ogromnej pokusie. Jeśli, jakakolwiek nie była skala pandemii i ilekolwiek osób by nie umarło, zostaną przy życiu miliony i te miliony będą głosować. Przecież te miliony ocalały dzięki temu, że politycy je uratowali. Taki będzie język propagandy, że politycy uratowali te miliony wyborców. I z wdzięczności oni powinni za polityków zagłosować. Jest to pułapka demokracji partyjno-medialnej, w którą państwo polskie wpadło i wpadli w nią wszyscy. Znaczy, władza państwowa, chcąc udowodnić swoją skuteczność, żeby nie odwoływać wyborów, zarzuca kraj nowymi zarządzeniami, nowymi informacjami, jak to dzielnie walczy z koronawirusem.

Festiwal Turcji w Moskwie
© Sputnik . Władimir Pesnya
Czego to jeszcze nie zabroniono? Ja mam, jako zawodowy dziennikarz, stały nasłuch komunikatów wysyłanych przez wszystkie instytucje państwowe, samorządowe, rządowe i inne w Polsce. Jest ich ogromna ilość. Po kilkadziesiąt dziennie. Tworzy to ogromny szum informacyjny. I, oczywiście, potęguje panikę. Co więcej, pojawia się taka dyskusja: sytuacja jest tak poważna, że państwo niczym innym właściwie się nie zajmuje, tylko walką z koronawirusem. No, to dlaczego, skoro sytuacja jest tak nadzwyczajna, wybory miałyby się odbyć normalnie? I nie ma jakiejś dobrej odpowiedzi na to. Bo, z jednej strony, oczywiście, strony formalnej, nie ma tak naprawdę bez ogłoszenia stanu wyjątkowego podstawy dla odwołania wyborów.

Uchwalony przez Sejm pośpiesznie niechlujny akt prawny, czyli ta ustawa o zagrożeniu epidemiologicznym, nie przewiduje akurat tej jedynej klauzuli, którą przewidują pozostałe stany wyjątkowe, konstytucyjne, czy też stan wyjątkowy, stan wojenny, stan klęski żywiołowej, natomiast ten nowy  nie przewiduje zmiany w systemie politycznym.

Co to jest: czy niedopatrzenie, czy błąd, czy po prostu niechlujstwo, bo akt prawny był pisany na chwilę i tylko w tym celu, żeby uspokoić opinię publiczną, a ją tylko zdenerwował.

Formalnych podstaw ku temu, rzeczywiście, w tej chwili nie ma, a jest ogromna presja polityczna. Skoro zabrania się zgromadzeń, skoro uniemożliwia się prowadzenia kampanii wyborczej, trzeba wprost powiedzieć: skoro tak naprawdę psychika ludzka jest zajęta czymś zupełnie innym, ostatnia rzecz, o jakiej ludzie w tej chwili myślą, to są wybory. Niezależnie od tego, czy doceniają zagrożenie, czy je przeceniają, wszyscy o tym tak naprawdę w tej chwili myślą.

Więc jak prowadzić kampanię? Państwo polskie wpadło w pułapkę: jest w tej chwili państwem nie tyle z tektury, co państwem z koronawirusa.

— I znowu o epidemii, lecz w nieco innym wymiarze. Według planów Ministerstwa Obrony Narodowej, w zapowiadanych szeroko ćwiczeniach „Defender Europe 2020” następuje ostra faza. A tu wiadomo, że Amerykanie redukują swój udział z powodu koronawirusa. Zaś Norwegia w środę ogłosiła, że w obecnej sytuacji odwołuje na miesiąc natowskie manewry. Ponad 15 tysięcy żołnierzy z 9 krajów wróci do baz w swoich krajach. Jak, według Pana redaktora, mogą się potoczyć losy ćwiczeń, które są zaplanowane i w Polsce?

— Mamy do czynienia z poważnym votum nieufności wobec NATO i przyznaniem się strony amerykańskiej, że nie jest tak wszechmocna, jak to wszystkim na świecie usiłował wmówić prezydent Trump. Umówmy się: skoro lęk przed grypą wypłasza armię amerykańską z Europy, to co mogłoby uczynić zagrożenie nieco większe rozmiarowo od wirusa? Strach pomyśleć po prostu, co by było, gdyby się pojawiła jakaś bakteria, albo, na przykład, grzyb? To Ameryka po prostu kapitulowałaby od razu, skoro wirus wywołuje taki strach. Nie mniej jednak, jeśli wiodąca podobno technologia amerykańska nie poradzi sobie z takim zagrożeniem, to pokazuje, że ona jest po prostu słabsza, niż wszystkim próbowała wmówić.

Pewna sprzeczność jest też jasna: jeśli prezydent Trump, z jednej strony, odcina Europę od połączeń lotniczych ze Stanami Zjednoczonymi, a w drugą stronę miałby wysyłać amerykańskich żołnierzy – to nonsens. Jakakolwiek elementarna polityka sanitarno-epidemiologiczna została skrócona o głowę takimi absurdalnymi działaniami amerykańskimi.

I tak naprawdę za to jedno moglibyśmy być całej tej histerii wokół koronawirusa wdzięczni, bo to był bardzo wygodny pretekst dla wszystkich państw europejskich, aby się dyskretnie wyślizgać z tych nieszczęsnych ćwiczeń zafundowanych nam li tylko z pobudek politycznych, aby prezydent Trump mógł poprężyć muskuły przed kampanią prezydencką.

Europa, świat, Eurazja zwłaszcza, potrzebuje solidarności. Jeśli wiodące doświadczenia w walce mają Chińczycy, to najwyższy czas, aby przykrócić antychińską propagandę, w której Ameryka i jej sojusznicy celują. Jeżeli wiemy, że krajem najbezpieczniejszym na kontynencie euroazjatyckim, jeśli chodzi o zagrożenie koronawirusowe, jest Rosja, to jest to pora, by korzystać z doświadczeń rosyjskich i doświadczeń chińskich, a nie bawić się w żołnierzy i straszyć się nawzajem.

W tej chwili Europa powinna zdać egzamin z solidarności kontynentalnej, solidarności euroazjatyckiej, Wyciągnąć rękę do Chin, do Rosji, która zawsze do rozmów z Europą jest gotowa.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Brazylijski polityk chwalił się zdjęciem z Trumpem. Dziś zdiagnozowano u niego koronawirusa
Ministerstwo Zdrowia: Siedem nowych przypadków zakażenia koronawirusem
Chiny: Pies złapał koronawirusa, kiedy ratował ludzi spod gruzów hotelu
Tagi:
wirus 2019-nCoV, epidemia, koronawirus, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz