12:40 30 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
0 152
Subskrybuj nas na

Szalejąca na świecie epidemia koronawirusa wpłynęła już na bardzo ważną gałąź polskiej gospodarki - handel. Z jednej strony, firmy i przedsiębiorcy liczą straty, a z drugiej – później mogą zyskać kupujący – jeśli w celu przywrócenia sektora handlowego po zakończeniu epidemii sklepy i galerie handlowe będą mogły pracować w niedzielę.

Z tą inicjatywą wystąpili m. in. przedstawiciele największej i najstarszej organizacji pracodawców w Polsce Pracodawcy RP. W apelu na swojej stronie internetowej autorzy inicjatywy podkreślają, że trzeba skończyć z „politycznymi kalkulacjami, społeczeństwo oczekuje realnego wsparcia, a nie kombinowania, jak nie narazić się Solidarności”.

Walka z epidemią czy ze stratami?

Zdaniem Pracodawców nie ma czasu na kolejne nowelizacje i zmiany. Podkreślają, że pakiet „tarczy antykryzysowej”, który ma zapewnić wsparcie dla przedsiębiorców i pracowników, borykających się z negatywnymi konsekwencjami epidemii koronawirusa, zakłada w obecnym kształcie jedynie możliwość przyjmowania towaru w sklepach w niedziele, co w ich ocenie jest tylko pozornym złagodzeniem zakazu.

– Nie chodzi tylko o firmy czy biznes – chodzi o bezpieczeństwo całego społeczeństwa, o możliwość zapewnienia wszystkim stałej dostępności produktów pierwszej potrzeby – czytamy w apelu. 

Niemniej jednak przedstawiciele organizacji tłumaczą, że najważniejszym w dobie epidemii jest walka z nią. 

„Mówimy o projekcie ustawy, która teraz jest procedowana i aby w tym projekcie zapisać i znieść zakaz handlu. Jesteśmy za tym, aby go znieść, ale po okresie epidemii, a nie teraz. Teraz jest ważne bezpieczeństwo i to jest priorytet. Wirus się mocno rozwija i za moment będziemy mieli zamknięcie nawet osiedlowych sklepów, jak skala zarażeń będzie większa” – wyjaśnia w rozmowie ze Sputnikiem Arkadiusz Pączka, dyrektor generalny Pracodawcy RP. 

Warto jest znieść zakaz handlu w niedzielę nawet na pół roku

Według niego sytuacja, związana z epidemią koronawirusa jest bardzo poważna, na czym cierpi handel. 

„Sklepy są nieczynne, najemcy płacą ciągle czynsze, wynajmujący mają określone raty leasingowe, raty na rzecz kredytów bankowych. Myślę, że po całej tej epidemii koronawirusa, żeby handel wrócił na swoją drogę, sklepy muszą być otwarte w niedzielę. Mam nadzieję, Solidarność, związki zawodowe to zrozumieją. Bo to one przygotowały projekt zmian w zakresie zakazu handlu” – mówi Arkadiusz Pączka. 

Jak proponują Pracodawcy RP, aby segment handlowy polskiego rynku się odbudował można przyjąć tzw. „model pół roku”. 

– Na przykład po zakończeniu czasu epidemii odwołać zakaz handlu na pół roku – od 1 lipca i do końca roku, aby biznes mógł trochę się odbudować i cały handel jako bardzo ważna gałąź gospodarki, żeby odbudować sytuację przedsiębiorców. Bo oni muszą odrobić w jakimś stopniu chociaż te utracone przychody – uważa Pączka.

Internet nie zastąpi nam handlu w sklepach

Jednocześnie podkreśla, że Pracodawcy RP chcą całkowitego zniesienia zakazu niedzielnego handlu „bądź po okresie zamknięcia epidemii”. Jeden z powodów – sklepy internetowe nie zastąpiły Polakom wizyty w pełnowartościowym sklepie. „Sprzedaż przez internet wbrew pozorom wcale nie ma bardzo dobrych wyników, bo ludzie nie mają teraz głowy do zakupów internetowych, a tylko zaspokajają podstawowe potrzeby. To nie jest tak, że internet nam zastąpi handel w sklepach. Handel jest na bardzo niskich obrotach, praktycznie kilka sklepów funkcjonuje. I za dwa miesiąca będziemy w momencie, kiedy dużo polskich firm ogłosi bankructwo” – stwierdza Arkadiusz Pączka.

Aktualnie są czynne apteki i sklepy spożywcze. Czy tak będzie zawsze?

Chociaż Pracodawcy RP podkreślają, że oczekują zniesienia zakazu handlu w niedzielę po zakończeniu epidemii, nawet w obecnych czasach ten środek byłby skuteczny. 

„Zniesienie zakazu handlu w niedziele jest tu idealnym rozwiązaniem, rozszerzającym możliwość dokonywania zakupów w czasie i ułatwiającym zapewnienie mniejszego zagęszczenia wśród kupujących” – czytamy w apelu. Z jednej strony to logicznie, ale z drugiej przedstawiciel organizacji przypomina, że podczas kwarantanny trzeba siedzieć w domu.

– Jest to kluczowy element, bo musimy bardzo przestrzegać zasad kwarantannowych. Teraz jest okres, kiedy poszczególne zmiany rozporządzeń powodują, że zamykamy kolejne sklepy, a nie otwieramy. Na dziś są czynne apteki i sklepy spożywcze, ale za moment może się okazać, że to będzie zamknięte. Ale kiedy ta epidemia się skończy, mam nadzieję, to wrócimy do normalności, wtedy zakaz handlu powinien nie obowiązywać w każdym segmencie – mówi Arkadiusz Pączka.  

Wirus będzie się rozwijać – niezadowolenie będzie rosnąć?

Poza tym autorzy apelu ostrzegają, że w każdej sytuacji należy kierować się zdrowym rozsądkiem. I chociaż obecnie jest możliwość przyjęcia towaru w sklepach w niedzielę, nie ma gwarancji, że osoby przed zamkniętymi drzwiami zareagują na to normalnie, jeśli na przykład w małej miejscowości zabrakłoby towarów pierwszej potrzeby. „Łatwo wyobrazić sobie ponadto, jakiej presji społecznej poddani byliby pracownicy takiego sklepu – będąc w pracy nie mogliby otworzyć go i sprzedać towaru potrzebującym!” – czytamy w apelu. 

Z kolei Arkadiusz Pączka dodaje: „My jesteśmy za tym, aby bezpieczeństwo było kluczowe. Dziś część sklepów jest otwartych, ale możemy sobie wyobrazić sytuację, że wirus się rozwija i będą większe zakazy”.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Zakaz handlu w niedzielę - jakoś nikt nie umarł
„Krzyk rozpaczy” polskich sklepikarzy. Apelują o zniesienie zakazu handlu
Fakty i mity o zakazie handlu w niedzielę
Tagi:
koronawirus, epidemia, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz