23:17 26 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor ,
1114
Subskrybuj nas na

Krystian Szkwarek, bułgarski polityk, przedstawiciel Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Bułgarii, publicysta portalu Konserwatysta i kandydat do Parlamentu Europejskiego w 2019 roku, skomentował w rozmowie ze Sputnikiem sytuację z koronawirusem w Europie.

– W ubiegłym tygodniu bułgarski minister obrony Krasimir Karakaczanow skrytykował UE za to, że zapomniała o europejskiej solidarności w obliczu rozprzestrzeniania się koronawirusa. Karakachanow wyraził opinię, że tylko państwo może sobie pomóc w dzisiejszej sytuacji. Jakby Pan skomentował to stanowisko?

Bułgarski polityk Krystian Szkwarek
Bułgarski polityk Krystian Szkwarek

– Globalne kryzysy, szczególnie pandemie, pokazują ludziom niektóre elementarne prawdy, o których bardzo szybko zapomina się po pewnym okresie dobrobytu i liberalnej demokracji: a mianowicie o znaczeniu i stabilności narodów jako odrębnych jednostek, (znaczeniu – red.) państw narodowych, suwerennych rządów i granic. Są to „wynalazki” ludzkiej historii, które pomagają „wielkiej rodzinie”, czyli narodowi, chronić się w sposób, który uważa za najbardziej odpowiedni. Każdy naród powinien zarówno nauczyć się współpracować z resztą, jak i być jednak przygotowanym na poradzenie sobie w obliczu poważnego kryzysu - takiego jak obecnie.

– Włochom w walce z epidemią pomagają Chiny, Kuba. Z Rosji przyleciało tam piętnaście samolotów ze specjalistycznym sprzętem i środkami medycznymi. Unia Europejska pomaga Rzymowi finansowo, ale – jak pisze polski portal Onet – „działania Rosji, przy równoczesnym blokowaniu transportów przez Niemcy i Czechy oraz braku pomocy ze strony np. USA, które mają we Włoszech szereg baz wojskowych, w tym ogromną bazę lotniczą w Aviano, są potężnym ciosem w wiarygodność struktur zachodnich, w tym UE i NATO”. Oczywiste jest, że UE ma zasadniczo niewielkie kompetencje w sferze opieki zdrowotnej, ale czy nie ma Pan wrażenia, że solidarności europejskiej – lub szerzej euroatlantyckiej – wyrządzono pewne szkody?

– Jak Pani sama wspomniała, właśnie Unia Europejska wydzieliła obecnie największą pomoc finansową Włochom. Ponadto kilkadziesiąt państw pomaga w takiej lub innej formie. Są wśród nich Niemcy, które otworzyły drzwi swoich szpitali w Bawarii, aby leczyć włoskich pacjentów. Obecne „rozczarowanie” brakiem solidarności w UE jest po prostu zderzeniem z rzeczywistością, mianowicie z tym, że nie żyjemy i nie będziemy żyć w jednym ogólnoeuropejskim państwie w dającej się przewidzieć przyszłości, a każde państwo narodowe powinno polegać przede wszystkim na sobie. Rosja i Chiny bardzo dobrze wykorzystały tę sytuację - w celu osłabienia zaufania między krajami zachodnimi. Rosji i jej interesom pomaga przede wszystkim wyjątkowo chory europejski liberalizm, który od wielu lat wyrzuca coraz bardziej radykalne idee i złudzenia, które Kreml umiejętnie wykorzystuje jako przykład tego, dlaczego Europejczycy powinni szukać ratunku na Wschodzie. Niestety, znaleźliby tam zaledwie kilkadziesiąt lat miernego zarządzania przez rosyjskie kierownictwo. Europejczycy powinni szukać ratunku tylko w sobie: w swoim narodzie, w swojej historii, kulturze, wierze i tradycjach, w przekonaniu, że można współpracować z innymi narodami europejskimi - bez konieczności niszczenia swojego państwa narodowego, tożsamości i demografii.

– Epidemia koronawirusa uderzyła w zasady globalizacji gospodarczej, której jednym z przejawów jest chęć zjednoczenia się wokół euro. Krytykował Pan możliwość przejścia na euro przed wydarzeniami związanymi z wirusem. Czy po wygaśnięciu epidemii kwestia wprowadzenia euro będzie nadal aktualna?

– Główny problem z euro nie jest nawet ekonomiczny. Jest polityczny i cywilizacyjny. Euro jest największym i najważniejszym projektem federalizacji na kontynencie. Pomysłem, że państwa narodowe w Europie powinny ostatecznie zostać całkowicie wymazane i przekształcone w coś podobnego do wspólnot w jakimś dużym pojedynczym państwie europejskim. Jest to logiczne zakończenie eurofederalizmu, a euro jest jednym z głównych kroków na tej drodze. Następnie każdy Europejczyk powinien zdecydować, czy popiera ten cywilizacyjny wybór. Jeśli go nie popiera, tak jak ja, wszelkie argumenty ekonomiczne na korzyść euro będą bez znaczenia, nawet jeśli będą słuszne. Ponieważ wymazanie europejskich państw narodowych, a wraz z nimi nieuchronnie i (wymazanie – red.) przyszłości suwerennych europejskich etnosów nie jest warte żadnej korzyści ekonomicznej.

– W 2019 roku przed wyborami do Parlamentu Europejskiego poruszył Pan temat walki z kryzysem demograficznym. Bułgarscy eksperci ostrzegli, że kraj zamienia się w swego rodzaju pustynię demograficzną z powodu ujemnego naturalnego przyrostu naturalnego, a także wysokiego poziomu emigracji, gdy ludność zdolna do pracy wyjeżdża z kraju.

Jednak ta tendencja nie jest charakterystyczna tylko dla Bułgarii. Wyjeżdżają z Serbii, Włoch i Polski. Czy Pana zdaniem po pokonaniu koronawirusa UE powróci do tego, czym zawsze była, to znaczy do wspólnoty, w której jedną z głównych zasad jest swoboda przemieszczania się?

– Europa z pewnością ponownie otworzy swoje granice wewnętrzne po epidemii wirusa; nie może istnieć, nawet czysto ekonomicznie, bez swobodnego lub przynajmniej uproszczonego prawa do przemieszczania się. Nie oznacza to jednak, że wszystko będzie jak dawniej. Moim zdaniem w Europejczykach budzi się zakorzeniony instynkt samozachowawczy. Instynkt ten może odegrać pewną rolę w szeregu decyzji dotyczących przemieszczania się ludzi. Mam przede wszystkim nadzieję, że w tej sprawie szala przeważy na korzyść poważnego ograniczenia legalnej migracji z Afryki i Bliskiego Wschodu.

Kryzys demograficzny w Bułgarii, a nawet w całej Europie, to zupełnie inna kwestia. Na kontynencie nie ma państwa, w którym wskaźnik urodzeń nie byłby niższy niż ostatni ustalony próg na poziomie 2.1. Taka sytuacja jest również w Ameryce Północnej i Południowej, w Rosji, Azji Wschodniej, Australii, Nowej Zelandii i w coraz większej liczbie miejsc na świecie. Główną przyczyną tego zjawiska jest urbanizacja, ale także edukacja kobiet, antykoncepcja i zmiany czysto kulturowe w (dążeniu – red.) do bardziej hedonistycznego i materialnie zorientowanego stylu życia. Biorąc to wszystko pod uwagę, chcę powiedzieć, że wskaźnika urodzeń w Bułgarii najprawdopodobniej nie można podnieść do niezbędnego progu, aby populacja przestała się starzeć i maleć. To co możemy zrobić, to ograniczyć emigrację i zrobić wszystko, co możliwe, aby skłonić do powrotu Bułgarów, którzy wyjechali. W krajach takich jak Polska i Estonia już tak się stało - ze względu na znaczną poprawę sytuacji ekonomicznej tych krajów. Oprócz gospodarki, ludzie potrzebują jednak jeszcze czegoś. Poczucia wspólnej idei, ideału narodowego, kierunku, w którym naród chce pójść. Tego nam brakuje.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Koronawirus: PE popiera propozycje wsparcia krajów UE
Cenniejsza niż ropa naftowa: kasza gryczana panaceum na epidemię COVID-19?
Opinia: rosyjskie testy na koronawirusa pomogą wielu krajom
Tagi:
pandemia, UE, epidemia, koronawirus
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz