11:47 23 Wrzesień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
Pandemia koronawirusa COVID-19 (98)
8729
Subskrybuj nas na

Pracownicy centrów logistycznych w Polsce uważają, że magazyny mogą być potencjalnym źródłem zakażenia koronawirusem bardzo dużej ilości osób i domagają się ich zamknięcia.

W ostatnich dniach w mediach społecznościowych popularność zdobyło nagranie, na którym kilkuset pracowników magazynu Amazon pod koniec dziennej zmiany przechodzi korytarzem, a w przejściu do szatni mijają się setki osób. 

Тa powszechna sytuacja podczas epidemii koronawirusa rodzi wiele pytań. Poza tym, nie neguje się faktu, że na jedną szatnię przypada 1 250 osób, a szatnia ma mniej niż 400 m2. „Nie ma możliwości, by ludzie stali metr od siebie, ludzie się o siebie ocierają. Aby wyjść z pracy, pracownicy muszą odbić się na bramkach, stoją więc tam w kolejkach, nie ma między nimi nawet pół metra” – przytacza strona internetowa rownosc.eu słowa Krzysztofa Dombrowskiego ze Związku zawodowego OZZ Inicjatywa Pracownicza Amazon.

Czy najbogatszy człowiek pomoże?

Tym, co się dzieje są poważnie zaniepokojeni pracownicy polskich magazynów. Aby zwrócić uwagę na ten problem skierowali petycję do prezesa Amazona Jeffa Bezosa (podobnie tak samo zrobili pracownicy USA, Niemiec, Francji i Włoch) 

Domagają się m. in. poinformowania o tym, w jaki sposób Amazon w dobie epidemii zamierza zapewnić bezpieczeństwo pracownikom i żądają zamknięcia magazynów do czasu zakończenia pandemii, jeśli ilość zarażonych wirusem w kolejnych dniach nadal będzie się zwiększać (w momencie publikacji tego tekstu w Polsce wykryto 1436 przypadków koronawirusa, z czego 16 osób zmarło). 

Należymy do firmy najbogatszego człowieka na świecie i w czasach kryzysu należy szanować swoich pracowników, a nie narażać ich dodatkowo na niebezpieczeństwo - mówi w komentarzu dla Sputnika Agnieszka Mróz ze Związku zawodowego OZZ Inicjatywa Pracownicza Amazon. I dodaje, że w dobie epidemii pracownicy magazynów naprawdę bardzo dużo ryzykują. 
Jeff Bezos, właściciel Amazona
© AP Photo / Cliff Owen
Jeff Bezos, właściciel Amazona

Restrykcyjne przepisy nie dotyczą pracowników Amazona 

„Pracownicy w magazynie pracują ramię w ramię, koło siebie, dotykają tych samych skanerów, przebierają się w wąskich szatniach. Na ten moment dopóki Amazon ze związkami zawodowymi nie chce rozmawiać na temat naszych postulatów, uważamy, że ten magazyn może być potencjalnym źródłem zakażenia koronawirusem bardzo dużej ilości osób” - wyjaśnia Agnieszka Mróz. 

Według niej OZZ Inicjatywa Pracownicza Amazon jest w kontakcie z kolegami z Amazona we Francji, Hiszpanii, Niemczech, Stanach Zjednoczonych, gdzie też wielu pracowników domaga się zamknięcia tych magazynów. 

Drastyczne przypadki były w Stanach, gdzie pracownicy byli chorzy, a Amazon nie zamknął magazynów. W Polsce, w Łodzi, mamy jeden przypadek pracownika chorego na koronawirusa, a magazyn cały czas działa. Co więcej z dnia na dzień rząd wprowadza coraz bardziej restrykcyjne przepisy z powodu koronawirusa, dotyczące wszystkich ludzi, tylko nie pracowników Amazona, a w tym samym czasie tysiące osób pracują pod jednym dachem” - oburza się Agnieszka Mróz. 

„Amazon próbuje zbić majątek”

Jest zdania, że zamknięcie centrów logistycznych jest niekorzystne dla Amazona. 

„W naszym przekonaniu firma po prostu próbuje zbić majątek na kryzysie. Amazon twierdzi, że wysyła tylko artykuły pierwszej potrzeby. Ale my pakujemy codziennie i wiemy, że wysyłamy zabawki, luksusowe kosmetyki, ozdobу świąteczne” - podaje przykłady rozmówczyni Sputnika. I dodaje:

Mówimy tak: jeśli Amazon chce wysyłać tylko leki, jakieś pożywienie czy środki higieniczne, nie mamy nic przeciwko, bo rozumiemy, że one mocno wspierają ludzi w tych trudnych czasach, ale wtedy nie potrzebuje 7 tys. pracowników w naszym magazynie, tylko dużo mniej. Reszta, która ma starszych rodziców, dzieci powinna mieć prawo zostać w domu dla bezpieczeństwa. Poza tym u nas pracuje wiele osób, które mają 60 lat i więcej. I one boją się przychodzić do pracy. Takie osoby powinni mieć prawo też, aby zostać w domu. 

Jednocześnie przedstawicielka OZZ Inicjatywa Pracownicza Amazon przypomina, że polskie magazyny Amazon nie wysyłają artykułów do Polski. 

„Wszystkie artykuły wysyłamy do Niemiec. Innymi słowy, nawet w taki trudny czas robimy to wszystko nie dla naszej społeczności, naszych rodzin, naszych klientów w Polsce. My jako związki zawodowe również uważamy, że Amazon powinien wesprzeć Polską Służbę Zdrowia, ponieważ ma na to środki” - podkreśla Agnieszka Mróz. 

Ludzie boją się stracić pracę, a nie zachorować

Według niej nawet w dobie epidemii najważniejsze dla pracowników polskich magazynów Amazona jest to, żeby nie stracić pracy, nie mówiąc już o tym, że niewiele osób oczekuje, że zarobki będą większe. 

„Amazon na świecie proponuje podwyżki. W Stanach o dwa dolary, w Europie to są dwa euro, ale nie dla Polaków. Dla Polaków firma zaproponowała 4 zł, czyli połowę tego, znowu traktując nas gorzej. Ale trzeba zwrócić uwagę na to, że te podwyżki nie są po to, żeby wynagrodzić tych pracowników, którzy od lat pracują w Amazonie, tylko po to, żeby rekrutować nowe osoby. Amazon prowadzi rekrutację cały czas przez agencję pracy tymczasowej na «śmieciowych» umowach miesięcznych lub rocznych. Kiedy tacy pracownicy mają objawy, źle się czują nadal przychodzą do pracy, bo boją się, że Amazon nie przedłuży umowy. A poza tym kiedy szkoły są zamknięte, oni mieliby prawo iść na wolne na opiekę na dzieci i zostać w domu, ale z tych samych powodów tego nie robią” - mówi Agnieszka Mróz. 

Kolejna nietypowa akcja 

Komentując akcję zwaną „Kichaj na menedżera” zainicjowaną przez pracowników polskich magazynów Amazon przeciwko przymusowi pracy rozmówczyni Sputnika wyjaśnia, że OZZ Inicjatywa Pracownicza Amazon tego nietypowego protestu nie organizowała.

„W taki sposób pracownicy chcą wrócić na siebie uwagę. Zakładam, że jest to kontrowersyjne hasło. Rozumiemy frustrację pracowników” - powiedziała na zakończenie Agnieszka Mróz. 

Co na to Amazon?

Jak w Amazonie reagują na petycję ze strony pracowników? Niestety, nie udało się nam otrzymać odpowiedzi właśnie na to pytanie. Ale w pisemnym komentarzu, skierowanym do Sputnika (jak i do innych polskich mediów, bo treść jest taka sama) z biura prasowego m. in. zaznaczono:

Bezpieczeństwo i zdrowie naszych pracowników, partnerów oraz klientów jest dla nas najwyższym priorytetem. Jesteśmy odpowiedzialną firmą i ściśle przestrzegamy wytycznych rządowych i władz sanitarnych, wdrażając odpowiednie procedury we wszystkich naszych centrach logistycznych.

Zgodnie z komunikatem prasowym, wśród przykładowych działań, które  Amazon podjął w trosce o pracowników w związku ze zwiększonym zagrożeniem epidemicznym są na przykład takie:  

„Poprosiliśmy wszystkich pracowników o częste mycie rąk wodą z mydłem przez co najmniej 30 sekund, zwłaszcza po wyjściu do łazienki, przed jedzeniem oraz po kaszlu, kichaniu lub wydmuchaniu nosa. Jeżeli mydło i woda nie byłyby łatwo dostępne, należy użyć środka do higieny rąk na bazie alkoholu o stężeniu powyżej 60%. Wprowadziliśmy zmiany związane z rozkładem przestrzennym w budynkach, aby zapewnić pracownikom możliwość zachowania bezpiecznej odległości od siebie (m.in. rozstawiliśmy krzesła i stoły na stołówkach). Zwiększyliśmy liczbę autobusów, żeby pracownicy mogli zachować bezpieczny odstęp od siebie podczas dojazdu do pracy”. 

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Pandemia koronawirusa COVID-19 (98)

Zobacz również:

Ukraińskie miasto postanowiło wyleczyć się z koronawirusa przez modlitwę – wideo
Wielki Mur Chiński otworzył się dla turystów. Czy koronawirus się wycofuje?
Tagi:
Amazon, Polska, koronawirus
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz