16:48 18 Wrzesień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
161
Subskrybuj nas na

Obwód kaliningradzki podobnie jak Moskwa wprowadził powszechną kwarantannę. Wychodzić z domu można tylko w nagłych przypadkach. Niedawno parafianom kociołów katolickich, a jest ich w regionie 22, zalecono również nie przychodzić na msze. Jak duże jest prawdopodobieństwo, że mszę wielkanocną trzeba będzie oglądać w trybie online?

„Odpowiedzieć na to pytanie jest teraz dosyć trudno. Wszystko będzie zależeć od dynamiki rozwoju epidemii w obwodzie. Watykan wydał już jednak ogólne zalecenia odnośnie obchodów Wielkanocy. Z niektórych obrzędów zalecono zrezygnować, na przykład z obrzędu obmywania nóg w Wielki Czwartek, pokropienia wiernych wodą święconą i niektórych innych” – powiedział w wywiadzie dla Sputnika proboszcz parafii św. Brunona w mieście Czerniachowsk w obwodzie kaliningradzkim, ojciec Andriej Buko.

Zamiast tradycyjnej mszy w kościele – transmisja online

Jak zaznaczył duchowny, parafianie ze zrozumieniem odnieśli się do rekomendacji, by modlić się w domu i oglądać msze online. Dla katolików w Rosji dostępne są m.in. transmisje w różnych językach z Katedry Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny w Moskwie.

„Nabożeństwo jest takie samo. Nie ma obowiązku brania udziału we mszy na terenie swojej parafii. Jeśli jest (inny – red.) sposób, to trzeba z niego skorzystać” – mówi ojciec Andrzej.

– Tego typu sytuacja ma miejsce po raz pierwszy. Ludzie, zwłaszcza starszego pokolenia, którzy mają już „we krwi” chodzenie do kościoła w niedzielę, na początku byli trochę oburzeni. Jednak strach przed realnym niebezpieczeństwem zarażenia stał się poważnym argumentem, by zrezygnować z chodzenia do kościoła – podkreślił kapłan.

Ludzie różnych wyznań gromadzą się na wspólnych modlitwach

Jak mówi duchowny, wierni doskonale rozumieją, że te ograniczenia są tymczasowe. „Nikt nie wie jednak, ile to potrwa – dwa tygodnie czy dwa miesiące. Wszyscy boją się najbardziej tej niewiadomej, szczególnie dlatego, że uderza to przede wszystkim w gospodarkę i, co za tym idzie, wpłynie na życie codzienne samych ludzi.

Wiele osób bardzo martwi się także o swoich starszych rodziców. Dlatego modlitwy są jeszcze bardziej żarliwe i jednoczą wielu wiernych. Nawet ludzi różnych wyznań, co można od razu zauważyć i co napełnia nadzieją” – powiedział rozmówca Sputnika.

W obwodzie kaliningradzkim nie ma dużej paniki

Jak tłumaczy duchowny, w rozkładzie dnia księży mało się zmieniło. „Kapłani jak odprawiali msze, tak robią to nadal. Często dom parafialny jest połączony z kościołem i nie ma konieczności dokądś wychodzić. W innych wypadkach msze odbywają się w kaplicach na terenie domów czy zakonów.

Sądzę, że świątynie w obwodzie działają zgodnie ze starym grafikiem, przynajmniej w mojej parafii tak jest. A to oznacza, że kościół jest otwierany na godzinę przed liturgią i otwarty jeszcze pół godziny po mszy. Parafianie nie przychodzą częściej do kościoła w czasie ostatnich ograniczeń – mówi ojciec Andriej.

Jak dodał rozmówca Sputnika, w obwodzie kaliningradzkim nie ma dużej paniki, ale na ulicy ludzi jest wyraźnie mniej, większość instytucji i sklepów jest zamknięta.

– Zanim msze zaczęły się odbywać „online” nasz kościół nie był pusty, chociaż wiernych zrobiło się mniej. Jeśli wcześniej na mszę w niedzielę przychodziło około 50 osób, to na jednej z ostatnich niedzielnych mszy zgromadziło się średnio 30 osób – mówi ojciec Andriej.
Pogrzeby cały czas mogą się odbywać

Parafianie kościoła św. Brunona, którzy chcą się wyspowiadać, umawiają się teraz z księdzem indywidualnie, ale chętnych jest mało. „Tutaj, w Czerniachowsku mamy właśnie konfesjonały, które odgradzają księdza od wiernego. Jak zalecono, są one wyposażone w kratowane okno, które pokryto folią” – tłumaczy ojciec Andriej.

Ponieważ rozporządzenie władz odnośnie samoizolacji obowiązuje do 5 kwietnia, nie udziela się na razie sakramentu komunii - dodaje.

„Ponieważ jeden tydzień to wcale nie aż tak długo, jak na razie nikt w lokalnych kościołach nie wyrażał niezadowolenia w związku z tym.”

Niektóre obrzędy, jak na przykład pogrzeb, w przypadku konieczności można jednak przeprowadzić. „Postaralibyśmy się wyjaśnić krewnym, że należy ograniczyć liczbę obecnych i zaprosić do udziału w ceremonii tylko najbliższe osoby. Tak samo postąpilibyśmy z innymi ceremoniami, ale w naszych kościołach chrzest czy ślub odbywają się dosyć rzadko” – stwierdził duchowny.

Ludzie zaczęli częściej do siebie dzwonić

Jak mówi kapłan, z powodu zamkniętych granic między państwami trzeba było zrezygnować z prowadzenia „ćwiczeń” duchowych dla wiernych.

„Często tych, którzy prowadzili zajęcia duchowe, zapraszaliśmy z Polski, Litwy, Białorusi, albo sami jeździliśmy tam je przeprowadzać. Teraz wszystko to się sończyło. Z drugiej strony życie duchowe wiernych i ich liczebość w obwodzie kaliningradzkim nie są tak duże, żeby specjalnie prowadzić rozmowy duchowe przez skype, nie ma takiej potrzeby. Ale to, że ludziom ciężko jest przebywać w samoizolacji i wszyscy zaczęli częściej do siebie dzwonić, żeby po prostu porozmawiać, widać od razu” – podsumował ksiądz Andriej Buko.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Amerykańscy naukowcy obalili jeden z mitów na temat koronawirusa
Nauka w czasie izolacji. Koronawirus zamyka laboratoria na całym świecie
Tagi:
kościół, koronawirus
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz