Opinie
Krótki link
Autor
4131
Subskrybuj nas na

Pakiet ustaw tzw. tarczy antykryzysowej, która powinna złagodzić ekonomiczne skutki pandemii koronawirusa w Polsce wszedł w życie 1 kwietnia. Dlaczego przedsiębiorcy i pracodawcy nie widzą w niej realnej pomocy i dlaczego Polska nie może iść „szwajcarską drogą”?

53,8% przedsiębiorców, którzy uczestniczyli w sondażu Pracodawców RP oceniają propozycje zawarte w tzw. Tarczy antykryzysowej, „bardzo źle”. 23,4% respondentów - „źle”, i tylko 2,5% osobom instrumenty rządu podobają się „bardzo dobrze”.

W rozmowie ze Sputnikiem dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP wyjaśnia, dlaczego nadal nie można powiedzieć, że polscy przedsiębiorcy w dobie epidemii koronawirusa są pod mocną ochroną rządu.

Nie wszystkie firmy dostaną pomoc

— Dlaczego przedsiębiorcy i pracodawcy nie widzą w tzw. tarczy antykryzysowej realnej pomocy?

— Przede wszystkim rozmiar tarczy mógłby być większy. Bo zgodnie z pierwotnymi zapowiedziami rząd chciał przeznaczyć na taką bezpośrednią pomoc dla firm i służby zdrowia 66 mld zł, a ta tarcza obecnie to jest tylko 30 mld. Jesteśmy świadomi, że budżet i finanse publiczne nie mogą za bardzo zostać poluzowane, bo to by było niebezpieczne dla nas wszystkich. Ale uważamy, że przedsiębiorcy wiedzą, że jest tutaj przestrzeń. Te instrumenty są niewystarczające i również nie są dobrze ukierunkowane.

— Сzy mógłby Pan podać przykłady?

— Przykładem mogą być takie działania, polegające na umorzeniu składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne - ten instrument pomógłby bardzo płynności, bo firmy nie mają teraz gotówki, żeby płacić te składki - ale one dotyczą tylko mikroprzedsiębiorstw, zatrudniających do 9 osób i nie obejmują średnich i dużych firm.

No i to jest problem, bo np. firma 10, 11-osobowa, która się rozwijała, zwiększała trochę zatrudnienia, niestety nie dostanie tej pomocy. Dla tej firmy nie są też dostępne inne instrumenty, z którymi mogą sobie poradzić bardzo duże firmy, które zatrudniają już kilkaset pracowników. Taka firma może skorzystać z instrumentów kredytu, pożyczek, gwarancji. Średnia firma zatrudniająca 11, 12 osób nie ma wykwalifikowanych prawników, księgowych, doradców albo ich nie stać na takie usługi, na pewno nie skorzysta z tego instrumentu.

I to jest przede wszystkim problem tych rozwiązań. Ze swojej strony proponowaliśmy wprowadzić umorzenie tych składek dla firm, które są naprawdę w najtrudniejszej sytuacji. A tu rząd poszedł na łatwiznę i wprowadził kryterium nie ekonomiczne, czyli po prostu kryterium wielkości firmy pod względem zatrudnienia. Co do kierunku samo rozwiązanie jest dobre, ale powinno być lepiej adresowane, lepiej skalibrowane parametrami.

Stopa bezrobocia może wzrosnąć do ponad 10%?

— Jeśli rząd chce poprzeć mikrofirmy, czy nie będzie im trudno uzyskać tę pomoc?

— Przy każdym przypadku trzeba wypełnić jakieś wniosek, czekać na decyzję urzędników. Dobre jest to, że te wnioski w niektórych przypadkach zostały uproszczone. Ale wiemy, że urzędy też funkcjonują w takich bardzo ekstraordynaryjnych czasach. Pracując zdalnie urzędnicy nie mają dostępu do wszystkich systemów. Stworzenie tych biurokratycznych wniosków przy takim trudnym czasie, kiedy te urzędy nie działają tak sprawnie jak w normalnych czasach to kolejne ryzyko, że te instrumenty będą martwe i będzie trudno z nich korzystać. Już wiemy, że w ZUS lawinowe są wnioski na instrumenty odroczenia składek, w urzędach też są kolejki.

— A jeśli popatrzeć na tę sytuację pod innym kontem. Niektórzy eksperci uważają, że wsparcie dla przedsiębiorców z powodu koronawirusa w niektórym sensie jest spóźnione. Jak Pan uważa?

— Tak, jest spóźnione, bo ustawa weszła w życie dopiero 1 kwietnia, a gospodarka jest zamknięta od połowy marca. Stopniowo te obostrzenia administracyjne były już w marcu, ale część firm była już dotknięta tym kryzysem, szczególnie firmy eksporterzy, firmy importerzy, którzy korzystali z tych łańcuch międzynarodowych, gdzie Chiny były szczególnie ważnym dostawcą.

Branża samochodowa też „siadła” bardzo szybko. Transport międzynarodowy, który zatrzymał się z powodu Chin już w lutym de facto miał problemy. Wiele firm odczuwało skutki tego kryzysu już w tym okresie, a od połowy marca mamy już zamknięte restauracje, usługi i sklepy. A tej pomocy dalej nie ma, tylko przyjęta 1 kwietnia tarcza.

Ta pomoc do firm trafi dopiero w drugiej połowie kwietnia. A firmy muszą już opłacać koszty stałe, czynsze, różne opłaty za media i wynagrodzenia, bo firmy nie chcą zwalniać. One się rozwijały przez tyle lat i mają nadzieję, że jest to czasowe zamknięcie. Firmy naprawdę są w sytuacji podbramkowej, a część z nich ma zerowe przychody, bo zostały one zamknięte na amen, można powiedzieć.

— Innymi słowy, redukcja zatrudnienia jest nieunikniona?

— Jak już wspomniano, pomoc od państwa jest spóźniona. To po pierwszej. Po drugiej, niestety nie da się tym wsparciem rządowym pokryć wszystkich kosztów firm, rząd pokrywa w sposób częściowy, jedne instrumenty są mniej hojne, drugie bardziej, ale na pewno się skończy zwolnieniami. I tym bardziej, że instrumenty w postaci zwolnienia ze składek nie trafią do 11, 12-osobowej firmy, tam też pewnie będą większe zwolnienia, musimy się liczyć z tym. Te działania rządu mogą tylko złagodzić zwolnienia. Ale niektórzy ekonomiści prognozują, że stopa bezrobocia w skrajnym scenariuszu może wzrosnąć tam z około 5% teraz do ponad 10%.

Dla samozatrudnionych wsparcie też niewystarczające

— Dlaczego małe firmy i samozatrudnieni są dziś w najbardziej dramatycznej sytuacji?

— Te firmy często nie mają takich zapasów gotówki, kapitału obrotowego, jak duże firmy. Plus rzeczywiście one dominują w branżach najbardziej obciążonych kryzysem - usługowej, turystycznej, to z tego powodu one zostały uderzone. Chociaż samozatrudnieni dostali wsparcie ze strony rządu, ono jest rzeczywiście niewystarczające. Z jednej strony mogą liczyć na całkowite umorzenie lub odroczenie składek na ubezpieczenie społeczne za 3 miesiące. Prowadzący jednoosobowe działalności gospodarcze mogą otrzymać specjalne świadczenie postojowe, jeżeli zatrzymanie zupełne działalności czy produkcji, ale z drugiej strony jest ono jednokrotne.

Dlaczego Polska nie może iść  „szwajcarską drogą”?

— Czy jest kraj, który mógłby być najlepszym przykładem w walce z koronawirusem z punktu widzenia ekonomisty, przedsiębiorcy?

— Nie jest to tak jednoznaczne, że w Polsce te instrumenty wsparcia są najgorsze. Jak już mówiłem skala pomocy mogłaby być większa, ale mi się wydaje, że najlepsze rozwiązania to są proste rozwiązania. W polskiej ustawie, która liczy pewnie prawie 200 stron naprawdę jest kilkaset różnych instrumentów.

Są kraje, które mają kilka, ale bardzo skutecznych instrumentów, np. Szwajcaria. O co chodzi? Szwajcarski rząd powiedział, że daje 100% gwarancję na kredyt, na pożyczkę dla firm i każdy bank może taki kredyt dać. Tam jest kwota bardzo duża nawet do pół miliona franków szwajcarskich, o ile pamiętam. I ten instrument zadziałał momentalnie, bo wszystkie banki dają takie kredyty. Nie trzeba iść do urzędu, tylko idzie się do oddziału banku, a te oddziały banku są pewnie w każdej miejscowości в Szwajcarii.

Innymi słowy, ten instrument jest pod ręką. Najpierw poszła gotówka bezpośrednio, bo to jest teraz potrzebne, a kwestia rozliczenia, umorzenia dopiero będzie zrobiona późnej. Moim zdaniem to jest najlepszy instrument. Bo teraz wszelkie kryteria dzielenia firm na te, które są w złej lub w dobrej sytuacji na bieżąco one są błędne. Lepiej własnej później na spokojnie to zrobić.

— Czy wdrożenie tego instrumentu w Polsce jest możliwe?

— W Szwajcarii jest bardzo duże zaufanie między biznesem a administracją a między rządem. I rzeczywiście firmy z tego korzystają, bo wierzą, że na koniec roku rząd przeanalizuje to bardzo rozsądnie. Te firmy, którym się należy umorzenie, rząd tym umorzy.

Ale w Polsce to zaufanie między rządem a administracją jest zerowe. Tym bardziej, że jeszcze rząd w ramach wrzutki w tej ustawie zdecydował się w zasadzie na zamknięcie ust Radzie Dialogu Społecznego, w której zrzeszeni są wszyscy pracodawcy.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polski przemysł kuleje: najgorsze wskaźniki od ponad sześciu lat
Polacy „wpadli” na przemycie masek ochronnych z Tajwanu. Ustanowili rekord
Polski przemysł w kiepskiej kondycji? Najnowsze dane niepokoją
Tagi:
Polska, gospodarka, koronawirus
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz