01:26 19 Styczeń 2021
Opinie
Krótki link
Autor
10. rocznica katastrofy Tu-154 pod Smoleńskiem (37)
6481
Subskrybuj nas na

W Smoleńsku i Katyniu w tym roku 10 kwietnia nie będzie oficjalnej delegacji polskiej. Po wielotygodniowych zapowiedziach okazało się, że polskie władze wyjazd odwołały, jednocześnie oskarżając stronę rosyjską o brak gotowości do przyjęcia delegacji i brak odpowiedzi na „pytania logistyczne”.

Skąd taka decyzja i jak wyjaśnić sposób jej tłumaczenia? Ze znanym polskim politologiem dr. Mateuszem Piskorskim rozmawia red. Igor Stanow.

— Chyba nie tylko my w Rosji, ale pewnie też coraz więcej osób w Polsce zmęczonych jest już grami polskich polityków wokół katastrofy smoleńskiej?

— W 2010 roku, krótko po katastrofie, kierownictwo PiS podjęło decyzję, że ten tragiczny wypadek będzie osią ich narracji politycznej w ciągu najbliższych lat, że właśnie wokół niego budować będą swoją polityczną tożsamość. Od początku było to zjawisko bardzo groźne, dewastujące polską debatę publiczną. Powstał cały przemysł oparty na teoriach spiskowych: filmy, wydawnictwa, gadżety, spotkania autorskie, konferencje.

Wokół tego wszystkiego zrodziła się religia smoleńska, jak to ujął i uzasadnił religioznawca i filozof prof. Zbigniew Mikołejko. Ta religia, a właściwie sekta, to taka wybuchowa umysłowo mieszanka niektórych wątków zaczerpniętych z ludowego katolicyzmu, tradycyjnych pokładów polskiej rusofobii i typowych dla kultury amerykańskiej teorii spiskowych.

Sekta miała swoich kapłanów, typu Antoniego Macierewicza, swoje instrumenty obrzędowe, jak parówki czy puszki po napojach, używane w rzekomych eksperymentach – obrzędach. Ma swoje pomniki, tablice pamiątkowe w setkach polskich miejscowości. Jest też niespełnioną obietnicą, nieweryfikowalną zapowiedzią.

Podobnie, jak w wielu religiach oczekuje się na przyjście proroka lub zbawiciela, tak w sekcie smoleńskiej oczekują na raport, który ma ujawnić „prawdę” i którego zapewne nigdy nikt nie zobaczy. Sekta zyskała swoje wpływy, swoją inkwizycję. Przecież większość polityków PiS nie wierzy w żadne spiskowe teorie, ale muszą je powielać, bo taki jest obowiązujący w tej organizacji kod parareligijny.

Zwykłym obywatelom się to już jakiś czas temu znudziło, dlatego lider partii rządzącej zrezygnował z części ceremonii, wycofał ten element przekazu na dalszy plan.

Mateusz Piskorski
© Zdjęcie : Igor Stanow
Mateusz Piskorski

— Zauważył Pan jednak, że wątek smoleński wciąż przewija się w wypowiedziach czołowych przedstawicieli państwa polskiego?

— Tak, to wszystko nadal tli się w ich umysłach, te wyuczone przez lata formułki są przez nich powtarzane. W różnych krajach ze zdumieniem czytają te wypowiedzi.

Ostatnio Andrzej Duda udzielił wywiadu „Financial Times” i nawet tam się nie powstrzymywał od sugestii, że strona rosyjska coś ukrywa, że nie można wykluczyć ataku (w domyśle – zamachu), że Rosję rzekomo Polacy znakomicie znają i prawidłowo kojarzą z próbami przerzucania winy z instytucji na zwykłych ludzi. Taki język obrzędowy sekty smoleńskiej w wersji light, dla zagranicy.

To mówi głowa państwa. Czyli taki jest stan umysłowy polskich elit rządzących.

Macierewicz i jego polityczny patron Jarosław Kaczyński doprowadzili do tego, że polskich najwyższych urzędników traktuje się na świecie jak ludzi obłąkanych, lub skrajnie cynicznych. Już nie wiadomo, co z dwojga złego lepsze.

— Tym razem jednak na uroczystościach w Smoleńsku zabraknie ludzi PiS. Dlaczego?

— W normalnych warunkach powiedziałbym, że zapewne jedyną przyczyną jest pandemia koronawirusa i związane z nią obostrzenia.

W tym jednak przypadku, na prośbę strony polskiej, władze rosyjskie wręcz stanęły na głowie, żeby wszystko zorganizować. I zrobiły to wszystko nie bacząc na obiektywne warunki, na fakt, że granica z Białorusią jest zamknięta (a lądowanie miało być w Witebsku), że obowiązują ograniczenia w ruchu i w zakresie zgromadzeń publicznych.

Od rosyjskich dyplomatów słyszałem już dawno, że w Rosji wychodzono naprzeciw wszelkim oczekiwaniom strony polskiej. Niedawno dowiedzieliśmy się, że uzgodniono już nawet sprawy ochrony, a także spotkania oficjalnego polskiej delegacji z wysoko postawionymi urzędnikami gospodarzy.

Nawiasem mówiąc, wydaje mi się, że w którymś momencie to strona polska, rozumiejąc aktualne realia, powinna zaproponować Moskwie przełożenie wizyty lub jakiś inny jej format. Ale okazuje się, że po tym, jak w Rosji wszystko przygotowano, nagle występuje szef kancelarii premiera Michał Dworczyk i oznajmia, że to Rosjanie byli nieprzygotowani i trzeba było całą wizytę odwołać czy przełożyć.

Największą ironią losu będzie to, jeśli jednak w tym roku to wyłącznie sami politycy rosyjscy uczczą pamięć ofiar Katynia i katastrofy.

— To jakie były właściwie przyczyny tego całego spektaklu?

— Wiem, że w rosyjskim MSZ panuje przekonanie, że wszystko to było z góry zaplanowaną grą, mającą na celu po raz kolejny wypowiedzenie jakichś absurdalnych oskarżeń wobec Rosji. Mogło tak istotnie być.

Ale dopuszczam też inną możliwość. Chaos. Procedury podejmowania decyzji w takich sprawach w Polsce uzależnione są od kaprysów starszego człowieka stojącego na czele partii rządzącej. Być może (nie mam takiej wiedzy, to tylko przypuszczenie) wszystko jest wynikiem zmiennych instrukcji. Ten człowiek ma w tej chwili na głowie znacznie istotniejsze problemy, na czele z przeprowadzeniem wyborów prezydenckich wbrew wszelkim przepisom i standardom prawnym.

Najzwyczajniej w świecie mógł się w ostatniej chwili rozmyślić. A już jego ludzie zmuszeni zostali do wymyślenia jakiegoś pretekstu i doszli do wniosku, że znów można oskarżyć o wszystko Rosję. Kompletnie nie dziwi mnie, że w Rosji mają tego wszystkiego dość. Przecież setki ludzi wykonało w tym szczególnym okresie jakąś pracę, jakieś przygotowania, choć mogliby zajmować się dużo ważniejszymi dziś sprawami. Być może została przekroczona pewna granica i teraz już nawet o sprawach technicznych nikt z Warszawą rozmawiać nie będzie.

Bo po co? Rozmowa ma sens wyłącznie, gdy po drugiej stronie jest partner poważny i wiarygodny.

— Dziękuję za rozmowę.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
10. rocznica katastrofy Tu-154 pod Smoleńskiem (37)

Zobacz również:

Amerykańscy rewizjoniści upominają się o Kaliningrad
W Oświęcimiu o… Petlurze
Kampania wyborcza czy wirusowa?
Pani minister „za godzinę” wśród „mędrców” NATO
Obchody w Smoleńsku powodem do grania historią i stosunkami z Rosją w kampanii wyborczej
Tagi:
rocznica, rozmowa, Rosja, Lech Kaczyński, katastrofa, Smoleńsk, polityka, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz