Opinie
Krótki link
25135
Subskrybuj nas na

Termin „zbrodnia katyńska” jest pojęciem zbiorczym, odnosi się do zagłady polskich obywateli wziętych do niewoli lub aresztowanych przez NKWD na terytorium obecnych zachodnich regionów Ukrainy i Białorusi w 1939 roku.

Masowe groby odkryto nie tylko w Lesie Katyńskim, ale też w innych miejscach na terytorium ZSRR w okresie II wojny światowej, w tym również we wsi Miednoje, niedaleko Tweru (wcześniej Kalinin).

Katyń: Stalin i Beria, ale nie naród rosyjski

Oficjalna wersja „Zbrodni Katyńskiej” głosi, że wiosną 1940 roku w piwnicach NKWD w Kalininie miały miejsce masowe egzekucje polskich jeńców, przewiezionych z obozu ostaszkowskiego.

Dane dotyczące liczby Polaków rozstrzelanych w obozach NKWD można znaleźć w sporządzonej przez przewodniczącego KGB Aleksandra Szelepina notatce z 1959 roku wysłanej do pierwszego sekretarza KC KPZR Nikity Chruszczowowa. Dowiadujemy się z niej, że w Lesie Katyńskim zabito 4421 jeńców obozu w Kozielsku, w obozie w Starobielsku – 3820, a także  w Kalininie więźniów obozu w Ostaszkowie – 6311 jeńców.

W kwietniu 1990 roku prezydent ZSRR Michaił Gorbaczow uznał odpowiedzialność NKWD i Związku Radzieckiego za zbrodnię katyńską. 22 lutego 1994 roku w Krakowie doszło do podpisania Porozumienia między rządem Rzeczypospolitej Polski a rządem Federacji Rosyjskiej o pochówkach i miejscach pamięci ofiar wojny i represji.

Pod koniec kwietnia 2010 roku Rosyjskie Archiwum na polecenie ówczesnego prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa po raz pierwszy rozmieściło na swojej stronie wersje elektroniczne autentycznych dokumentów o rozstrzelanych polskich jeńcach.

Kompleks memorialny Katyń
© Sputnik . Iliya Pitalev
Rosja przekazała stronie polskiej 67 tomów sprawy karnej dotyczącej rozstrzelania polskich oficerów w Katyniu, na dany moment strona polska uzyskała wgląd do 157 tomów sprawy. W sumie jest ich 183. Ostatnie 20 tomów zostało przekazanych w 2018 roku na ręce obecnego ambasadora RP Włodzimierza Marciniaka.

Dmitrij Miedwiediew mówił, że odpowiedzialność za te zbrodnie spoczywa na kierownictwie państwa radzieckiego tego okresu, a próby przedstawienia innych wersji nie mają poparcia w faktach historycznych i dokumentach, ani też nie są podyktowane względami moralnymi.

Władimir Putin, który w 2010 roku zajmował stanowisko szefa gabinetu ministrów, także podkreślał winę „politycznego kierownictwa” NKWD, w szczególności Ławrientija Berii, i sądził, że wydarzenia w Katyniu mogły być osobistą zemstą Stalina za śmierć w polskiej niewoli 32 tysięcy jeńców radzieckich. Putin zauważał, że dla zabójstwa w Katyniu nie ma usprawiedliwienia, podkreślił przy tym, że nie można winą za zabójstwo obarczać całego narodu rosyjskiego.

26 listopada 2010 roku Duma Państwowa przyjęła rozporządzenie „O tragedii katyńskiej i jej ofiarach”.

Miednoje: „ciemne strony” sprawy katyńskiej

Władimir Putin przyznawał, że „nie da się racjonalnie wyjaśnić” tego, dlaczego niektórzy Polacy w niewoli zostali zesłani do obozów na Syberii, a inni rozstrzelani pod Smoleńskiem. „Nie wiadomo, po co to zrobiono i w dokumentach nie ma do tego żadnego odniesienia” – mówił Putin w 2010 roku.

Niektóre aspekty tragedii budzą jednak pytania wśród uczonych. Zadaje je sobie między innymi obecny doradca państwowy Rosji, dziennikarz i autor książki o tragedii katyńskiej Władisław Szwed, który uważa, że liczba pochowanych w Miednoje jeńców – 6311 osób – jest znacznie zawyżona.

Zdaniem uczonego Armia Czerwona w czasie wrześniowej akcji wojskowej w 1939 roku wzięła do niewoli 254,5 tys. polskich jeńców.

„Już 3 września 1939 roku Rada Komisarzy Ludowych (rząd ZSRR) przyjęła rozporządzenie „O jeńcach”, zgodnie z którym jeńcy szeregowi, których ojczyzną była Zachodnia Ukraina i Zachodnia Białoruś, mieli być zwalniani do domów. W okresie od października do listopada 1939 roku z obozów radzieckich uwolniono 42 400 Ukraińców, Białorusinów, Polaków, zamieszkujących te tereny” – mówi w rozmowie ze Sputnikiem Władisław Szwed.

Jak mówi znawca tematu, przebywający w niewoli polscy oficerzy, wysocy rangą wojskowi i urzędnicy państwowi zostali skierowani do obozów w Starobielsku i Kozielsku. A polscy agenci wywiadu i kontrwywiadu, żandarmi, dozorcy więzienni i policjanci – do obozu w Ostaszkowie.

„W październiku 1939 roku Niemcy zaproponowały ZSRR wymianę jeńców zgodnie z miejscem ich zamieszkania przed wybuchem wojny. W październiku i listopadzie 1939 roku Niemcom przekazano 42,5 tys. więzionych Polaków. Wymiana jeńców odbywała się w dwóch punktach granicznych: w Brześciu Litewskim i pomiędzy stacją Jahodyn i Dorohusk. Władze niemieckie ze swej strony w okresie od października 1939 roku do wiosny 1941 roku przekazały ZSRR tylko 13,7 byłych polskich obywateli” – podaje Władisław Szwed.

Szwed powołuje się na notatkę Berii skierowaną do Stalina №794/B, z której wynika, że w obozach i więzieniach NKWD według stanu na 2 marca 1940 roku znajdowało się „14,736 byłych oficerów, urzędników, ziemian, policjantów, żandarmów, dozorców więziennych, obszarników i agentów wywiadu, ponad 97% pod względem narodowości to Polacy. Z czego 2375 generałów, pułkowników, podpułkowników, majorów i kapitanów, W więzieniach zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi w sumie trzymano 18.632 aresztowanych, z czego 10.685 to Polacy”.

Rozmówca Sputnika nie neguje przy tym, że znaczna część polskich jeńców z obozów została rozstrzelana.

Prace ekshumacyjne w ramach sprawy karnej w Miednoje Główna Prokuratura Wojskowa Rosji razem ze stroną polską rozpoczęła jeszcze w roku 1991. Rezultatem tych prac ekshumacyjnych było odkrycie 243 zwłok. Na podstawie żetonów i dokumentów udało się zidentyfikować 16. Drugie badanie tego terytorium zostało przeprowadzone w 1995 roku, ale już bez udziału strony rosyjskiej. Według danych międzynarodowego stowarzyszenia „Memoriał”, łącznie wyciągnięto wówczas co najmniej 2359 osób. W raporcie stowarzyszenia wymieniane są dwie przyczyny, dlaczego ta liczba nie pokrywa się z ponad sześcioma tysiącami osób: po pierwsze z racji wysokiego stopnia rozkładu szczątków nie da się ustanowić, do jakiej liczby pochowanych osób one należą, a po drugie – większość mogił nie była rozkopywana do dna.

Alternatywna wersja: Polaków z Ostaszkowa skierowano do prac przymusowych?

O miejscu spoczynku więźniów obozu w Ostaszkowie dowiedziano się w 1991 roku, kiedy to wspólne śledztwo rozpoczęły polska i rosyjska prokuratury. W tym czasie arcyważne zeznania złożył były naczelnik Zarządu NKWD obwodu kalinińskiego, generał rezerwy Dmitrij Tokariow.

Władisław Szwed podaje w wątpliwość doniesienia o tym, że masowych egzekucji polskich jeńców dokonywano właśnie w Kalininie. Zgodnie z posiadanymi przezeń danymi jeńcy z obozu w Ostaszkowie zostali z Kalinina przekierowani do prac przy budowie kanału białomorsko-bałtyckiego, a następnie podzieleni między północne obozy.

Polski pisarz, uczony i publicysta, uczestnik polskiej komisji w Katyniu Józef Mackiewicz w swojej książce „Katyń – zbrodnia bez sądu i kary” twierdził: „Co do losów przeszło 6000 jeńców w Ostaszkowa… Mnie na podstawie innej wersji, bardziej prawdopodobną wydaje się stacja Bołogoje... Dnia 26 stycznia 1943 roku, do kancelarii placówki nr 5 Wojska Polskiego, które opuściło granice Związku Sowieckiego, zgłosiła się niejaka Katarzyna Gąszciecka”.

Kobieta ta, żona jednego z oficerów zaginionych, należała do tej licznej ludności polskiej, którą władze sowieckie deportowały na nowe roboty z Archangielska do ujścia rzeki Pieczory przez Morze Białe. Opowiedziała ona taką historię: młody Rosjanin, wojskowy, należący do obsługi barki, którą płynęli, powiedział jej, że sam uczestniczył w konwoju transportującym na Morzu Białym barkami  „około 7 tysięcy osób, w tej liczbie dużo policji polskiej i oficerów”.

Józef Mackiewicz stwierdza dalej, że „opowiadanie to zgadzałoby się w grubszych zarysach z szeregiem okoliczności, dotyczących obozu jeńców polskich w Ostaszkowie. Przede wszystkim fakt, że mowa była o policji, która wyłącznie zgrupowana była w Ostaszkowie. Poza tym cyfra „około 7 tysięcy”, wymieniona przez Rosjanina, pokrywa się z liczbą jeńców w Ostaszkowie, których jak wiadomo było przeszło 6 tysięcy”.

Oczywiście, gdyby jeńców z Ostaszkowa wieziono do Archangielska, ich droga prowadziłaby przez stację Bołogoje – pisze Mackiewicz.

Szwed powołuje się na artykuł przedstawiciela stowarzyszenia „Memoriał” w mieście Kalinin (obecnie Twer – red.) Marena Freydenberga, który opowiedział o historii, jaką z kolei zrelacjonował mu mieszkaniec miasta Kalinin Aleksander Jemelianowicz Bogatikow. W 1943 roku ten ostatni odbywał wyrok w obozie na Dalekim Wschodzie. Razem z nim siedział Polak z obozu w Ostaszkowie. Z relacji Bogatikowa wynika, że na początku 1940 roku funkcjonariusze NKWD wybrali z grona polskich jeńców obozu w Ostaszkowie specjalistów radiotechnicznych, a wszystkich pozostałych wiosną 1940 roku wywieźli do obwodu murmańskiego. Niestety nie ma żadnych szczegółów o tym świadectwie.

Freydenberg poinformował przy tym, że otrzymał list od służącego w MSW niejakiego G., któremu pułkownik A.P. Leonow, były funkcjonariusz Inspekcji Specjalnej, współpracownik Berii, opowiadał, że polskich oficerów wywożono z Ostaszkowa do Kalinina, trzymano w piwnicach budynku NKWD, a nocami wywożono na rozstrzał do Miednoje, gdzie chowano w dużej jamie.

Tymczasem wiadomo, że w czerwcu 1940 roku do Północnego Obozu Kolejowego (Siewżełdorłag) NKWD trafili polscy jeńcy – około 7 tysięcy osób. Najprawdopodobniej w okresie styczeń-luty 1941 roku polskich policjantów przerzucono do prac przy budowie Kanału Białomorsko-Bałtyckiego (przypuszczalnie do matkożneńskiego obozu pracy NKWD do prac przy budowie matkożneńskiej elektrowni wodnej).

Władisław Szwed przypomniał, że niezależny badacz katyńskiej tragedii Gennadij Spaskow znalazł w Rosyjskim Państwowym Archiwum Wojennym za 1941 rok odtajnione raporty 155. Pułku 20. Dywizji wojsk NKWD dotyczące ochrony obiektów o szczególnym znaczeniu.

W punkcie 2 raportu nr 12 pułku za miesiąc czerwiec 1941 roku napisano: „Przed rozpoczęciem działań wojennych do prac przy budowie matkożneńskiej elektrowni (rejon 4. roty) nie przestawały napływać partie jeńców, wśród których byli dawni polscy oficerzy”.

W punkcie 3 tego raportu napisano: „Teraz ze wszystkich punktów obozowych otaczających kanał zbierają się elementy kontrrewolucyjne i partiami konwojowani są do miasta Pudoż i dalej na północny-wschód w kierunku Archangielska”.

W czerwcu 1941 roku, już po wybuchu wojny polskich policjantów zaczęto niedużymi partiami konwojować przez Pudoż do Archangielska. Punkty obozowe były rozmieszczane na całym terytorium obwodu archangielskiego wzdłuż budowanej trasy. Tymczasem, jak mówi rozmówca Sputnik Polska, zgodnie z artykułami 27-34 Konwencji Genewskiej o traktowaniu jeńców wojennych z 17 lipca 1929 roku oficerowie jeńcy wojenni mogli pracować tylko „z własnej woli”. To znaczy względem polskich oficerów Związek Radziecki naruszył to międzynarodowe porozumienie.

Generał Anders zaświadcza…

Władisław Szwed zwraca uwagę na fakt, że w 1941 roku na terytorium ZSRR ze środków wydzielonych przez rząd radziecki zaczęła się formować polska armia generała Władysława Andersa, który dwa lata wcześniej trafił do obozu radzieckiego.

Wiadomo, że do armii generała Andersa według stanu na 1 października 1941 roku skierowano 25 115 byłych jeńców z obozów NKWD.

W sierpniu 1942 roku w szczytowej fazie walk o Stalingrad armia generała Andersa została wysłana do Iranu. Liczyła wówczas 75491 wojskowych.

W swojej książce „Bez ostatniego rozdziału” generał Władysław Anders, którego trudno podejrzewać o sympatie do Sowietów, twierdzi, że: już w 1940 roku Polacy dwoma etapami po kilka tysięcy osób dotarli nad Kołymę (Anders, rozdział „Kołyma”. („Bez ostatniego rozdziału. Wspomnienia z lat 1939-1945”, rozdział Kołyma).

Generał Anders, powołując się na Polaka pracującego przy budowie drogi na Kołymę, przywoływał słowa członków ekspedycji naukowo-badawczej, którzy utrzymywali, że pracowało tam wielu polskich oficerów. Trzeba zauważyć, że warunki, w jakich trzymano więźniów na północy, opisuje jako pryncypialne, świadome i jawne unicestwienie ludzi.

Dlaczego do tej pory na to doniosłe świadectwo Andersa polscy, ba, rosyjscy historycy nie zwracają uwagi? Przecież wystarczy tylko ustalić, kim byli ci oficerowie przy budowie Trasy Kołymskiej w 1940 roku i z jakich pochodzili obozów – zadaje sobie pytanie Władisław Szwed.

Według jego słów na szczególną uwagę zasługuje w tym względzie raport naczelnika oddziału specjalnego obozu ostaszkowskiego Grigorija Korytowa.

W tej notatce Korytow informuje swoje obwodowe kierownictwo o odbytej w Moskwie naradzie z powodu „wysłania jeńców po decyzjach wydanych przez Radę Specjalną”.

Ale Korytow w swojej notatce pisze tylko o przygotowaniach do wysłania polskiego kontyngentu do obozów. W notatce nazwano przy tym środek karny, który oczekiwał skazanych: „Z przedstawionych przez nas 6005 spraw rozpatrzono jak na razie 600, 3-5-8 lat (Kamczatka), dalsze rozpatrzenie sprawy przez komisariat ludowy zostało wstrzymane”.

Zdaniem Władisława Szweda wersja o masowych egzekucjach polskich jeńców wojennych w Kalininie wiosną 1940 roku jest sprzeczna i nieudowodniona prawnie. Badacz uważa, że informacja o znalezieniu w Miednoje szczątków 6311 polskich obywateli, uznanych za pochowanych na Polskim Cmentarzu Wojennym zgodnie z tabliczkami upamiętniającymi ich imiona i nazwiska, może być błędna, bowiem nazwiska figurujące na płytach pamiątkowych w Miednoje figurowały tylko na listach jeńców wysłanych etapami z obozu w Ostaszkowie na mocy rozporządzenia Zarządu NKWD w obwodzie kalininskim, a nie w dokumentach archiwalnych o egzekucji.

Dalszy los nie jest znany. Choć byli pracownicy Zarządu NKWD w Kalininie w 2006 roku poinformowali S. Strygina, koordynatora projektu internetowego „Prawda o Katyniu”, że w 1940 roku w Kalininie rozstrzelano 300 polskich policjantów „winnych popełnienia ciężkich zbrodni wojennych”.

Władisław Szwed uznaje sam fakt egzekucji w Katyniu, ale podkreśla, że historia narodów ma swoje ciemne karty. Ale prawda, nawet ta najbardziej gorzka, nie może być wybiórcza i podporządkowana koniunkturalnym interesom elit politycznych.

Rozmówca Sputnika domyśla się, że jego wywiad wywoła oburzenie w określonych kręgach w Polsce, tym niemniej zapewnia, że tylko uczciwy i konstruktywny dialog oraz wspólna praca badawcza polskich i rosyjskich uczonych, archiwistów i ekspertów wstrzyma trwający od dziesięcioleci antagonizm spór o tym, jak wszystko się toczyło w rzeczywistości.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Katyń. Dzień pamięci i prawdy
MSZ Polski: Ukraina nie rozliczyła się z Katynia i Wołynia
„Mamy taki dyskretny las koło Katynia”. Burza po publikacji PFN „dialogu Hitlera ze Stalinem”
Centrum polsko-rosyjskiego dialogu chce przybliżyć internautom Katyń
Katyń Pro Memoria
Tagi:
II wojna światowa, Miednoje, Wojsko Polskie, Armia Ludowa, Armia Krajowa, Armia Zwycięstwa, Armia Czerwona, NKWD, Władimir Putin, Polska, Związek Radziecki, kontrola zbrojeń, wyścig zbrojeń, jeńcy, wymiana jeńców, Memoriał Katyński, zbrodnia katyńska, las katyński, Katyń
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz