14:36 26 Listopad 2020
Opinie
Krótki link
Autor
24198
Subskrybuj nas na

Koronawirus, pandemia – te słowa słychać ze wszystkich stron. Jak mamy na to reagować? Czy, kierująс się zaleceniami wirusologów, siedzieć w domu i, pozbawieni kontaktu z realnym światem zewnętrznym zajmować się sprzątaniem tego, na co wcześniej brakowało nam czasu? Wpadać w panikę? Co nas czeka?

Według ostatnich szacunków Goldman Sachs średnia ważona spadku PKB dla czterech krajów Europy Środkowo-Wschodniej - Polski, Węgier, Czech i Rumunii - wyniesie 3,9 proc., podczas gdy poprzednia prognoza banku mówiła o 2,1 proc. Bank podtrzymał jednocześnie prognozę 9-proc. spadku PKB w strefie euro w tym roku, choć tu także wskazuje, że wzrost powróci pod koniec 2020 r. Pogorszenie oczekiwań Goldman Sachs uzasadnia coraz to ostrzejszymi środkami walki z koronawirusem, które znacząco ograniczają aktywność gospodarczą.  

W przypadku Polski bank rewiduje prognozę wzrostu PKB z minus 2,1 do minus 3,5 proc., dla Węgier nowy szacunek mówi o 4 proc. spadku, dla Czech - o 5 proc., a dla Rumunii - o 4 proc.

„Przed nami wiele miesięcy, może lat, bardzo trudnej sytuacji gospodarczej, politycznej i społecznej. Najpierw to będzie recesja, potem obniżenie tempa rozwoju gospodarczego. Wtedy będziemy się rozwijać w tempie 1-2 proc. PKB, a nie 3-4 jak ostatnio - mówi Jerzy Wilkin, ekonomista z Polskiej Akademii Nauk. 

W drugim kwartale Produkt Krajowy Brutto Polski skurczy się o 5-10 procent - uważa szef Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys. Jego zdaniem powrót na ścieżkę wzrostu gospodarczego może nastąpić na przełomie 2020 i 2021 roku.

Jak długo będzie trwać epidemia i do czego mamy być przygotowani w najbliższej przyszłości? Sputnik zasięgnął na ten temat opinii prof. Mariana Nogi z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu.

Plan powrotu do aktywnej gospodarki już po Świętach

„Jeżeli chodzi o koronawirus, nic nie mogę powiedzieć, jak długo to będzie trwało. W tej chwili jest niepewność co do trwania, co do kresu tej pandemii. A od tego zależy bardzo dużo. Myślę, że, najprawdopodobniej, to będzie trwało przynajmniej trzy miesiące. Jeszcze takiego stanu jaki jest dzisiaj nie było, chociaż premier zapowiedział, że po Świętach ogłosi plan powrotu do aktywnej gospodarki, do wyluzowania tych rygorów, które obecnie są. Czyli się dowiemy o tym 15 kwietnia, kiedy ten plan będzie przedstawiony. Przypuszczam, że najpóźniej zostaną otwarte szkoły, a wcześniej chyba ruszy produkcja i przedsiębiorstwa, produkujące różnego rodzaju towary” – mówi prof. Marian Noga.

Zdaniem profesora, jeżeli epidemia będzie trwała trzy miesiące, to skurczenie się PKB będzie absolutnie pewne, ponieważ około 30% przedsiębiorstw zostało zamkniętych. W Polsce zarejestrowanych jest 4 mln firm, a pracuje z tych firm jakieś 1,800- 2 mln. Niektóre z nich już upadły.

Z wyliczeń prof. Nogi wynika, że będzie minus 5 proc., a jeżeli epidemia potrwa dłużej, to zmniejszenie PKB wyniesie 10-15 proc., a nawet więcej wobec roku ubiegłego. Jak zaznacza ekspert, jest to spojrzenie ogólne, „z lotu ptaka”.

Kroki doraźne

Ekonomista zastanawia się, co należałoby zrobić, żeby straty były jak najmniejsze, jak najmniej dokuczliwe dla społeczeństwa, przedsiębiorstw, dla gospodarki? Większość krajów wprowadza różnego rodzaju programy wsparcia dla gospodarki. Stany Zjednoczone, na przykład, przeznaczają na to 2 biliony dolarów, Niemcy - 760 mld euro, Wielka Brytania - 550 mld funtów sterlingów.

„W Polsce przeznaczono pierwszą dotację, jest to 212 mld. zł. Tymczasem nawet szef Polskiego Funduszu Rozwoju, pan Paweł Borys sam powiedział, że z budżetu jest 60 mld. Inni analitycy doliczyli się tylko 37 mld w gotówce, płynącej do przedsiębiorstw i do pracowników. Oczywiście, że to było zdecydowanie za mało, absolutnie niewystarczająco. Po nowych analizach, dyskusjach w Sejmie była uchwalona „Tarcza antykryzysowa 2.0”, popularnie zwana „drugą tarczą”. W wystąpieniu premiera Morawieckiego padła suma 100 mld złotych. Jest to jak gdyby uszczegółowieniem działań Polskiego Funduszu Rozwoju i to jest wreszcie konkretna sprawa. To ma znaczyć, że mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa dostaną subwencje w wysokości 75 mld złotych. Duże przedsiębiorstwa dostaną 25 mld. Jeżeli te firmy przez rok nie zwolnią ani jednego pracownika, to będą zwracać tylko 25% sumy, którą pobiorą. Ale spłacanie się zacznie dopiero po dwóch latach. Jest to tak, jak to robią Amerykanie, Niemcy, Anglicy i tak dalej. Ale jest to decyzja, co najmniej o miesiąc spóźniona” – powiedział prof. Noga

Rynek rąk do pracy

Profesor zwraca uwagę na jeszcze jeden problem.

W Polsce na pewno jest pół miliona bezrobotnych. A każdy kolejny tydzień będą kolejni bezrobotni. Programy „tarczowe” czy „nie tarczowe”, muszą przede wszystkim służyć zachowaniu miejsc pracy. Na dobrą sprawę ta „tarcza” ruszy dopiero najwcześniej gdzieś za trzy tygodnie, a do tego czasu może być zwolnionych milion ludzi, półtora, dwa. I to jest największy problem – podkreśla rozmówca Sputnika.

Według prof. Nogi, polska gospodarka w tej chwili weszła w stan recesji.

„Póki co, mamy niewielki spadek, ale epidemia na pewno nie zakończy się wcześniej, dopiero w połowie czerwca, czy nawet, jak niektórzy mówią, w połowie lipca, Poza tym, niektórzy mówią, że druga fala epidemii może być na jesieni. Ale nie chcę o tym myśleć” - dodaje.

Dziura w budżecie?

Jak uważa rozmówca Sputnika, przyjęty przez Sejm i podpisany przez prezydenta niby budżet bez deficytu zakłada deficyt finansów publicznych, czyli wszystkich instytucji finansowych, a nie tylko rządu, w wysokości 1,2% PKB (około 30 mld złotych).

Czyli tam już była dziura. Ale nawet załóżmy, że on był, to teraz zakładanie tych 100 mld złotych, które ma Polski Fundusz Rozwoju przekazać do wszystkich przedsiębiorstw w Polsce, od razu oznacza deficyt. Jeżeli to założenie ma być zrealizowane, to budżet już ma dziurę 100 mld złotych deficytu. A na pewno tego nie wystarczy - mówi prof. Noga.
Nie ma zjawisk pewnych

Profesor Noga przypuszcza, że pandemia się zakończy pod koniec czerwca, w połowie lipca. Tymczasem niektórzy mówią, że może być druga fala na jesieni - wrzesień, październik, że może przesunie się na następny rok.

„Nie jestem wirusologiem, ja się nie znam na pandemiach. Jak będzie taka fala we wrześniu i we wrześniu zamkną zakłady pracy, szkoły, to gospodarka tego nie wytrzyma. Niektórzy zaczynają opowiadać, że po koronawirusie wszystko będzie inne i gospodarka będzie inna. Ja sobie nie umiem tego do końca wyobrazić, ale to nie jest wykluczone. Po prostu za duża niepewność. Za dwa miesiąca, za trzy może będziemy wiedzieć dużo więcej, ale dalej nie do końca” – powiedział prof. Noga.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Koronawirus nie przeszkodzi w manewrach NATO na Łotwie
Który kraj ma najlepszą strategię walki z koronawirusem?
Naukowiec obalił jeden z mitów na temat przenoszenia koronawirusa
Tagi:
gospodarka, koronawirus, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz