21:57 03 Grudzień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
Wybory prezydenckie w Polsce 2020 (105)
477
Subskrybuj nas na

Senat zrobi wszystko, by zablokować wybory – zapewnił rzecznik PO Jan Grabiec po spotkaniu przedstawicieli PO, Koalicji Polskiej (PSL – Kukiz'15) i Lewicy, na którym mowa była o koordynacji ugrupowań opozycyjnych w Senacie. Ale Andrzej Duda nie ma się czego obawiać.

Kwestią zasadniczą rozmów były zmiany w Kodeksie wyborczym, zakładające wprowadzenie głosowania korespondencyjnego. Uchwalona w Sejmie ustawa w tej chwili znajduje się Senacie. Jan Grabiec poinformował, że wszyscy uczestnicy spotkania są zgodni co do tego, że „tych przepisów, w tym kształcie nie można przyjąć”.

Wybranemu w maju prezydentowi Polski „trudno byłoby uścisnąć dłoń”

Mimo pandemii koronawirusa rządząca partia Prawo i Sprawiedliwość obstaje przy wyznaczonym wcześniej terminie wyborów prezydenckich – 10 maja 2020 roku, postanowiła jednak przeprowadzić je zaocznie, w drodze korespondencyjnej.

PiS oraz premier Mateusz Morawiecki twierdzą, że wyborom prezydenckim nie zagraża panująca obecnie sytuacja związana z epidemią koronawirusa. Jak podkreślił prezydent Andrzej Duda, „gdyby wybory miały się odbyć korespondencyjnie, zachowując wszystkie reguły zgodności z prawem, to jestem na «tak», ale muszą być przeprowadzone tak, aby bezpieczeństwo obywateli było zagwarantowane”.

Wybory prezydenckie w cieniu koronawirusa, do których dąży polski rząd, przykuwają uwagę zagranicznych mediów. Temat podjął w prestiżowym „Financial Times” John Dalhusein, były dyrektor Amnesty International na Europę. W swoim artykule zwraca uwagę na to, że tylko w Polsce politycy bardziej koncentrują się na wyborach niż na walce z koronawirusem i komentuje, że wybranemu w maju prezydentowi Polski „trudno byłoby uścisnąć dłoń”.

Debata na temat wyborów - to zastępczy temat

Opozycja jest za przełożeniem wyborów na inny termin. W obliczu epidemii kampania wyborcza właściwie odeszła na drugi plan. Robert Biedroń, kandydat Lewicy na prezydenta, powiedział: „Dla mnie, jako kandydata na prezydenta, w tej sytuacji wybory prezydenckie są drugorzędne. Dla mnie najważniejsze jest dobro Polek i Polaków”.

Zdaniem prezesa Stowarzyszenia Europejska Rada na Rzecz Demokracji i Praw Człowieka Janusza Niedźwieckiego „cała debata dotycząca wyborów wydaje się wręcz idealnym tematem zastępczym i PiS z tego skorzysta”.

W rozmowie za Sputnikiem wyraził opinię, że debatę wykorzystuje się, aby odciągnąć uwagę opinii publicznej od spraw naprawdę ważnych, takich jak funkcjonowanie służby zdrowia, jej wydolność w obliczu pandemii koronawirusa, jak tę wydolność zwiększyć w sytuacji, gdyby ilość zachorowań w Polsce rosła.

„O wiele bardziej na uwagę zasługują też zagadnienia, jakie rząd ma podjąć kroki, aby zabezpieczyć polską gospodarkę przed nadciągającym kryzysem gospodarczym, jakie są podstawy prawne wprowadzonych ograniczeń, wręcz wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, czy są one zgodne z Konstytucją?” – przekonany jest Janusz Niedźwiecki.

Członkowie wojsk obrony terytorialnej w komisjach wyborczych?

W opinii Niedźwiedzkiego, wybory się nie odbędą.

Wskazuje na to kilka czynników. Przede wszystkim z wielu miast docierają sygnały, że nie ma ludzi do pracy w komisjach wyborczych. W sytuacji, gdyby te osoby zastąpiono członkami wojsk obrony terytorialnej, (bo pojawiały się takie pomysły), uczciwość takich wyborów pozostawiałaby bardzo wiele do życzenia i łatwo byłoby podważyć w sądzie ich wyniki

– uważa Janusz Niedźwiecki.

Trudno podważyć zaufanie do Dudy

Rozmówca Sputnika sceptycznie odniósł się do wyrażanych w niektórych mediach opinii, że pośpieszne wybory prezydenckie na tle narastającego kryzysu mogą podważyć zaufanie do Andrzeja Dudy. Jak też do sugestii, że notowania urzędującego prezydenta mogą spaść na tyle, że gdyby wybory odbyły się na jesieni, opozycja mogłaby je wygrać. Powołuje się przy tym na ostatnie sondaże, które wskazują jednoznacznie, że faworytem jest obecnie zajmujący ten urząd Andrzej Duda.

Z sondażu IBRiS przeprowadzonego dla Onetu wynika, że na ubiegającego się o reelekcję prezydenta zagłosowałoby 52,9 proc. badanych. Na drugim miejscu znalazł się kandydat Koalicji Polskiej PSL-Kukiz15 Władysław Kosiniak-Kamysz, który otrzymałby 12,6 proc. głosów. Na trzecim miejscu znalazła się kandydatka PO Małgorzata Kidawa-Błońska, na którą oddanie głosu zadeklarowało 11,4 proc. respondentów.

Jeśli przyjrzymy się ostatnim sondażom, to widać wyraźnie, że Andrzej Duda deklasuje wszystkich kandydatów opozycji i to do tego stopnia, iż najprawdopodobniej, gdyby wybory odbyły się w ubiegłą niedzielę, urzędujący prezydent wygrałby je już w I turze. Wydaje się, że nie musi więc się niczego obawiać

– konstatuje rozmówca.

Rośnie poparcie PiS

Janusz Niedźwiecki nie wierzy, żeby Andrzej Duda w ciągu pół roku mógł stracić poparcie i przegrać wybory, przede wszystkim z uwagi na fakt, że aktualnie rośnie również poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości.

„I to jest zjawisko naturalne. W nadzwyczajnej sytuacji zagrożenia ludzie raczej wolą popierać rząd, który walczy z pandemią, który podejmuje zdecydowane działania, aby zabezpieczyć bezpieczeństwo obywateli, i PiS w przestrzeni medialnej robi wszystko, żeby wyjść na odpowiedzialnych. Nie można mu zarzucić, że bagatelizuje niebezpieczeństwo, które niesie ze sobą epidemia koronawirusa.

W związku z tym notowania PiS rosną, a opozycji maleją. Jednak dane napływające czy to z Niemiec, z którą Polska jest gospodarczo bardzo związana, czy zza oceanu, świadczą o tym, że czeka nas recesja gospodarcza i głęboki kryzys, gorszy od tego z 2008 roku. Stąd można się spodziewać, iż w sytuacji kryzysu rządzący obóz będzie tracił poparcie

– uważa rozmówca.

Nie ma powodów do zmartwienia

Ale to też nie zagrozi reelekcji Andrzeja Dudy za półroku – uważa ekspert.

„Przede wszystkim, są to wybory prezydenckie, a sam prezydent, jak wiadomo, nie odpowiada za stan gospodarki i to nie on podejmuje decyzje w tej kwestii. Trudno byłoby opozycji zaatakować go z tej strony.

Nie bez znaczenia też będą decyzje rządu, skierowane na podnoszenie popularnośći Dudy. Po latach prosperity gospodarczej rząd ciągle dysponuje możliwościami finansowymi i różnymi instrumentami, które w perspektywie 6 miesięcy mogą zostać wykorzystane na pierwszą falę kryzysu i zminimalizować jego ujemne skutki

– sądzi Janusz Niedźwiecki.

„Nie widzę za pół roku możliwości załamania zaufania do rządu Prawa i Sprawiedliwości i zmniejszenia popularności Andrzeja Dudy. W mojej opinii on nie ma się czego obawiać. Największym kapitałem Andrzeja Dudy jest to, że nie ma z kim przegrać” – mówi na zakończenie Janusz Niedźwiecki.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Wybory prezydenckie w Polsce 2020 (105)

Zobacz również:

PACE nie podobają się wybory w Polsce podczas epidemii
Gowin: Połowa sierpnia to pierwszy możliwy termin wyborów
PO: Nie dopuścimy do przeprowadzenia wyborów
Tagi:
Władysław Kosiniak-Kamysz, sondaż, Paweł Kukiz, kampania wyborcza, Andrzej Duda, Polska, wybory prezydenckie
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz