02:49 09 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
Świat ogarnięty pandemią COVID-19 (105)
6823
Subskrybuj nas na

„W Afryce wirus może doprowadzić do miliona śmierci”. Taka jest prognoza ONZ, która pociągnęła za sobą inne, nie mniej niepokojące, MSZ Francji, WHO i innych „ekspertów”. Jednak przewidywany pożar nie rozszalał się.

Według raportu Komisji Gospodarczej Narodów Zjednoczonych ds. Afryki w najlepszym scenariuszu w Afryce umrze w tym roku 300 tys. osób, a najgorszym bez podjęcia żadnych środków zaradczych – koronawirusem może zarazić się ponad miliard osób, a 3,3 mln umrzeć.

Zaznaczono, że nawet pod warunkiem wprowadzenia środków zapobiegawczych, COVID-19 zarazi się ponad 122 mln mieszkańców Afryki. Powodami są przede wszystkim słabe warunki mieszkaniowe, niedożywienie, ubóstwo, brak dostępu do infrastruktury sanitarnej, do medycyny. Sytuacji nie poprawia fakt, że spośród wszystkich kontynentów w Afryce występuje najwięcej chorób, takich jak gruźlica, HIV i AIDS. Słabo dofinansowana służba zdrowia po prostu ugnie się pod naporem epidemii.

Eksperci oczekują gwałtownego rozprzestrzenienia się wirusa w Afryce. W raporcie stwierdzono, że ucierpi również gospodarka.

Nawet jeśli rozprzestrzenianie się COVID-19 zostanie powstrzymane w Afryce, jego szkód ekonomicznych nie da się uniknąć – oceniają autorzy raportu.

Leslie Varenne, dyrektor Instytutu Monitorowania oraz Badań Stosunków Międzynarodowych i Strategicznych (IVERIS), przeanalizowała dla Sputnika epidemię koronawirusa w Afryce.

24 marca francuskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało notatkę na temat skutków pandemii koronawirusa w Afryce. Ta notatka dyplomatyczna nie miała zostać opublikowana. Można ją jednak łatwo znaleźć w internecie. Zatytułowana „Efekt łuskowca: burza nadciągająca z Afryki?”, została sporządzona przez Ośrodek Analiz, Prognozowania i Strategii (Centre d’analyse, de prévision et de stratégie - CAPS, L’effet pangolin: la tempête qui vient en Afrique?), bezpośrednio podlegający pod MSZ Francji.

Nie ma żartów ze śmiercią…

Wydźwięk zawarto w samym tytule, który nie jest zbyt odpowiedni dla służbowej notatki dyplomatycznej. „Efekt łuskowca” oznacza, że szybkie rozprzestrzenienie się pandemii w Afryce jest uważane za fakt dokonany. Autorzy obiecują, że „nadchodzi fala uderzeniowa” i nie wątpią w „bardzo dużą liczbę zgonów”.

Analitycy francuskiego MSZ nie są jedynymi, którzy przewidują katastrofę. Już 18 marca, kiedy w całej Afryce potwierdzono około 500 przypadków zarażenia, WHO wezwała Afrykanów, by „przygotowali się na najgorsze”.

Dziesięć dni później pomimo tego, że wirus nie rozprzestrzeniał się błyskawicznie, jak spodziewali się „eksperci”, ONZ oświadczyło, że „choroba rozprzestrzenia się również szybko w Afryce i konieczne są ogromne wysiłki”. Bez tych wysiłków ze strony społeczności międzynarodowej, bez uświadomienia sobie tego „priorytetowego zadania” António Guterres obawia się „milionów zgonów”.

W kulturze zachodniej nietoperze są często kojarzone z nieszczęściem lub śmiercią. Do kategorii „zwiastunów kłopotów” można również zaliczyć wielu ekspertów medycznych. 3 kwietnia, chociaż w Afryce potwierdzono wówczas 7177 przypadków zarażenia, pewien epidemiolog twierdził, że zachorowało 10 tysięcy ludzi, alarmując: „Koronawirus rozprzestrzenia się masowo w całej Afryce” - nie opierając się na dokładnych danych.

Z dokładnymi danymi też pojawiają się trudności, bo powiększenie liczby nie wskazuje na nasilenie się epidemii. 13 marca na kontynencie zarejestrowano 200 przypadków zarażenia. 6 marca – 9310 przypadków wśród ponad 1,3 mld populacji. Biorąc pod uwagę brak infrastruktury sanitarnej, koncentracje ludności, występowanie i częstość współistniejących chorób (AIDS, nadciśnienie, cukrzyca), wskaźnik rozprzestrzeniania się powinien być bardzo wysoki. Zbliżony do tego, co dzieje się w USA, gdzie przez miesiąc - od 6 marca do 5 kwietnia - liczba chorych wzrosła z 236 do 336673, podczas gdy populacja jest tam cztery razy mniejsza niż w Afryce.

Ponadto wszystkie te organizacje i wszyscy „eksperci” popełniają ten sam błąd, mówiąc o Afryce jako jednej całości, chociaż na kontynencie jest 55 państw. W różnych krajach na tym samym kontynencie wirus rozprzestrzenia się różnie, a Afryka nie jest tu wyjątkiem. W tych warunkach mówienie o masowych ofiarach w Afryce jest, co najmniej dużą niedokładnością.

Noc nie jest taka ciemna

Na pięć krajów o największej liczbie potwierdzonych zachorowań – RPA, Algieria, Maroko, Egipt i Kamerun – przypada 5912 zarażonych, czyli 70% ogólnej liczby zarejestrowanych przypadków. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że państwa nie wykonują testów lub nie wykonują ich w wystarczających ilościach, więc liczby nie są prawdziwe. Jednak nie tylko one mają problemy z testami i żaden kraj nie może powiedzieć, że ma absolutnie wiarygodne dane.

Ponadto kraje afrykańskie nie mają powodu, by zaniżać liczbę chorych, ponieważ liczą na pomoc międzynarodową, którą otrzymają państwa, gdzie panuje najgorsza sytuacja. Poza tym, gdyby choroba rozprzestrzeniła się masowo, niemożliwe byłoby ukrycie tego. Podobnie jak w najbardziej dotkniętych krajach - Francji, Hiszpanii, we Włoszech - w każdej rodzinie byłby przyjaciel lub krewny zarażony koronawirusem, co również nie jest obserwowane.

© Sputnik . Mikhail Voskresenskiy
Nie oznacza to jednak, że koronawirus nie rozprzestrzenia się na kontynencie, że nie trzeba się przed nim chronić, że nie trzeba przygotowywać się na epidemię. Oznacza to po prostu, że większość krajów afrykańskich lepiej radzi sobie z chorobą. Przyczyny tego są wciąż mało znane. Przedstawiono kilka hipotez: odporność dzięki przeciwciałom wytwarzanym w odpowiedzi na wiele bakterii istniejących w Afryce; młoda populacja; przyjmowanie chlorochiny przez wiele lat (nawet jeśli ten lek przeciwko malarii nie jest już używany); szczepionka przeciwko gruźlicy, która jest nadal obowiązkowa w wielu krajach afrykańskich i która może chronić przed COVID-19, zgodnie z przeprowadzonymi obecnie badaniami.

Wreszcie nie można zapominać, że Afryka przeżyła epidemię Eboli. Afrykańskie rządy i ludzie wiedzą, czym jest epidemia, i nie można powiedzieć, że są całkowicie bezbronni. Ponadto wiele krajów, takich jak Senegal, Wybrzeże Kości Słoniowej, Burkina Faso, przyjęło schemat leczenia profesora z Marsylii Didiera Raoulta, który zaproponował połączenie chlorochiny i azytromycyny. Ostatnie dwa kraje wdrażają produkcję chlorochiny.

Rewolucja z koronawirusem w tle?

Pomimo tych wszystkich niezaprzeczalnych faktów, francuskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zdecydowało się oprzeć swoją prognozę na najbardziej beznadziejnych scenariuszach. Do kryzysu sanitarnego dodano „kolejny kryzys, który zdestabilizuje lub nawet obali słabe reżimy (region Sahelu) i reżimy na ostatnim wdechu (Afryka Środkowa)”. Jakby koronawirus otworzył (w końcu?) drogę do zmiany władzy w Afryce Środkowej oraz zmiótł bezprawne i haniebne rządy...

Zarysowuje się jednak zupełnie coś innego. Niektóre „reżimy”, jak niedyplomatycznie nazywają je autorzy notatek służbowych, wykorzystują sytuację do wzmocnienia swojej władzy, obdzielając sobie jeszcze większymi uprawnieniami pod pretekstem zapewnienia bezpieczeństwa. Przeciwnie, może dojść do wzmocnienia nieorganicznej władzy, a nie rewolucji z koronawirusem w tle.

Nadciąga burza

Ta notatka zrobiła złe wrażenie, pokazując ignorancję autorów wobec krajów afrykańskich, siły ducha afrykańskiej ludności, wsparcia rodzinnego i zdolność ludzi do przystosowywania się w trudnych sytuacjach. Ponadto godne krytyki są wątpliwe zalecenia oparcia się na autorytetach religijnych lub popularnych piosenkarzach, aby poradzić sobie z kryzysami politycznymi przewidywanymi przez autorów.

Z negatywną reakcją spotkały się wypowiedzi w francuskiej telewizji LCI Jeana-Paula Mira, kierownika oddziału ratunkowego szpitala Cochin, który wyraził wątpliwości, co do celowości testowania szczepionki BCG w Afryce, stosując takie samo podejście jak w przypadku prostytutek i AIDS. Czemu Camille Locht z Narodowego Instytutu Zdrowia i Badań Medycznych (Institut national de la santé et de la recherche médicale - Inserm) niezręcznie przytaknął skinieniem głowy.

Te słowa wywołały falę oburzenia, i to nie tylko w sieciach społecznościowych. Rzecznik prezydenta Senegalu, Macky Sall, powiedział, że te wypowiedzi świadczą o „wrodzonej głupocie”, ale sytuacja jest jeszcze gorsza, bo dwóch znanych profesorów chce testować szczepionkę BCG na populacji, która już została zaszczepiona! Może oni też źle znają Afrykę.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Świat ogarnięty pandemią COVID-19 (105)

Zobacz również:

Tester na cztery łapy: psy pomogą „wywęszyć” zakażenie koronawirusem?
Niepokojące prognozy dla Polski: jesienią czeka nas nowa fala zachorowań na koronawirusa
Naukowcy opracowali test na przeciwciała koronawirusa
Tagi:
Francja, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), koronawirus, epidemia, pandemia, Afryka
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz