12:38 22 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
Pandemia COVID-19 na świecie (115)
6339
Subskrybuj nas na

„By zrozumieć te tzw. „zamieszki”, to trzeba sięgnąć do historii średniowiecznej Europy, gdzie epidemie zawsze powodowały szukanie kozła ofiarnego i jako skutek pogromy zazwyczaj wobec Żydów” – mówi polski działacz lewicowy Michał Nowicki, mieszkający na stałe w Paryżu.

Jego zdaniem, jest to już chyba europejska tradycja, że władza, która nie radzi sobie z epidemią, nigdy nie jest w stanie przyznać się do popełnionych błędów i za klęskę obwinia kogoś innego.

Jak epidemia koronawirusa przebiega w Paryżu? Dlaczego na paryskich przedmieściach wybuchły zamieszki? Jakie dokładnie są reguły wychodzenia z domu teraz we Francji? Czy na ulicach jest dużo ludzi?

Z Michałem Nowickim (Paryż) rozmawia komentator Sputnika Leonid Swiridow.

— Panie Michale, z Francji dochodzą informacje, że na paryskich przedmieściach wybuchły zamieszki. Co może Pan o nich powiedzieć, bo Pan tam mieszka?

— Zacznijmy od tego, że we Francji, tak jak i w wielu innych krajach na świecie od ponad miesiąca trwa stan wyjątkowy spowodowany pandemią, który nakazuje mieszkańcom siedzieć w domu.

© Sputnik . Dominique Boutin
Niestety wbrew początkowym zapewnieniom, okazuje się, że Francja była nieprzygotowana do walki z wirusem, czego efekty widzimy w tragicznych statystykach. Liczba zmarłych przekroczyła już 20 tysięcy i jeśli obecne tendencje się utrzymają, to za kilka tygodni Francja będzie miała najwięcej ofiar śmiertelnych w całej Europie.

I by zrozumieć te tzw. „zamieszki”, to trzeba sięgnąć do historii średniowiecznej Europy, gdzie epidemie zawsze powodowały szukanie kozła ofiarnego i jako skutek pogromy zazwyczaj wobec Żydów. Jest to już chyba europejska tradycja, że władza, która nie radzi sobie z epidemią, nigdy nie jest w stanie przyznać się do popełnionych błędów i za klęskę obwinia kogoś innego.

Tragiczne statystyki koronawirusa stawiają władze Francji w bardzo niewygodnej sytuacji. Kolonialna przeszłość Francji sprawia, że francuskie władze tradycyjnie wypowiadają się w sposób protekcjonalny czy to wobec swoich dawnych kolonii, czy też wobec krajów Europy Wschodniej, takich jak Polska.

Tymczasem okazuje się, że wszyscy z koronawirusem radzą sobie lepiej od Francji. Dlatego też tak ważne jest znalezienie jakiegoś kozła ofiarnego, na którego można zrzucić odpowiedzialność za katastrofalne statystyki.

Od pierwszego dnia wprowadzonej obowiązkowej izolacji, takim kozłem ofiarnym są dzielnice robotnicze na przedmieściach wielkich miast, przede wszystkim Paryża, ale także Marsylii, Lille czy Lyonu. Bez cienia przesady mogę powiedzieć, że narracja ta ma charakter rasistowski i w wielu różnych mediach od miesiąca szczuje się na młodzież pochodzącą z Afryki, która nie respektuje kwarantanny. Nie chcę być oskarżony o głoszenie teorii spiskowych, ale, moim zdaniem, jest to narracja celowo narzucona przez rząd, która to jednak została ochoczo podchwycona przez francuską klasę średnią.

Michał Nowicki, polski działacz lewicowy.
© Zdjęcie : Michał Nowicki
Michał Nowicki, polski działacz lewicowy

— Dlaczego uważa Pan, że rząd i francuskie media „uwzięły się” przeciwko młodzieży z przedmieść?

— Jeśli chodzi o rząd to od ponad miesiąca regularnie podawane są statystyki wlepianych mandatów za nieprzestrzeganie kwarantanny. I rzeczywiście tych mandatów tam jest najwięcej.

Pytanie brzmi: dlaczego tak jest? Czy mieszkańcy tych dzielnic są jacyś wyjątkowi w swoim lekceważącym stosunku do walki z koronawirusem? Powołać się tutaj mogę na słowa burmistrza Saint Denis z Partii Socjalistycznej, który na długo przed wybuchem zamieszek krytykował tą medialno-rządową nagonkę wobec mieszkańców swojego miasta. Powiedział on mniej więcej coś takiego, że większość dziennikarzy to członkowie elit, którzy kwarantannę spędzają w swoich luksusowych domach z ogrodem. Potrzeba zobaczenia słońca czy wyjścia na powietrze jest taka sama dla wszystkich, tylko że policja nigdy nie wejdzie na zamknięte posesje prywatne, gdzie członkowie francuskich elit mogą swobodnie korzystać z uroków życia.

Jest to typowa sytuacja równych i równiejszych. Wspomniany burmistrz krytykował także francuską policję, która jest wyjątkowo łagodna wobec mieszkańców bogatych dzielnic i wyjątkowo brutalna wobec dzielnic robotniczych.

Tak więc po kilkutygodniowej nagonce medialnej, po kilkutygodniowym terrorze policyjnym wobec młodych imigrantów w końcu te zamieszki wybuchły. Iskrą do wybuchu był wypadek motocyklisty, który uderzył w drzwi policyjnego samochodu. I właśnie te drzwi samochodowe, które policjant miał otworzyć z premedytacją, są przyczyną zamieszek. Do samego wypadku doszło w sobotę, 18 kwietnia. Był to we Francji wyjątkowo ładny słoneczny dzień i tłumy wyszły na ulicę. Sam też spacerowałem tego dnia z żoną i małym dzieckiem. We Francji rozpoczęła się wiosna, ludzie zmęczeni są już siedzeniem w domu i chyba właśnie dlatego ktoś zdecydował, że trzeba zaostrzyć działania policji.

Następnego dnia po wypadku w miejscowości Villeneuve-la-Garenne doszło do zamieszek, czyli podpaleniu kilku samochodów. Podobna sytuacja pojawiła się następnej nocy.

Trudno to porównywać do wydarzeń z 2005 roku, gdy dziennie płonęło we Francji ponad 1000 samochodów czy choćby do wydarzeń z grudnia 2018 w czasie protestów żółtych kamizelek, gdzie wydarzenia te miały charakter masowy. Te „zamieszki” w czasie kwarantanny to mało znaczący epizod, który jednak został rozdmuchany przez media i rząd by pokazać, że mają rację, a młodzież z przedmieść nie przestrzega prawa.

— Jakie dokładnie są reguły wychodzenia z domu teraz we Francji?

— Na samym początku, czyli od 17 marca, te reguły były bardzo drakońskie i to, co najbardziej irytowało obywateli – to nakaz wychodzenia z domu pojedynczo. Na szczęście później te reguły zmieniono i obecnie osoby mieszkające razem w domu, mogą razem wyjść na spacer.

By wyjść z domu należy pobrać na stronie rządu formularz, go wydrukować i wypełnić. Przyjęto, że większość czynności można wykonać w odległości 1 kilometra od domu (spacer, zakupy itd.). Na formularzu trzeba wpisać konkretną godzinę wyjścia, gdyż w ciągu godziny należy wrócić do domu.

Osoby jadące do pracy lub do szpitala i oddalające się dalej niż 1 kilometr, muszą posiadać dodatkowe zaświadczenie.

Wprowadzono też aplikację na telefon, z której jednak sam nie korzystam.

Za brak wypełnionego formularza grozi mandat 135 euro. 11 maja ma nastąpić kolejna zmiana. Głośno mówi się o wprowadzeniu trwałego (aż do końca grudnia 2020) zakazu wychodzenia z domu dla seniorów powyżej 65 roku życia i równoczesnym nakazie noszenia masek dla pozostałych, by wszyscy mogli wrócić do pracy.

Podobno też dzieci mają wrócić do szkoły, a sam rok szkolny ma być wydłużony do końca lipca.

— Jak Francuzi oceniają swój rząd i jego postępowanie wobec pandemii?

— Pierwsza rzecz, która rzuca mi się w oczy, to brak korelacji danych WHO z danymi pokazywanymi przez media francuskie. Według danych WHO we Francji już przynajmniej 6 razy liczba ofiar w ciągu doby przekroczyła 1000 osób. A media i rząd tak podają dane, że co prawda łączna liczba ofiar śmiertelnych według rządu i WHO jest ta sama, ale równocześnie nigdy dzienna liczba ofiar nie przekroczyła 600.

Koledzy z mojej pracy cały czas są przekonani, że Francja radzi sobie z epidemią dużo lepiej niż Włochy czy Hiszpania, gdy tymczasem statystyki tych trzech państw są bardzo podobne.

Z samych wypowiedzi elit francuskich odnoszę wrażenie jakiejś chorej zazdrości czy też goryczy spowodowanej faktem, że w Niemczech czy w Chinach ofiar śmiertelnych jest dużo mniej. Niemcy są oskarżane o zaniżanie statystyk, a chińskich danych w ogóle „nie można brać na serio”.

Sam Macron jeszcze tydzień przed wprowadzeniem stanu wyjątkowego był ze swoją żoną w teatrze i powiedział dziennikarzom, że nic się takiego nie dzieje i należy żyć normalnie.

Lekceważące traktowanie epidemii, gdy we Włoszech już umierały setki osób, a także zorganizowanie wyborów 15 marca będzie wypominane Macronowi do końca kadencji. Macron, który jeszcze 2 miesiące temu chciał być kimś na kształt lidera Europy jest, moim zdaniem, politycznie skończony.

Tak jak elity z Brukseli, tak i rząd francuski nie zdał najważniejszego testu politycznego w Europie w XXI wieku i w najlepszym wypadku czeka go polityczna emerytura, a w najgorszym, odpowiedzialność karna za nieprzygotowanie kraju do pandemii i śmierci ponad 20 tysięcy ludzi.

— Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę zdrowia.


Michał Nowicki (ur. 1982 r.) – historyk i dawny redaktor portalu Lewica Bez Cenzury, zamkniętego w 2008 roku przez warszawską prokuraturę. Pierwszy komunista w III Rzeczypospolitej represjonowany za działalność polityczną. Skazany w 2010 roku na karę 100 dni więzienia.

Od 8 lat – robotnik, emigrant we Francji. Najpierw usuwał azbest, dziś pracuje w podparyskiej chłodni w temperaturze minus 25 stopni. Członek francuskiego związku zawodowego CGT, autor kanału na YouTube Odrodzenie Komunizmu i inicjator kampanii Tydzień Denazyfikacji.

Prywatnie jest synem Wandy Nowickiej, znanej polskiej działaczki społecznej i feministycznej, posłanki na Sejm VII i IX kadencji, w latach 2011–2015 wicemarszałek Sejmu VII kadencji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Pandemia COVID-19 na świecie (115)

Zobacz również:

Polska dziennikarka pyta ministra Ławrowa
Zbrodnia i kara czy reset z Rosją (według pana ministra Waszczykowskiego)?
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Grzegorz Braun dla Sputnika: „Koronawirus dobry na wszystko”
ETPC przyjął pozew Swiridowa przeciwko polskim władzom
Monika Jaruzelska dla Sputnika: O tajnym głosowaniu i skrzynkach pocztowych
Fiodor Łukjanow dla Sputnika: Świat po koronawirusie – nie będzie nowej Jałty
Tagi:
polityka, polityka, Europa, Żydzi, Emmanuel Macron, koronawirus, rewolucja, Polak, Paryż, Francja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz