05:03 30 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
2153
Subskrybuj nas na

Zamknięte granice to jeszcze jeden po koronawirusie „wróg” pracowników transgranicznych. Z dnia na dzień bez pracy pozostały tysiące ludzi, którzy na co dzień mieszkają w Polsce, a pracują w Niemczech lub Czechach.

Najbliższe dwa dni będą decydujące – mieszkańcy pogranicza po obu stronach polsko-niemieckiej i polsko-czeskiej granicy wyjdą na akcje protestacyjne.

Odbędą się w piątek i sobotę np. w pobliżu takich przejść granicznych jak Rosówek-Rosow, Lubieszyn-Linken, Porajów-Hrádek etc.

informują aktywiści za pośrednictwem grupy w Facebooku „Pracownicy transgraniczni razem”. I dodają, że na zgromadzeniu może być maksymalnie 20 osób. Teren będzie ogrodzony taśmą: „Bardzo ważne jest to, aby zachować 2 m odległości od siebie! Podczas protestu będziemy stać na namalowanych kredą punktach. Przychodzimy obowiązkowo w maseczkach. Najlepiej w kolorze niebieskim”.

Chcą protestować przeciwko decyzji rządu o zamknięciu granic w dobie epidemii koronawirusa, która pozbawiła ich możliwości zarobku. Obawy są zrozumiałe. Jak podaje Business Insider, w 2018 roku największą liczbę transgranicznych pracowników w UE stanowili ci mieszkający w Polsce i pracujący w Niemczech – 125 tys. osób. Przy tym najczęściej spotykani wśród pracowników transgranicznych byli mężczyźni pracujący w budownictwie (30%). Z kolei w Czechach pracuje 47 tys. Polaków w 21 sektorach, najwięcej w przemyśle wytwórczym oraz górnictwie – informuje radio90.pl, powołując na Stowarzyszenie Samorządowe Ziemi Cieszyńskiej.

Rachunki same się nie opłacą

Protestujący zamierzają domagać się rozluźnienia obostrzeń w stosunku do mieszkańców terenów przygranicznych, argumentując to tym, że w ich przypadku przekroczenie granicy oznacza zwykłą drogę do pracy, a skoro mieszkańcy innych regionów mogą jeździć do swojej pracy w obrębie miasta czy regionu, to oni także powinni mieć możliwość udania się do swojego miejsca pracy w Niemczech lub Czechach.

„Boli mnie to, że partia rządząca traktuje nas, ludzi pracujących w Czechach, jak tych gorszych” – dzieli się obawami ze Sputnikiem Ewelina Majcher, która od 9 lat pracuje w firmie Schulte Automotive Wiring S.R.O w Jablonnym nad Orlici w Czechach, a mieszka w miejscowości Dolnik, położonej około 8 km od przejścia granicznego w Boboszowie.

W firmie Schulte jestem pracownikiem fizycznym. Od marca jestem zmuszona przebywać na L4 (80% stawki), mój mąż zrezygnował z pracy, żeby się zająć naszą niepełnosprawną córką, świadczenie pielęgnacyjne mamy do końca czerwca, a co dalej? Mnie mogą zwolnić w każdej chwili, a rachunki same się nie opłacą

– wyjaśnia rozmówczyni Sputnika.

„Żyjemy z dnia na dzień, bo nie wiemy, co będzie dalej”

Zniesienie obowiązku 14-dniowej kwarantanny dla pracowników z terenów przygranicznych to główne wymaganie tych, którzy popierają protesty. Z tego powodu wiele z nich musi wziąć urlop na własny koszt, czyli w ogóle pozostać bez zarobków.

„Trzeba znieść kwarantannę. Nie wyobrażam sobie, żeby być dzień w pracy, a potem 2 tygodnie na kwarantannie. Żaden zakład nie będzie w nieskończoność płacił swoim pracownikom za siedzenie w domu. Bez kwarantanny moglibyśmy spokojnie jeździć do pracy. Moglibyśmy normalnie zarabiać. Na chwilę obecną przez kwarantannę tysiące ludzi jest bez pracy. Żyjemy z dnia na dzień, bo nie wiemy, co będzie dalej. Czy będziemy mieli za co opłacić rachunki, kupić coś do jedzenia” – oburza się Ewelina Majcher.

Jest zdania, że jeśli kwarantanna po powrocie z zagranicy zostanie zniesiona, trzeba zachować niezbędne normy sanitarno-epidemiologiczne. Czy pomoże mierzenie temperatury na granicy?

„Mierzenie temperatury to pomyłka. Nie sądzę, żeby dało radę mierzyć temperaturę wszystkim, którzy wracają do domu z pracy. Z kolei na prywatne testy na koronawirusa co parę dni większość także sobie nie pozwoli. Są za drogie. Chyba że takie testy będą refundowane. Wtedy można co tydzień sprawdzać, czy ktoś jest chory. To byłoby jakieś rozwiązanie” – proponuje Ewelina Majcher.

Czesi "wygryzą" Polaków z dobrze opłacanych stanowisk?

Ukraińcy na przejściu granicznym z Polską
© AFP 2020 / Yuri Dyachyshyn
Według niej obecna sytuacja jest naprawdę zła, a rząd nic sobie z tego nie robi.

„Uważam, że umożliwienie nam powrotu do pracy poprzez otwarcie granic jest konieczne. Większość pracowników transgranicznych albo przebywa na L4 (80% stawki), albo ma płacone postojowe (60%). Więc zarabiamy mniej. Dodatkowo niektórzy – tak jak ja – mają niepełnosprawne dzieci, które trzeba rehabilitować. A to kosztuje. Dzięki dobrym zarobkom w Czechach można to opłacić. Teraz jest gorzej. Trzeba opłacić rachunki, kredyty i zrobić zakupy” – mówi rozmówca Sputnika i przypuszcza, że specjalne przepustki dla pracowników transgranicznych też pomogłyby w jakimś sensie rozwiązać sytuację: „Byłoby to oznaką dla służb, że jedziemy do pracy, a potem wracamy do domu”.

Jak wyjaśnia, jeżeli nie zostaną powzięte radykalne kroki w zakresie zniesienia obowiązku kwarantanny, może się okazać, że Polaków, którzy wcześniej pracowali w Czechach, zastąpią na stanowiskach obywatele innych nacji.

Firmy muszą pracować, żeby zarabiać, a żeby mogły normalnie funkcjonować, potrzebują pracowników. Na miejsce zatrudnionych Polaków przyjmują Czechów. Może być tak, że wrócimy do pracy i nas zwolnią, bo nie będzie już dla nas miejsc

– mówi rozmówca Sputnika.

Na pytanie, czy Czechy ze swojej strony są zainteresowane rozwiązaniem sytuacji, Ewelina Majcher odpowiada, nie tracąc optymizmu:

Większość firm z mojego regionu zatrudnia głównie Polaków. To oni są siłami napędowymi tych firm. Myślę, że dla wielu pracodawców nasz powrót byłby im na rękę. Z jednej strony można znaleźć kogoś nowego, ale z drugiej, po co zatrudniać nowego i uczyć go od podstaw, skoro lepiej mieć kogoś, kto zna tę pracę?

– podkreśla.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Każdy będzie na wagę złota: polska branża owocowo-warzywna „powalczy” o pracowników sezonowych
Stracił pracę z powodu koronawirusa i został milionerem
Rosja: 60 pracowników szpitala zaraziło się COVID-19
Tagi:
zarobki, praca, Straż Graniczna, granica, Czechy, Niemcy, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz