23:10 17 Czerwiec 2021
Opinie
Krótki link
Autor
4701
Subskrybuj nas na

Członek Prezydium Bośni i Hercegowiny z ramienia bośniackich Serbów Milorad Dodik w wywiadzie dla Sputnika dziękuje Rosji i Chinom za pomoc w walce z koronawirusem i zauważa, że w celu usprawiedliwienia się te kraje o pozerstwo i autoreklamę oskarżają te państwa, które same nie chciały lub nie mogły okazać solidarności.

Dodik wyraża poparcie dla Trumpa w nadchodzących wyborach prezydenckich w USA i po raz kolejny twierdzi, że bośniaccy Serbowie nigdy nie zapomną bombardowania i nie pozwolą na wciągnięcie Bośni i Hercegowiny do NATO.

- Wierzę, że po koronawirusie stosunki na świecie i w regionie zmienią się. Świat po epidemii będzie opierał się na solidarności, którą zamanifestowano podczas epidemii. Solidarność ta została zademonstrowana przez Rosję (9 kwietnia przybyły na lotnisko w Bania Luce trzy IŁ-76 z pięcioma jednostkami sprzętu wojskowego i specjalnego oraz 24 specjalistami wojskowymi z Rosji na pokładzie.

Pomoc humanitarna była adresowana tylko Republice Serbskiej, a nie całej Bośni i Hercegowinie. W odpowiedzi na pytanie dlaczego, ambasador Rosji w Bośni i Hercegowinie, Piotr Iwancow odpowiedział, że Rosja udzieliła pomocy temu, kto o nią poprosił - red.) i Chiny, a jeśli chodzi o nas, Serbia i Węgry również się nią wykazały. Jesteśmy wdzięczni UE za pomoc, której zamierza nam udzielić, ale w pierwszym półtora miesiąca epidemii nie zauważyliśmy obecności Unii Europejskiej.

- Mówią, że Rosja i Chiny pomagają innym w celu autoreklamy...

- W tym przypadku nikt nie zabronił innym krajom angażować się w taki PR, ale nie sądzę, że jest to PR. To wyłącznie kwestia solidarności, nie pozerstwo. A ci, którzy tego nie zrobili, zamknąwszy swoje rynki i mówiący, że nie będą sprzedawać masek, teraz próbują się usprawiedliwić. Nie sądzę, żeby to była autopromocja.

Republika Serbska tradycyjnie była zorientowana na rynek europejski, ale teraz została zmuszona zwrócić się o pomoc do Rosji i Chin, które wykazały własną potrzebę solidarności.

Mogę tylko im podziękować. Z innej strony nie otrzymaliśmy pomocy. Niech UE obraża się ile chce, jak tylko chce, ale to, co widzieliśmy do tej pory ze strony Unii Europejskiej, nie skłania nas do pójścia po  europejskim kursie i nie pokazuje europejskiej solidarności, którą starali się nam przedstawić wcześniej.

Z naszej strony staramy się zbudować system, który sam zapewniłby własną stabilność, co pokazaliśmy podczas epidemii.

Nie jesteśmy bytem, który przeszkadza innym. Nie chcemy, aby inne narody (bośniaccy Chorwaci i bośniaccy muzułmanie - red.) źle się czuli, ale w Republice Serbskiej Serbowie dominują, dlatego mamy prawo budować republikę narodową, mamy prawo wzmocnić Serbię jako naszą główną koncepcję polityczną. Jeśli nie możemy uzyskać odpowiedniego statusu w Bośni i Hercegowinie, wówczas nasza polityka jest taka, aby nabyć taki niezależny status.

- Jakie są Pana obecne relacje z Ameryką?

- W ciągu ostatnich dziesięciu lat miałem tylko problemy z Amerykanami i nic się tutaj nie zmieniło. To nic nowego.

Bardzo się cieszę, że zostałem wybrany nie przez Amerykanów, ale przez mój własny naród. Moim jedynym argumentem jest to, że w każdej chwili jestem gotów iść na wybory, nawet w obecnych warunkach ich obecności i przeszkadzania, a to dużo znaczy.

Przed ostatnimi wyborami prezydenckimi w Ameryce poparłem Trumpa: następnie wysłałem wiadomość do naszych ludzi w Stanach Zjednoczonych, żeby głosowali na niego. Dziś ponownie wzywam wszystkich serbskich obywateli, którzy głosują w Ameryce, aby ponownie poparli Trumpa, ponieważ myślę, że może on nawiązać kontakt między krajami, co jest znacznie lepsze niż wojujący prezydent, który może się wywrócić świat do góry nogami. Myślę, że Trump nie jest przywódcą wojennym i że Ameryka szybko wyjdzie z epidemii.

- Czy coś się zmieniło w Pana stosunku do NATO?

- Republika Serbska wciąż sprzeciwia się przystąpieniu do Sojuszu, podczas gdy Bośniacy i Chorwaci opowiadają się za tym. Tymczasem problemy w BiH są rozstrzygane w drodze konsensusu.

Nie dołączymy do NATO, to nasza zdecydowana decyzja. Serbowie uważają, że nie mamy prawa zapomnieć o bombardowaniu i małej Milicy (Milica Rakic, trzyletnia Serbka, 17 kwietnia 1999 roku zabita przez fragment bomby kasetowej na przedmieściach Belgradu - red.). Nie wierzę w humanitarne znaczenie NATO, to jest wojenna organizacja.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Serbia będzie świętować Dzień Zwycięstwa razem z Moskwą
Serbia „padła ofiarą” koronawirusa
Tagi:
koronawirus, epidemia, NATO, wybory prezydenckie, USA, Rosja, Milorad Dodik, Republika Serbska, Serbia
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz