22:16 30 Listopad 2020
Opinie
Krótki link
Autor
6135
Subskrybuj nas na

„Dopiero dzięki protestom Warszawa zainteresowała się tematem, jak my tutaj żyjemy” - uważa mieszkanka Gryfina (woj. zachodniopomorskie) Agata Skocz Szczerbińska. Jej mąż był jednym z wielu pracowników transgranicznych, którzy dotychczas nie mogli wrócić z pracy do domu w Polsce bez obowiązkowej 14-dniowej kwarantanny.

Jak zapowiedział premier Mateusz Morawiecki, już od 4 maja wszystko się zmieni - rząd znosi obowiązkową kwarantannę dla osób, które pracują i uczą się w sąsiednich państwach na terenach przygranicznych, czyli w Niemczech, na Litwie, na Słowacji i w Republice Czeskiej. I chociaż na Facebooku premier wyjaśnia, że decyzja została podjęta „po analizach epidemiologicznych i we współpracy z rządami wspomnianych krajów”, aktywiści, którzy wcześniej zorganizowali kilka akcji protestancyjnych w pobliżu przejść granicznych Rosówek-Rosow, Lubieszyn-Linken, Porajów-Hrádek nie mają wątpliwosci, że właśnie ich walka przyniosła te dobre skutki. 

Pomogło zjednoczenie ludzi

Jest tego pewna i Agata Skocz Szczerbińska, która mieszka w pobliżu przejścia granicznego Gryfino-Mescherin. Według niej ludzie bardzo się zjednoczyli, bo dotknął ich ten sam problem, wspierali się i wzajemnie sobie pomagali. 

„Myślę, że zjednoczenie ludzi to to, co bardzo pomogło, ale ta super wiadomość (ze strony rządu) powinna była zapaść już dawno” - uważa rozmówczyni Sputnika. Jak wyjaśnia, jej mąż Damian, hydraulik pracujący w hotelu w Berlinie, ostatni raz był w domu prawie 2 miesiące temu. 

„W Polsce mieszkamy 3 km od granicy. Przed zamknięciem granic mąż wracał do domu w czwartek lub piątek i wracał do Berlina w niedzielę lub poniedziałek” - mówi Agata Skocz Szczerbińska. Dodaje, że ta sytuacja negatywnie odbiła się na wszystkich członkach jej rodziny. „W domu mamy 8-latka, który bardzo przeżywa tęsknotę za tatą oraz 5-miesięczną córkę - męża ominęły 2 miesiące życia i postępów niemowlaka. Z powodu tęsknoty zarówno stan psychiczny męża, jak i nasz z dnia na dzień był coraz gorszy. Pozwolić sobie na nieobecność w pracy mąż nie mógł, gdyż hotel, w którym pracuje, wykorzystuje brak klientów na duże remonty” - wyjaśnia Agata Skocz Szczerbińska. 

Niemcy stoją murem za pracownikami transgranicznymi

Agata Skocz Szczerbińska uważa, że gdyby obowiązek kwarantanny dla pracowników transgranicznych nie został wreszcie zniesiony, mogłoby się okazać, że Polaków, którzy pracowali w Niemczech, zastąpiliby na stanowiskach obywatele innych krajów.

„Ludzie mogli stracić pracę i już nie byłoby do czego wracać, gdyż obywatele innych państw członkowskich mogą zająć miejsca pracy, np. Czesi” - mówi mieszkanka Gryfina. Zauważa jednocześnie, że mieszkańcy polskiego pogranicza widzieli, jak sami Niemcy byli zainteresowani rozwiązaniem tej sytuacji. Wystarczy przypomnieć, jak polski rząd został skrytykowany za obowiązek 14-dniowej kwarantanny, nałożony na polskich obywateli, wracających z zagranicy do kraju, przez premiera Saksonii Michaela Kretschmera.

„To wielkie nieszczęście, co się tam dzieje” - powiedział Kretschmer, dodając, że według niego „polski rząd się zagalopował”.  Nie dziwi się temu i rozmówczyni Sputnika. „Niemcy stoją murem za pracownikami transgranicznymi” - podkreśla Agata Skocz Szczerbińska. 

„Mąż nie może się doczekać, aż zrobimy rodzinnego grilla”

Według rozmówczyni Sputnika, póki pracownicy transgraniczni znajdowali się w stanie zawieszenia, do głowy zaczęły im przyсhodzić różne myśli. „My już nie dawaliśmy rady pod względem emocjonalnym. Myśleliśmy nawet, żeby uciec na stałe do Niemiec, mimo że w Polsce ja mam pracę, którą kocham” - wyjaśnia kobieta i dodaje, że obecnie jest na urlopie macierzyńskim: „Pracuję w branży usług pogrzebowych oraz zarządzania cmentarzami. Ta praca przynosi mi radość. Mogę pomagać ludziom w ciężkich chwilach”.

Na pytanie, co zrobi, kiedy wreszcie zobaczy w domu męża, Agata Skocz Szczerbińska odpowiada z humorem. „Będę miała przespaną noc, bo mąż weźmie służbę w nocy z córeczką (śmieje się). A tak na serio, myślę, że pierwszy dzień będziemy siedzieć wszyscy razem bez telefonów, telewizora i odcięci od świata. Mąż nie może się doczekać, aż zrobimy rodzinnego grilla na naszej działce” - opowiada Agata Skocz Szczerbińska. 

Czy medycy to nie pracownicy transgraniczni?

Aktywiści nadal kontynuują protesty. Dziś w pobliżu przejścia granicznego Lubieszyn-Linken odbył się „Spacer majowy”. Powód? Tym razem to wsparcie dla medyków. „Rozdzielone rodziny, przedszkolanki, nauczycielki dzieci i młodzież po różnych stronach. Zamknięty handel przy granicy i dramaty z tym związane” - wyjaśniają aktywiści w sieciach społecznościowych. 

Jak informuje gazeta.pl, nowe przepisy zgodnie z projektem rozporządzenia nie będą jednak dotyczyć osób, wykonujących zawód medyczny lub pracujących w jednostkach pomocy społecznej. Osoby takie nadal miałyby obowiązek odbycia kwarantanny.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Psy z polskich schronisk „mają branie”. Czy po epidemii będą porzucane?
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz