17:54 26 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
Koronawirus w Rosji (105)
0 81
Subskrybuj nas na

Zamknięte granice, pozamykane sklepy, przepustki na przejazdy do pracy – wielu Rosjan chciałoby, czym prędzej zapomnieć o ograniczeniach z powodu pandemii koronawirusa.

Znany w Kaliningradzie właściciel prywatnych muzeów Aleksander Byczenko, wręcz przeciwnie, chciałby uwiecznić pamięć o tym niezwykłym okresie i szykuje się do otwarcia Muzeum Samoizolacji.

„Kiedy już będzie po wszystkim zostanie tylko statystyka, z kroniki można się będzie dowiedzieć, ile osób wyzdrowiało, a ile zmarło, jakie kraje zniosły kwarantannę jako pierwsze, a życie codzienne ludzi w warunkach pandemii przepłynie przez palce” – tłumaczy w rozmowie ze Sputnikiem Aleksander Byczenko.

Aby tego uniknąć, rozmówca postanowił zebrać pod jednym dachem rozmaite artefakty będące świadectwem tego niezwykłego czasu.

Z punktu widzenia człowieka, który od wielu lat zajmuje się muzeami, pomyślałem, że całkiem nieźle byłoby zorganizować wystawę. Przecież to, co się wokół nas dzisiaj dzieje, bez przesady określić można mianem wielkiego wydarzenia historycznego

– uważa Byczenko.

Aleksander Byczenko z żoną Natalią
© Zdjęcie : Altes Haus
Aleksander Byczenko z żoną Natalią

Konserwy, memy o Nataszy, przepustki

Kaliningradzki muzealnik poprosił mieszkańców za pośrednictwem sieci społecznościowych, by wszelkie możliwe artefakty z okresu pandemii koronawirusa – zarówno materialne, jak i niematerialne – zachowali do jej zakończenia.

Paczka kaszy gryczanej, puszka konserw, papier toaletowy, maseczki ręcznie robione – takie przedmioty w przyszłości mogą się pojawić w muzealnych gablotach. Byczenko zwraca też uwagę na niezwykłe eksponaty.

Poprosiliśmy kaliningradczyków o kopie zaświadczenia o rozwodzie, jeśli do niego w tym okresie doszło – niestety nie wszystkie pary małżeńskie zgodnie przechodzą samoizolację pod jednym dachem. A tych, którym za sprawą samoizolacji powiększyła się rodzina, poprosimy o przesłanie kopii aktu urodzenia.

Jedno z centralnych miejsc przyszłej wystawy zajmą niezwykle popularne w ostatnim czasie w rosyjskim Internecie memy o Nataszy i jej kotach.

Mem o Nataszy i jej kotach
© Zdjęcie
Mem o Nataszy i jej kotach

„Życie bardzo gwałtownie przeszło w tryb online i nie cały czas otrzymujemy te memy. Nadesłano nam też wiersz poświęcony koronawirusowi. A nasi koledzy z muzeów w obwodzie kaliningradzkim obiecali zachować dla nas ogłoszenia o zamknięciu dla odwiedzających na okres pandemii. My z kolei poprosiliśmy subskrybentów o zachowanie przepustek na przejazdy wydawanych w obwodzie. Ich forma kilkakrotnie się zmieniała” – mówi Aleksander Byczenko.

W Muzeum Samoizolacji będzie można mieszkać?

Goście muzeum dowiedzą się, jak w okresie pandemii zmieniało się też samo społeczeństwo.

Jak kaliningradczycy pomagali sobie wzajemnie, jak niedawni konkurenci łączyli swoje siły, żeby przetrwać, jak dzielili się tym, co im zostało. Takie historie nas bardzo interesują

– tłumaczy Aleksander.

Jak mówi, po zebraniu eksponatów, można będzie pomyśleć nad anturażem – żeby odtworzyć atmosferę pełnej immersji. Być może odwiedzający poproszeni zostaną o zakładanie przy wejściu maseczek i zachowywanie 1,5-metrowej odległości. „Poza tym można pomyśleć o zorganizowaniu tygodniowego pobytu w takim muzeum, żeby w pełnej mierze przywołać swoje wspomnienia z okresu samoizolacji. Możliwości jest wiele” – dzieli się ze Sputnikiem Byczenko.

Jakkolwiek by było, na otwarcie Muzeum Samoizolacji trzeba będzie poczekać do zakończenia pandemii. Choć nie ma jak na razie pewności, że projekt uda się zrealizować.

„Nikt nie jest w stanie przewidzieć, co będzie dalej. Jeśli z jakichś przyczyn, nie będziemy mogli otworzyć muzeum, zebrane artefakty tak czy inaczej zachowamy, przekażemy kolegom, którym może się to udać, w tym do muzeów państwowych i archiwów” – mówi Aleksander Byczenko.

Jego zdaniem choć z powodu pandemii muzea w dalszym ciągu są zamknięte dla odwiedzających, przedwcześnie, by mówić o tym, że muzealnictwo nie przetrwa tych ciężkich czasów.

„Nie sądzę, aby państwa na tyle zubożały, żeby nie były w stanie przechowywać istniejących dziś kolekcji muzealnych. Z problemami mogą się zderzyć prywatne muzea, które nie mogą w pełnej mierze liczyć na finansowanie ze strony państwa. Ale tutaj ważna jest aktywność przedsiębiorcza ich właścicieli – to właśnie ona jest kluczowa w utrzymaniu się na powierzchni” – tłumaczy Aleksander, który na pewno wie, co mówi.

Królewiec początków XX wieku nie jest już tajemnicą dla kaliningradczyków

Sześć lat temu razem z żoną Natalią Aleksander otworzył w Kaliningradzie prywatne muzeum w mieszkaniu Altes Haus. Niebywale popularne wśród turystów, muzeum zapoznaje zwiedzających z życiem codziennym Królewca początków XX wieku – pokazuje otoczenie, w jakim żył kupiec i właściciel sklepu spożywczego Gustav Grossmann i opowiada historię rejonu miejskiego Hufen.

„Specjalnie kupiliśmy mieszkanie o powierzchni 80 metrów kwadratowych, odrestaurowaliśmy je, obstawiliśmy starymi meblami, wypełniliśmy przedmiotami z minionej epoki. Ekspozycja pokazuje, w co ubierali się ludzie, co jedli. Z racji swojej działalności bywałem w różnych muzeach, ale zawsze brakowało mi w nich „człowieka” – tego, jak żył na co dzień w tej czy innej epoce historycznej” – tłumaczy Aleksander. Rozmówca Sputnika liczy na przywrócenie pracy swojego dość dochodowego muzeum po zniesieniu obowiązku samoizolacji w regionie.

Radziecki Kaliningrad i wielorybnicy

Ale „powrotu” do normalnego życia Aleksander wyczekuje też po to, żeby dokończyć pracę nad innym projektem – muzeum radzieckiego Kaliningradu „Dom Wielorybnika”.

„Postanowiliśmy odtworzyć miasto z mojego dzieciństwa – Kaliningrad owiany romantyką dalekich rejsów. Lat 60., 70. i 80. nie można sobie wyobrazić bez marynarzy. Najbardziej legendarni marynarze, jacy kiedykolwiek żyli w obwodzie kaliningradzkim to oczywiście „wielorybnicy”. W 1960 roku w obwodzie kaliningradzkim otworzono Antarktyczną Flotyllę Statków Wielorybniczych „Jurij Dołgorukij”. W 1975 roku flotylla zakończyła swe istnienie. Masowe polowania na wieloryby doprowadziły do gwałtownego spadku wielkości populacji, co zaowocowało decyzją o rezygnacji z floty statków wielorybniczych” – opowiada Aleksander Byczenko.

Zgodnie z pomysłem przyszłe muzeum będzie wzorować się na kaliningradzkim mieszkaniu komunalnym, do którego „wprowadzi się” rodzina „wielorybnika” – właściciel, jego żona, dwójka dzieci w różnym wieku, a także sąsiad, któremu zostanie „powierzony” cały underground tamtych czasów – cinkciarzy, wydawnictwa podziemnego, „wrogie” zdaniem władzy radzieckiej głosy polskiej telewizji, które łowiono z pomocą specjalnej anteny.

„W naszym muzeum nie będzie przewodnika, z gośćmi „rozmawiać będzie” ekspozycja. Wszystkie należące do niej przedmioty zostały nam przekazane w celu ich tymczasowego przechowania lub ofiarowane przez samych mieszkańców Kaliningradu. W ciągu trzech lat istnienia muzeum, udało nam się zebrać dużą kolekcję. Odwiedzający będą mogli pogrążyć się w atmosferę radzieckiego Kaliningradu z pomocą słuchowiska odwołującego się do wspomnień kaliningradczyków. Władze obwodu kaliningradzkiego wydzieliły nam pod rekonstrukcję dwa pomieszczenia w centrum miasta. Budynek jest jak na razie w budowie” – wyjaśnia Aleksander Byczenko.

Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że Kaliningrad naprawdę potrafi zadziwiać. Pozostaje tylko czekać, aż władze zniosą obowiązek samoizolacji, otworzą granice i nowe Muzeum Samoizolacji będą mogli odwiedzić także Polacy.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Koronawirus w Rosji (105)

Zobacz również:

Miłość nie zna granic? Polak nielegalnie przedostał się na Białoruś, by zobaczyć swoją ukochaną
Czego najbardziej brakuje Polakom w czasie samoizolacji?
„Pogranicze to system naczyń połączonych”. Co „otwarcie granic” oznacza dla mieszkańców?
Tagi:
Rosja, koronawirus, izolacja, muzeum, Kaliningrad
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz