00:42 27 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
241
Subskrybuj nas na

Pandemia koronawirusa zerwała więzi między producentami a konsumentami na całym świecie i wprowadziła poważne zmiany w działalności firm transportowych i logistycznych. COVID-19 nie oszczędził niemal żadnej z branż. Boleśnie dotknął także polski transport drogowy.

Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce (ZMPD) krytycznie odniosło się do przedstawionej przez rząd Tarczy Antykryzysowej. Branża wystosowała dramatyczny apel do rządu. Twierdzi, że bez pomocy padną tysiące firm, a ich pracownicy zostaną bez pracy.

Koronawirus dopada transport

Jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez ZMPD, spośród 765 przewoźników 56 proc. zadeklarowało, że ich przedsiębiorstwo podlega rządowemu wsparciu, jednak zakres tego wsparcia nie spotkał się z przychylnym przyjęciem. Negatywnie wypowiedziało się o nim blisko 87 proc. ankietowanych, z czego dla 58 proc. jest zdecydowanie niewystarczający, a dla ok. 29 proc. – niewystarczający. Tylko nieco ponad 3 proc. udzielonych odpowiedzi wystawia kolejnym tarczom pozytywną ocenę. Obojętność deklaruje 4,5 proc. respondentów, a 5,7 proc. nie podejmuje się oceny. Ponad 90 proc. ankietowanych twierdzi, że ich firma doświadczyła spadku zleceń w okresie pandemii. Blisko połowa respondentów ma także problem z frekwencją kierowców.

Losy przewoźników w rękach rządu

Z informacji Piotra Mikiela, zastępcy dyrektora departamentu transportu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych, udzielonej Sputnikowi wynika, że zgłoszone przez ZMPD propozycje dotyczące wsparcia branży transportowej zyskały pełną akceptację wśród senatorów. Sejm przyjął rządowy projekt aktualizacji tzw. tarczy antykryzysowej do wersji 3.0. Teraz Senat zadecyduje, czy zaproponować poprawki, czy przyjąć ustawę bez nich. Biorąc, jednak, pod uwagę fakt, że wszystkie poprawki przez Sejm były poprzednio hurtowo odrzucone, nie ma pewności, że i tym razem prorządowy Sejm pójdzie na rękę transportowcom – uważa dyrektor Mikiel.

Tymczasem Przewodniczący regionów ZMPD nazywają Tarczę Antykryzysową durszlakiem. „Tarcza to wielka parodia, nie znam przewoźnika, który dostałby chociaż złotówkę pomocy. Na pytanie o podatek od środków transportu słyszymy, że płatność może być przedłużona o miesiąc” – powiedział przewodniczący Regionu Kujawsko-Pomorskiego Adam Jędrych podczas wideokonferencji z udziałem przewodniczących regionów ZMPD, która odbyła się 23 kwietnia 2020 r.

Przedsiębiorcy zajmujący się przewozem mebli i samochodów leżą na łopatkach

– powiedział z kolei przewodniczący Regionu Zachodnio-Pomorskiego Marcin Kobylarz.

Nie chodzi o homofisiów

Przewoźnicy napotykają na coraz większe trudności z otrzymaniem pieniędzy za wykonaną usługę. Właściciele firm zwracają uwagę na wydłużające się terminy płatności. Jeszcze większym zmartwieniem są nieuczciwi pośrednicy.

„Potrzebna jest stabilność finansowa przedsiębiorstw, żeby pandemia nie spowodowała dużych zatorów płatniczych między podmiotami gospodarczymi, bo wtedy to doprowadziłoby do pewnej liczby upadłości firm w branży” – powiedział w rozmowie ze Sputnikiem dyrektor „PKS International Cargo" S.A.Witold Molanda.

„Są firmy, tzw. Homofisie (red. – Home office), które mogą sobie pozwolić pracować zdalnie, ale też są takie, które muszą funkcjonować w warunkach biurowych, do których zaliczam naszą firmę” – mówi dyrektor Molanda.

Przyznaje, że epidemia niekorzystnie wpływa na funkcjonowanie przedsiębiorstwa. Odczuwalny jest spadek zleceń.

Wolumen zleceń generalnie spada. Sytuacja się zmienia praktycznie z tygodnia na tydzień. To, co kiedyś planowało się w systemie paroletnim, to teraz plany są na najbliższe tygodnie

– mówi.

Nie zechciał komentować wsparcia rządowego dla przewoźników krajowych. Natomiast wysoko ocenia wsparcie branży ze strony Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce, które apeluje do polskich i unijnych władz o wdrożenie pewnych rozwiązań, które mają ułatwić prace w tym trudnym okresie.

Jeśli  chodzi o frekwencję wśród kierowców, to, jak twierdzi dyrektor Molanda, dzisiaj kierowców na rynku jest pod dostatkiem, nawet nadwyżka kierowców nad ilością zleceń.

„Po tym pierwszym marcowym okresie kwarantanny część kierowców była zmuszona, a wręcz sama chciała, odbyć kwarantannę. Dla nas w obszarze Unii Europejskiej granice są otwarte. Przepust towarów i usług jest jak najbardziej możliwy. Tak nie jest w przypadku granicy z państwami spoza Unii, na przykład z Ukrainą, gdzie z czterech przejść granicznych dwa zostały zamknięte, w Medyce i Hrebennem, natomiast pozostałe dwa – w Dorohusku i Korczowej – są otwarte (w momencie publikacji materiału punkt Rawa Ruska-Hrebenne jest już otwarty - przyp.red.). Z tego co wiem, granica z Białorusią nie jest zamknięta i transport kursuje tak na Białoruś, jak i tranzytem do Rosji” – powiedział Witold Molanda. Na marginesie zaznaczył, że środki dezynfekcji, zarówno jak środki ochrony osobistej, maski, które są na granicach obowiązkowe – to są niezbędne rzeczy, „bez których nie możemy pracować”.

„Nie mamy powodów do zwolnień”

Według dyrektora Molandy największym wyzwaniem dla jego firmy jest zachowanie bezpieczeństwa swoich pracowników.

„Kadra pracownicza naszej firmy w 100 proc. utrzymała się. Od momentu wystąpienia pandemii żaden pracownik nie został zwolniony i nie ma takich planów. Jesteśmy firmą na tyle stabilną, że nawet jakiś okres trudniejszy jesteśmy w stanie wytrzymać, a później rozwijać się dalej. Nie mamy powodów do jakichś indywidualnych czy grupowych zwolnień. Wierzymy w nasze kadry, w naszych ludzi, bo siłę naszej firmy stanowią ludzie i musimy ich chronić” – przekonuje pan Molanda.

„Pewne wzorce zachowania ludzi ulegną zmianie”

„Liczymy na stopniowe odmrażanie gospodarek krajów, gdzie kierowane są towary. Obecny okres czasu uważamy za przejściowy, po którym ma nadejść powrót do czasów sprzed epidemii. Chociaż wiemy, że takiej sytuacji i warunków funkcjonowania już nie będzie. Świat, Europa już nie będą te same co przed pandemią. Pewne wzorce zachowania ludzi ulegną zmianie” – powiedział na zakończenie dyrektor „PKS International Cargo" S.A.Witold Molanda, dodając, że pomoc ze strony rządu póki co do firmy nie dotarła.

Ulgi finansowe nie dotarły jak na razie i do firmy transportowej „Trans-Rach”, z którą rozmawiał Sputnik. Jak w przypadku większości firm ilość zleceń zdecydowanie zmalała.

Po zamknięciu sklepów i wypełnieniu magazynów towarem zmniejszyły się także dostawy

– tłumaczy Ewa Korfanty, dyrektor Trans-Rachu. Jak mówi, zależy to od branży i specjalizacji: „Są firmy, które tego nie odczuły”. Jak dotąd zwolnień pracowników nie dokonuje się i takich zamiarów firma nie ma – twierdzi pani Korfanty. Nie ukrywa, że są problemy z otrzymaniem pieniędzy za wykonaną usługę. „Pilnując naszego interesu, intensywnie współpracujemy z naszą kancelarią prawną” – mówi. Liczy również na jak najszybszy powrót do normalności.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Luksemburg pierwszym krajem z darmowym transportem
Lekarze protestują: „Ludzie umrą, czekając na transport albo w transporcie”
Rosja zawiesza wszystkie loty w celu transportu Rosjan z zagranicy
Tagi:
ruch drogowy, waluta, złoty, kraj, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz