23:54 20 Wrzesień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
COVID-19 w Polsce (105)
8427
Subskrybuj nas na

Ministerstwo Zdrowia poinformowało o kolejnych potwierdzonych przypadkach zakażenia koronawirusem w Polsce. Najwięcej przypadków zakażenia, bo prawie połowę, odnotowano w województwie śląskim.

481 górników jest zakażonych, a ponad półtora tysiąca objęto kwarantanną.Trzy kopalnie węgla kamiennego wstrzymały wydobycie. Chorują całe górnicze rodziny. 

Adam Gawęda, poseł PiS jako pełnomocnik rządu ds. restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego w marcu zapewniał publicznie, że górnicy są bezpieczni.

Dysponujemy opinią Głównego Instytutu Górnictwa, która wskazuje, że warunki dołowe, czyli temperatura i przewietrzanie wszystkich wyrobisk, sprawiają, że to środowisko nie pozwala na przenoszenie się wirusa i w związku z tym załogi zjeżdżające na dół są bezpieczne

miał powiedzieć w czasie posiedzenia sztabu kryzysowego, który działa w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. 

Czy coś poszło nie tak? Czy tak duża liczba zachorowań wśród górników i ich rodzin jest zaskoczeniem dla kierownictwa kopalń? Czy w sytuacji z pandemią konieczne jest zamykanie kopalń? Z tymi pytaniami Sputnik Polska zwrócił się do Jerzego Markowskiego, eksperta górniczego, byłego wiceministra gospodarki.

„Ostrzegałem od samego początku we wszystkich wywiadach, że jest to tylko kwestia czasu, kiedy to się ujawni.

Nie sposób nie przenosić zakażenia w sytuacji, kiedy rodzaj pracy, charakter pracy, a zwłaszcza koncentracja ludzi w środkach transportu podziemnego, (czy to dotyczy szybu, czy pociągów podziemnych, czy w samych windach), są takie jakie są. Więc, służą jak najbardziej przenoszeniu tego wirusa przez oddech i bliskie sąsiedztwo. I to się stało, i z tego trzeba, dopóki jeszcze można, wyciągać szybko wnioski

– mówi Jerzy Markowski.

„Nie jest tak, że pod ziemią jest gorzej...”

Według rozmówcy, nikt nie miał takiego doświadczenia w walce z wirusem nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach. Zwłaszcza w górnictwie węgla kamiennego.

„Nie ma takiej skali zagrożenia w górnictwie miedzi, gdzie pod ziemią pracuje 30 tys. ludzi. Tam charakter pracy pod ziemią jest inny. Tam ludzie pracują w dużo większej odległości od siebie. Tam są systemy komorowe, gdzie operuje duży sprzęt, koparki, które mają jednego–dwóch operatorów.

Nie ma tam bliskości kontaktów. Nie jest tak, że pod ziemią jest gorzej. Ma natomiast znaczenie charakter pracy, cykl technologiczny. Technologia wydobycia tego surowca powoduje, że ludzie w kopalniach węglowych są bardziej narażeni, niż w kopalniach miedzi, stąd taka skala zakażeń na Śląsku i tak mała, na szczęście, skala zakażeń w Lubińsko-Głogowskim Zagłębiu Miedziowym

– tłumaczy były wiceminister gospodarki Markowski.

Poruszając temat celowości zamykania kolejnych kopalń, rozmówca Sputnika zapewnił, że na dzień dzisiejszy bezpieczeństwo energetyczne Polski nie jest zagrożone.

Są duże zapasy węgla na zwałach

„Nie wykluczam wyłączenia z wydobycia kolejnej kopalni lub dwóch. Wstrzymać wydobycie można zupełnie spokojnie na około jednego miesiąca. Przez jeden miesiąc nic złego się nie stanie ani z kopalnią, bo zakładam zostaną utrzymane służby odbetonowania, odwadniania, wentylacji, które będą pilnowały infrastruktury kopalni i zagrożeń naturalnych.

Również nic złego się nie stanie w gospodarce.

Po pierwsze, Polska ma dość duże zapasy węgła wydobytego i leżącego na zwałach, a po drugie, mamy możliwość importu węgla z różnych kierunków, co jeszcze pół roku temu wydawało się wielkim utrapieniem, a teraz może się okazać zbawienne, przynajmniej dla bezpieczeństwa energetycznego Polski. Reasumując, jest to sytuacja, która nie zniszczy kopalni, nie skomplikuje sytuacji gospodarczej, ale trzeba jak najszybciej na to zareagować, bo skala pandemii jest coraz większa.

Oprócz górników są jeszcze członkowie ich rodzin. Każdy górnik ma przynajmniej cztery osoby w rodzinie, i to już skala olbrzymia. Zwłaszcza w takiej koncentracji, jak w aglomeracji śląskiej, gdzie na 9% terytorium kraju mieszka 4 mln ludzi – czyli 11% populacji Polski. To jest bardzo dużo” – zaznaczył Jerzy  Markowski.

Walka z epidemią coraz skuteczniejsza

O tym, jakie środki zapobiegawcze stosuje się dziś na Śląsku, w rozmowie ze Sputnikiem opowiedział Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Przekonuje, że w tej chwili zwiększono częstotliwość pobierania próbek do badań, stosuje się termowizyjny pomiar temperatury, prowadzona jest systematyczna kontrola pracowników.

„Uruchomiono specjalne patrole mobilne, które parę tysięcy próbek w ostatnim czasie pobrały.

Ograniczono liczebność w tych miejscach, gdzie górnicy do tej pory byli stłoczeni. Czyli mniej ludzi wsiada do wind, mniej jest osób w łaźniach i tak dalej. W tej chwili wprowadza się ograniczenie czasu pracy. Mianowicie, produkcja trwa cztery dni w tygodniu i to jest wprowadzane praktycznie we wszystkich kopalniach i spółkach węglowych

–  stwierdził Janusz Olszowski.

Dodał też, że nie powinno górnikom brakować środków dezynfekcji, maseczek, rękawiczek.

„Stosuje się natychmiastową izolację, 14-dniową kwarantannę dla tych górników, u których stwierdzono zakażenie wirusem i tych, którzy mogli się od nich zakazić” – powiedział Janusz Olszowski.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
COVID-19 w Polsce (105)

Zobacz również:

Górnikom puszczają nerwy? Węgiel w biurze „ministra do spraw likwidacji górnictwa” – wideo
Ukraina wprowadziła 65-procentowe cło na rosyjski węgiel
Tagi:
technologie, Jerzy Markowski, kryzys, koronawirus, epidemia, gospodarka, węgiel, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz