11:12 26 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
Wybory prezydenckie 2020 (102)
2121
Subskrybuj nas na

Wybory prezydenckie były 10 maja, ale się nie odbyły. Taki mniej więcej płynął komunikat od władzy jeszcze kilka dni temu. Chyba jednak zostały unieważnione, bo marszałek sejmu ma ogłosić nowy termin. To daje szanse na wymianę kandydatów i podjęcie decyzji o starcie przez zupełnie nowych.

Na ostrzu noża stanęła kandyudatura Małgorzaty Kidawy-Błońskiej - zanotowała największe spadki na wyborczej giełdzie i nie jest warta już nawet 5%. Był już nawet taki sondaż, przeprowadzony przez OKO.press, w którym uzyskała żałosne 2%. To kolejne wybory, w których kandydat PO, a kiedyś był nim Bronisław Komorowski, notuje tak duże spadki w roku wyborczym.

Nie wystarczy jechać na sprzeciwie wobec PiS

Wniosek nasuwa się sam – nie wystarczy jechać na sprzeciwie wobec PiS i jego prezydenta, ale trzeba jednak mieć do zaproponowania jakąś alternatywę. Po kilku miesiącach występów w mediach kobiety, którą macierzysta partia jeszcze niedawno reklamowała jako posiadającą geny prezydenckie, a więc stworzoną do rządzenia, początkowe ponad 20% poparcie się ulotniło. A mogła skorzystać z szansy, jaką daje czas epidemii i siedzieć cicho w domu. Wtedy może spadek nie byłby aż tak katastrofalny? Została po niej praktycznie masa upadłościowa, którą nie bardzo ma kto podnieść.

W Platformie Obywatelskiej trwają teraz dyskusje. Kidawę trzeba wymienić zanim prześcignie ją Krzysztof Bosak i skompromituje się na całej linii. Nie tylko ona, ale i Platforma Obywatelska. To jest już oczywiste. Ale taka wymiana kandydata rodzi różne problemy.

Po pierwsze czasu na zebranie 100000 podpisów będzie bardzo mało. Po drugie, wg najnowszego projektu ustawy, kandydaci przed nowym terminem wyborów będą mogli na kampanię wyborczą wydać tylko połowę ustawowego limitu przeznaczonego dla każdego z kandydatów. Będzie to 9 milionów złotych. Kidawa już swoje wydała i nie odda. Była to chybiona inwestycja, a żadna „tarcza antykryzysowa” raczej tej straty by nie pokryła. Wreszcie po trzecie, jeśli nie Kidawa, to kto? Co oni tam mają w zanadrzu? Jak się okazuje niewiele.

Wystawiona do wyborów dla beki?

Obecna kandydatka stała się ciężarem. Zaczyna ciągnąć w dół całą formację. Ale następuje też i sprzężenie zwrotne, że to partia ciągnie w dół jej kandydatkę. A to dlatego, że z jednej strony wystawia kandydata, a z drugiej nawoływała do niegłosowania w wyborach. W końcu i ona sama również oświadczyła, że „w wyborach korespondencyjnych 10 maja nie weźmie udziału”. Sprawia to, że kandydatka staje się jeszcze mniej poważna niż jest w rzeczywistości. Jak to powiedzieliby młodzi ludzie – wystawiona do wyborów dla beki?

Nawet najbardziej zagorzali zwolennicy Platformy Obywatelskiej musieli poczuć się zagubieni. Kandydatka startuje w wyborach ale nawołuje do ich bojkotu? To takie platformerskie – „za a nawet przeciw”?, „Nie chcem ale muszem”? . Wyborcy nie dali się na to nabrać i zaczęli przenosić swoje poparcie dla innych kandydatów.

„Za a nawet przeciw”

Na jakieś rozmowy o poparciu Hołowni czy Kosiniaka-Kamysza, jest już chyba za późno. Platforma jest skazana na klęskę. Najbardziej sromotną od wielu lat jeśli na mecie wyborczego wyścigu jej kandydatka uplasuje się gdzieś na końcu peletonu.

Jako tych, którzy mogą zastąpić upadłą gwiazdę, pojawiają się nazwiska Radosława Sikorskiego, Rafała Trzaskowskiego i znów jak powracającego zombie, Donalda Tuska.

Na pomysł zastąpienia Kidawy przez Tuska zareagowały natychmiast sondażownie. Wyborcy nie pozostawiają złudzeń.

Na propozycje takiej podmiany przed metą Polacy odpowiedzieli:

Zdecydowanie tak odpowiedziało tylko 16 proc. Raczej tak – 12 proc. Zdecydowanie nie - 34 proc. Raczej nie - 13 proc. Trudno powiedzieć - 25 proc.

Nieco lepiej na ten pomysł zapatrywali się zadeklarowani zwolennicy PO:

Zdecydowanie tak - 36 proc. Raczej tak – 20 proc. Zdecydowanie nie - 7 proc. Raczej nie - 16 proc. Trudno powiedzieć - 21 proc.

Tusk to sobie odpuści

Czas Donalda Tuska w polityce chyba się już bezpowrotnie skończył.

W ubiegłym tygodniu senator i były minister kultury Bogdan Zdrojewski przyznał, że nie może zadeklarować, że Małgorzata Kidawa-Błońska będzie nadal kandydatką KO na prezydenta. Pytany o to, czy zastąpiłby ją Donald Tusk, odpowiedział: "Byłby większym fighterem". Ale sama zainteresowana, zarejestrowana już przecież kandydatka (ma te 100000 podpisów i żaden zastępca przejąć ich nie może), chyba też nie ma zamiaru się wycofać i mówi, że w nowym terminie w wyborach weźmie udział.

Tusk też czyta sondaże, bo czytać umie i mało prawdopodobne, by zdecydował się poddać tej próbie, w której na pewno przypomną mu jak uciekł z Polski i jako urzędujacy premier wybrał większa kasę na unijnym stolcu niż stanie na czele Rady Ministrów. Tusk to sobie odpuści. Ma z czego żyć jako przewodniczący EPL. Na start w wyborach i jednocyfrowy wynik się nie zdecyduje, bo to oznacza śmierć polityczną w kraju.

Wszystko to ma gdzieś, przewodzący w sondażach Andrzej Duda, który cały czas prowadzi swoją kampanie, skwapliwie korzystając z dostępu do rządowych mediów. Nawet jak nie ma nic do powiedzenia to przynajmniej coś nam zaśpiewa.

Jak choćby ostatnio, gdy zaśpiewał w ramach akcji #Hot16Challenge2, do której nominował go raper o pseudonimie pogańskiego Boga Zeusa. Jedynym dla niego problemem może być fakt, że nie przejdzie w I turze i dopiero w drugiej pokona Hołownie lub Kosiniaka-Kamysza. Chyba, że ci też coś zaśpiewają? Reszta przestałą się liczyć.

A co inni kandydaci?

To może być następna klęska, kiedyś niepokonanej Platformy i kolejny krok do jej coraz większej marginalizacji i wreszcie upadku.

Wyborczy restart daje tez możliwości innym kandydatom, by „skończyli i wstydu oszczędzili” jak to Kmicic prosił Wołodiejowskiego w Potopie Sienkiewicza. Już wiadomo na co ich będzie stać.

Platforma Obywatelska nie jest jedyną partią, która o ile to możliwe, bo czasu będzie niewiele, powinna wyciągnąć wnioski z wyników sondaży, jakie pojawiły się przeciez tuż przed wyborami 10 maja, które były ale się nie odbyły, a na dodatek zostały unieważnione. To był taki ostateczny sprawdzian dla kandydatów.

Nie będzie stać ich na więcej także w wyborach, które będą i się odbędą w lipcu a może sierpniu. O ile Konfederacja może być ze swego kandydata bardzo zadowolona, bo ten uplasował się właśnie na 4 miejscu z zaskakującym wynikiem 9%, to tego samego nie może powiedzieć Lewica, której kandydat jest ostatni z notowanych powyżej zera, z wynikiem 2,6 proc. Jest on postrzegany jako taka gorsza, dużo gorsza wersja Hołowni i nie zanosi się na to, by coś jeszcze pokazał.

Przydałby się człowiek z mniej plastikowym uśmiechem, ale bardziej radykalny w swoich propozycjach kierowanych do elektoratu lewicowego czy nawet tylko czysto socjalnego. Szczególnie w sytuacji pogłębiającego się kryzysu społeczno-gospodarczego, wzrostu bezrobocia i nieuchronnego ubożenia szerokich rzesz społeczeństwa.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Wybory prezydenckie 2020 (102)

Zobacz również:

Andrzej Duda zdecydowanie wyprzedza rywali
Czarzasty: Prezydent Duda „walczy z ostrym cieniem mgły”. To absurd
Tagi:
Lewica, PO, PiS, Krzysztof Bosak, Małgorzata Kidawa-Błońska, Adam Duda, kandydat, koronawirus, epidemia, wybory prezydenckie, kampania wyborcza, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz