Opinie
Krótki link
Autor
3937
Subskrybuj nas na

Obecna sytuacja w Czarnogórze – protesty, aresztowanie biskupa i księży – budzi duże zaniepokojenie ekspertów. Twierdzą oni, że władze Czarnogóry celowo wywołują wzrost niestabilności społecznej, ale stanęły w obliczu takiej siły i jedności, jakiej się nie spodziewały.

Według rozmówców Sputnika w kraju panuje bezprawie i dochodzi do dyskryminacji narodu serbskiego, a rozmowy o demokracji, które serwowano mieszkańcom kraju „jako przybranie” do wstąpienia do NATO, okazały się kłamstwem.

We wtorek, 12 maja, w święto najbardziej czczonego w Czarnogórze prawosławnego świętego Bazylego Ostrogskiego wznowiono protesty przeciwko ustawie o wolności religijnej (przyjęta 27 grudnia, weszła w życie 8 stycznia – red.), odbywające się jako masowe marsze przez cały styczeń oraz luty i przerwane w marcu ze względu na wprowadzenie kwarantanny w kraju. Protesty odbywały się pod hasłem „Nie oddamy świątyń”. Są związane z tym, że, jak wynika z ustawy o wolności religijnej, prawo własności do majątku cerkiewnego, nabyte przez Serbski Kościół Prawosławny w 1918 roku (do czasu przyłączenia Czarnogóry do Serbii – red.), może przejść do państwa, jeśli Kościół nie udowodni, że może nim legalnie zarządzać.

12 maja w Niksic za złamanie środków epidemiologicznych podczas protestów zatrzymano biskupa budimljańsko-nikšickiego Joannicjusza i siedmiu księży Serbskiego Kościoła Prawosławnego. Zostali aresztowani na 72 godziny, co wywołało nową falę protestów w dużych miastach w Czarnogórze. 13 i 14 maja tysiące mieszkańców tego kraju wyszło na ulice, skandując „Wypuście księży, łapcie złodziei”. 13 maja policja brutalnie rozpędziła wiec przy użyciu gazu łzawiącego i granatów hukowych, w mediach społecznościowych pojawiły się wiadomości o pobitych przez policjantów protestujących, wśród których byli niepełnoletni.

15 maja sąd w Niksic rozpatrzył sprawę biskupa Joannicjusza i siedmiu księży. Wyrok miał zapaść do godziny 22:00 czasu lokalnego. Prezydent Serbii Aleksandar Vučić oraz minister spraw zagranicznych Ivica Dačić poparli aresztowanego biskupa. Czarnogórska opozycja ostro potępiła działania władz kraju i policji.

Gojko Raicevic, czarnogórski dziennikarz, redaktor opozycyjnego portalu IN4S, twierdzi, że ostatnie wydarzenia świadczą o tym, iż w Czarnogórze bezprawie nie ma granic. Wyraził też zaniepokojenie brakiem reakcji ze strony Unii Europejskiej na aresztowanie biskupa i kapłanów Serbskiego Kościoła Prawosławnego oraz zachowanie policji wobec protestujących.

Gdyby Serbia zrobiła coś podobnego z częścią swojej ludności, Bruksela zareagowałaby już sto razy! – powiedział rozmówca Sputnika. Zastanawia się on, jak to możliwe, aby takie rzeczy miały miejsce w samym sercu Europy i nie spowodowały reakcji oficjalnych przedstawicieli.

Raicevic podkreślił, że milczenie Europy podważa zaufanie do niej, które i bez tego spada w regionie. Jego zdaniem nie ma śladu po rozmowach o demokracji, które serwowano mieszkańcom Czarnogóry, kiedy kraj przystępował do NATO.

„Teraz okazało się, że to wszystko było kłamstwem, oszustwem. Najwyraźniej syndrom żaby we wrzącej wodzie spełnił swoje zadanie. Jednak tak było do 27 grudnia i przyjęcia ustawy o wolności religijnej, kiedy ludzie w końcu zdali sobie sprawę, że nadszedł ostatni moment, aby zacząć coś zmieniać” – mówił redaktor IN4S.

Socjolog Ilija Malovic twierdzi, że nie jest zaskoczony rozwojem wydarzeń w Czarnogórze, ponieważ – jego zdaniem – dzieje się to wszędzie tam, gdzie NATO na bagnetach przynosi demokrację.

Wszędzie tam, gdzie pojawia się ta organizacja, pojawia się kryptofaszyzm, szowinizm i rewizjonizm historyczny. Proszę spojrzeć na kraje bałtyckie, Chorwację. W tej chwili w Czarnogórze ktoś potrzebował rozbić jedną przestrzeń kulturalną i językową, przekształcić ją w wiele izolowanych społeczności lokalnych, pozbawić je tożsamości. Takie społeczności nie będą w stanie walczyć, nie będą w stanie same się bronić – podkreślił serbski socjolog.

Jak dodał, dyskryminacja pod parasolem NATO jest czymś normalnym, a teraz widzimy dyskryminację wobec Serbów w Czarnogórze. Malovic uważa, że dyskryminację tę można porównać do mobbingu, ponieważ przy użyciu tych samych mechanizmów dla Serbów stworzono warunki do popełnienia błędu, po którym zostanie na nich powieszona łatka czynnika destabilizującego. Tym błędem może okazać się udział w nabożeństwie.

Rozmówca Sputnika zwrócił uwagę na to, że władze Czarnogóry stwarzają warunki do niestabilności w społeczeństwie i dobrze sobie z tym radzą, ale protesty związane z ustawą o wolności religijnej przeraziły ich, ponieważ pokazały coś, czego nie widziano wcześniej – determinację, jedność, siła i wytrwałość ludzi.

Gojko Raicevic dziwi się:

„W Czarnogórze nie ma granicy tego szaleństwa. Jeśli staliśmy się świadkami aresztowania biskupa Joannicjusza, co dalej?”.

Pytany o to, jakiego rozwoju wydarzeń należy się spodziewać, dziennikarz powiedział, że można mieć tylko nadzieję, że wszystko zostanie rozwiązane pokojowo.

„Kościół nieustannie demonstruje chęć pomocy władzom i pokorę. Wysoka odpowiedzialność społeczna naszych biskupów i kapłanów jest jedyną gwarancją, że wszystko może zakończyć się tak, jak powinno. To są moje nadzieje. Obawiam się jednak, że to wszystko pozostawi swój ślad” – podsumował redaktor IN4S.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Piechotą z Ukrainy do Polski. Przejście już otwarte
„Zabawa w chowanego”: sprawą bp. Janiaka zajmie się Watykan
Pompowanie rosyjskiego gazu przez Polskę będzie rezerwowane na aukcjach
Tagi:
cerkiew, protesty, NATO, Serbia, Czarnogóra
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz