Opinie
Krótki link
Autor
10613
Subskrybuj nas na

100. rocznica urodzin Jana Pawła II to pamiętna i ważna data nie tylko dla Polaków, ale i dla katolików na całym świecie, w tym również w Rosji, szczególnie dla mieszkających w obwodzie kaliningradzkim.

Na terenie obwodu są 22 kościoły katolickie. Proboszcz jednego z nich, Kościoła św. Wojciecha-Adalberta w Kaliningradzie, Jerzy Steckiewicz w rozmowie ze Sputnikiem opowiedział, jak rosyjscy katolicy zapamiętali Jana Pawła II, dlaczego większość ludzi w Polsce jest dumna z tego, że są oni z pokolenia JP2 i podzielił się swoimi wrażeniami z pierwszego spotkania z papieżem. 

Papież wiele dał całemu światu, w tym Rosji

— Сzy zgadza się Ksiądz z tym, że we współczesnym świecie postać Św. Jana Pawła II stanowiła fenomen? 

— Oczywiście, zgadzam się w pełni. Uważam, że to jest jeden z największych ludzi, których w ogóle dała historia człowieczeństwu. Ja jestem dumny, że jestem Polakiem, bo papież Jan Paweł II też był Polakiem. Uważam, że papież był człowiekiem, który bardzo wiele dał nie tylko Polsce, ale i całemu światu, również i Rosji.

Chodzi o jego decyzję z 13 kwietnia 1991 roku o ustanowieniu administratury apostolskiej dla europejskiej i azjatyckiej części Federacji Rosyjskiej oraz dla Kazachstanu i Azji Środkowej, czyli, powiedzmy, Kościoła Katolickiego na terenie Federacji Rosyjskiej (jeszcze wtedy Związku Radzieckiego, ale na terenie Rosji). To było początkiem funkcjonowania Kościoła Katolickiego, który, moim zdaniem, bardzo wielu rzeczy się uczył od Kościoła Prawosławnego, ale również wiele dał Kościołowi Prawosławnemu.

Św. Jan Paweł II mówił, że Europa powinna oddychać oboma płucami, Wschód i Zachód powinny być razem. Dlatego tu, patrząc z Rosji, my widzimy wielką postać.
Proboszcz Kościoła św. Wojciecha-Adalberta w Kaliningradzie Jerzy Steckiewicz
© Zdjęcie : Kościół św. Wojciecha-Adalberta w Kaliningradzie
Proboszcz Kościoła św. Wojciecha-Adalberta w Kaliningradzie Jerzy Steckiewicz

– Czy katolicy w Kaliningradzie kiedyś mieli możliwość spotkania z papieżem? 

– Dla ludzi mieszkających w Kaliningradzie jednym z takich ciekawych wydarzeń było to, gdy Ojciec Święty Jan Paweł II był w Elblągu. Od nas na to spotkanie pojechało 11 autobusów, to jest około 500 osób, czyli widać, jak bardzo ludzie tego chcieli, jak bardzo się interesowali. W Kaliningradzie został wydany album sławnej malarki, która również poświęciła kilka stron Św. Janowi Pawłowi II.

Ona nie była katoliczką, bodajże wyznawała wiarę prawosławną. To świadczy o tym, że Św. Jan Paweł II był dobrze znany również wśród Rosjan i myślę, że miał duży wpływ na zachowanie etyczne, moralne, dlatego że w ciągu tych już prawie 30 lat wiele dokumentów i wystąpień papieża było tłumaczone na język rosyjski. Poza tym w katolickim tygodniku o zasięgu ogólnorosyjskim „Światło Ewangelii” (gazeta nie jest wydawana od 2007 roku – red.) było bardzo dużo nauk Jana Pawła II i wielu ludzi się tym interesowało.

„Papież nie mówił do moich uszu, a do mojego serca”

— Jak wiadomo, w miejscach pielgrzymek Jana Pawła II były tłumy ludzi, śpiących w śpiworach na ulicach, modlących się, integrujących. Jak można to wyjaśnić?

— Jan Paweł II miał charyzmę i z łatwością kontaktował się z ludźmi. Mam informację z Filipin, gdzie na spotkaniu z papieżem było chyba około czterech milionów ludzi. Na takim wielkim spotkaniu byłem w Częstochowie, gdzie było ponad milion ludzi (i później w Rzymie parę razy). Gdy wracaliśmy autobusem, to dosyć często nasi parafianie opowiadali, że oni widzieli papieża gdzieś tam z bardzo daleka, z odległości kilkuset metrów, a słuchali go (bo było tłumaczenie również na język rosyjski) i czuli, że on jest jakoś blisko i jakoś tak bardzo szczególnie się z nim rozumieją.

To był fenomen również taki, że gdy Jan Paweł II był już bardzo stary i miał być na Światowych Dniach Młodzieży w Paryżu (od naszego kościoła na to spotkanie też pojechała dosyć duża grupa), głosy dziennikarzy były takie: „Po co ten dziadek tam jedzie, przecież jest bardzo stary, a tu jest młodzież, kto przyjdzie?”. I się okazało, że tej młodzieży przyszło naprawdę bardzo dużo.

To samo było w Kolonii czy we Wrocławiu – setki tysięcy i miliony ludzi ciągnęli do tego już bardzo, wydawałoby się, starego człowieka. Według lat to był naprawdę stary człowiek, a jednak miał w sobie coś, co ciągnęło go do ludzi, albo coś, co ludzi ciągnęło właśnie do niego. Umiał przemówić i to, jak sami nasi parafianie w autobusie mówili, „on nie mówił do moich uszu, ale do mojego serca”. 

Nie można wymagać, żeby następcy Jana Pawła II byli tacy sami jak on

— Być może ludzie byli po prostu inni i wszystkie te spotkania z młodzieżą, wystąpienia papieża na stadionach ówcześnie były bardziej skuteczne, żeby więcej ludzi poznało Pana Boga?

— Myślę, że teraz też są ludzie stęsknieni Pana Boga i wiary. Nie można wymagać, żeby następni papieże byli taką samą osobowością jak Jan Paweł II, bo ani Benedykt XVI, ani Franciszek nie są Janem Pawłem II, chociaż i tamten, i ten również gromadzą miliony ludzi. Tym niemniej przedtem nie było takiego papieża. Jan Paweł II to zapoczątkował, powiedzmy, dał takiego bakcyla czy zaraził ludzi tą potrzebą spotkania z papieżem, głową Kościoła Rzymskokatolickiego.

Teraz nie jest tak jak było za czasów Św. Jana Pawła II, jest inaczej, bo to są inni ludzie.

Ale to, co Jan Paweł II zaczął, to ma swoją kontynuację. Bo wygląda na to, że to jest bardzo potrzebne, to znaczy, że on bardzo dobrze czuł potrzeby ludzi. I być może właśnie starzejąc się fizycznie, duchowo ciągle pozostawał na tyle młody, że rozumiał potrzeby młodych ludzi. Wielu ludzi wie, że w Krakowie przy oknie Rezydencji Arcybiskupów Krakowskich były spotkania papieża z młodzieżą.

To nie było umawiane z nikim, to nie było planowane, a na takich spontanicznych spotkaniach gromadziły się dziesiątki, tysiące ludzi.

Papież bardzo lubił żartować i śpiewać

— Jak Ksiądz pamięta pierwsze spotkanie z Janem Pawłem II?

— To było w Gnieźnie w czerwcu 1979 roku, już byłem w seminarium. Gdy skończyła się Liturgia, papież poszedł do domu Biskupa Gnieźnieńskiego, a młodzież już była przed domem – dziesiątki młodych ludzi śpiewało i nagle papież wyszedł na balkon i rozpoczął się dialog.

Dla nas, zebranych na tym placu, to była druga część spotkania, pierwsza to była msza święta, oficjalne kazanie, a później z tego balkonu to już było coś nieoficjalnego, coś takiego bardzo bliskiego, bardzo ciepłego. Papież w takich sytuacjach pozwalał sobie na żarty, on bardzo lubił żartować i śpiewać. I pamiętam wtedy właśnie, gdy powiedział w ten sposób w Gnieźnie: „Ja wyjechałem do Watykanu z Polski, a w Polsce stworzyli bardzo piękną piosenkę do matki Bożej, Czarna Madonna, no nakrzyczcie mi to”. Coś fantastycznego.

Gdy papieża zabrakło, ludzie zdali sobie sprawę, jak wielki wpływ miał na ich życie

— Chyba jest zbędne pytać Księdza, czy postać Jana Pawła II w jakiś sposób wpłynęła na Księdza posługę duszpasterską?

— Wpłynęła jak najbardziej. Ja zostałem księdzem, gdy Jan Paweł II już był głową Kościoła Katolickiego, w 1981 roku przeżywałem zamach na papieża. Wtedy już w Polsce Jan Paweł II częściej pojawiał się w radiu, telewizji, więcej było już literatury i jego wypowiedzi, kazań, książek.

Jego przemyślenia miały wpływ na działania duszpasterskie, myślę, że nie tylko moje, ale bardzo wielu księży, dlatego że jego myślenie religijne było bardzo bezkompromisowe, gdzie czarne jest czarnym, białe jest białym. On nie był radykalny, nie sądził radykalnie, ale najprawdopodobniej od siebie wymagał właśnie jakiegoś takiego radykalizmu i dlatego to wszystko było takie jasne w tym jego nauczaniu.

Tam nie było tak czegoś takiego, że można było mieć wątpliwości, albo że można było doszukiwać się jakiegoś drugiego dna czy czegokolwiek innego. Dlatego ja w kazaniach, w nauce religii – bo w pierwszych latach się tym zajmowałem, uczyłem młodzież i dzieci religii – wykorzystywałem myśli Jana Pawła II bardzo często. 

— A jeśli mówić o Księdza parafianach w tamtych czasach, czy postać Jana Pawła II wpłynęła na ich życie?

— W Polsce większość ludzi miała takie przekonanie dosyć dumne do tej pory, że są oni z pokolenia, jak to teraz się mówi, JP2, czyli pokolenia Jana Pawła II. Większość ludzi, w tym wśród katolików Kaliningradu, w tej chwili uważa, że czasami nie zdawali sobie do końca z tego sprawy, jak wielki wpływ miał papież na ich zachowanie religijne, etyczne, kulturalne, moralne i w ogóle. Ja miałem tego świadomość dlatego, że na te tematy rozmawiałem z ludźmi.

Natomiast niektórzy ludzie dopiero teraz sobie przypominają, że nie wiązali tego swojego zachowania z Janem Pawłem II, dopiero wtedy, gdy go zabrakło, zdali sobie sprawę, jak wielki wpływ miał na ich życie.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Jan Paweł II: „I wobec tej tablicy nie wolno nam przejść obojętnie"
Gigantyczny Jan Paweł II z „bogatym wnętrzem” będzie patrzył na krzyż na Giewoncie?
Tagi:
Papież Franciszek, obwód kaliningradzki, Kaliningrad, religia, Watykan, kościół, Katolicyzm, rocznica, Jan Paweł II, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz