03:11 01 Listopad 2020
Opinie
Krótki link
Autor
17328
Subskrybuj nas na

„Tragedia katyńska, podobnie jak jej część miednowska, rozpatrywana jest bardzo emocjonalnie. Nie wszystko w niej wygląda przekonująco. Trzeba przyznać, że nie mamy wszystkich potrzebnych informacji”.

Tak uważa Siergiej Głuszkow, niezależny dziennikarz, ekspert polityczny, członek twerskiego oddziału międzynarodowego stowarzyszenia „Memoriał”.

Nie cichnie skandal związany z demontażem na początku maja z elewacji budynku Twerskiego Uniwersytetu Medycznego tablic pamiątkowych, poświęconych pamięci ofiar stalinowskich represji i rozstrzelania polskich jeńców wojennych z obozu ostaszkowskiego, których następnie pochowano w Miednoje.

Pretekstem do demontażu obu pamiątkowych tablic było ich „nielegalne umieszczenie”, a także „niespójność zawartych na nich informacji”.

Co spowodowało kolejny wzrost zainteresowania mediów publicznych, polskich i rosyjskich, kwestią tragedii katyńskiej, w tym przypadku w Miednoje? Między innymi o to Sputnik zapytał Siergieja Głuszkowa, filologa, uznanego w Polsce eksperta w zakresie Miednoje, który w 2005 roku otrzymał polski Krzyż Komandorski.

© Zdjęcie : Siergiej Głuszkow
Rosyjski ekspert w zakresie Miednoje, filolog Siergiej Głuszkow

„Zainteresowanie tą smutną historią wzrosło nie tylko w Polsce i Rosji. Miałem też okazję rozmawiać z dziennikarzami, takich mediów jak Al-Jaazira, Radio Swoboda, Polskie Radio, a nawet z korespondentem włoskiej gazety. Tak się historycznie złożyło, że Polska znajdowała się na styku różnic między Zachodem a Rosją, a temat tragedii katyńskiej stał się oczywiście najbardziej bolesny w stosunkach rosyjsko-polskich. 

Miednowska część tego tematu ponownie została poruszona poprzez, szczerze mówiąc, niezdarne działania władz Tweru, które pozwoliły na usunięcie pamiątkowych tablic, przypominających Miednoje, nielegalne represje stalinowskie i śmierć polskich jeńców wojennych” – powiedział Głuszkow.

— Czy dochodzenie w sprawie tragedii w Miednoje można uznać za zakończone?

— Z prawnego punktu widzenia, wydaje się, że tak. Śledztwo, które zostało przeprowadzone przez Główną Prokuraturę Wojskową, zakończyło się w 1991 roku i wyciągnięto wówczas wnioski. Jego materiały zajmowały aż 60 tomów. Pod tym względem wydaje się, że nie ma sporu między Rosją a Polską. Ale mowa tu nie o przestępstwie kryminalnym, choćby i dużym. Co więcej, przestępstwo spowodowane przyczynami politycznymi, popełnione w warunkach rozpoczętej II wojny światowej, to historia, której kolejne pokolenia nie będą w stanie zrozumieć bezstronnie. Prawda historyczna jest niezwykle niewygodna, szczególnie dla polityków. Dlatego wszystkie zainteresowane strony ją filtrują.

Tragedia katyńska, podobnie jak jej część miednowska, jest rozpatrywana bardzo emocjonalnie. Nie wszystko w niej wygląda przekonująco. Musimy przyznać, że nie posiadamy całości informacji.

— Zatem skąd pochodzą wątpliwości? Na jakie pytania nie ma odpowiedzi? Czy są jakieś „białe plamy” w kwestii rostrzelania Polaków w Twerze i ich pochówku w Miednoje?

— Jestem filologiem i dziennikarzem, znaczną część mojego życia zajmuję się działalnością społeczną, przede wszystkim historyczną i edukacyjną. Dla mnie najważniejszą rzeczą w historii są ludzie. Kiedy spotkałem się w Warszawie z krewnymi osób zabitych w moim rodzinnym mieście, zrozumiałem ich uczucia, ponieważ przypomniałem sobie mojego dziadka, który przez całe życie służył jako strażak i został zastrzelony w 1938 roku pod zarzutem szpiegostwa. Nasi bliscy wpadli w tę samą polityczną maszynę do mielenia mięsa. Dlatego mam tak złe zdanie o polityce, chociaż musiałem dużo pisać na ten temat jako dziennikarz. Znając presję polityczną na organy ścigania w moim kraju, nie mogłem w pełni zaufać dochodzeniu prowadzonemu z tak niesamowitą prędkością. Trwało to tylko kilka miesięcy. Ale ofiary w tym przypadku to ponad 20 tysięcy osób!

Pierwsze wątpliwości, które ja i niektórzy moi towarzysze w oddziale Twerskiego Stowarzyszenia Pamięci „Memoriał” mieliśmy, były związane z techniczną, że tak powiem, stroną sprawy. Miejsce pochówku nie jest bezludne. W odległości kilometra znajduje się wioska Jamok. Wiosenne noce są krótkie. Czy w tym czasie można wystrzelać zgodnie z nawet krótką, ale wciąż obowiązującą procedurą, ponad dwieście osób w ciągu nocy, przetransportować je 40 kilometrów i zakopać tak, aby miejscowi niczego nie zauważyli. I powtórzyć to 23 razy!

Jeśli chodzi o zeznania Dmitrija Tokariewa, byłego szefa kalinińskiego NKWD (zostały opublikowane w trzecim tomie zbioru dokumentów „Zabici w Kalininie, pochowani w Miednoje”), to nie mogę im w pełni zaufać. To specjalna kasta ludzi. Są przyzwyczajeni do tego, że podczas dochodzenia najbardziej przydatne jest mówienie tego, czego potrzebuje dochodzenie. Zrobili to, dzięki czemu żaden z nich nie przeniósł się z kategorii świadków do kategorii oskarżonych w tej sprawie karnej. A generał Tokariew, jak wiadomo, nie został nawet pozbawiony generalskiej emerytury ani nagród.

Sam fakt śmierci więźniów obozu w Ostaszkowie nigdy nie wzbudził moich wątpliwości. Trzymałem w rękach ich listy do krewnych obozu. Ostatnie były datowane wiosną 1940 roku. Nie znam żadnych informacji o kimkolwiek z nich później. Ekshumacja z 1991 roku była również przekonująca, obserwowałem ją zarówno pierwszego dnia 15 sierpnia, jak i ostatniego – 31 sierpnia. Wówczas odkryto szczątki 243 polskich policjantów.

Ale z ekshumacją pod Mednoje w latach 1994-1995 nie wszystko było jasne. Została ona przeprowadzona wyłącznie przez stronę polską, a wyniki przez długi czas pozostawały niedostępne. Następnie, w 1995 roku na konferencji prasowej w Twerze, polski antropolog Bronisław Młodziejowski odpowiedział na moje bezpośrednie pytanie, czy przeprowadzono całkowitą ekshumację, odpowiedział, że nie, nie była przeprowadzona przez polskich śledczych, miejsca pochówku zostały otwarte i zaznaczone.

Po 15 latach w 2010 roku udzielił dokładnie odwrotnej odpowiedzi na to samo pytanie, stwierdzając, że wszystkie ciała rozstrzelanych zostały ekshumowane. W 2019 roku opublikowano wyniki tej ekshumacji, z których wynikało, że spośród 6311 więźniów przeniesionych z Ostaszkowa do byłego Kalinina, ekshumowano 2361 ciał, a zidentyfikowano 16.

— Co uniemożliwia polskim i rosyjskim naukowcom i specjalistom osiągnięcie konsensusu? Kto lub co to powstrzymuje? Czy jest chęć i gotowość kontynuowania badań?

— Niestety obecnie sama koncepcja „naukowca” nieco się rozmyła. Stopień naukowy nie zawsze jest gwarancją naukowej uczciwości jego posiadacza.

Wiele publikacji na temat problemu katyńskiego, zarówno w Rosji, jak i za granicą, ma charakter pseudonaukowy i zawiera rażące zniekształcenia faktów, a nawet czystą fikcję. Z reguły stoi za nimi czyjś porządek polityczny. A polityka, jak mówią w wielu podręcznikach nauk politycznych, jest nieodłączna od kłamstw i przemocy.

Cmentarz żołnierzy radzieckich w Warszawie
© AP Photo / Alik Keplicz
Tylko depolityzacja nie tylko historii, ale także humanistyki jako całości (ja, jako filolog, wiem, jak wiele szkód wyrządziła polityka tej nauce, którą się zajmuję), może doprowadzić nas do prawdy. To może wydawać się utopią, ale nie widzę innego wyjścia.

— Czy są jakieś obawy, że prawda może okazać się „okrutna”, a zatem nie do przyjęcia dla Rosjan lub Polaków?

— Zarówno Polacy, jak i Rosjanie, jak i inne narody mają chęć „przyczesania” historii według własnego gustu i z reguły jest to silniejsze niż chęć poznania prawdy, zwłaszcza nieprzyjemnej. Co więcej, moim zdaniem, prawdy absolutnie przyjemne dla poczucia narodowego po prostu nie istnieją.

  • Polski Cmentarz Wojenny w Miednoje
    Polski Cmentarz Wojenny w Miednoje
    © Sputnik . Olga Szestowa
  • Polski Cmentarz Wojenny w Miednoje
    Polski Cmentarz Wojenny w Miednoje
    © Sputnik . Olga Szestowa
  • Polski Cmentarz Wojenny w Miednoje
    Polski Cmentarz Wojenny w Miednoje
    © Sputnik . Olga Szestowa
1 / 3
© Sputnik . Olga Szestowa
Polski Cmentarz Wojenny w Miednoje

— Miednoje to fałsz, oszustwo czy prawda? Która wersja dominuje w głowach mieszkańców Tweru i dlaczego?

— Opinia publiczna tutaj, podobnie jak gdzie indziej, znajduje się pod wpływem bardzo wielokierunkowego przepływu informacji. Dlatego z jednej strony jest spolaryzowana, a z drugiej dość elastyczna i zmienna. Jeśli mówimy o najbardziej aktywnej części społeczeństwa Tweru, to usunięcie tabliczek przypominających tragiczne wydarzenia w naszej historii, w tym tragedię miednowską, powoduje wielkie oburzenie, a tylko nielicznych zadawala.

— Jakie jest nastawienie mieszkańców Tweru i regionu do wydarzeń sprzed 80 lat?

— Ja i moi towarzysze z „Memoriału” najbardziej martwimy się rosnącą obojętnością na temat represji politycznych w ogóle. Według FSB w Miednoje powinny znajdować się pochówki naszych represjonowanych obywateli. Jednak nikt ich nie szuka. W rosyjskiej części memoriału miednowskiego są groby, ale nikt ich nie bada. Uważam jednak, że nie należy również odrzucać możliwości, że polskie groby mogą znajdować się w innych miejscach, jednakże nikt ich nie szuka. Zapominając, że ci, którzy nie pamiętają swojej przeszłości, skazani są na jej powtórzenie, poważnych badań na ten temat się nie przeprowadza.

Pytania pozostają. Także w umysłach naszych rodaków.

Możliwe są również antypolskie resentymenty, szczególnie w związku z nieprzyjaznymi wobec Rosji działaniami polskich władz. Ale na poziomie ludzkim nie ma powodów dla takich nastrojów. W latach 90. i pierwszych latach po otwarciu kompleksu memorialnego w Miednoje stosunek do przybywających do nas Polaków był jak najbardziej przyjazny i współczujący.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Drogowcy w oczekiwaniu na przysłowiową złotówkę
Polski ekspert: Mamy możliwość importu węgla z różnych kierunków, co może się okazać zbawienne
Groźby ministra Janusza Kowalskiego odbiły się echem w Moskwie
„Tajne” tomy „raportów o masowych egzekucjach” w Twerze nie są tajne, nie ma tam Polaków
Miednoje. W poszukiwaniu prawdy – wideo
Tagi:
Wojsko Polskie, Polacy, obwód twerski, II wojna światowa, Miednoje, Memoriał
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz