19:10 21 Październik 2020
Opinie
Krótki link
8433
Subskrybuj nas na

Wiodąca rola USA na świecie słabnie, nadchodzi stulecie Azji. Chiny stają się coraz potężniejsze i nieustępliwe, ich wzrost jest imponujący i budzi szacunek.

Mówił o tym wysoki przedstawiciel UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josep Borrell, przemawiając na dorocznej konferencji ambasadorów Niemiec w Berlinie 25 maja. Wystąpienie było emitowane z siedziby Komisji Europejskiej w Brukseli.

Świat bez lidera

Wybór niemieckiej platformy do dyskusji nad reakcją Europy na globalne zmiany jest oczywisty. W czerwcu Niemcy przejmą przewodnictwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, a w lipcu – w Radzie UE. Josep Borrell powiedział, że poprzednia prezydencja Niemiec w UE w 2007 r. pomogła Europie znaleźć polityczny kompromis w sprawie reformy UE. Był to traktat lizboński, który zastąpił konstytucję UE, która nie weszła w życie. Jak podkreślił Borrell, Bruksela liczy na to, że Niemcy przeprowadzą Europę przez obecny kryzys i zatroszczą się o to, aby wyszła z niego silniejsza.

Wielkie nadzieje pokłada się w szczycie UE-Chiny zaplanowanym na tę jesień w Lipsku. Chiny i Niemcy są największymi partnerami handlowymi w UE i Azji. UE liczy na wyjątkowość chińsko-niemieckich stosunków w budowaniu przyszłych relacji między Wspólnotą a Chinami.

Jak powiedział, dwustronne stosunki państw UE z Chinami powinny opierać się na zaufaniu, przejrzystości i wzajemności. Dzisiaj nie zawsze tak jest, ale jest szansa. Europejski polityk podkreślił, że Europa potrzebuje kolektywnej dyscypliny w kontaktach z Chinami.

W swoim przemówieniu szef unijnej dyplomacji wyznaczył jeden z wektorów stosunków z Chinami. Borrell przyznał, że „żyjemy w świecie bez lidera”. Jego zdaniem obecna pandemia to pierwszy poważny kryzys od dziesięcioleci, kiedy Stany Zjednoczone nie przejęły wiodącej roli. Jednocześnie – według niego – Chiny stają się coraz potężniejsze i nieustępliwe, ich wzrost jest imponujący i budzi szacunek.

„Po prostu nie możemy nie uznać rosnącej roli Chin na arenie międzynarodowej. Jest to doskonale widoczne, dlatego szef europejskiej dyplomacji stwierdził powszechnie uznany fakt” – powiedział w rozmowie ze Sputnikiem Jurij Rubinskij, dyrektor Centrum Studiów Francuskich w Instytucie Europy Rosyjskiej Akademii Nauk.

Wiek Azji

Rosnący wpływ Chin na świat wzmacnia prognozy analityków, że XXI wiek to wiek Azji, który zastąpił wiek XX, czyli wiek Stanów Zjednoczonych. Joseph Borrell nazwał pandemię punktem zwrotnym w tym procesie przejściowym. Przyznał jednak, że „wszędzie widzimy wzmożoną konkurencję, zwłaszcza między USA i Chinami”. W tych okolicznościach UE stoi w obliczu rosnącej presji wyboru jednej lub drugiej strony. Co więcej, UE powinna postępować zgodnie z własnymi interesami i wartościami, aby nie stać się instrumentem jednej lub drugiej strony, podkreślił Borrell.

Zhou Rong, politolog i ekspert z Chińskiego Uniwersytetu Ludowego, w wywiadzie dla Sputnika zwrócił uwagę na to, jak Josep Borrell ustawił priorytety, którymi UE powinna kierować się przy wyborze stron.

„Borrell wcale nie popiera Stanów Zjednoczonych i nie staje po jednej ze stron w wojnie handlowej lub antagonizmie politycznym między Chinami a USA. Jego stanowisko odzwierciedla ogólne nastroje panujące w krajach europejskich. Mają one nadzieję, że Chiny staną się bardziej transparentne i że sami skorzystają na inicjatywie „Jeden pas i jedna droga” oraz na towarowym połączeniu kolejowym między Chinami a Europą.

Borrell uważa, że Azja jako całość przewyższa Stany Zjednoczone i staje się centrum globalnego przyciągania. Wychodzi z założenia, że łączny PKB Chin, Japonii, Indii i Korei Południowej znacznie przekracza PKB USA. Cała Europa zwraca uwagę na rozwój Azji, ale są też pewne obawy. Co więcej, w grupie – Chiny, Japonia, Indie i Korea Południowa – PKB Chin przekracza łączną kwotę pozostałych trzech krajów, więc Europa jest zaskoczona tak gwałtownym wzmocnieniem Chin.

Europejczycy wcale nie boją się wzrostu Azji, tylko wcześniej chcieliby przede wszystkim ożywienia w krajach azjatyckich, posiadających system wartości podobny do krajów europejskich, ale obecnie również w mentalności krajów europejskich zachodzą, wprawdzie ledwo zauważalne, zmiany.

Kraje europejskie są przecież beneficjentami inicjatywy „Jednego pasa i jednej drogi”, w szczególności przewozów towarowych Chiny-Europa. Dlatego uważają, że zbyt duża presja na Chiny zaszkodzi również ich interesom” – wyjaśnił ekspert.

Zdaniem Borrella UE potrzebuje bardziej niezawodnej strategii w relacjach z Chinami, która będzie również wymagać poprawy stosunków między Europą a resztą „demokratycznej” części Azji. Dlatego należy włożyć więcej wysiłku we współpracę z Indiami, Japonią i Koreą Południową.

Zhou Rong twierdzi, że Bruksela będzie musiała przyjąć bardziej zróżnicowane podejście przy opracowywaniu swojej strategii azjatyckiej.

Kraje europejskie warunkowo dzielą Azję na dwie części. Jedną z nich są Chiny z systemem socjalistycznym, a drugą – państwa, które uznają za demokratyczne. To Japonia, Korea Południowa, Indie. Dlatego z jednej strony Europa powinna zbliżyć do siebie Japonię, Koreę Południową i Indie, a z drugiej – kierować się strategią silniejszej presji na Chiny. Tak rozumują Borrell i stojący za nim europejscy politycy. Uważają również, że chińska strategia polega na stopniowym dzieleniu Europy poprzez dwustronny dialog z poszczególnymi krajami na temat problemu pandemii lub w obszarze dyplomacji, aby Europa nie miała jednolitego stanowiska wobec Chin – wyjaśnił.

Trudny i bolesny wybór

Z kolei Jurij Rubinskij przewiduje, że wybór Europejczyków między Azją a USA, głównie między Chinami a Stanami Zjednoczonymi, będzie długi i bolesny.

„Od Europejczyków Stany Zjednoczone oczekują dorównania Amerykanom w relacjach z Chinami. Czy UE, biorąc pod uwagę brexit, jest gotowa w pełni poprzeć Stany Zjednoczone w tej konfrontacji? To otwarte pytanie. Bruksela i wiodące mocarstwa UE – Francja i Niemcy – wydają się szukać wspólnego języka z Amerykanami w odniesieniu do Chin, ale nie na tyle, by całkowicie i automatycznie poświęcić wszystkie swoje interesy w rozwijaniu stosunków z Chinami. Zainteresowanie jest ogromne, zarówno biorąc pod uwagę chińską obecność w Europie, jak i wzrost europejskiego segmentu na chińskim rynku.

Ogólnie rzecz biorąc, dla UE ten wybór będzie raczej trudny, bolesny. Osobiście nie widzę wyboru w krystalicznie czystej formie – USA lub Chin – ponieważ w tym przypadku Europejczycy będą musieli uznać się w zasadzie za amerykańskie satelity. Ta opcja nie odpowiada rozkładowi sił na arenie międzynarodowej. W szczególności ze względu na rosnącą rolę Chin zarówno w Europie, jak i na świecie, co zostało przyznane w UE” – powiedział rosyjski ekspert.

Oddając należny szacunek wzrostowi Chin, szef europejskiej dyplomacji zauważył jednocześnie, że polityka Chin budzi wiele pytań i obaw wśród Europejczyków. Teraz modne jest mówienie o zbliżeniu się do momentu pułapki Tukidydesa, przypomniał, wyrażając nadzieję, że tak nie jest. Te słowa Borrella wydają się pewnym znakiem konstruktywnego podejścia UE do budowania równych i uczciwych stosunków z Chinami.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Chiny: koronawirus nie pochodzi z rynku w Wuhan
Chiny „depczą USA po piętach” pod względem potencjału marynarki wojennej
Więzienie dla prezydenta i premiera za przekop Mierzei? Spacer po terenie budowy wzburzył opozycję
Rosja: liczba zakażeń koronawirusem przekroczyła 400 tysięcy
USA stworzą „najlepszą broń” w historii? Trump: Widziałem już projekt
Zamieszanie wokół Hongkongu: Chiny apelują do USA
Tagi:
współpraca, Josep Borrell, UE, USA, Chiny, Azja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz