04:41 28 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
12867
Subskrybuj nas na

Rusofobia jest zjawiskiem powszechnym wśród polskiej klasy politycznej od tylu lat, że większość już do niej przywykła. Jak jednak reagują na nią przeciętni Polacy? Czy stosunek do Rosji narzucany przez media głównego nurtu i decydentów wpłynął na nich w dużym stopniu, czy też może w dalszym ciągu mają własną opinię na ten temat?

Na kanwie ostatnich badań opinii publicznej o sprawach tych red. Igor Stanow rozmawia z politologiem dr. Mateuszem Piskorskim.

— Nowy kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Rafał Trzaskowski podczas jednego ze swoich ostatnich wystąpień w sprawach polityki zagranicznej mówił o swojej bliskości wobec Lecha Kaczyńskiego. Czy naprawdę nie ma żadnych różnic w sprawie polityki wschodniej pomiędzy czołowymi kandydatami na urząd głowy państwa?

— Nie ma. Oni żyją w tym samym wirtualnym świecie, gdzie złowroga Rosja czyha na Polskę, a siebie widzą w roli błędnych rycerzy mitycznego przedmurza. To jest z jednej strony archaizm polskiej klasy politycznej wywodzącej się z Solidarności, ich mentalne zakotwiczenie w realiach zimnej wojny. Neokonserwatyści z PiS i neoliberałowie z PO różnią się wyłącznie stylem i pewnymi sporami personalnymi. A poza tym żyją w innej epoce; tęsknią za awanturniczością Piłsudskiego, koncepcjami sformułowanymi w latach zimnej wojny przez paryską „Kulturę”. Tyle, że to wszystko w ich wydaniu jest prymitywne, zwulgaryzowane. Ale ich protektorom zza oceanu, czy pani Mosbacher z ambasady, to się podoba, i to dla nich najważniejsze…

— Dobrze, ale co na to wszystko przeciętni Polacy?

Kandydat na prezydenta Andrzej Duda głosuje na wyborach prezydenckich w Polsce
© REUTERS / Mateusz Skwarczek/Agencja Gazeta
Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, instytucja podległa Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego, zamówiło ostatnio badania, które miały udowodnić tezę, że Rosja to w oczach Polaków zagrożenie. To miało legitymizować konfrontacyjną politykę wschodnią, W maju opublikowano raport z tych badań, którego tytuł mówi w zasadzie wszystko: „Wojna informacyjna i propaganda historyczna”. Sam w sobie fakt, że postawiono taką tezę o jakiejś „wojnie” w materiale centrum, którego ustawowym zadaniem jest dążenie do dialogu polsko-rosyjskiego, jest kuriozalny. Bo przecież, jeśli mamy „wojnę”, to z definicji wykluczamy wszelki dialog i porozumienie. Ale nie o to chodzi. Autorom misja nie do końca się udała. Nawet na wyjątkowo tendencyjne pytania zawierające sugestie odpowiedzi ankietowani odpowiadali często niezgodnie z oczekiwaniami autorów.

— Czy Polacy uważają, że za obecny stan stosunków polsko-rosyjskich odpowiada wyłącznie Moskwa, jak przekonują polskie władze i media?

— No właśnie, to bardzo istotne. 41% respondentów widzi winę wyłącznie lub przede wszystkim po stronie Kremla. Ale 9% widzi ją w pierwszej kolejności po stronie Warszawy, a największa grupa – 42% – uważa, że obie strony powinny czuć się winne. Czyli w sumie, Polacy nie dali się przekonać działającej od lat machinie propagandowej, która demonizowała Rosję jako obszar pierwotnego, jednoznacznego i ostatecznego zła. Przyjrzyjmy się jeszcze mapie społecznej polskiej rusofobii. Z tych badań wynika, że największy odsetek skłonnych do obiektywnej oceny przyczyn złych stosunków polsko-rosyjskich jest wśród osób w grupie wiekowej 18-24 lata (72%) i Polaków posiadających wyższe wykształcenie (59%). Czyli polska rusofobia ma oblicze człowieka z wykształceniem podstawowym lub zawodowym, najczęściej w wieku emerytalnym.

— Dlaczego tak się dzieje?

— Wyjaśnienie jest, moim zdaniem, banalnie proste. W tych grupach społecznych kapitał intelektualny i kulturowy jest niższy, a zatem są one bardziej podatne na zabiegi manipulacyjne i propagandowe. Do tego większość z nich czerpie wiadomości o świecie z mediów publicznych, bo mamy w Polsce w dalszym ciągu spore obszary wykluczenia cyfrowego.

— Zdecydowana większość Polaków, jak wynika z tych badań, jest zdania, że właściwie jedynym poważnym problemem w naszych stosunkach są kwestie historyczne. Które z nich są najważniejsze?

— I tu pojawia się, niestety, przykład skuteczności niektórych działań propagandowych i manipulacyjnych. Od wielu lat z polskich mediów głównego nurtu sączony jest przekaz o tym, że Rosja odrzuca odpowiedzialność za zbrodnię katyńską. Pamiętam, jak redaktor Leonid Swiridow opowiadał mi historię o jednej dziennikarce, która na konferencji nieustannie zadawała pytanie „A Katyń?”. I chce się zadać takim ludziom pytanie: ale, co Katyń? Wszyscy dotychczasowi prezydenci Federacji Rosyjskiej przepraszali Polskę za zbrodnię katyńską. Ale tego w polskich mediach nikt nie zauważył. Za to każda wypowiedź najbardziej nawet marginalnego publicysty, który gdzieś tam zakwestionuje tę zbrodnię, jest przedstawiana jako oficjalne stanowisko państwa rosyjskiego. Dostrzeganie w historii problemu z Katyniem jest owocem takiej właśnie manipulacji.

— Czy wobec tego Polacy boją się Rosji?

— Popatrzmy na wyniki sondażu. Strach przed Rosją odczuwa 9% ankietowanych. A tylko 6% boi się rosyjskiej agresji, czyli podziela kuriozalną teorię Lecha Kaczyńskiego wygłoszoną w Tbilisi w 2008 roku, a dziś powtarzaną przez dwóch najbardziej znaczących kandydatów w wyborach prezydenckich. Gdyby Polacy kierowali się w swoich decyzjach wyborczych wyłącznie stosunkiem do Rosji, to ani PiS ani PO nie przekroczyłyby progu wyborczego. Bo przeważająca część z nich chce prawdziwego dialogu i porozumienia. Na przekór bombardującej ich każdego dnia machinie propagandowej siejącej fobie i nienawiść.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Stosunki z Rosją „najgorsze od II wojny światowej”? Polscy dyplomaci odpowiadają
Odtajnione przez Rosję dokumenty rzucają światło na niemiecko-polskie stosunki w przededniu wojny
MSZ Rosji cytuje polskiego pisarza, opisując stosunki rosyjsko-amerykańskie
Tagi:
rusofobia, program wyborczy, wybory, stosunki dyplomatyczne, stosunki polsko-rosyjskie, stosunki międzynarodowe, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz