14:02 27 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
261175
Subskrybuj nas na

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął nowe postępowanie przeciwko Gazpromowi w sprawie budowy gazociągu Nord Stream 2, grożąc rosyjskiej spółce karą grzywny w wysokości 50 mln euro.

Polski regulator antymonopolowy wszczął postępowanie przeciwko Gazpromowi za brak współpracy podczas prowadzonego dochodzenia antymonopolowego – czytamy na stronie UOKiK.

W lutym urząd antymonopolowy zażądał od Gazpromu przekazania dokumentów dotyczących Nord Stream 2, a mianowicie kontraktów zawartych pomiędzy spółką zależną Gazpromu i innymi przedsiębiorstwami finansującymi budowę gazociągu. Chodziło przede wszystkim o umowy przesyłu, dystrybucji, sprzedaży, dostaw i magazynowania paliw gazowych. Gazprom nie przekazał tych informacji.

„W mojej ocenie to klasyczne nadużycie prawa. Nord Stream 2 nie podlega jurysdykcji Polski. To szkodnictwo, a nie próba udoskonalenia środowiska konkurencyjnego” – tak skomentował sytuację w rozmowie ze Sputnikiem wiceszef Narodowego Funduszu Bezpieczeństwa Energetycznego (NFBE) Aleksiej Griwacz.

Smutne, gdy organ międzypaństwowy, który powinien monitorować rozwój konkurencji, w rzeczywistości usiłuje go ograniczyć, żeby dać przewagę konkurencyjną jednej grupie dostawców albo jednemu dostawcy ze szkodą dla innego. Jest rzeczą oczywistą, że nie spełnia to wymagań stawianych organom antymonopolowym – twierdzi ekspert.

Zdaniem Aleksieja Griwacza prowadzona sprawa jest w znacznym stopniu umotywowana politycznie, wymierzona przeciwko rosyjsko-europejskiej współpracy energetycznej. Polski regulator wykonuje de facto zamówienie, które odpowiada też interesom Stanów Zjednoczonych, zainteresowanych osłabieniem tego projektu. Celem tych zabiegów jest zapewnienie warunków sprzyjających promowaniu gazu norweskiego i amerykańskiego LNG na europejskim rynku, a co za tym idzie zwiększenie konkurencyjności własnych projektów, przyciągnięcie nowych inwestycji.

W ubiegłym roku na francuską firmę Engie Energy, która także nie przekazała polskiemu urzędowi informacji o paliwie gazowym, została nałożona kara grzywny w wysokości 172 mln złotych.

„Francuzi oświadczyli, że z decyzją się nie zgadzają i złożyli skargę o jej uchylenie. Z Gazpromem ma miejsce to samo. Próbę uzyskania informacji w danym wypadku podjęto w interesie polskich władz, polskiego regulatora i polskich firm, które zajmują się lekkim szantażem względem gazociągów Nord Stream w Europie.

Potrzebne im informacje mogłyby zostać wykorzystane w celu dalszej dyskredytacji projektu i utrudniania jego realizacji, to znaczy do nieuczciwej konkurencji.

W związku z tym żadnej dobrowolnej współpracy ze strony uczestników projektu Nord Stream 2 Polska oczekiwać nie może” – mówi Aleksiej Griwacz.

Rozmówca Sputnika uważa, że takie zachowanie stwarza poważne problemy dla samej Polski jako członka UE, bo prowadzi ona politykę niezgodną z polityką UE. Nie mówiąc już o tym, że Rosja jest sąsiadem i potencjalnym dużym partnerem gospodarczym Polski. Polska podkopuje własne perspektywy rozwoju.

Jak przekazał w środę, 3 czerwca, doradca dyrektora generalnego spółki Gazprom Eksport Andriej Konoplianik, spółka Nord Stream 2 złożyła do Trybunału Arbitrażowego pozew przeciwko Unii Europejskiej, która bezprawnie odmówiła wyłączenia Nord Stream 2 spod dyrektywy gazowej. Autorzy pozwu twierdzą, że wprowadzone w ubiegłym roku poprawki do Trzeciej Dyrektywy Gazowej UE łamią zapisy Europejskiej Karty Energetycznej regulujących ochronę inwestycji, gdyż działają wstecz, anulując inwestycje w projekt.

Nowe ograniczenia wymierzone konkretnie w gazociąg Nord Stream 2 zostały wprowadzone już po przyjęciu ostatecznej decyzji inwestycyjnej o budowie gazociągu. Suma rosyjskiego pozwu opiewa na 8 miliardów euro. Właśnie tyle kosztowała realizacja projektu. Jeśli Unia Europejska odmówi rewizji swojego stanowiska względem Nord Stream 2 i Dyrektywy Gazowej, Bruksela może zostać pociągnięta do wypłacenia rosyjskiej spółce i jej partnerom pieniędzy na pokrycie wszystkich poniesionych kosztów.

Na 11 czerwca wyznaczono zaoczne posiedzenie rady dyrektorów Gazpromu. Głównym tematem rozmów ma być „kwestia wpływu zachodnich sankcji na grupę Gazprom w latach 2019-2020 i środków reagowania”. Rozmowy dotyczyć będą przede wszystkim wariantów dobudowy gazociągu. Do tego czasu z Dalekiego Wschodu do miejsca budowy gazociągu powinny podpłynąć jeszcze dwa statki zaopatrzeniowe.

Budową gazociągu Nord Stream 2 o przepustowości 55 mld metrów sześciennych gazu rocznie zajmuje się spółka zależna Gazpromu Nord Stream 2. Gazociąg poprowadzony dnem Morza Bałtyckiego połączy Rosję i Niemcy. Wartość projektu oceniana jest na 9,5 mld euro.

Zgodnie z raportem Gazpromu, według stanu na wrzesień 2019 roku, poza rosyjską spółkę w gazociąg zainwestowało na sumę 4,024 mld euro pięć największych spółek z Austrii, Niemiec, Holandii i Francji: OMV, Wintershall Dea, Uniper, Shell i Engie. Firmy te nie stały się akcjonariuszami projektu właśnie z powodu zakazu UOKiK.

Przeciwko projektowi występowały USA, Polska, Ukraina i szereg krajów bałtyckich. W grudniu 2019 roku USA nałożyły sankcje przeciwko zagranicznym statkom zajmującym się budową Nord Stream 2, w rezultacie budowa została wstrzymana.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Nadchodzący kryzys gospodarczy nie będzie „konkursem piękności”
Dlaczego „Akademik Czerski” zmienił właściciela?
Ambasador USA w Niemczech ustąpił ze stanowiska. Krytykował Nord Stream 2
UOKiK chce ukarać Gazprom gigantyczną grzywną. Chodzi o Nord Stream 2
Czy dane radzieckiego wywiadu wojskowego pomogą w poszukiwaniach złota nazistów?
Tagi:
Nord Stream 2, gaz, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz