02:19 09 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
6137
Subskrybuj nas na

Aktywiści twerskiego oddziału „Rosyjskiej Fundacji Pokoju” proponują usunąć sprzeczności wokół tak zwanej „tragedii katyńskiej”. Tak wynika z otwartego listu, którego kopią dysponuje redakcja Sputnika – rosyjscy aktywiści zwracają się do polskich działaczy społecznych, historyków i rzeczników praw obywatelskich.

Autorzy listu apelują o zbliżenie pozycji w kwestiach, które od wielu lat komplikują relacje między Rosją i Polską. Bodźcem dla rosyjskich działaczy społecznych stała się kolejna historia o tym, jak potoczył się los polskich jeńców wojennych z radzieckich obozów specjalnych po 1939 roku.

7 maja bieżącego roku z budynku Twerskiej Akademii Medycznej, gdzie przed wojną mieścił się zarząd NKWD w obwodzie kalinińskim (obecnie twerskim), usunięto dwie tablice upamiętniające ofiary stalinowskich represji i rozstrzelanych tam Polaków.

Decyzję o usunięciu tablic podjęła prokuratura miasta Twer, która nie znalazła dokumentów potwierdzających fakt egzekucji we wspomnianym budynku.

Sputnik zwrócił się o komentarz do prokuratury administracji miasta Twer w sprawie demontażu i dalszych losów tablic pamiątkowych, ale ta sytuacji nie zechciała komentować.

Gdzie się podziały wyroki śmierci?

W obwodzie twerskim, w okolicach wsi Miednoje, mieści się kompleks upamiętniający ofiary represji stalinowskich. Uważa się, że na jego polskiej części spoczywają jeńcy z obozu w Ostaszkowie, pochowani tu po egzekucji przeprowadzonej w budynku kalinińskiego Zarządu Obwodowego NKWD wiosną 1940 roku. 6311 tablic upamiętniających pomordowanych Polaków umieszczono wokół cmentarza.

Eksperci nie mogą jednoznacznie stwierdzić, gdzie dokonano mordu na ofiarach, bez odpowiedzi pozostaje też pytanie o dalsze losy tablicy pamiątkowej usuniętej z budynku Akademii Medycznej.

Losy polskiej tablicy są znane

„W rosyjskich i zagranicznych mediach rozpowszechniana jest informacja o tym, że po usunięciu tablicy pamiątkowej jej losy są nieznane, że być może została utracona itd.

My nie rozumiemy, kto i po co szerzy nieprawdziwe informacje, być może robi się to po to, żeby nastawić nasze narody przeciwko sobie i sformować w Polsce negatywny stosunek do Rosji

- czytamy w otwartym liście organizacji społecznej „Rosyjska Fundacja Pokoju” adresowanym do polskiej społeczności.

Z listu dowiadujemy się, że dalsze losy polskiej tablicy są znane. Po demontażu zabrał ją do siebie działacz społeczny z Tweru Maksim Kormuszkin. Napisał on też list do ambasadora Rzeczypospolitej Polski, w którym poinformował, że jest gotów przekazać ją stronie polskiej. Jednakże do tej pory list nie wywołał żadnej reakcji, ani ze strony ambasady RP, ani ze strony innych organizacji.

Tablica pamiątkowa może trafić w polskie ręce

„Dlatego postanowiliśmy zwrócić się do obywateli Polski, działaczy społecznych, historyków, aktywistów politycznych. Proponujemy rozwiązać ten problem w ramach dyplomacji publicznej” - czytamy w liście „Rosyjskiej Fundacji Pokoju”.

„Zwracamy się do Was z propozycją przyjaźni i współpracy. Nasza misja wpisuje się w ramy dyplomacji publicznej, która może nam pomóc zbliżyć się do siebie i usunąć sprzeczności zaszczepiane latami w celach politycznych. Nie mamy powodu do wrogości”.

Polski Cmentarz Wojenny w Miednoje
© Sputnik . Olga Szestowa
Wszystkim zainteresowanym stronom organizacja proponuje kontakt drogą mailową, żeby porozumieć się w sprawie przekazania w cywilizowany sposób tablicy stanowiącej wartość historyczną.

Podwójnie pochowani

W liście twerskiej organizacji społecznej przedstawiono też ciekawy fakt związany z tematem „Katynia” i „Miednoje”.

Na Ukrainie Zachodniej w okolicach miasta Włodzimierz Wołyński przez parę lat pracowali polscy i ukraińscy archeologowie. W miejscach zbiorowych pochówków znaleźli kilka odznak identyfikacyjnych polskich policjantów. Okazało się, że właścicielem odznaki nr 1441 był policjant Józef Kuligowski, a odznaki nr 1099 Ludwik Małowiejski. Jednocześnie ich nazwiska figurują na tablicach pamiątkowych w kompleksie memorialnym „Miednoje” w obwodzie twerskim.

Co więcej, twerscy badacze twierdzą, iż mają dostęp do raportu polskich archeologów z przebiegu prac pod Włodzimierzem Wołyńskim. W raporcie napisano rzecz następującą:

„Przeprowadzone prace archeologiczne i ekshumacyjne przyniosły kolejne interesujące wyniki. Zamiast spodziewanej jednej jamy grobowej odkryto 2 groby masowe. W pierwszym znaleziono szczątki 514 osób, w drugim 232. Ze względu na ograniczenia czasowe nie ekshumowano kolejnych odkrytych grobów.

W obecnej fazie badań zarówno archeologicznych, jak i poszukiwań archiwalnych trudno jest jednoznacznie określić tożsamość ofiar. Na podstawie dotychczasowych wyników badań można powiedzieć, że zbrodnia została dokonana nie wcześniej niż w 1941 roku. O czym świadczą znalezione w grobie przedmioty. Przede wszystkim łuski, na których widnieje rok produkcji 1941, a także monety, wśród których najmłodsze mają datę emisji z 1940 roku.

Zaobserwowany sposób, w jaki ludność ta została zamordowana i pochowana, wskazuje na stosowaną przez niemieckich okupantów metodę zwaną systemem Jeckelna. Bezsprzecznie można stwierdzić, że wśród ofiar znajdują się obywatele II Rzeczpospolitej. Potwierdzenie tożsamości zarówno ofiar, jak i sprawców wymaga prowadzenia dalszych analiz, studiów i poszukiwań archiwalnych. Kolejne odkryte w tym roku mogiły wymagają ekshumacji, przeprowadzenia badań i podjęcia próby identyfikacji ofiar, morderców oraz okoliczności zbrodni. Należy również przenieść szczątki w odpowiednie miejsce i zapewnić spoczywającym w nich ofiarom godny pochówek”.

Przedwczesne jest stawianie kropki nad i

Czy tym samym polscy archeolodzy dostarczają dowodów na to, że znalezieni na Ukrainie w miejscach zbiorowych pochówków Polacy zostali rozstrzelani w 1941 roku przez faszystowskich pacyfikatorów Hitlera?

„Pomóżcie nam rozwikłać tę trudną sytuację” - apelują aktywiści twerskiego oddziału „Rosyjskiej Fundacji Pokoju”.

Mają nadzieję, że ich list zostanie opublikowany w polskich mediach i pojawi się w Internecie, że naukowe podejście w ustaleniu prawdy o tych tragicznych wydarzeniach zatriumfuje. Poza tym aktywiści organizacji liczą na konstruktywny dialog z politycznie niezaangażowanymi przedstawicielami polskiego społeczeństwa.

Kompleks memorialny Katyń
© Sputnik . Iliya Pitalev
Taką samą pozycję zajmuje deputowany do Dumy Państwowej Aleksiej Czepa.

W kwietniu tego roku na posiedzeniu okrągłego stołu na temat Katynia w Twerze deputowany wyraził pogląd, że przedwczesne jest stawianie kropki nad i w tej historii.

„Dla prawdy historycznej i sprawiedliwości, dla przywrócenia dobrosąsiedzkich stosunków między Rosją i Polską musimy powołać wspólną rosyjsko-polską komisję, która dojdzie do prawdy na podstawie współczesnych metod i narzędzi. Niezależnie od wyników prac przyszłej komisji przyjmiemy wszelką prawdę, jeśli zostanie udowodniona i uzasadniona” - powiedział Aleksiej Czepa.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Twer: komu zależało na usunięciu tablic upamiętniających ofiary katyńskie?
W sprawie demontażu tablic w Twerze interweniuje rada przy Prezydencie Rosji
„Tajne” tomy „raportów o masowych egzekucjach” w Twerze nie są tajne, nie ma tam Polaków
Tagi:
Grupa do Spraw Trudnych, zbrodnia katyńska, tablica pamiątkowa, Katyń, Miednoje, obwód twerski
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz