12:27 07 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
Przekop Mierzei Wiślanej (54)
2463
Subskrybuj nas na

Polskie władze po raz kolejny straszą wrogimi działaniami informacyjnymi, które rzekomo podejmuje Federacja Rosyjska. Tym razem chodzi o dyskusję wokół realizowanego przekopu Mierzei Wiślanej.

Dlaczego wszelkie różnice zdań są w Polsce kwitowane zarzutami o bycie rosyjską agenturą wpływu – zastanawia się politolog dr Mateusz Piskorski w rozmowie z red. Igorem Stanowem.

— W Moskwie krążą „plotki” o tym, że Stanisław Żaryn, rzecznik prasowy ministra-koordynatora służb specjalnych został wynajęty przez rosyjskie media do reklamowania publikowanych w nich artykułów. Słyszał Pan coś o tym?

— Ile ż ten młody człowiek czasu spędza na tropieniu przejawów prowadzonej rzekomo przez Rosję wojny informacyjnej! Gdyby nie było takich, jak on, faktycznie wielu publikacji czytelnicy mogliby w Polsce nie zauważyć.

A już mówiąc całkiem poważnie, to – delikatnie ujmując – skazuje państwo polskie na śmieszność. W końcu ten jegomość jest jakimś niezbyt utalentowanym publicystą skrajnie prawicowych, neokonserwatywnych mediów, skąd trafił do administracji państwowej w wyniku rodzinnej i środowiskowej protekcji.

Tym samym jego wynurzenia podlane mdłym sosem różnych teorii spiskowych mogą być, nie bez racji, przez niektórych odczytywane jako stanowisko władz polskich…

© Sputnik . Igor Stanow
Polski polityk i politolog Mateusz Piskorski

— Tym razem polscy tropiciele „spisków” zajęli się sprawą kanału na Mierzi Wiślanej. Dlaczego akurat teraz ten temat stał się dla nich na tyle istotny?

— Mamy kampanię wyborczą. Przekop Mierzei Wiślanej jest konsekwentnie wykorzystywany przez PiS przed każdymi wyborami od 2006 roku.

Podlewany jest pseudopatriotycznym sosem, bo pojawiają się stwierdzenia, że to uniezależnienie się od Rosji, zaś wspomniany Żaryn ostatnio kalecząc język polski mówi o jakimś „uszczelnianiu niepodległości”. A Andrzej Duda zadaje pytania na poziomie szkoły podstawowej: „co to jest za pełna suwerenność, jeżeli ja muszę kogoś pytać, czy mogę wpłynąć na moje wody?”. I to wszystko w takiej infantylnej formie serwowane jest wyborcom jako uzasadnienie tezy, że tylko partia rządząca dba o suwerenność Polski, że tylko ona jest gwarantem finalizacji takich projektów, jak właśnie ten przekop. Osobiście bardzo wątpię, by taki prymitywny przekaz na kogoś podziałał, bo ostatnio coraz więcej Polaków zaczyna myśleć samodzielnie i poszukiwać alternatywnych źródeł informacji. Ale na żelazny PiSowski elektorat taka retoryka może podziałać w jakiś sposób mobilizująco i o to w tym chodzi.

— No tak, ale autorzy tej kampanii najwyraźniej uznali, że priorytetem Rosji jest blokowanie tego przekopu. Skąd opinia, że Kreml reaguje na wszystko, co dzieje się w Polsce?

— Są tego dwie podstawowe przyczyny.

Pierwsza wiąże się z prowincjonalnością polskich elit politycznych, z przekonaniem, że wszystko kręci się wokół naszego kraju, z poczuciem, że świat kończy się na czubku ich własnego nosa. Oni naprawdę przekonani są, że globalni gracze zainteresowani są lokalną inwestycją, że ich plany to jakaś strategiczna zmiana równowagi sił. Mówiąc oględnie, taka postawa wynika z niewiedzy, z braku kontaktu z rzeczywistością.

Druga przyczyna jest bardziej cyniczna: dążą oni do wywołania syndromu oblężonej twierdzy, przekonania Polaków, że dookoła czyhają sami wrogowie. Taki właśnie ton pojawia się także w przypadku przekopu.

Tymczasem fakty są takie, że w ostatnich latach nie było żadnych problemów z tranzytem polskich statków przez Cieśninę Pilawską; mamy obowiązujące w tym obszarze porozumienie polsko-rosyjskie z 2009 roku. W Rosji nikt, poza lokalnymi politykami i organizacjami pozarządowymi w obwodzie kaliningradzkim, tą sprawą się nie interesuje.

— No właśnie, czy jest to inwestycja ekonomiczna czy polityczno-militarna?

— Jeszcze niedawno starano się nas przekonywać, że to budowa bardzo istotna dla polskiej gospodarki. Pojawiało się jednak coraz więcej obliczeń i symulacji, z których wynikało, że budowa kanału zwróci się za kilkaset lat, i to przy założeniu, że rosły będą przeładunki portu w Elblągu już w najbliższych latach, w co można wątpić, biorąc pod uwagę nadciągający kryzys gospodarczy.

W lutym tego roku, po kolejnych informacjach, że pierwotne koszty budowy wzrosły kilkukrotnie i przewyższają obecnie kwotę 2 miliardów złotych, w odpowiedzi na interpelację poselską posłów opozycji, ministerstwo przyznało wprost, że ten projekt ma wyłącznie aspekt polityczno-militarny, że rzekomo jego realizacja związana jest z bezpieczeństwem narodowym i ochroną granicy. To argument w oczywisty sposób absurdalny, a jednak pozwalający na ignorowanie wszelkich pytań o koszty, nawet, jeśli przekonamy się, że w kolejnych miesiącach będą one znów rosły.

— Czyli w praktyce jakakolwiek debata na temat celowości tego projektu zamarła?

— Jak można prowadzić sensowną debatę, rozważać za i przeciw, jeśli wszelkie argumenty jednej ze stron traktowane są jako element mitycznej wojny informacyjnej i działanie wbrew bezpieczeństwu państwa?

To nie jest jedyna kwestia, w której rządzący stosują taka metodę kneblowania wszelkich głosów polemicznych, ale kanał przez Mierzeję Wiślaną jest znakomitą ilustracją ich podejścia do dyskusji w ogóle.

— Czy inwestycja zostanie zakończona?

— Trudno powiedzieć, niby prace są zaawansowane, ale czy entuzjazm nie osłabnie po wyborach?

Czy nie będzie tak, że przekop przestanie być potrzebny jako temat kampanijny?

Plażowicze nad Morzem Bałtyckim
© REUTERS / Fabian Bimmer
— To czy ten kanał ma w ogóle jakikolwiek sens?

— Nie jestem w tym zakresie specjalistą. Ale słuchając ekspertów, mogę powiedzieć, że z ekonomicznego punktu widzenia nie ma sensu najmniejszego, co przyznał sam rząd.

Z punktu widzenia ochrony środowiska naturalnego, jak twierdzą ekolodzy, nie jest to projekt bezpieczny i na pewno nie pozostanie też bez wpływu na losy wspólnot lokalnych, które zresztą od początku były mu przeciwne.

Wychodzi na to, że cała sprawa jest orężem właśnie jakiejś wojny informacyjnej, „wojny”, którą władzę prowadzą przeciwko własnemu społeczeństwu, manipulując nim i wywołując nieuzasadnione lęki. Może i są jakieś rzeczowe argumenty za budową kanału, ale one nie zostały społeczeństwu przedstawione, bo – jak wspomniałem – w praktyce wykluczono na ten temat jakąkolwiek dyskusję.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Przekop Mierzei Wiślanej (54)

Zobacz również:

Mateusz Piskorski dla Sputnika: Zawsze mówię to, co uważam za słuszne
Mierzeja Wiślana: Polska kopie, Rosja buduje
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Więzienie dla prezydenta i premiera za przekop Mierzei? Spacer po terenie budowy wzburzył opozycję
ABW: Agencja Mocno Towarzyska?
Tagi:
rusofobia, propaganda, Sputnik, polityka, Rząd RP, ABW, Rosja, Polska, Mierzeja Wiślana
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz