09:12 21 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
491
Subskrybuj nas na

COVID-19 odbił się szerokim echem we wszystkich sektorach światowej gospodarki, doprowadzając do poważnych tąpnięć makroekonomicznych. Nie ominął też przemysłu stalowego. Ministrowie ośmiu państw unijnych, w tym Polski, wysłali wspólny list do komisarza UE ds. handlu Phila Hogana z apelem o ochronę unijnego rynku stali.

Zakłócenia w produkcji przemysłowej powstałe z powodu pandemii koronawirusa zaczęły negatywnie wpływać na produkcję metali, zwłaszcza stali. Sytuację spotęgował trudny dla branży okres w 2019 roku, kiedy pojawiły się oznaki spowolnienia popytu na produkty ze strony użytkowników końcowych, w tym sektora motoryzacyjnego, przemysłu naftowego i gazowego oraz innych, takich jak producenci sprzętu AGD i innych.

Produkcja stali surowej w UE spadła w pierwszym kwartale 2020 roku o 10% w skali rocznej W kwietniu – w czerwcu przewiduje się redukcję o prawie 30%. Wielkość produkcji w tym okresie prognozowana jest na nieco ponad 30 milionów ton. Ten trzymiesięczny wynik będzie poniżej wskźnika odnotowanego w pierwszym kwartale kryzysowego 2009 roku.

Wicepremier i minister rozwoju Polski Jadwiga Emilewicz oraz ministrowie Francji, Niemiec, Włoch, Hiszpanii, Belgii, Luksemburga i Słowacji w liście do komisarza UE ds. handlu wskazują, że malejący popyt na stal doprowadził do znacznego ograniczenia wykorzystania mocy produkcyjnych i zamknięcia kilku zakładów w Europie. W efekcie przemysł narażony jest na „agresywne działania” krajów spoza UE eksportujących produkty stalowe. Dlatego – ich zdaniem – konieczne jest przyjęcie odpowiednich środków w celu ochrony przemysłu w UE.

Z prośbą o skomentowanie sytuacji Sputnik zwrócił się do Przewodniczącego Federacji Związków Zawodowych Metalowców i Hutników w Polsce Mirosława Grzybka.

– Co Pana zdaniem najbardziej przeszkadza dziś pomyślnemu funkcjonowaniu przemysłu stalowego?

– W Unii Europejskiej, w tym również w Polsce, problemem generalnym są prawne, technologiczne i finansowe restrykcje Europejskiego Zielonego Ładu, które mają negatywny wpływ na konkurencyjność unijnej gospodarki w skali globalnej, ponieważ dotyczą tylko państw członkowskich, które muszą ograniczać użycie węgla w gospodarce. Chodzi przede wszystkim o rosnące koszty uprawnień do emisji CO2, czy do tak zwanego śladu karbonowego, co bezpośrednio przekłada się na ogromny wzrost importu z innych krajów stalowych, takich jak Turcja, Ukraina, Białoruś, Rosja. Dociera do nas stal nawet z Chin, Indii i Brazylii. Stal z importu nie ma obciążenia finansowego z tytułu emisji dwutlenku węgla. Dlatego, między innymi, nasza stal w Unii Europejskiej jest niekonkurencyjna w stosunku do stali z zewnątrz.

Technologie obarczone „zielonymi” restrykcjami są droższe. Na dłuższą metę doprowadzi to do tego, że europejscy producenci zostaną wyrzuceni z własnego rynku, bo na ich miejsce wejdą firmy z krajów, które nie mają klimatycznych skrupułów. Uważam, że nie ma to nic wspólnego z duchem Porozumienia Paryskiego i wypacza unijną politykę klimatyczną, której głównym założeniem jest walka z globalnym ociepleniem.

Przy zastosowaniu technologii pieca indukcyjnego nie ma aż tyle dwutlenku węgla. Inaczej sprawa wygląda kiedy stal surowcowa jest produkowana za pomocą wielkiego pieca, gdzie mamy emisję dwutlenku węgla. Więc, my jako organizacja związkowa naciskamy, żeby ten ślad karbonowy w ramach Unii Europejskiej został wprowadzony, żeby nasze zakłady stalowe miały również prawo konkurowania. Zawsze powtarzam, że dwutlenku węgla nie zatrzymuje się na granicy. Bo wytworzony czy w Unii Europejskiej, czy poza Unią Europejską, i tak ma wpływ na funkcjonowanie klimatu na świecie.

– Przemysł stalowy w łańcuchu technologicznym jest nierozerwalnie związany z przemysłem hutniczym, elektroenergetyką, przemysłem motoryzacyjnym. Jak układają się relacje z tymi gałęziami przemysłu? 

– Trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie przemysłu bez stali. Jak i bez stali surowcowej. Ciężka jest dziś sytuacja w przemyśle motoryzacyjnym. Od końca marca do połowy kwietnia w Unii Europejskiej, nie wiem, czy zjechało z linii montażowych kilka tysięcy samochodów? W Polsce praktycznie przez cały kwiecień z taśm produkcyjnych nie zjechał żaden samochód, ponieważ został zerwany łańcuch dostaw w kooperacji międzynarodowej. Restart przemysłu motoryzacyjnego w Europie nastąpił dopiero po 4 maja. Ale fabryki też nie pracują na 100%. Wiadomo, że przemysł też czeka na jakieś odbicie.

W obecnej sytuacji klient w Europie, jak też w Polsce, jeżeli miał kupić samochód, to już się nie śpieszy, przekłada decyzję na okres późniejszy, czekając na stabilizację. W tej chwili bardziej chodzi o zdrowie, zaopatrzenie rodziny. Zdrowie jest teraz ważniejsze, niż kupno samochodu: kiedy człowiek ma obawę, że z tygodnia na tydzień nie będzie miał pracy, to nie pójdzie kupić samochodu. I nie kupi innego produktu przemysłowego, który będzie przewyższał wartość jego poborów.

– Jak podają statystyki, od 2007 roku europejski przemysł stalowy stracił 60 tysięcy miejsc pracy w wyniku zamykania zakładów, a jego produkcja spadła o jedną piątą. Przemysł stalowy zatrudnia obecnie ponad 350 tysięcy osób, a miliony ludzi pracują w pokrewnych branżach. Jak sytuacja wygląda w polskich zakładach przemysłu stalowego?

– Przemysł stalowy jest w gorszej sytuacji niż, na przykład, handel, usługi, gastronomia. Wiele zakładów korzystało z wprowadzonych przez rząd poszczególnych „tarcz” wsparcia gospodarki. Natomiast porozumienia były podpisane przeważnie na okres tylko trzech miesięcy, które kończą się na początku lipca. Ci pracownicy, którzy byli na umowach agencyjnych, na umowach określonych, już zostali zwolnieni. Ale nie ulega wątpliwości, że mogą być dalsze zwolnienia, gdzieś w lipcu, sierpniu, albo na jesieni. Zakłady czekają, jak rynek zareaguje.

– Więc, czekamy na zmianę?

– Oczywiście, potrzebne są ku temu decyzje polityczne, bez których gospodarka w Europie się nie odbuduje. Wszyscy mamy tę świadomość, że zakazy, nakazy, blokada granic itd., co obserwowaliśmy od połowy marca, muszą jak najprędzej się skończyć. Natomiast, jeśli ma nastąpić restart gospodarki, to musi być jakiś impuls działań – i Komisji Europejskiej oraz poszczególnych rządów.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Ekspert radzi, jak inwestować w złoto podczas kryzysu
USA czeka największe bezrobocie od czasu Wielkiego Kryzysu
Czeka nas wielki kryzys? Bank Światowy przewiduje rekordowo głęboką recesję
Tagi:
kryzys, epidemia, stal, koronawirus
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz