12:17 25 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
0 114
Subskrybuj nas na

Fabryka francuskiego koncernu PSA (Peugeot Societe Anonyme) w Sevelnord Hordain na północy Francji jednak doczekała się 124 polskich pracowników Opla w Gliwicach, chociaż początkowo koncern chciał sprowadzić na północ Francji 531 Polaków.

Przybyłym do Francji polskim pracownikom pomagają tłumacze i w najbliższym czasie dołączą oni do działów, w których będą pracować, poinformował sekretarz generalny zakładowych związków zawodowych CGT Franck Thery, którego cytuje Forsal.pl.

Z kolei kierownik ds. komunikacji PSA Hordain Jean-Pierre Papin dodał, że pracownicy z Polski „są już prawie gotowi do pracy”.

Jak informowaliśmy wcześniej, personel fabryki w Hordain, która produkuje części dla marek Peugeot, Citroen, Opel, Vauxhall i Toyota, miało zasilić ponad cztery razy więcej pracowników. Powodem ściągnięcia Polaków do Francji miał być kryzys ekonomiczny, który dotknął firmę i wymagał szybkiej reakcji. Zaangażowanie polskich pracowników w Hordain wzbudziło jednak wiele kontrowersji we Francji. Francuscy politycy oraz związki zawodowe nie poprały tej inicjatywy, uważając, że pierwszeństwo zatrudnienia w zakładach PSA powinii mieć pracownicy francuscy.

PSA chce, by pracownik pracował tam, gdzie zdecydował zarząd. Dziś są to pracownicy z Gliwic, jutro będą to pracownicy z Hordain, którzy zostaną poproszeni o pracę w dowolnym miejscu we Francji lub w Europie

– alarmował kilka dni temu Franck Thery w rozmowie z „Les Echos”.

Koncern pod presją i naciskami zrewidował swoje plany.

Za polskimi robotnikami wstawił się związek zawodowy Solidarność. Jak napisał w przesłanym AFP komunikacie przewodniczący Solidarności w fabryce Opla w Gliwicach Mariusz Król, „pracownicy Opla Gliwice są bardzo doświadczonymi pracownikami z ponad 20-letnim stażem”. Mariusz Król nie wyklucza też, że za 1,5 roku Opel Gliwice będzie potrzebował wsparcia pracowników z innych zakładów PSA, w tym z Francji, pisze Forsal.pl.

O skomentowanie sytuacji Sputnik poprosił Mariusza Króla.

— Do kogo należy decyzja o czasowym delegowaniu pracowników koncernu PSA?

Fabryka koncernu PSA „Peugeot-Citroen” w Kałudze
© Sputnik . Виталий Белоусов
— Decyzje o czasowym delegowaniu pracowników celem wsparcia tej lub innej fabryki grupy PSA należą do kompetencji pracodawców, którymi zazwyczaj są poszczególne zakłady, a nie do związków zawodowych. Naszym – Solidarności OMP Gliwice – zadaniem jest zapewnienie obrony interesów i stabilnego zatrudnienia pracowników OMP Gliwice. Tym samym zasadnicze znaczenie ma to, czy wynikająca z przejścia na jedną zmianę czasowa nadwyżka zatrudnionych będzie miała zapewnioną pracę. Z zapowiedzi dyrekcji wynika, że tak – częściowo w fabryce silników w Tychach (OMP Oddział Tychy), częściowo w innych zakładach Grupy PSA, w tym produkujących furgonetki.

To ostatnie jest ważne, gdyż w najbliższym czasie – co zostało oficjalnie ogłoszone w maju 2019 – zakład w Gliwicach czeka zmiana profilu produkcji. Będą u nas wytwarzane lekkie samochody dostawcze w miejsce samochodów osobowych. Nowe, przystosowane do produkcji większych pojazdów hale produkcyjne w Gliwicach już stoją i racjonalnym działaniem jest kierowanie już teraz części pracowników do produkcji właśnie samochodów dostawczych.

— Сzy takie rozwiązanie – zdecydowanie o sprowadzeniu pracowników z jednej fabryki do drugiej, a potem zmiana tej decyzji – jest legalne?

— Tak samo jak legalne – uwzględniając ograniczenia wynikające z wchodzącej właśnie w życie zmienionej unijnej dyrektywy – jest delegowanie pracowników między zakładami w Europie, tak równie dopuszczalne jest nie korzystanie z tej możliwości. Wybór należy do pracodawcy, czyli francuskiej spółki zależnej Grupy PSA.

Trzeba bowiem mieć na uwadze, że globalne koncerny nie zatrudniają pracowników bezpośrednio, tylko za pośrednictwem lokalnych spółek, będących pracodawcami. Tak jest w Polsce (gdzie nawet oddział spółki może być oddzielnym pracodawcą) i podobnie zapewne jest też we Francji. W efekcie z faktu, że dwa zakłady mają tego samego właściciela (należą do jednej grupy przemysłowej) nie wynika wcale, że ich pracownicy mają tego samego pracodawcę.

— Pracownicy jakiej specjalizacji mieli jechać do Francji i co będzie dalej z tymi, którzy jednak nie pojechali?

Haker
© Depositphotos / Gorodenkoff
— Do zakładu Sevelnord Hordain mieli jechać szeroko rozumiani pracownicy produkcyjni. Obecnie mają oni, o czym już była mowa powyżej, przejść częściowo do pracy w fabryce silników w Tychach, a częściowo będą delegowani czasowo do wsparcia innych zakładów Grupy PSA.

Aktualna nadwyżka pracowników produkcyjnych w naszym zakładzie wynika z przejścia na pracę jednozmianową. Ich miejsca pracy w najbliższym czasie zależeć będą rzecz jasna od – trudnego do przewidzenia ze względu na epidemię COVID-19 – bieżącego zapotrzebowania na osobowe Ople z Gliwic i silniki z Tychów, ale przede wszystkim od tempa uruchamiania gliwickiego zakładu produkującego samochody dostawcze. Docelowo wszystkie te osoby powinny znaleźć tam zatrudnienie i ta kwestia przez Solidarność OMP Gliwice jest od dawna traktowana priorytetowo. Przy czym nie wykluczone również, że w perspektywie dwóch lat będzie potrzeba w zakładzie w Gliwicach zatrudniać nowe osoby.

— Czy można powiedzieć, że pracownicy gliwickiej fabryki Opla spotkają się z dyskryminacją na paneuropejskim rynku pracy?

— Gdyby istniał jednolity „paneuropejski rynek pracy” to można by prowadzić takie rozważania. Tylko, że go nie ma i nigdy nie było. Jest tylko unijna swoboda przepływu ludzi i towarów. Pozwala ona szukać obywatelom krajów UE pracy w pozostałych krajach Unii, ale na zasadach określonych przez krajowe kodeksy pracy, nie ma bowiem również unijnego prawa pracy (co powoduje, że w poszczególnych krajach różne są normy czasu pracy, wymiary urlopów, rozliczanie nadgodzin itd.). Natomiast w przypadku pracowników delegowanych dochodzą jeszcze ograniczenia, wynikające z unijnej dyrektywy, której postanowienia starają się delegowanie pracowników wyraźnie ograniczać, a nie promować.

— Jak Pan uważa, co jest najważniejsze w dzisiejszych czasach dla pracodawcy – kwalifikacje pracownika czy kraj jego pochodzenia?

Praca na plaży
© Depositphotos / Grinvalds
— Doświadczenie pokazuję, że dla pracodawców – a zwłaszcza ponadnarodowych koncernów – od lat najważniejsze są niskie koszty pracy, wysoka elastyczność form pracy oraz mobilność i dyspozycyjność pracowników. Przy czym dotyczy to nie tylko Europy, ale praktycznie całego świata. Takie są koszty globalizacji, które niszczą stabilne stosunki pracy.

Także w przypadku Sevelnord Hordain tylko w mediach zasadniczą kwestią jest skąd będą pochodzili – a dokładnie w jakim kraju będą rekrutowani – pracownicy. Z punktu widzenia koncernu wartością dodaną będzie natomiast możliwość zastępowania pracowników ze stabilnymi umowami na czas nieokreślony (a tacy mieli przyjechać z Gliwic), osobami zatrudnianymi za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej na kilka miesięcy oraz związana z tym prekaryzacja pracy w branży motoryzacyjnej. Nie można zatem nawet powiedzieć, że w Sevelnord Hordain wybrano rozwiązanie korzystne dla lokalnych pracowników, skoro mają oni pozostawać na umowach tymczasowych.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Francuski rząd nie chce polskich pracowników
Moskwa: podczas prac budowlanych wykopali pocisk z czasów II wojny światowej
Trzaskowski pozwany za „milion osób, które straciły pracę”
Tagi:
pracownicy, praca, Polska, Francja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz