19:05 30 Listopad 2020
Opinie
Krótki link
Autor
273
Subskrybuj nas na

Kaprysy przyrody - chłodny maj, przymrozki, potem susza, a ostatnio deszczowa pogoda nie sprzyjają uprawie roślin sadowniczych. Pandemia koronawirusa również przysparza w tym roku zmartwień polskim producentom – zamknięcie granic powoduje brak rąk do pracy. Jak to przełoży się na zbiory owoców i warzyw w tym roku?

O problemach i perspektywach zbiorów w bieżącym roku Sputnik rozmawiał z dr. Pawłem Kracińskim z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w Warszawie.

- Wiadomo, że produkcja rolna pod gołym niebem od zawsze wiąże się z dużym ryzykiem. Czy w tym roku też została wystawiona na próbę?

- Produkcja żywności na skutek zmian klimatu staje się coraz trudniejsza. Z jednej strony mamy postęp technologiczny, a z drugiej - zmiany klimatu, które tak naprawdę niwelują postęp.

Wegetacja warzyw rozpoczęła się z bardzo dużym deficytem wody. Niektórzy producenci musieli nawadniać plantacje warzyw.

Natomiast w tej chwili mamy zbyt duże opady deszczu, co może mieć również negatywny wpływ na zbiory warzyw. Już odnotowano częściowe straty. Susza w tym przypadku miała mniejsze znaczenie, ponieważ część plantacji jest nawadniana, więc deficyt wody jest niwelowany przez technologie nawadniania.

Natomiast część gatunków owocowych, takich, jak czereśnie, wiśnie, maliny, morele i brzoskwinie, które kwitną wcześniej, na pewno będą miały mniejsze zbiory. Do zbiorów owoców mamy jeszcze trochę czasu.W odniesieniu do jabłek jakieś straty też będą, natomiast w tej chwili jest trudno szacować. Raczej dominuje przekonanie, iż zbiory nie powinny być niższe, niż w roku poprzednim.

- Pandemia koronawirusa również uderzyła w sadownictwo, które od lat zatrudniało pracowników przyjeżdżających do pracy z zagranicy, głównie z Ukrainy. W warunkach zamknięcia granic istniała realna obawa, że część zbiorów się zmarnuje... Jakie środki podejmowano, oby ten problem rozwiązać?

- Prawdą jest, że poważnym problemem są pracownicy. W Unii Europejskiej znaczące miejsce odgrywa import siły roboczej, migracja pracowników sezonowych na okres produkcji rolnej. Polacy jeździli na zachód Europy, do Francji, Włoch. Natomiast do Polski przyjeżdżali pracownicy sezonowi z Ukrainy. Wynikało to z różnic płac oferowanych w gospodarkach poszczególnych krajów. Płace oferowane w Polsce dla pracowników z Ukrainy były dla nich atrakcyjne, również atrakcyjny był sam system pracy sezonowej.

Koronawirus spowodował zamknięcie granic i pracowników zaczęło na rynku brakować. I to jest bardzo dużym problemem zwłaszcza dla producentów warzyw szklarniowych, którzy w sezon zbiorów pozostali bez pracowników. Podobnie był to duży problem w sortowniach jabłek. I przez to część podmiotów sortujących jabłka, producentów, firm handlowych straciło części zamówień.

Apele rolników spowodowały aktywność ministerstwa rolnictwa, rządu, który dążył do opracowania takiego systemu, który umożliwiłby zapewnienie bezpieczeństwa epidemiologicznego i umożliwił przyjazd obywateli Ukrainy do Polski. Po kilku tygodniach negocjacji polsko-ukraińskich problem dojazdu pracowników z Ukrainy został częściowo rozwiązany. To było zbawienne dla producentów owoców, głównie truskawek.

Sytuacja uległa poprawie, nadal jednak odczuwany jest deficyt siły roboczej, co się przełożyło na wyższe wynagrodzenia oferowane pracownikom sezonowym, a znaczy i dodatkowy wzrost cen. Problemy z pracownikami były i wcześniej, obecnie się uwypukliły i pokazują, jak bardzo gospodarki krajów rozwiniętych uzależnione są od wymiany nie tylko towarowej, ale i ludzkiej.

- Czy ceny będą dalej rosnąć?

- Ceny owoców w tym sezonie zależą od kilku czynników. Po pierwsze od dalszego przebiegu warunków pogodowych. Po drugie od tego, czy do pracy przy zbiorach przyjadą pracownicy ze Wschodu. Kolejny czynnik – to pandemia, która spowodowała zmiany popytu i podaży. Wzrosło zainteresowanie konsumentów żywnością, szczególnie owocami i warzywami, co było przyczyną dynamicznego wzrostu cen. Rósł popyt i ceny poszybowały. Na przykład, w ostatnich miesiącach odnotowaliśmy pozycje najwyższe w w cenie jabłek. Tak wysokich cen jabłek, jak w kwietniu i w maju, nie było w historii wolnej Polski.

Z drugiej strony, była mniejsza podaż. Zbiory tegoroczne były niższe, niż szacowano, dodatkowo też niższej jakości.

- Wracając do działań rządu….

- W stosunku do producentów polskich były takie ułatwienia, jak specjalne warunki kwarantanny - pracownicy mogli odbywać kwarantannę w gospodarstwie.

Zastosowano dodatkowe finansowanie obowiązkowych badań na COVID-19, dość drogich jak na niektórych małych producentów.

Wprowadzono ułatwienia przyjazdu do Polski pracowników sezonowych z Ukrainy. To był i jest największy trend w przypadku tego sektora. Utworzono na granicy specjalną ścieżkę dla pracowników sezonowych, podjęto kroki, aby umożliwić sfinansowanie badań tych pracowników, tworząc dla nich specjalne punkty w zagłębiach produkcyjnych owoców.

- Czy da się prognozować zbiory roślin sadowniczych w 2020 roku?

- Trudno jeszcze przewidzieć, bo życie może dyktować różne nieoczekiwane scenariusze...

- Dziękujemy za rozmowę.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tagi:
truskawki, UE, susza, technologie, przyroda, globalne ocieplenie, pogoda, rolnictwo, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz