16:32 04 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
4418
Subskrybuj nas na

W niektórych przypadkach pandemia koronawirusa ponoć potrafi być wręcz pożyteczna, być czymś w rodzaju koła ratunkowego: może zatuszować błędy popełniane przez podmioty gospodarcze, usprawiedliwiając je przyczynami z koronawirusem wcale nie związanymi.

Do takich wniosków można dojść, dowiadując się w ostatnich dniach z prasy, że Chińczycy masowo rejestrują w krajowym urzędzie patentowym znaki towarowe polskiej żywności, w tym produktów mleczarskich. Nieuczciwi pośrednicy albo firmy z tych kradzieży czynią sobie źródło dochodu. Nawet największe polskie firmy spożywcze padają ofiarą oszustów.

Według Rzeczpospolitej na stronie chińskiego urzędu znaków patentowych logo znanej polskiej spółdzielni mleczarskiej Mlekpol i logo marki Łaciate zarejestrowała na siebie chińska firma Yu Dan Dan. Popularna marka makaronów Lubella, należąca do Maspex, jest zarejestrowana na firmę Son Kyungsoo. Nie uchroniła się również Mlekovita, która swoje mleko i sery eksportuje na cały świat. Jej logo w różnych rozmiarach zarejestrowały na siebie aż trzy chińskie firmy, m.in. Miao Jiu Chang.

„First to file"

Podobno źródłem problemu jest zasada „first to file", czyli kto pierwszy zarejestruje znak firmowy, ten jest jego właścicielem. Jacek Strzelecki, ekspert ds. chińskiego rynku rolno-spożywczego, wyjaśnia, że da się sprawdzić, czy posiadacz prawa do znaku towarowego zrobił to dobrze i o czasie. A kto markę na chińskim rynku stracił. Szokiem jest, że w tej drugiej grupie są często firmy z pierwszej ligi.

Nie można kojarzyć kradzieży polskich znaków patentowych przez Chińczyków jako specjalności narodowej z domniemanym koronawirusem chińskiego pochodzenia. Skojarzenie jednak samo się nasuwa...”

„To nie jest cechą wyłącznie Chińczyków, że „tacy oni są Chińczycy” – stwierdza w rozmowie ze Sputnikiem pan T., jeden z pracowników renomowanej firmy mleczarskiej.

Zasada spychologii

„Na polskim rynku to samo – firmy zawłaszczają cudze szaty graficzne. Chińczycy nie są pierwsi, nie są ostatni. Nie ma co tylko u nich szukać winy. Odbieram to jako odbicie piłeczki, jako spychologię tych, co sami maczają w tym palce. Nie ma arbitrażu, nie ma mediacji” – kontynuuje pan T.

Rozmówca Sputnika przyznaje, że ten temat ma większą skalę.

Tym mają się zajmować izby rolnicze, arbitraż. A tego nie ma. Do sukcesów wszyscy się przyznają, do błędów nikt. Jak dokument rzecznik patentowy źle przygotuje, a kierownik nie doczyta i podpisze, to później szukają winnych gdzie indziej. Na Chińczyka lepiej zwalić, albo na Rosjanina... – mówi pan T.

Mlekovita chińskiego pochodzenia?

Według prezesa Grupy Mlekovita Dariusza Sapińskiego marka jest zarejestrowana we wszystkich kategoriach produktowych. Nie dziwi się jednak, że cały czas ktoś próbuje kraść i rejestrować. W tym miejscu wymienia Państwo Środka. Po lekkiej pauzie prezes Sapiński precyzuje, że nie wie, może jeszcze kto inny. Stanowczo potępia takie zachowanie.

„Jest to nieuczciwe. Oczywiście interweniujemy. Przez Ambasadę, Biuro Radcy Handlowego w Chinach. Dbamy o swoje interesy, znaki towarowe mamy zarejestrowane we wszystkich instytucjach w kraju i za granicą, więc z dokumentami mamy wszystko w porządku. Będziemy tę sprawę wyjaśniać” – zapewnił w rozmowie ze Sputnikiem prezes Grupy Mlekovita.

Dariusz Sapiński nie wykluczył przy tym jednak, że gdzieś na półkach sklepowych może pojawić się Mlekovita chińskiego pochodzenia.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

„Wrócą bieda i afery”. Poczta Polska tłumaczy roznoszenie ulotek szkalujących Trzaskowskiego
Prąd z Niemiec, ciepło z Francji, a metro z Włoch. „Tak ma wyglądać Polska?”
Finlandia otwiera granice dla kolejnych krajów, ale nie dla Polski
Polski polityk o raporcie Macierewicza ws. katastrofy smoleńskiej: To kabaret, który kosztuje
Zamknięcie granic kosztowało Polskę miliardy złotych?
Tagi:
Chiny, marka, mleko
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz