17:20 03 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
1118
Subskrybuj nas na

Przeciwnicy wydobycia węgla brunatnego w kompleksie wydobywczo-energetycznym Turów nie zamierzają się poddawać. Już 14 lipca Komisja Petycji Parlamentu Europejskiego rozpatrzy petycję podpisaną przez 13 tys. osób z Polski, Niemiec i Czech, protestujących przeciw przedłużeniu eksploatacji odkrywkowej kopalni na czesko-polsko-niemieckim pograniczu. 

Rozbudowa należącej do spółki PGE kopalni Turów w gminie Bogatynia (województwo dolnośląskie) przy granicy z Czechami budzi zdecydowany sprzeciw południowego sąsiada Polski. Dotychczasowa koncesja na wydobycie była ważna do 30 kwietnia 2020 roku, ale, zdaniem przedstawicieli fundacji „Rozwój TAK - Odkrywki NIE”, Polska bezprawnie przedłużyła ją do 2026 roku, z zamiarem kontynuowania wydobycia do 2044 roku. 

Decyzja o wydobyciu została podjęta pomimo wyraźnego sprzeciwu ze strony czeskiego rządu, a także ostrzeżeń ze strony europarlamentarzystów i trwającego postępowania EU Pilot w Komisji Europejskiej, która bada liczne naruszenia prawa unijnego popełnione w procesie przedłużania koncesji dla odkrywki Turów

- czytamy w komunikacie prasowym, skierowanym do naszej redakcji. 

Polska nie reaguje - wydobycie w Turowie trwa  

Jak wyjaśnia w rozmowie ze Sputnikiem Kuba Gogolewski z fundacji „Rozwój TAK - Odkrywki NIE”, ten proces decyzyjny został utajniony i nie dopuszczono w nim udziału kluczowych podmiotów dotkniętych oddziaływaniem kopalni - nie było konsultacji na temat odnowienia koncesji z mieszkańcami czeskiego regionu libereckiego oraz z mieszkańcami strony niemieckiej.

„W Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego będzie wysłuchanie, dotyczące petycji, złożonej przez mieszkańców libereckiego kraju w Czechach razem z organizacjami samorządowymi z Czech, które w sprawie wydania koncesji dla odkrywki węgla brunatnego Turów stoją na stanowisku, że po pierwsze łamie to prawo europejskie, a po drugie naraża mieszkańców terenów przygranicznych na utratę wody pitnej.

Ten przypadek pokazuje, że to jest projekt, który ma negatywne konsekwencje w innym kraju członkowskim i z powodu płynnego prowadzenia stosunków i relacji, rozmów między polską spółką energetyczną i władzami regionalnymi (libereckim krajem i Republiką Czeską) doprowadziło to do dramatycznego konfliktu, bo to jest nie tylko teraz posiedzenie Komisji Petycji, ale też rząd czeski rozważa zaskarżenie bezpośrednio Polski o ten projekt i o błędne podejście w tym projekcie.

To pokazuje, że Parlament Europejski i też Komisja Europejska dbają o to, aby obywatele europejscy byli traktowani równo, niezależnie od tego, w jakim kraju mieszkają” - uważa Kuba Gogolewski. 

Mimo licznych wezwań do cofnięcia nielegalnej decyzji, Polska na żadne z nich nie zareagowała - wydobycie w Turowie jest kontynuowane bez zmian. Co więcej, zgodnie z założeniami projektu kopalnia ma osiągnąć głębokość do 30 metrów poniżej poziomu Morza Bałtyckiego i rozciągać się do ok. 100 metrów od czeskiej granicy (to 1 km od najbliższych czeskich wsi). 

Kopalnia zagraża dostawom wody pitnej dla tysięcy ludzi

© REUTERS / Peter Andrews
Rozmówca Sputnika przypomina, że kopalnia odkrywkowa jest przedsięwzięciem, które wymaga odwodnienia wyrobiska, co z kolei powoduje osuszenie pobliskich terenów.

„Mieszkańcy Czech mówią, że doszło do znaczącego obniżenia poziomu wód podziemnych po ich stronie.

Niektórzy mieszkańcy terenów przygranicznych już odczuwają brak wody w kranie, rolnicy zabijają swoje stada, bo nie są w stanie ich napoić. I te efekty będą się nasilały. Innymi słowy dalsza praca kopalni i przedłużenie tej koncesji może sprawić, że pozbawi źródeł wody pitnej przeszło 30 tys. osób mieszkających w tym regionie

- mówi Kuba Gogolewski.

W tym, że spółka PGE ignoruje protesty i chce, by kompleks wydobywczo-energetyczny Turów działał przez następne 24 lata, nie ma nic dziwnego - polski rząd nie ma zamiaru rezygnować z węgla, uważa przedstawiciel fundacji „Rozwój TAK - Odkrywki NIE”. 

„Bo spółce się to opłaca. Wydobycie rozpatrują tam z punktu widzenia czysto ekonomicznego, a nie negatywnych oddziaływań na wodę czy zdrowie. Myślenie kategoriami ogólnymi czyli kategoriami poszanowania wody, powietrza czy zdrowia bardzo powoli dociera do spółek Skarbu Państwa w Polsce.

I to jest olbrzymia różnica między osobami, które odczuwają te negatywne skutki czy organizacjami świadomymi, walczącymi dla dobra ogólnego i tymi, którzy popierają interesy konkretnej spółki czy konkretnej gałęzi przemysłu

- twierdzi Kuba Gogolewski. 

Koparka węgla brunatnego w kopalni Tagebau Hambach w Elsdorf, Niemcy
© AFP 2020 / Federico Gambarini
Na zorganizowaną w Polsce akcję zbierania podpisów w obronie kompleksu energetycznego w Turowie - pod dokumentem podpisało się prawie 30 tys. przeciwników jego likwidacji - rozmówca Sputnika patrzy sceptycznie. 

Ta petycja ma znaczenie mocno symboliczne, bo podpisy były zbierane przy wsparciu i dużym zaangażowaniu tej samej spółki energetycznej PGE. Nie chodzi więc o porównanie liczbowe - która petycja ma więcej  podpisów - tylko gdzie te efekty są

- uważa Gogolewski. 

Uzależnienie całej gminy od tego kompleksu jest tragedią

Wśród mieszkańców gminy Bogatynia prawie nie ma przeciwników kopalni Turów, bo dużo ludzi pracuje w tym kompleksie. Ale nie wszystko jest jasne z nastawieniem do sytuacji mieszkańców wsi Opolna-Zdrój, którzy, jak podaje eko.org.pl, cały czas liczą, że kopalnia wykupi w końcu całą miejscowość (kiedyś piękne miejsce zdrojowe, a teraz zdewastowane, dodaje portal). Chociaż przedstawiciele PGE obiecują, że Opolno-Zdrój nie zostanie zniszczone, „ponieważ kopalni wystarczy tylko jego skrawek”. 

Tylko pojedyncze osoby wiążą w tej gminie nadzieje na jakiś inny rozwój, nie oparty na rozwoju energetyki. Przeważająca część osób jest za kompleksem. To jest też takim rodzajem tragedii, że cała gmina jest tak uzależniona od tego kompleksu, że nic poza tym sobie nie wyobraża. I kiedy dojdzie do złamania energetyki - a do niego dojdzie - po prostu zostaną tam oni bez środków do życia

- mówi Kuba Gogolewski. 

Pracownicy kopalni starają się nie myśleć o sąsiadach  

Przyznaje, że kompleks wydobywczo-energetyczny Turów odgrywa dosyć znaczącą rolę w gminie Bogatynia, jak i w gospodarce Dolnego Śląsku. Poza tym gmina jest dosyć dobrze położona, bo stąd jest niedaleko do Czech, Niemiec oraz do Wrocławia. Rozmówca Sputnika specjalnie zwraca na to uwagę, kiedy pytamy go, co będzie z mieszkańcami gminy, jeśli aktywiści osiągną cel i kopalnia zostanie zamknięta. 

Praca niekoniecznie musi być w tej samej gminie, żeby ci ludzie mogli dalej pracować. Ale nie ukrywamy, że nie będzie to ten sam poziom zarobków, bo zarobki w energetyce czy wydobyciu węglowym są bardzo dobre. I w tym momencie utrata tych dosyć dobrych miejsc pracy dla tych osób będzie obniżeniem standardu życia - tak samo, jak obniżeniem standardu życia dla osób, które nie pracują w kopalni jest pozbawienie ich dostępu do wody pitnej czy to, że ich dzieci chorują na astmę.

Więc cały czas te dramaty ludzkie się dzieją, tylko, że teraz pracownicy kopalni starają się o nich nie myśleć, gdyż dostają za to pieniądze” - wyjaśnia przedstawiciel fundacji „Rozwój TAK - Odkrywki NIE”. 

Polacy nie chcą stracić pracy, a Czesi - wody 

Jest zdania, że przed społeczeństwem staje ważne pytanie. 

Dlaczego praca osoby w Polsce, w gminie Bogatynia, ma być bardziej znacząca, niż brak wody u osoby w Czechach? To tego rodzaju kwestia. Polacy, którzy pracują w kompleksie są za tym, by go utrzymać, a Czesi, którzy tracą wodę są za tym, żeby jej nie tracić

- przypomina Kuba Gogolewski.

Jakkolwiek by było, w czerwcu Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej Państwowego Instytutu Badawczego (IMiGW) poinformował, że kopalnia węgla brunatnego w Turowie nie wpływa na niedobory wody w Czechach. „Wpływ na zasoby wodne wynika przede wszystkim z warunków meteorologicznych, a wpływ kopalni jest znikomy” - pisze portal inzynieria.com, przytaczając pozycję Instytutu.

Teraz przeciwnicy likwidacji kompleksu Turów liczą na pomoc europosłanki PiS Anny Zalewskiej, która obiecuje przekazanie petycji w obronie kompleksu na ręce Ursuli von der Leyen, przewodniczącej Komisji Europejskiej.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

12 kopalń na Śląsku wstrzymało wydobycie. Związkowcy przeciwni
Niezwykłe odkrycie w podwodnych kopalniach w Meksyku
Tagi:
globalne ocieplenie, zmiany klimatu, Czechy, woda, kopalnia, Polska, gospodarka, UE, Europa, energetyka, węgiel
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz