09:01 26 Listopad 2020
Opinie
Krótki link
41317
Subskrybuj nas na

W miarę eskalacji handlowych i politycznych sprzeczności między Chinami a USA w ChRL coraz częściej pojawiają się głosy wzywające do zmniejszenia uzależnienia od dolara. Waszyngton grozi dodatkowymi sankcjami chińskim instytucjom finansowym, które obsługują osoby z amerykańskiej czarnej listy, rozważa usunięcie chińskich firm ze swoich giełd.

Tymczasem Chiny od wielu lat zapewniają wzrost popytu na amerykańską walutę, a wojny finansowe nie są obecnie korzystne dla żadnego kraju, twierdzą eksperci.

Porzucić dolara, tylko jak?

Michael Howell, szef organizacji badawczej CrossBorder Capital, pisze w swojej rubryce w FT, że w drugim kwartale obce kraje sprzedały amerykańskie obligacje rządowe o wartości 500 mld dolarów, podczas gdy Chiny pozbyły się jednej trzeciej wszystkich papierów wartościowych. Od momentu przystąpienia do WTO Chiny podbijały popyt na dolara, a tym samym obniżyły koszty pożyczek dla Stanów Zjednoczonych. W tej chwili Chiny pozostają największym posiadaczem amerykańskich obligacji skarbowych - ponad 1 bln dolarów. Nie należy jednak zapominać, że w miarę jak Chiny rezygnują z dolarowych instrumentów finansowych, popyt na amerykańską walutę będzie maleć, a Stanom Zjednoczonym będzie coraz trudniej i coraz drożej sfinansować swój deficyt budżetowy.

W ostatnich tygodniach niektórzy chińscy urzędnicy zaczęli mówić o jak najszybszej potrzebie pozbycia się uzależnienia od dolara i promowania internacjonalizacji juana. Najpierw zastępca szefa chińskiej Komisji Regulacji Rynku Papierów Wartościowych Fang Xinghai ostrzegł przed niebezpieczeństwem odłączenia ChRL od systemu dolara oraz systemu międzynarodowych rozliczeń SWIFT w przypadku eskalacji napięć między Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Guo Shuqing, szef Komisji Nadzoru Bankowego i Działalności Ubezpieczeniowej, wyraził podobne obawy. W końcu były szef Departamentu Stosunków Międzynarodowych Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin Zhou Li również mówił o potrzebie jak najszybszego pozbycia się uzależnienia od dolara.

Powodem do obaw były ostatnie działania Stanów Zjednoczonych. Senat USA zatwierdził sankcje za rzekome nękanie Ujgurów w Sinciang, a także za przyjęcie przez Chiny ustawy o bezpieczeństwie narodowym w Hongkongu. Aby sankcje weszły w życie, muszą zostać jeszcze zatwierdzone przez prezydenta USA. Amerykańscy senatorowie od dawna wzywają do nałożenia sankcji na chińskich urzędników na mocy ustawy Magnickiego. Do tej pory Trump nie spieszył się z wdrożeniem tych propozycji, ponieważ bał się, że negocjacje handlowe między oboma krajami zakończą się niepowodzeniem.

Granie chińską kartą

Jednak w obecnej sytuacji wyścigu wyborczego, kiedy gospodarka USA załamała się z powodu epidemii koronawirusa, kandydaci z obu partii najwyraźniej nie wymyślili nic lepszego niż zagranie kartą chińskiego zagrożenia. Jest mało prawdopodobne, że uda się rozwiązać palące problemy społeczno-gospodarcze w kraju w tak krótkim czasie, dlatego najłatwiej jest przerzucić stopień napięcia z problemów wewnętrznych na zagrożenie zewnętrzne. Stąd ciągłe apele Stanów Zjednoczonych do pociągnięcia Chin do odpowiedzialności za globalną pandemię oraz wezwania do opracowania nowych, restrykcyjnych reguł dotyczących notowań chińskich spółek, a nawet wprowadzenia wtórnych sankcji wobec banków i instytucji finansowych, które obsługują osoby rzekomo zaangażowanym w łamanie praw człowieka w Sinciang oraz przyjęcie ustawy o bezpieczeństwie narodowym w Hongkongu.

Sankcje wobec chińskich instytucji finansowych mogą być rzeczywiście bolesne. Udział juana w międzynarodowych rozliczeniach Chin w 2019 r. wyniósł nieco ponad 19%. Podstawowy obrót handlowy nadal odbywa się w dolarach i euro, powiedział w rozmowie ze Sputnikiem Chen Fengying, ekspert z Instytutu Gospodarki Światowej Chińskiej Akademii Współczesnych Stosunków Międzynarodowych.

Według statystyk rozliczenia w juanach w 2019 r. stanowiły jedynie 19,15% całkowitego wolumenu chińskich rozliczeń handlowych. Reszta przypadła na dolara i euro. Kolejnym dużym problemem są rezerwy walutowe. Pozbycie się dolara wymaga czasu i wysiłku. Widzimy, że wszystkie kraje świata, w obliczu hegemonii dolara, próbują pozbyć się uzależnienia od niego, ale nie ma jeszcze alternatywy. Dotyczy to również euro. Myślę więc, że w krótkim okresie czasu mogą to być jedynie chęci. Ale w perspektywie średnio- i długoterminowej celem powinno być pozbycie się uzależnienia od dolara

– podkreślił ekspert.

Miecz obosieczny

W krótkoterminowej perspektywie sankcje dolarowe wobec Chin mogą zaszkodzić samym Stanom Zjednoczonym. Według WTO na Chiny przypada 13% globalnego eksportu i 11% globalnego importu – to największy udział w światowym handlu. Jeśli wykluczymy dolara z rozliczeń takiej ilości transakcji, może to spowodować wstrząsy w amerykańskim systemie finansowym.

Jednocześnie doświadczenie Rosji pokazuje, że w przypadku ograniczeń w dostępie do amerykańskiego systemu finansowego przejście na rozliczenia w euro jest stosunkowo łatwe. W rezultacie Stany Zjednoczone po prostu dążą do zmniejszenia udziału własnej waluty w płatnościach międzynarodowych. Kilka lat temu dolar stanowił ponad połowę płatności międzynarodowych, a teraz tylko około 40%. Co więcej, właśnie ze względu na status dolara jako głównej waluty światowej Stany Zjednoczone pozwoliły sobie przez wiele dziesięcioleci na ogromny deficyt budżetowy, który w rzeczywistości był finansowany przez inne kraje. Jest bardzo prawdopodobne, że Waszyngton pozostawi groźbę wojny finansowej z Chinami na poziomie retoryki. Przecież w tej chwili nie ma prawdziwej alternatywy dla dolara, chociaż amerykański system finansowy nie jest pozbawiony wad, podkreślił Chen Fengying.

„Wszystkie jabłka zgniły”

– Aktualnie międzynarodowa sytuacja inwestycyjna nie jest zbyt dobra. W wielu regionach depozyty zmieniły się na stopy ujemne. Jednak amerykański rynek obligacji nadal znajduje się w strefie dodatniej. Sądzę więc, że nie można na razie zrezygnować z amerykańskiego długu. Jednak ze względu na wpływ luzowania ilościowego i deficytu budżetowego dług publiczny USA nie jest tak naprawdę niezawodnym narzędziem. Mówiąc obiektywnie, po kryzysie finansowym w 2008 r. świat ogarnęła fala luzowania ilościowego. Oczywiście Stany Zjednoczone najbardziej poparły ten proces, co zagroziło stabilności i statusowi dolara. Niemniej jednak uważam, że to nie tylko amerykański problem. To jest globalny problem. Po prostu więcej uwagi poświęca się dolarowi jako dominującej walucie. Można powiedzieć, że „wszystkie jabłka zgniły”, ale dolar, wśród nich, jest nadal dość niezawodny. Gdyby inne waluty były równie wiarygodne, przeszlibyśmy już na rozliczenia w nich. Ale niestety alternatywa jeszcze nie istnieje. To jest prawdziwy problem globalnej gospodarki – ocenił ekspert.

Nowa zimna wojna, tylko że gorsza

Konfrontacja między Chinami a Stanami Zjednoczonymi jest coraz częściej nazywana nową zimną wojną. Jednak w przeciwieństwie do zimnej wojny między ZSRR a USA, których gospodarki były luźno ze sobą powiązane, Pekin i Waszyngton są teraz od siebie ściśle zależne. Dlatego najbardziej prawdopodobny scenariusz w najbliższej przyszłości – zdaniem wielu amerykańskich analityków, w tym Nicholasa Lardiego z Instytutu Gospodarki Międzynarodowej im. Petersona – przewiduje jedynie wymianę ostrych oświadczeń bez znaczących realnych kroków zmierzających do rozdźwięków gospodarczych. Sądząc po nastrojach rynkowych, amerykański biznes nie jest gotowy na konfrontację z Chinami, wręcz przeciwnie – stara się wejść na chiński rynek w warunkach pogarszających się stosunków politycznych między krajami. PayPal w ubiegłym roku stał się pierwszą zagraniczną firmą obsługującą elektroniczne usługi płatnicze w Chinach. JP Morgan otrzymał zgodę na przeniesienie swojej działalności do Chin całkowicie pod swoją kontrolą. American Express jest pierwszą zagraniczną firmą, która otrzymała zezwolenie na prowadzenie działalności związanej z kartami kredytowymi w Chinach. A światowe agencje ratingowe S&P Global i Fitch entuzjastycznie zajęły chiński rynek ratingów kredytowych.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Elon Musk wykosił konkurencję. „Śpi” na pieniądzach
Trump próbuje zdobyć serca migrantów? Jest deklaracja
Ceny złota biją rekordy: 1,8 tys. dolarów za uncję
Tagi:
wojna handlowa, rozliczenia, dolar, USA, Chiny
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz