17:47 03 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
Autor ,
0 231
Subskrybuj nas na

Ponad połowa uczestników przeprowadzonego w Bułgarii sondażu uważa dymisję rządu za konieczną. Tak wynika z badania przeprowadzonego przez Ośrodek Badań Społecznych i Politycznych Gallup International.

58% odpowiedziało na pytanie twierdząco, 32% – przecząco, pozostali nie mogli się określić. Wczoraj rano rząd ogłosił, że nie będzie podawać się do dymisji i zakończy swoją kadencję, która wygasa wiosną 2021 roku.

W ubiegłym tygodniu w Bułgarii rozpoczęły się protesty antyrządowe: za powód posłużyły rewizje w administracji prezydenta i areszt dwóch jego doradców, a także incydent z udziałem Achmeda Dogana, założyciela i honorowego członka Ruchu na rzecz Praw i Wolności – partii reprezentującej interesy tureckiej mniejszości w Bułgarii.

Na początku lipca przewodniczący marginalnej partii opozycyjnej „Tak, Bułgaria!” Christo Iwanow usiłował łodzią dostać się na terytorium czarnomorskiej plaży w parku „Rosieniec”, ale uniemożliwiła mu to Narodowa Służba Ochrony (NSO) pomimo uwag z jego strony, że to terytorium publiczne. Jak się potem okazało, funkcjonariusze NSO zajmowali się ochroną rezydencji Achemda Dogana, która znajduje się na terytorium parku. Incydent wywołał oburzenie mieszkańców, nieopodal parku przez kilka dni trwały protesty.

O sytuacji w kraju w rozmowie ze Sputnikiem opowiedział Nikołaj Radułow, były wiceminister spraw wewnętrznych Bułgarii, ekspert ds. bezpieczeństwa narodowego.

— Już od tygodnia wszystkie media donoszą o protestach w Bułgarii, ale z powodu dużej liczby osób zaangażowanych w proces bardzo trudno zrozumieć, co się właściwie dzieje. Jak wyjaśniłby Pan osobie niezorientowanej w sprawach Bułgarii: kto z kim i przeciw komu?

— Od dziesięciu lat krajem rządzi człowiek, który bez wątpienia jest związany z przestępczością zorganizowaną. W czasie jego rządów ludzie niemiłosiernie zubożeli, średnia klasa praktycznie zniknęła, a bogaci ludzie to głównie ludzie z otoczenia rządu, wszyscy ci, którzy się w tym kręgu nie znajdują, padają ofiarą aresztów i innych nieprzyjemności. Państwo należy do najbiedniejszych i najbardziej skorumpowanych krajów UE, a Borisow i rząd, którzy całkowicie zawładnęli mediami, usiłują ciągle przekonać ludzi, że żyje im się lepiej i są szczęśliwsi. Fakty jednak świadczą o niesłychanej korupcji, ludzie to wszystko widzą i kiedy prokuratura w widowiskowy sposób wdarła się do administracji prezydenta, cierpliwość ludzi się skończyła i wyszli na ulice.

Żądania ludzi są proste: „Mafia, ręce precz od władzy!”.

— Protesty poprzedzały zakulisowe kłótnie między kierownictwem kraju – premierem i prezydentem. Staliśmy się świadkami jakichś niewiarygodnych rzeczy: zdjęć ukazujących śpiącego Bojko Borisowa i dużych sum pieniędzy leżących u niego w szufladzie, oświadczeń, że jest szpiegowany z pomocą drona itd. Jak to rozumieć? W czym tkwi przyczyna konfrontacji prezydenta i premiera?

— Już od wielu lat w przestrzeni publicznej pojawiają się wiarygodne informacje o niecnych metodach, za pomocą których Borisow kieruje państwem, ale on nawet się tym nie przejmuje. Pojawienie się prezydenta Radewa – generała, który cieszy się poważaniem ogromnej części ludności Bułgarii od samego początku jego prezydentury, niesamowicie go drażni. Borisow powierza więc mediom, które kontrolują ludzie z jego otoczenia, by były przeciwko Prezydentowi, a z rozmów, które wyciekły i zostały prawdopodobnie zdobyte za pomocą specjalnych działań wywiadowczych, wynika jasno, że zlecał im ukazywanie Radewa jako śmiesznego i bezradnego przy każdej nadarzającej się okazji.

— Czy dymisja rządu jest możliwa?

Dymisja i nowe wybory to jedyny możliwy wariant.

Ludzie na bułgarskich placach są gotowi protestować dopóty, dopóki nie uda się czegoś osiągnąć.

Nie ma znaczenia, jakie partie i jacy partyjni przywódcy żądają dymisji rządu. Żąda tego naród Bułgarii.

— Bułgarska Rada Atlantycka w ostatnim czasie jest bardzo aktywna. Z jej punktu widzenia za protestami antyrządowymi stoi Kreml, szerzycielem interesów Kremla jest Rumen Radew, no a Moskwa w ogóle chce uczynić z Bułgarii „drugi Krym” i wyprowadzić ją z NATO i UE. Jak skomentuje Pan wszystkie te zarzuty?

Rada Atlantycka to organizacja, która nie interesuje młodych protestujących ludzi. Oni dalecy są od idei geopolitycznej konfrontacji. Ich interesuje sytuacja ich własnego kraju. Ludzie, którzy kierują tą organizacją, uważają, że w powstałym kryzysie obowiązkowo dojdzie do ponownego podziału władzy. W ich rozumieniu decydujące słowo o tym, kto będzie w nowym rządzie, należy do USA i UE, w związku z czym spieszą – zgodnie z własnymi wyobrażeniami – pokazać swoje przywiązanie i oddanie, żeby potem otrzymać wysokie stanowiska w kraju. A tak w ogóle to sądzę, że podobne opinie są obojętne większej części mieszkańców kraju, bo wydają im się na tyle głupie, że ich nie komentują.

— A propos „rosyjskiego zagrożenia”. Niedawno pierwszy bułgarski przedstawiciel wojskowy w NATO (first National Military Representative to NATO), członek organizacji pozarządowej Euroatlantyckie Centrum Bezpieczeństwa Sabi Sabev, oświadczył, że Bułgaria w odróżnieniu od Polski lekceważy fakt, że układ sił w basenie Morza Czarnego zmienił się na korzyść Rosji. Chodzi między innymi o przewagę Moskwy pod względem liczby okrętów podwodnych i o możliwość szybkiego dostarczenia broni jądrowej do regionu Morza Czarnego. Czy podziela Pan te obawy?

— Nie sądzę, by ktoś w Bułgarii podzielał podobne obawy, to kolejny sposób na wyrażenie swojego oddania wobec USA i NATO, to próba osiągnięcia korzyści w najbliższej i bardziej odległej przyszłości. W Bułgarii niektórzy w ten sposób rzeczywiście zrobili karierę, to bardzo kuszące dla osób, które nie mają szczególnych talentów.

W rzeczywistości niemała część polityków w kraju po prostu czeka na opinię Europy w danych kwestiach, żeby „zsynchronizować” swoją opinię z opinią Europy.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

USA: Samochód staranował grupę protestujących
Koronawirus w Serbii. Protesty po wprowadzeniu godziny policyjnej – wideo
Pałki i gaz łzawiący: protesty w Belgradzie przestają być pokojowe
Tagi:
protesty, protesty, zagrożenie Rosji, zagrożenia, Rosja, Bułgaria
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz