04:45 23 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
14804
Subskrybuj nas na

Część polskich polityków uważa, że amerykańska ambasador w Warszawie Georgette Mosbacher powinna zostać uznana za persona non grata. Ostatnio o przedstawicielce Donalda Trumpa w Polsce znów zrobiło się głośno przy okazji jej wymiany zdań z niektórymi politykami partii rządzącej.

O tym, czy Georgette Mosbacher wyjedzie z placówki dyplomatycznej przy ulicy Pięknej z politologiem dr Mateuszem Piskorskim rozmawia red. Igor Stanow.

— Jak to się stało, że w Polsce Stany Zjednoczone reprezentuje w randze ambasadora właśnie Georgette Mosbacher?

— To pytanie do amerykańskiej administracji i Departamentu Stanu. Uważam jednak, że zazwyczaj tego typu osoby bez jakiejkolwiek wiedzy i doświadczenia dyplomatycznego wysyła się do krajów o marginalnym znaczeniu. Dla tych osób to jakaś forma uwieńczenia kariery partyjnej, zaspokojenia próżności. I z takim chyba przypadkiem mamy do czynienia z ambasador Mosbacher. Ta amerykańska celebrytka i gwiazdka plotkarskiej prasy nie ma kompletnie żadnego rozeznania w sprawach polskich, i w ogóle europejskich. Widocznie jednak uznano, że relacje z Warszawą są na takim poziomie, że nie potrzeba tu jakiegoś doświadczonego dyplomaty czy negocjatora, a wystarczy ktoś, kto będzie w miarę wiernie przekazywał komunikaty władzom polskim. To, w jakim stylu się to odbywa, jest rzeczą drugorzędną.

— No właśnie, styl ten wzbudza coraz więcej kontrowersji. Czy nie mamy tu sytuacji naruszenia Konwencji wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych?

— Oczywiście, że mamy. Nikogo to jednak szczególnie nie martwi. Trump musiał zaspokoić próżność tej kobiety, która była w przeszłości przyjaciółką jego żony. Trzeba było zatem znaleźć dla niej placówkę dyplomatyczną, która nie ma szczególnego znaczenia, na której nie da się specjalnie czegoś zepsuć. W Waszyngtonie wszyscy są przekonani, że – niezależnie od osoby ambasadora i zgodności jego działań z kanonami dyplomatycznymi – w Warszawie i tak wszyscy będą zachwyceni polityką amerykańską w regionie, wdzięczni i oddanie wpatrzeni w Biały Dom. I poniekąd mają rację.

Sytuacja w USA w związku z koronawirusem
© Sputnik . Stringer
Co do Konwencji wiedeńskiej: nie mam najmniejszej wątpliwości, że Georgette Mosbacher ma jej zapisy w głębokim poważaniu, po prostu dlatego, że nie jest członkinią korpusu służby zagranicznej, a chyba całe to ambasadorowanie traktuje jako niezobowiązujące hobby. Nie ma zatem najmniejszego znaczenia naruszanie przez nią międzynarodowych norm dyplomatycznych. Każdy ambasador innego kraju, który ingerowałby w taki sposób w sprawy wewnętrzne kraju gospodarza, znalazłby się błyskawicznie na dywaniku MSZ państwa przyjmującego.

Zresztą, nie tak dawno polski wiceszef MSZ odbył rozmowę z chargé d’affaires ambasady Niemiec w sprawie publikacji prywatnych mediów niemieckich na temat Andrzeja Dudy. Samo w sobie było to kuriozalne. Mosbacher nikt na dywanik resortu spraw zagranicznych nie wzywa. Jej pozycja w Warszawie to pozycja ekstrawaganckiego namiestnika, człowieka, który może sobie pozwolić na wszystko, bo i tak wszyscy wiedzą, że nie spotkają jej żadne konsekwencje.

— Czy zatem głosy posłów Konfederacji w sprawie wydalenia Mosbacher z Polski są wołaniem na puszczy?

— Dobrze, że niektórzy posłowie zwracają uwagę na istnienie problemu, jednak żadnych konsekwencji w tej sprawie nie będzie. Już widzimy reakcję mediów PiSowskich, które w pobłażliwym tonie podkreślają, że Mosbacher może i jest oryginalna, ale zrobiła „tak wiele” dla militarnej obecności Stanów Zjednoczonych w Polsce, jest taką „przyjaciółką” Polski i Polaków, że trzeba tolerować jej wpisy na Twitterze, jakiekolwiek by nie były. Posłowie Konfederacji popełniają jeden błąd: udają, że nie wiedzą, jaka jest rzeczywista pozycja ambasady amerykańskiej w Polsce. To ta ambasada może uznać prędzej jakiś polski rząd za non grata, niż obecny polski rząd uzna za non grata szefową tej placówki.

Oczywiście, wiem, że nie jest to sytuacja zbyt często spotykana i normalna, ale taki jest kształt relacji polsko-amerykańskich.

Georgette Mosbacher nigdzie nie wyjedzie, dopóki nie znudzi się jej życie w Warszawie. Nadal będzie też zupełnie dowolnie używać Twittera.

W PiS wiedzą, że nie mają w tej sprawie nic do powiedzenia. Myślę, że w Konfederacji też jest taka świadomość, ale postanowiono przypomnieć o tym wyborcom. Szkoda tylko, że po wyborach prezydenckich…

— Czyli pani Mosbacher nadal będzie uprawiać publicystykę w Twitterze?

— Oczywiście. Przykład daje jej sam prezydent Stanów Zjednoczonych. Bardzo by chciała stać się w Polsce cytowanym i chwalonym autorytetem w sprawach wszelkich. Ciekawe, kiedy ktoś wyda po polsku jej poradniki z cyklu „jak zdobyć bogatego męża i się rozwieść”. To w sumie mogłoby dać do myślenia i wywołać metaforę relacji polsko-amerykańskich. Stany Zjednoczone to taka Mosbacher w stosunkach międzynarodowych. Choćby nie wiem jak mocno pluła na PiS, i tak będzie w tej partii traktowana czołobitnie, bo reprezentuje metropolię.

Szczerze mówiąc, my wiemy tylko to, co Mosbacher publikuje na Twitterze. Przypuszczam, że to wierzchołek góry lodowej. Ciekawie byłoby kiedyś zapoznać się z nieoficjalnymi interwencjami ambasadorki w polską politykę i proces ustawodawczy. Przy całej swej kiczowatości, infantylności i braku powagi Mosbacher potrafi ślepo wypełniać jedną instrukcję: ostro bronić interesów amerykańskiego kapitału i firm w Polsce. Chodzi o producentów leków, branżę medialną , zbrojeniową i inne. W sprawie ilu jeszcze innych branż interweniowała i ile ustaw udało jej się obalić lub zmienić, pewnie długo się jeszcze nie dowiemy. Może kiedyś jakiś polityk PiS po latach napisze o tym w swoich wspomnieniach. Na razie możemy być pewni, że Georgette Mosbacher nadal będzie pouczać publicznie polityków partii rządzącej. Ci czasem coś delikatnie odpowiedzą, ale generalnie będą udawać, że deszcz pada. Wszystko zostanie po staremu.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Ostre spięcie między Macierewiczem a Mosbacher. Waszczykowski oburzony: To niebywałe
Czasopismo satyryczne „Krokodyl ABW”
„Mosbacher go home”: Konfederacja żąda ogłoszenia ambasador USA persona non grata
Mosbacher o krytykowaniu polskiej sceny politycznej: Zabieram głos niezależnie od mojego stanowiska
Tagi:
Waszyngton, Warszawa, Mateusz Piskorski, ambasador USA w Polsce, ambasador, Ambasada, Georgette Mosbacher, USA, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz