16:10 04 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
5190
Subskrybuj nas na

Stosunki między Stanami Zjednoczonymi a Niemcami są stopniowo sprowadzane do historycznego minimum. Trump wycofał część amerykańskich żołnierzy z Niemiec po tym, jak Merkel odrzuciła zaproszenie amerykańskiego przywódcy na szczyt G7 po pandemii.

Należy podkreślić, że wojska USA stacjonują w Niemczech od zakończenia II wojny światowej.

Sytuację jeszcze bardziej pogorszyło oświadczenie USA o nałożeniu sankcji na podmioty związane z projektem Nord Stream 2, który podwoi dostawy gazu z Rosji do UE. Następnie w trakcie wywiadu dla „The Guardian” kanclerz Niemiec powiedziała: „Dorastaliśmy z pewną świadomością, że Stany Zjednoczone chcą być potęgą światową. Jeśli Stany Zjednoczone chcą teraz przestać odgrywać tę rolę z własnej woli, powinniśmy poważnie się nad tym zastanowić”.

Jakie konsekwencje może mieć zerwanie stosunków między USA a Europą podczas niemieckiej prezydencji w UE? Czy UE będzie w stanie odzyskać niezależność i czy Europejczycy będą mogli samodzielnie decydować o swoim losie? Sputnik Italia rozmawiał na ten temat z Filippo Romeo, analitykiem Vision & Global Trends.

„Czasy, kiedy mogliśmy w pełni polegać na innych, dawno minęły. My, Europejczycy, musimy wziąć swój los w swoje ręce”. Jak należy interpretować te słowa kanclerz Niemiec Angeli Merkel? Dlaczego powiedziała to teraz, kiedy Niemcy rozpoczęły przewodnictwo w UE?

— Pandemia przyśpieszyła relokacje sił w obecnej równowadze międzynarodowej i postawiła Europę przed koniecznością dokonania niecierpiącego zwłoki wyboru.

Chęć uzyskania „większej autonomii” obserwujemy w Europie od dłuższego czasu. Przypomnijmy, na przykład, wyraźne aluzje, które Macron robi od czasu swojej inauguracji w Pałacu Elizejskim, i dalsze stanowiska, które zajmował zarówno na szczeblu międzynarodowym, jak i europejskim, kiedy ogłosił śmierć mózgu NATO, nie mówiąc już o zamiarze opodatkowania gigantów sieciowych, co został chwilowo odłożone na później po dogadaniu się z Trumpem.

Władimir Putin i Donald Trump na szczycie APEC
© Sputnik . Mikhail Klimentyev
Analogiczne nastroje możemy zaobserwować w przypadku Ursuli von der Leyen, która wielokrotnie powtarzała, jaki kierunek geopolityczny obierze Komisja Europejska, a także Merkel, która odmówiła udziału w G7. Ponadto ta sama Merkel, która po raz drugi objęła wiodącą rolę w UE, wybrała hasło swojej prezydencji „Przywróćmy Europie jej wielkość”.

Z jednej strony europejscy przywódcy zdali sobie sprawę, w jakim kierunku geopolitycznym Europa powinna się rozwijać i jeśli chce pozostać taką, jaką jest, musi przejąć wiodącą rolę. Z drugiej strony Niemcy mocno walczyły z amerykańskimi naciskami dotyczącymi budowy gazociągu Nord Stream 2.

W świetle tych wydarzeń jak Pan widzi przyszłość społeczności zachodniej?

— To nie pierwszy przypadek w historii współczesnej, gdy obserwujemy tarcia między krajami zachodnimi. Na przykład proszę przypomnieć sobie o przeciwstawnych pozycjach zajmowanych przez Chiraca i Schroedera podczas wojny w Iraku.

Mówienie o rozdarciu jest dość śmiałe, ale pewne oznaki tego, jakie stanowisko Europa stara się zająć w kontekście międzynarodowym, już zaczynają się pojawiać: pierwszy raz zobaczyliśmy to, kiedy Niemcy, Francja i Włochy poczyniły ogromne kroki w celu utworzenia funduszu odbudowy (Recovery fund).

Jeszcze kilka miesięcy temu nie można było tego sobie wyobrazić, bo to nie tylko program pomocowy, to wyznacznik ambicji geopolitycznych, który przewyższa konwencjonalne czynniki ekonomiczne.

Druga oznaka, choć nie tak globalna, to pismo w sprawie inicjatyw UE podpisane przez ministrów Francji, Niemiec, Włoch i Hiszpanii. Działania podjęte na tym etapie można odczytać jako ważny sygnał polityczny, którego jednym z celów jest osiągnięcie „suwerenności przemysłowej, technologicznej i cyfrowej”. Jednak w ramach tej inicjatywy sygnatariuszy nie ma planów konfrontacji z NATO, jego celem jest tworzenie szerokich płaszczyzn współpracy.

Trump nakazał wycofanie 10 000 żołnierzy z Niemiec. Czy redukcja amerykańskiego kontyngentu wojskowego w Niemczech mogłaby przekonać Berlin i inne kraje UE, że nadszedł czas rewizji fundamentów NATO, które kiedyś zostało stworzone po to, by „nie wpuścić Rosjan, nie wypuszczać Amerykanów i trzymać Niemców pod kontrolą”?

— Zapowiedź wycofania około 10 000 z 34 000 żołnierzy jest trudna do zinterpretowania, ponieważ decyzji tej sprzyjało wiele zmiennych - zarówno zewnętrznych, jak i wewnętrznych – które skłoniły Trumpa do podjęcia takiego kroku.

Zdaniem autorytatywnych ekspertów ds. obrony może to być tylko ilościowe zrównoważenie sił. Ponadto należy mieć na uwadze, że tak zauważalna obecność wojsk w Europie Środkowej odpowiadała strategii, która jest obecnie przestarzała, ponieważ pojawiło się wiele nowych systemów uzbrojenia, które są w stanie bardzo szybko poruszać się i trafiać w cel przy użyciu dronów.

Dlatego nie sądzę, aby ten postępek stał się bodźcem zdolnym zmusić Europejczyków do podjęcia dużego kroku w kierunku stworzenia wspólnej europejskiej obrony. Jednak w Niemczech z pewnością spowodowało to powrót do dyskusji między rządem, opozycją, a nawet opinią publiczną na temat 2% PKB wymaganych przez NATO na wydatki wojskowe.

Czy Trump jest jedyną przeszkodą w normalnych stosunkach między USA a UE? Powiedzmy, że Trump przegrywa następne wybory, a Biden wprowadza się do Białego Domu z demokratyczną administracją. Czy w tym przypadku uda się przywrócić dawne dobre stosunki?

— Stany Zjednoczone, mimo że nadal są największą potęgą zarówno militarną, jak i finansową, najwyraźniej stopniowo tracą swoją hegemonię. Obecna administracja opowiada się nawet za zwiększeniem wewnętrznej polaryzacji, a tym samym za pewnym stopniem podatności na zagrożenia. Dlatego Stany Zjednoczone będą dążyć do energicznej obrony swojego statusu, a zatem ewentualna zmiana administracji nie doprowadzi do zmiany „zagrożenia” emanującego ze strony głównych wrogów – Pekinu i Moskwy. Dlatego podstawowe strategie pozostaną niezmienione.

Obecny prezydent USA zamierza zablokować drogę projektowi Nowego Jedwabnego Szlaku, wykluczyć chińskie firmy, takie jak Huawei, z infrastruktury technologicznej krajów Wielkiej Piątki i zahamować chińską ekspansję w regionie Pacyfiku. Jednocześnie Merkel chce wykorzystać szczyt z prezydentem Chin do określenia relacji z Chinami. W rzeczywistości UE stoi przed dylematem: poczekać, aż Stany Zjednoczone przywrócą równowagę, lub stopniowo przeorientować się na Chiny. Którą opcję wybierze Europa?

— Dziś stosunki między mocarstwami są dużo bardziej zmienne niż w przeszłości. Uważam, że UE, dzięki swoim tradycjom historycznym i kulturowym, a także wiedzy i osiągnięciom naukowo-technicznym, ma wszelkie niezbędne możliwości wypracowania nowych modeli współpracy między różnymi cywilizacjami: między mieszkańcami regionu śródziemnomorskiego, UE jako całości i Azji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Deszcz pada. Mosbacher nigdzie nie pojedzie
Ostro w Brukseli: „UE to nie bankomat”. Polska ma inne zdanie
Kuba wstrzymuje „walkę” z dolarem
Tagi:
NATO, Nord Stream-2, II wojna światowa, konflikt, stosunki, Chiny, Donald Trump, Angela Merkel, USA, Niemcy
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz