15:46 30 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
II tura wyborów prezydenckich w Polsce (78)
8245
Subskrybuj nas na

„Sam Rafał Trzaskowski, jak mu się znudzi siedzenie w ratuszu, zawsze może reklamować garnitury, bo do tego się nadaje: przystojny chłopak z ładnym uśmiechem. Ładnie na nim wygląda niebieski garnitur. Zawsze go można będzie wyciągnąć i mianować kandydatem na coś innego, jeśli będzie taka potrzeba” - uważa politolog Konrad Rękas.

„Wszyscy obudziliśmy się przez ostatnie dwa miesiące i ta energia jest niebywała. Naszym wspólnym zadaniem jest to, aby kontynuować budowę nowej solidarności” - mówił Rafał Trzaskowski w Gdyni. Zapowiedział też stworzenie nowego ruchu obywatelskiego.

„Równolegle do formowania ruchu obywatelskiego, można przebudowywać partie polityczne, które są potrzebne do obrony demokracji w Sejmie” - podkreślał prezydent Warszawy.

„To nie jest koniec, to jest początek. Dziś potrzeba czegoś więcej, potrzeba nowej Solidarności. I w tym miejscu, w kolebce Platformy Obywatelskiej chcę wam to obiecać. Nową energię, nową Platformę, nową Solidarność, w której każdy znajdzie miejsce" – mówił w Gdyni przewodniczący PO Borys Budka.  
Znany polski analityk polityczny i dziennikarz Konrad Rękas omawia sytuację po wyborach prezydenckich w Polsce z komentatorem Sputnika Leonidem Swiridowem.

—  Chciałem zapytać Pana, jak obserwatora życia politycznego w Polsce, co się dzieje w Platformie? O tym, co pan Trzaskowski powiedział na spotkaniu z wyborcami w Gdyni, że chce nowego ruchu obywatelskiego. A przewodniczący PO Borys Budka konkretnie powiedział, że potrzebna jest nowa Solidarność. Co Pan o tym myśli?

—  W pewnej starej polskiej bajce mądra stara kobieta, obdarzona zdolnością jasnowidzenia, mówi: „Jak to strasznie, kiedy się przyszłość ogląda”. W polskiej polityce najgorsze jest to, kiedy się przeszłość pamięta. Ja jeszcze mam okropną przywarę, że moja pamięć polityczna sięga troszkę dalej, niż ostatnich dwóch tygodni.

I wszystkie takie inicjatywy widzę przez pryzmat tego, co działo się w polityce III RP przez trzydzieści lat.
Jest to kolejny dowód na to, że wmawia się nam, że gramy w jakiegoś arcyważnego i arcycudnego pokera, a ktoś z nami rżnie w durnia trzema tymi samymi kartami cały czas.

Andrzej Duda i Rafał Trzaskowski na plakatach wyborczych
© REUTERS / Kacper Pempel
Bo to się ciągnie jako farsa. Kiedy patrzy się na pana Trzaskowskiego, to trudno sobie nie przypomnieć, że przecież cała Platforma Obywatelska powstała właśnie z ruchu wyborczego komitetów, komitetów Andrzeja Olchowskiego w roku 2000. I może byłaby taka interesująca klamra, żeby historia polityczna Platformy zaczęła się od ruchu komitetów wyborczych i ruchami komitetów wyborczych się skończyła jako taki nowy rebranding i nowa formuła polityczna.

Kto wie, czy nie było by to dla samej Platformy w jakikolwiek sposób korzystne, bo dla aparatu tej partii to kolejna wojna nerwów pod tytułem - „Jak z 4% dojść do 40% w ciągu kilku tygodni”, może zakończyć się przedwczesnym postarzeniem. Trudno liczyć będzie, żeby następnym razem prezes Kaczyński też uratował Platformę tak, jak uratował tym razem, pozwalając na zmianę kandydata.

O co Trzaskowskiemu chodzi? Trudno powiedzieć, żeby ta kampania wzbudziła jakiś ogromny entuzjazm społeczny. Inny, niż tylko w tradycyjnym referacie Platformy Obywatelskiej. Wiadomo przecież, że w tę nową inicjatywę nie włączyłi się ani działacze PSL-u, ani ci, których już zagospodarowuje Szymon Hołownia i jego ruch – też prezydencki „Polska 2050”. Więc, kto ma tam się zapisać poza samą Platformą? Platforma zapisze swoje żony, dzieci, babcie zapiszę, no, nie, bo babcie są w PiS-ie.

Polski publicysta Konrad Rękas. Moskwa.
© Sputnik . Leonid Swiridow
Polski publicysta Konrad Rękas. Moskwa.

Główne życie polityczne toczy się w Polsce wewnątrz partii politycznych, wewnątrz PiS-u i wewnątrz Platformy, jest wojna frakcji w tych partiach. Jak się ma inicjatywa Trzaskowskiego do inicjatywy ruchu Tuska, o którym się już od kilkunastu co najmniej miesięcy mówi? Czy ma to być właśnie jego baza, czy odwrotnie, to ma być wyprzedzenie Tuska? Czy na to być rebranding Platformy i zastąpienie Platformy? Czy jest to element wewnętrzny w walce o władzę i ustawienie nowych figur na szachownicy przeciwko niejakiemu tymczasowemu, przejściowemu przywództwu Borysa Budki?

—  No, właśnie, chciałem zapytać, czy nie jest tak, że przewodniczący PO Borys Budka ratuje nie Platformę, lecz swoje stanowisko?

—  Bardzo widać już w tej chwili, że w ogóle po odejściu Donalda Tuska i po kompromitacji uchodzącego przecież za jakiegoś strategia Grzegorza Schetyny, jak miałki jest ten dalszy garnitur Platformy Obywatelskiej, jak bardzo nikogo tam nie ma. To znaczy, im bardziej zagląda się do środka Platformy, tym bardziej jest tam pusto. Okazuje się, że formację zorganizowali nicości.

© Sputnik . Aleksei Vitvitskiy
Jest wielka dziura osobowościowa, dziura intelektualna, dziura przyszłości takiego nowego ruchu, no, bo co to miało być? Czy to miał być ten ruch bojkotu, który widzimy na Facebooku w Internecie, tego niekupowania kiełbasy rzeszowskiej, salami, czy też elity samozwańczej wobec hasła „pogardzamy polską prowincją, pogardzamy hołotą”? To jest prosta droga na cmentarz polityczny.

Tymczasem ciężko powiedzieć, żeby to gładkie czoło Trzaskowskiego jakby było w stanie odwieść elektorat Platformy od takiej samobójczej tendencji.

Kiedy słyszymy od tych ludzi, że oni budują nową Solidarność, trzeba zapytać: po co? Przecież ta stara Solidarność nie zrealizowała chyba żadnego ze swoich postulatów z roku 1980, może, poza wprowadzeniem wolnych sobót i kartkami na mięso częściowo.

Prezes Budka łatwo apeluje o nowej Solidarności właśnie po to, żeby mu Trzaskowski chyba nie założył nowej Platformy. I taka jest, zdaje się, różnica między tymi panami. Platforma, jako partia liberalna i partia elit, jako partia pogardy dla robotnika, zlikwidowała w ogóle resztki przemysłu w Polsce, a teraz pogardza tymi, których to wykoleiło, to Platforma jest krańcowo przeciwna duchowi Solidarności. To umówmy się: albo nowa Platforma, albo nowa Solidarność.

—  Co pozostaje dla Rafała Trzaskowskiego? Tylko, wydaje się, powrót do Warszawy, do sprawowania urzędu prezydenta Warszawy? Co więcej?

— Dla Trzaskowskiego ogromnym sukcesem było zajęcie drugiego miejsca. No, bo umówmy się: co czeka pana Dudę? Ledwo wygrał wybory, a już wszyscy się z niego śmieją. Przy udziale rosyjskich dowcipnisiów. I tak będzie przez następne pięć lat. W odegranie przez niego samodzielnej roli nie wierzy chyba nawet on sam i jego szanowna małżonka.

A prezydent Warszawy – same przyjemności, nie musi odchodzić z Warszawy. Przecież, kiedy Rafał Trzaskowski przegrał wybory prezydenckie, to wszyscy urzędnicy w Warszawie upili się ze szczęścia. Bo nie przyjdzie komisarz z PiS-u i ich nie powyrzuca. Dla PO Warszawa - tak, jak i niektóre inne duże miasta - to są poważne pralnie pieniędzy, przechowalnie biurokratów, przechowalnie polityków, nie nadających się do żadnej innej roboty.

Udało się utrzymać polaryzację Polaków między PiS-em a Platformą. I te obecne awantury, obecne spory internetowe, - nie kupuj u rzeszowianina -,jest tylko elementem podtrzymywania tej polaryzacji. Hołownia też jest tego samego chowu, co oni wszyscy. Więc zabezpiecza tam z boku, jak wcześniej robiła ta Nowoczesna. Żyć nie umierać. Idealny wynik wyborczy.

Sam Rafał Trzaskowski, jak mu się znudzi siedzenie w ratuszu, zawsze może reklamować garnitury, bo do tego się nadaje: przystojny chłopak z ładnym uśmiechem. Ładnie na nim wygląda niebieski garnitur. No, to kariera życia dla modomodela potem jak znalazł. Zawsze go można będzie wyciągnąć i mianować kandydatem na coś innego, jeśli będzie taka potrzeba. Ma bardzo spokojne życie przed sobą.

Ludziom spodobała się cała ta zabawa z podobnymi wyborami, o pietruszkę, o nic kompletnie. Kto wie, czy rzeczywiście PiS nie postanowi utrudnić życia panu Trzaskowskiemu i nie rzuci swych oddziałów do boju o Warszawę. Pamiętajmy: każda kolejna kampania może stać się ostatnią kampanią Jarosława Kaczyńskiego. A ten człowiek nie może żyć bez awantur politycznych, bez wyborów, nieważne, przegranych, czy wygranych, bez tego, żeby coś się działo.

Może prezes PiS ostatkiem sił zrobi jeszcze wszystkim niespodziankę i każe jeszcze raz brać udział w tym udawanym teatrzyku, więc znowu trzeba będzie wyciągać z szafy takie modele, jak Trzaskowski? I znów trzeba będzie machać sztandarami, znowu trzeba będzie udawać, że nowy ruch, nowa Platforma, nowy PiS, nowa Solidarność, nowe wszystko, tylko, że wszystko zostało po staremu.

— Chciałem zapytać o Donaldzie Tusku. Czy zwycięstwo Trzaskowskiego będzie wykorzystane przez pana Donalda Tuska i czy nie powstanie nowa partia polityczna? Ale, z drugiej strony, trzy lata przed wyborami parlamentarnymi bez sensu to robić...

— Właśnie na tym polega cały problem. Każda nowa inicjatywa, ale nie bardzo inna, tylko tak trochę odmienna, to jest szansa na taką zabawę: wszyscy stajemy, chodzimy wokół krzeseł, kto usiądzie pierwszy, ten zajmuje. I wszyscy oczekiwali, że Tusk będzie takim mętlarzem, że wszyscy stajemy, wszyscy chodzimy w kółeczko, siadamy, być może kilku wypadnie z krzeseł, a na krzesłach zasiądzie kilku nowych, ambitniejszych graczy.

W normalnym środowisku, czy to w partii politycznej, jest element ożywienia. Bo jest lider, któremu się chce. Jakiś silny wilk-przewodnik, który biegnie pierwszy, a za nim biegną młode wilki i gryzą mu po nogach. I tak działa skuteczna wataha. Ale Tuskowi nigdy w życiu nie chciało, jest na to leniwy.

I PiS, i PO - obie te partie są syte. Jak w dowcipie o Ceausescu. Towarzysz Ceausescu je śniadanie, a wy, towarzysze widzowie, posłuchajcie sobie muzyki. Tak jest i tutaj. To jest główna mantra filozoficzna III Rzeczypospolitej, i to jest problem społeczny III Rzeczypospolitej. Że ludzie zaklinają rzeczywistość: oby gorzej nie było.

Otóż, główna wiadomość jest taka, że gorzej będzie, bo ta fala kryzysowa idzie z Zachodu, i Polacy nie chcą uwierzyć, że to się dzieje. Tym nie mniej jednak polska gospodarka, która jest częścią gospodarki UE, wbierze tę falę odbojową, tego, co się dzieje na Zachodzie. W Niemczech, we Francji, w Wielkiej Brytanii idzie ogromna fala zwolnień, idzie ogromna fala ograniczenia produkcji i spadku PKB, i to, że on będzie w Polsce mniejszy, wynika z mniejszego formatu polskiej gospodarki.

Wiem, że Polska śpi spokojnie. Ale nie możemy żyć, cały czas udając, że nie ma reszty świata. Ona jest i ona się upomni o nas. I nie będzie to wcale wezwanie przyjemne dla Polaków. 

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
II tura wyborów prezydenckich w Polsce (78)

Zobacz również:

Kształtowanie opinii publicznej: Piskorski, Duda, Trzaskowski
Rosyjski prankster, który „wkręcił” Andrzeja Dudę: Do Trzaskowskiego pewnie byśmy nie zadzwonili
Trzaskowski nie składa broni i mobilizuje siły. Zapowiada „Nową Solidarność”
Czy 10 maja 2020 skończy się Platforma Obywatelska?
Tagi:
Szymon Hołownia, Jarosław Kaczyński, Borys Budka, Warszawa, Konrad Rękas, wybory prezydenckie, Platforma Obywatelska, PiS, Donald Tusk, Andrzej Duda, Rafał Trzaskowski, opozycja, polityka, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz