12:29 29 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
0 164
Subskrybuj nas na

„Jeśli PiS zapewni społeczeństwu polskiemu odpowiednio dużą ilość częstych wyborów, to Szymon Hołownia zyska niekończącą się możliwość sprzedawania swego wizerunku. O to przecież takiej telewizyjnej twarzy jak on chodzi. Pytanie tylko, o co chodzi jego sponsorom? Tego się dowiemy właśnie przy kolejnych wyborach” – uważa politolog Konrad Rękas.

Szymon Hołownia w tym tygodniu ma zaprezentować konkrety dotyczące jego ruchu „Polska 2050”, który ma wystartować w najbliższych wyborach parlamentarnych. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski też tworzy ruch, choć szczegółów inicjatywy na razie jest niewiele.

Na profilach Szymona Hołowni w mediach społecznościowych kampania trwa. Hołownia każdego ranka komentuje bieżące wydarzenia polityczne: jego stronę na FB obserwuje prawie milion ludzi.

Znany polski analityk polityczny i dziennikarz Konrad Rękas omawia sytuację po wyborach prezydenckich w Polsce z komentatorem Sputnika Leonidem Swiridowem.

Polski publicysta Konrad Rękas. Moskwa.
© Sputnik . Leonid Swiridow
Polski publicysta Konrad Rękas. Moskwa.

— Oczekujemy inauguracji pana prezydenta Andrzeja Dudy, która odbędzie się 6-go sierpnia, ale patrzymy wszyscy z zainteresowaniem, co robi pan Rafał Trzaskowski jak też, co robi pan Szymon Hołownia. Bo Szymon Hołównia otrzymał bardzo dobry wynik. Ja specjalnie sprawdziłem na stronie Państwowej Komisji Wyborczej: Hołownia otrzymał 2 mln 693 tys. głosów w pierwszej turze. Co dalej zrobi z tym dobrym wynikiem? Czy naprawdę powstanie nowa partia polityczna, nowy ruch, i czy nie będzie to kolejny Twój Ruch, jak, na przykład u pana Palikota?

— Stoimy teraz w ciekawej sytuacji dlatego, że pewnej weryfikacji podlega sam podstawowy problem: czym właściwie był pomysł startu pana Szymona Hołowni i do czego to miało w zasadzie służyć?

O ile pierwotnie ścierały się dwie teorie: jedna, że ma to być taka rezerwa w przypadku, gdyby Platforma Obywatelska po raz kolejny zawiodła i nie zdążyła odpalić wystarczająco do rywalizacji z PiS-em (i tak się na początku działo, kiedy oglądaliśmy totalną kompromitację kampanii pani Kidawy-Błońskiej). Czy też ma to być takie działanie mniej szczęśliwych działaczy Platformy, czy mniej szczęśliwych sponsorów Platformy z przeszłości, którzy poczuwszy się zmarginelizowani przy kolejnych grach frakcyjnych w PO, postanowili pokazać, że „my jeszcze też mamy ząbki, umiemy ugryźć, potrafimy stworzyć swoją Platformę, skoro nas nie chcecie w tej waszej”.

Nie było to takie pewne tak naprawdę do wyborów prezydenckich i teraz dopiero zobaczymy, czy mamy do czynienia z uzupełnieniem Platformy, czy z czymś podobnym, co już wcześniej czynili pan Janusz Palikot i pan Ryszard Petru. Oczywiście, te pomysły mogą się uzupełniać i przenikać, i jeśli ktoś z Platformy nie pójdzie, to zawsze można poczekać innego podmiotu. A jeśli pójdzie, to można ruch  rozpuścić tak, jak rozpuszczono w swoim czasie Nowoczesną.

Wspomnijmy, wydawało się w swoim czasie, że Nowoczesna jest gotowa zastąpić w ogóle Platformę, że będzie pierwszą partią w opozycji, drugą partią w ogóle w kraju – wygrywała w sondażach z Platformą.

Wydawało się też, że przyszłość należy do wspaniale uśmiechniętego Ryszarda Petru. A kto o tym dzisiaj pamięta? I kto w ogóle dzisiaj bez uśmiechu, i to raczej nie życzliwego, ale drwiącego, w ogóle o panu Petru pamięta? Czy tak będzie z panem Hołownią, zobaczymy.

Jest koniec lipca, powinna być przerwa wakacyjna w pełni, dziennikarze powinni zajmować się tym, czy krokodyla nie ma w jakimś jeziorze, na przykład, albo czy kangur komuś nie uciekł – czymś takim sensacyjnym, czym się zawsze zajmują w wakacje. A czym się zajmują dziennikarze w Polsce?

A to tworzeniem nowych województw, a to zastanawianiem się, czy będzie ich 30 czy 49, czy wybory będą w listopadzie, czy może już we wrześniu, i w ogóle, czy będziemy wybierać parlament jesienią? Czy zwycięska koalicja nie wymyśli sobie, żeby się rozpaść? No, gdzie te wakacje w Polsce? Im bardziej jałowa jest polityka polska, jeżeli chodzi o treść, tym bardziej bogata o takie formy zastępcze.

Trudno się dziwić panu Hołowni, że podtrzymuje zainteresowanie swoją osobą i że stara się nie rozpuszczać zaplecza wyborczego, które zostało wokół niego zbudowane. W tym także elektoratu, który wokół niego został skupiony. Dlatego że nie wiadomo, czy on nie będzie potrzebny nie za trzy lata, jak wychodzi z kalendarza wyborczego w Polsce, a może być potrzebny już za trzy miesiące. Tego po prostu w Polsce nikt nigdy nie może być pewny. Polska polityka – o jest kuchnia pełna niespodzianek.

— Tym bardziej, że być może będą zmiany – będą dwa nowe województwa, to znaczy Mazowieckie i Warszawa. I jeżeli tak się stanie, to znaczy, że będą wybory. Pan Hołownia też powiedział, że jeżeli PiS to wszystko przepchnie przez parlament, to rzeczywiście ruch pana Szymona Hołowni "Polska 2050" będzie w tych wyborach uczestniczyć.

Szymon Hołownia
© AFP 2020 / Wojtek Radwanski
— Każdy, kto miał ucho przyłożone blisko PiS-u jeszcze przed wybuchem pandemii, wiedział, że oni rzeczywiście się szykowali do przyśpieszonych wyborów samorządowych jesienią. I teraz, mam wrażenie, wdali się z takim oswajaniem elektoratu ponownie.

Jest to sprawdzanie, czy ludzie są zmęczeni głosowaniem, czy już przyzwyczaili się do tego, że w Polsce się głosuje co chwila. Wydaje mi się, że oznak zmęczenia bardzo nie widać.

I zwycięstwo wyborcze, chociaż wymęczone, ale jednak odniesione przez prezydenta Andrzeja Dudę, i ton kampanii towarzyszącej, świadczą, że kampania propagandy sukcesu PiS-u trwa, a coś takiego robi się właśnie w kontekście wyborów.

— Mam pytanie, czy tylko w Warszawie i na Mazowszu, czy też będą to wybory ogólnopolskie?

— Oto jest prosty wskaźnik: że jeśli uderzy w nas teraz fala podwyżek, to znaczy, że wyborów nie będzie, bo nikt nie robi podwyżek tuż przed wyborami. A jeśli będziemy słyszeć tylko o kolejnych sukcesach rządu, to znaczy, że wybory będą.

Mogłoby już dojść do takiego kuriozum, że wybory będą tylko w dwóch nowych województwach, kadencja w tych dwóch województwach będzie inna niż w pozostałych, już nie takie cyrki w Polsce były, zwłaszcza w tym ostatnim roku. Bo wszystko da się zrobić, skoro ma się większość w Sejmie.

Czy prezes Kaczyński ma większość, to się okaże na podstawie rozmów w ramach zjednoczonej prawicy. Nie wiem, co się może wydarzyć.

Mogą być wybory w dwóch województwach, mogą być wybory w osiemnastu województwach, mogą być wybory w trzydziestu województwach, a może się okazać, że w ogóle nie będzie samorządu województw, i w ogóle nie będzie bezpośrednich wyborów prezydentów miast, tylko nagle wrócimy do mapy gierkowskiej. To teraz będzie przypominało mapę z czasów Edwarda Gierka, może i 49 województw, może 30, może 36? Bo to będzie dużo łatwiejsze do wygrania przez PiS, który tym łatwiej w miastach może wysunąć kogoś na radnych niż popularnych kandydatów na prezydenta. Same niewiadome.

W tym polskim kociołku, nie wiadomo, największy czy taki amorficzny Ruch Szymona Hołowni, który nie ma programu, nie ma żadnych postulatów (poza tym, żebyśmy byli wszyscy tak samo przyjemni, sympatyczni, mili, wygadani, jak sam kandydat Hołownia), a mimo to wzbudził sympatie wyborców.

Jeśli się sprawdzi, na przykład, przepływ wyborców, skąd Hołownia wziął w ogóle głosy, że wprawdzie, faktycznie większość takich wyborców – aż 800 tys. – to są wyborcy, których odziedziczył po Platformie Obywatelskiej, ale – to też istotne – udało mu się uzyskać około 200 tys. głosów dawnych wyborców PiS-u. To ciekawe osiągnięcie, bo, prawdopodobnie, żadnemu kandydatowi Platformy to by się nie udało, a Szymon Hołownia, plasując się tak pomiędzy PiS-em a Platformą, to uzyskał. Udało się uzyskać ponad 110 tysięcy głosów wyborców Konfederacji, czyli pewnie tych wyborców, którzy poszukują ciągle czegoś nowego na scenie politycznej.

Sporo młodzieży, rzeczywiście, dało się nabrać na taki sztafarz apartyjności, apolityczności, nowości kandydata.

Hołownia niczego nie obiecuje, dużo mówi o kontaktach, dużo mówi o zdolnościach, ale de facto decyduje jednoosobowo. Żeby nikt potem nie łapał go za rękę, że zrobił coś innego. Od samego początku prezentuje się jako jednoosobowy przywódca tego ruchu, cokolwiek by nie mówił o demokracji.

Czy dla tego ruchu, jak Polska 2050, lepsze byłyby wybory szybko, czy czekanie tych ustawowych trzech lat? Można domniemywać, że nie uda się ruchowi, który nie ma żadnego programu i żadnego pomysłu na ulokowanie się na scenie politycznej, przetrwać trzech lat tylko za pomocą kanału telemarketingu, bo tym się zajmuje teraz pan Hołownia.

W interesie pana Hołowni jest to, żeby PiS jakieś wybory zrobił, wszystko jedno, jakie. Tak, żeby znowu można było skrzyknąć wyborców, bo skrzyknięty wyborca to jest dobry klient. Pan Hołownia ma bardzo biznesowe podejście do polityki.

— Akurat o to chciałem zapytać, bo pan Szymon Hołownia jest bardzo aktywny w mediach społecznościowych. Tam widać, że kampania codziennie trwa: okazało się, że jego stronę na Facebooku obserwuje prawie milion ludzi. Specjalnie zajrzałem na tę stronę i przez 28 minut oglądałem pana Hołownię - to jakieś poranne pogaduszki, poranna kawa i rozmowy o niczym. On naprawdę przygotowuje się do jakichś wyborów, być może, najbliższych?

— Podejrzewam pana Hołownię, że po prostu musi podsłuchiwać nasze rozmowy, bo zakładaliśmy, że pan Trzaskowski ma w razie czego karierę jako model sprzedający garnitury.

Okazuje się, że pan Hołownia wpadł na podobny pomysł i okazał się modelem sprzedającym torby z własnym wizerunkiem. Kanał pana Hołowni też starałem się obejrzeć – jest interesującą mieszanką. Po pierwsze, to jest trochę kanał Telezakupy, gdzie sympatyczny prezenter próbuje wcisnąć jakąś cudowną skrobaczkę jakiejś biednej starszej pani. Hołownia ma twarz budzącą ogólne zaufanie. Kupilibyśmy od niego odkurzacz, prawda? W tym przypadku torbę z wizerunkiem Hołowni.

Po drugie, przypomina to silnie lekcje odrobione z teleewangelistów amerykańskich, bo pan Hołownia, jak pamiętamy, prezentował się jako zawodowy katolik, liberalny, ale katolik. Musiał obejrzeć sporo takich programów, i styl mówienia ma mniej więcej podobny. Wprawdzie jeszcze nie uzdrawia widzów.

Prawdopodobnie, będzie równie wiarygodny, jak i teleewangeliści, którzy podnoszą chromych i otwierają oczy ślepym, tak i on posadzi na stołkach i zamknie oczy wyborcom, i taki będzie cud, którego on dokona.

© Sputnik . Aleksei Vitvitskiy
I po trzecie, przypomina to telewizję śniadaniową, bo taka jest właśnie waga tematów, poruszanych przez pana Hołownię, taka jest głębia jego przemyśleń politycznych. Jak właśnie takie pogaduchy w telewizji śniadaniowej. Można tam dziecko nakarmić, męża przewinąć. Albo odwrotnie. Potem zrobić kawę, ogolić się, wrócić, a on ciągle będzie w tym samym punkcie, pogodnie uśmiechnięty. To jest taka akademia śniadaniowa. Tylko, że nigdy o polityce. I to dobrze odpowiada odbiorcom, i nie tylko w Polsce. Takiej właśnie prezentowanej polityki, kiedy dużo się mówi o dobrych intencjach, krytykuje się, oczywiście, władze, ale tak nie napastliwie, ogólnie jest to w tonie „kochajmy się”, ale „da się lepiej”. I taki jest pomysł na Polska 2050: to znaczy, kochajmy się, da się lepiej, i kupcie moją torbę. Nie jest to szczególnie ambitny program polityczny, ale to się może sprzedać.

— Tym bardziej, że pan Hołownia powiedział, że nie wie, co robić, bo raczej już nie będzie pracować w telewizji. Kto po wyborach prezydenckich przyjmie go do telewizji, jak on będzie pracować i na co żyć? Wydaje się, że ma pomysł na życie, i tak naprawdę będzie miał z czego żyć.

— Tak, kaletnictwo i pasmanteria to jest jakiś pomysł na rynku. Nie będzie to, oczywiście, polski Armani, tak samo, jak nie będzie to nowy polski Piłsudski. Nie jest to ten przywódca. Jest jego antystyl nadawania tonu modzie w Polsce.

Nie mniej jednak przez jakiś czas na pewno będzie taki punkt odniesienia. Gdyby, rzeczywiście, do jakichkolwiek wyborów przyśpieszonych doszło, to, oczywiście, obroty będą mogły wzrosnąć.

Tylko pytanie wtedy brzmi, czy te torby trzeba będzie znowu rozpruć na plakaty z wizerunkiem pana Hołowni, czy po następnej kampanii będą następne gadżety do kupienia, bo to jest takie perpetuum mobile gospodarcze.

Jeśli PiS zapewni społeczeństwu polskiemu odpowiednio dużą ilość częstych wyborów, to pan Szymon Hołownia zyska niekończącą się możliwość sprzedawania swego wizerunku. O to przecież takiej telewizyjnej twarzy, jak on, chodzi. Pytanie tylko, o co chodzi jego sponsorom? A tego dowiemy właśnie przy kolejnych wyborach.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Duda jedzie do Watykanu
Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
„Duda znów nam się udał”. Co dalej?
Rosyjski prankster, który „wkręcił” Andrzeja Dudę: Do Trzaskowskiego pewnie byśmy nie zadzwonili
Ulica Lecha Kaczyńskiego w Warszawie: radnym PiS się spieszy, Trzaskowski zwleka
Trzaskowski o planach rządu ws. wypowiedzenia konwencji stambulskiej: Skandal
Tagi:
Małgorzata Kiwawa-Błońska, polityka, Platforma Obywatelska, PiS, Szymon Hołownia, Rafał Trzaskowski, Andrzej Duda, wybory, wybory prezydenckie, Poland, Polska, Polacy
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz