18:06 10 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
Szczyt UE ws. budżetu na odbudowę gospodarek po kryzysie (25)
2155
Subskrybuj nas na

„Uchwalony projekt budżetu odzwierciedla tylko dążenie Rady Europy do znalezienia choć jakiegoś kompromisu w sporze o warunki udzielenia pomocy państwom dotkniętym skutkami pandemii. Państwa Europy Wschodniej nie zgadzają się ze stanowiskiem bogatszych państw i uważają, że środki przewidziane w programie zostały rozdysponowane niesprawiedliwie”.

21 lipca przywódcy państw Unii Europejskiej osiągnęli porozumienie, zgodnie z którym budżet Unii Europejskiej na lata 2021-2027 ma wynieść 1,074 biliona euro. Oprócz tego, porozumienie zakłada powołanie funduszu odbudowy o wartości 750 mld euro. Z tej sumy 390 mld euro będą stanowiły bezzwrotną pomoc, a 360 mld euro pożyczki. W Porozumieniu znalazły się zapisy dotyczące uzależnienia wypłaty środków unijnych od przestrzegania praworządności w krajach członkowskich.

W ubiegły czwartek Parlament Europejski przyjął niewiążącą prawnie rezolucję, w której wyraził brak akceptacji dla porozumienia Rady Europejskiej ws. wieloletniego budżetu UE w obecnym kształcie.

Parlament nie zatwierdzi automatycznie faktów dokonanych i jest gotowy wstrzymać swoją zgodę w sprawie budżetu do czasu osiągnięcia satysfakcjonującego porozumienia – brzmi fragment rezolucji.

Europosłowie z zadowoleniem przyjęli uzgodnienie dotyczące funduszu odbudowy po pandemii, choć rozczarowani są zmniejszeniem bezzwrotnych grantów, ale nie akceptują porozumienia w sprawie budżetu. Deputowani krytykują ograniczony poziom wydatków w budżecie, który jest poniżej ich oczekiwań, i cięcia m. in. w polityce zdrowotnej, badaniach naukowych, edukacji, transformacji cyfrowej czy innowacji. W rezolucji czytamy też, że PE głęboko ubolewa, iż przywódcy rozwodnili i osłabili zapisy dotyczące powiązania oceny stanu praworządności z finansowaniem z unijnego budżetu. Zapowiedzieli, że będą domagali się zaostrzenia przepisów.

Europosłowie chcą negocjacji z krajami UE nad ostatecznym kształtem budżetu UE. Oczekuje się, że wrócą do tematu budżetu unijnego po wakacjach. Wówczas rozpocznie się etap negocjacji między Parlamentem Europejskim, Komisją Europejską i Radą Europejską.

Komentując na antenie radia Kossuth stanowisko Parlamentu Europejskiego w sprawie porozumienia na szczycie UE w Brukseli, premier Węgier Viktor Orban stwierdził, że na szczycie unijnym Węgry i kraje Grupy Wyszehradzkiej nie wygrały wojny, tylko ważną bitwę i trzeba być gotowym na kolejne.

Ambasador w państwach Europy i Azji Południowo-Wschodniej, dyrektor Afrykańskich Programów w UNCTAD (Konferencja Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju) w Genewie prof. dr. György Nanovfszky odpowiada na pytania Sputnika.

— Panie Profesorze, jakie bitwy i z kim węgierski premier miał na myśli?

— Bitwa czeka nas poważna. Węgry nie mogą być zadowolone z decyzji przyjętych na szycie przywódców państw i rządów w Brukseli. Te decyzje nie urządzają nie tylko nas, ale też innych państwa Unii Europejskiej, w tym Polski, Włoch i wielu innych. Uchwalony projekt budżetu odzwierciedla tylko dążenie Rady Europy do znalezienia choć jakiegoś kompromisu w sporze o warunki udzielania pomocy państwom dotkniętym skutkami pandemii koronawirusa. Niektóre kraje nie zgadzają się ze zbyt małą ich zdaniem kwotą bezzwrotnej pomocy. Dlatego walka trwa.

Państwa Europy Wschodniej nie popierają też pozycji bogatszych krajów. W naszym przekonaniu środki przewidziane w programie zostały rozdysponowane niesprawiedliwie. Póki co nie wiadomo, w jaki sposób ten problem zostanie rozwiązany.

— Wielu przywódców państw członkowskich pośpieszyło z oświadczeniem, że obroniło interesy swoich państw i oceniło szczyt w Brukseli jako udany. Oświadczenia te padły między innym z ust przywódców Czwórki Wyszehradzkiej.

Siedziba UE w Brukseli
© Sputnik . Alexey Vitvitsky
— Jeśli ktoś uważa, że w wyniku rozmów zwycięstwo odniósł ten czy inny kraj, jest to jego osobisty, subiektywny pogląd, podyktowany być może potrzebą uformowania opinii publicznej wewnątrz swojego kraju. Europarlament nie zatwierdził porozumienia w tym kształcie, w jakim zostało przyjęte po rozmowach w Brukseli, a to oznacza ciąg dalszy walki między bogatymi i mniej bogatymi członkami Unii Europejskiej. Zachodnioeuropejskie kraje kontynuują nacisk na sąsiadów z Europy Wschodniej.

— Oceniając wyniki szczytu UE, Orban powiedział, że Polakom i Węgrom wprawdzie przypadnie odpowiednia suma, ale takie kraje, które są proimigranckie, „jej wykorzystanie chcą uzależnić od warunków politycznych”. Co Pan o tym sądzi?

— Mowa w szczególności o narzucaniu wszystkim państwom UE przyjmowania uchodźców z Afryki Północnej i innych krajów arabskiego Wschodu. Proimigranckie rządy będą w dalszym ciągu wywierać na nas presję, wykorzystując w charakterze narzędzia wydzielanie pieniędzy i szantażując nas w ten sposób. Węgry nie zgadzają się z taka polityką. My chcemy prowadzić naszą politykę narodową, zachować naszą tożsamość, dbać o bezpieczeństwo naszych obywateli.

Dla Unii Europejskiej i dla Węgier w szczególności kwestia przyjmowania migrantów należy do palących problemów.

Bruksela nie chce bądź nie może go rozwiązać. W radiu dopiero co mówili, że we Włoszech zamykana jest linia brzegowa na Lampedusie. Punkt rejestracji migrantów na tej wyspie stał się jednym z symboli trwającego kryzysu migracyjnego, ośrodek ten mieści dziesięć razy więcej osób niż powinien. Operacje ratownicze na morzu i desanty uchodźców na brzeg mają miejsce codziennie. Migranci przypływają transzami, po 20-30 osób na malutkich łodziach, wiele z nich tonie i nikt nic nie może na to poradzić. To ludzie, którzy po prostu chcą lepiej żyć. Żyć, nie pracując. To ich filozofia. Sytuacja się zaostrza i będzie jeszcze gorzej. Cierpliwość Włochów się kończy.

— Dlaczego chłopcem do bicia są Węgry? Przecież Włochy też głośno i oficjalnie opowiadają się za zaprzestaniem przyjmowania uchodźców?

— Takich państw jest więcej. Jest ich pięć czy sześć, w tym Austria. Wcześniej była innego zdania, a teraz przyznaje, że to, co Węgry mówią i robią, jest słuszne. Zachodnie gazety mało o tym piszą, bo mają zakaz. A Węgry krytykować można, dlatego że głośno bronią swoich interesów.

Komuś na Zachodzie nie podoba się, że Europa to związek odrębnych suwerennych państw narodowych. Komuś na Zachodzie potrzebny jest tygiel narodów… A ci, którzy jak Węgry i Polska prowadzą swoją politykę narodową, są karani.

— Dziękuję za rozmowę panie Ambasadorze.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
Szczyt UE ws. budżetu na odbudowę gospodarek po kryzysie (25)

Zobacz również:

Trump bierze się za imigrantów. A przynajmniej obiecuje
Imigrant z Ruandy przyznał się do podpalenia XV-wiecznej katedry we Francji
Szczyt w Brukseli: porozumienie jest, problemy pozostają
Tagi:
Europa Środkowa, Europa wielu prędkości, Europarlament, Europa, finansowanie, dofinansowanie, pomoc finansowa, finanse, polityka, polityk, Unia Europejska, budżet, Polska, Polak, Europa, Węgry
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz